Wisła Płock zostaje w rękach miasta. Koniec wielkiej sagi o sprzedaży udziałów. Co dalej z Nafciarzami?

To mogła być jedna z najważniejszych decyzji w najnowszej historii Wisły Płock. Mogła otworzyć nowy rozdział, a być może również całkowicie zmienić sposób funkcjonowania klubu. Po miesiącach negocjacji, spekulacji, przecieków i gorących dyskusji wszystko jednak wróciło do punktu wyjścia. Oficjalnie już wiemy, że sprzedaży części udziałów Wisły Płock spółce Fautores nie będzie. Klub pozostaje w stu procentach własnością miasta Płock. Dla większości to powód do ulgi i raczej trudno znaleźć takich, którzy by powiedzieli, że to stracona szansa. Krótko mówiąc zakończyła się saga, która przez wiele miesięcy elektryzowała całe środowisko piłkarskie w Płocku.

Od wielkich deklaracji przyszłych/niedoszłych inwestorów do komunikatu liczącego kilka zdań

Jeszcze kilka miesięcy temu słuchając deklaracji potencjalnych inwestorów wydawało się, że Wisła Płock może dołączyć do grona klubów, które otwierają się na prywatny kapitał. Za projektem stała spółka Fautores, z którą związani byli znani ludzie polskiej piłki, między innymi Marek Koźmiński i Cezary Kucharski. W przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o planowanym przejęciu części udziałów, a nieoficjalnie mówiło się nawet o oddaniu inwestorowi szerokich kompetencji w zakresie zarządzania pionem sportowym. Jednak wczoraj wszystko zostało zakończone krótkim komunikatem. Miasto Płock i Fautores wspólnie zdecydowały o zakończeniu negocjacji. Bez konferencji prasowej. Bez wzajemnych oskarżeń. Bez szczegółowego wyjaśnienia, dlaczego wielomiesięczne rozmowy nie doprowadziły do porozumienia, a w futbolu często mówi się, że najbardziej interesujące są nie podpisane kontrakty, ale te, których ostatecznie nie podpisano. Jeśli tylko będziemy wiedzieć coś więcej o tym dlaczego do podpisania tego kontraktu nie doszło to oczywiście o tym napiszemy. 

Dlaczego ta sprawa była tak ważna?

Bo nie chodziło wyłącznie o sprzedaż kilku, kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu procent udziałów. Stawką była odpowiedź na fundamentalne pytanie. Jak ma wyglądać Wisła Płock za pięć, dziesięć czy piętnaście lat?

Model samorządowy ma swoje zalety. Daje stabilność, przewidywalność i zabezpiecza klub przed nagłymi zawirowaniami właścicielskimi. Jednocześnie jednak coraz trudniej konkurować na najwyższym poziomie wyłącznie dzięki publicznym środkom. Współczesna piłka nożna przypomina wyścig Formuły 1. Nie wystarczy mieć dobrego kierowcy. Potrzebny jest również mocny silnik, najlepsza technologia, sprawny zespół i odpowiednie zaplecze finansowe. Kluby, które nie inwestują, prędzej czy później zaczynają odstawać od konkurencji. To właśnie dlatego temat wejścia prywatnego inwestora budził tak ogromne emocje.

Inwestorzy obiecywali, ale jednak większość kibiców odczuła ulgę

Przez ostatnie miesiące można było zauważyć dwa wyraźne obozy. 😉 Mniejszy (potencjalnych inwestorów) 😉 i większy (kibiców). Mniejszy uważał, że klub potrzebuje świeżej energii, kapitału i ludzi z doświadczeniem w profesjonalnym futbolu. Potencjalni inwestorzy argumentowali, że bez odważnych decyzji Wisła może mieć coraz większe problemy z rywalizacją na poziomie Ekstraklasy i klub powinien zaryzykować oraz nie czekać tylko podjąć decyzję już teraz i sprzedać im część udziałów. Większy obóz podchodził do całego procesu z dużą ostrożnością. Padały pytania o rzeczywiste intencje inwestorów, zakres ich wpływu na klub, gwarancje finansowe oraz zachowanie tożsamości Wisły Płock. Szczególnie dużo emocji budziły nieoficjalne doniesienia o potencjalnym przejęciu kontroli nad pionem sportowym. Przy okazji trzeba jednak powiedzieć, że ten większy obóz nie mówił, aby nie próbować prywatyzować klubu w przyszłości, ale były duże wątpliwości czy akurat tym inwestorom. Załóżmy, że obie strony sporu mogły mieć rację, bo w futbolu historia zna zarówno spektakularne sukcesy po wejściu inwestorów, jak i katastrofy, po których kibice przez lata zbierali klub z ruin.

Więc czy to porażka czy jednak dobra wiadomość?

To zależy od perspektywy. Jeżeli celem było znalezienie inwestora strategicznego i rozpoczęcie nowej ery, to trudno mówić o sukcesie. Po wielu miesiącach rozmów Wisła Płock znajduje się dokładnie w tym samym miejscu, w którym była przed rozpoczęciem procesu. Jeżeli jednak w trakcie negocjacji okazało się, że strony mają zbyt różne wizje funkcjonowania klubu, zakończenie rozmów mogło być decyzją rozsądną. Czasem najlepszą umową jest właśnie ta, której ostatecznie się nie podpisuje. W świecie piłki nożnej presja na szybkie decyzje bywa ogromna. Historia pokazuje jednak, że pochopne zmiany właścicielskie potrafią kosztować kluby znacznie więcej niż kilka miesięcy nieudanych negocjacji.

Co dalej z Wisłą Płock?

Teraz przed władzami miasta i klubu stoi znacznie trudniejsze zadanie niż prowadzenie negocjacji. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, jaka ma być długoterminowa strategia rozwoju Wisły.

Czy klub nadal będzie szukał inwestora?

Czy postawi na model oparty głównie na środkach samorządowych? Czy uda się stworzyć silniejszy projekt oparty o lokalny biznes?

A może Wisła spróbuje wypracować własną, unikalną drogę rozwoju, łącząc wsparcie miasta, sponsorów i profesjonalne zarządzanie?

Jedno nie ulega wątpliwości. Kibice Wisły Płock nie oczekują już wyłącznie deklaracji i obietnic. Oczekują wizji. W związku z tym i z zakończeniem negocjacji redaktor Michał Sporczyk skierował do Urzędu Miasta kilka pytań dotyczących przyszłości klubu i możliwych zmian organizacyjnych:

M.S: Czy w związku z zakończeniem negocjacji ws. sprzedaży części udziałów w Wiśle Płock zapadła decyzja odnośnie funkcji prezesa klubu? Czy planowana jest zmiana na tym stanowisku?

U.M.: „Zakończenie negocjacji nie ma związku z osobą p.o. prezesa klubu.”

Oznacza to, że kwestia zarządzania klubem pozostaje odrębnym tematem i nie była bezpośrednio powiązana z procesem sprzedaży udziałów.

M.S.: Czy miasto planuje ponownie szukać inwestora lub współwłaściciela dla klubu?

U.M.: „Rozmowy nie przyniosły rozwiązania, ale dostarczyły doświadczeń, które mogą być wykorzystane w przyszłości.”

To zdanie brzmi jak klasyczne „drzwi nie są zamknięte”, choć jednocześnie nie daje żadnej konkretnej deklaracji kierunkowej. Można je czytać jako pozostawienie sobie pełnej elastyczności.

M.S.: Czy w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi jednego z członków Rady Nadzorczej Wisły Płock miasto rozważa zmiany w jej składzie?

U.M.: „Analizujemy sytuację.”

Krótko i bez szczegółów, ale wystarczająco, by zrozumieć, że temat nie jest zamieciony pod dywan i pozostaje w obszarze wewnętrznej oceny.

Wisła płynie dalej

Po miesiącach spekulacji, przecieków i gorących dyskusji można powiedzieć, że Wisła Płock pozostaje sobą. Nie będzie rewolucji właścicielskiej. Nie będzie nowego inwestora. Nie będzie przejęcia klubu przez prywatny kapitał.

Czy to dobra wiadomość? Odpowiedź każdy kibic musi znaleźć sam, bo w futbolu, podobnie jak na rzece, czasami największym wyzwaniem nie jest dopłynąć do nowego portu. Największym wyzwaniem jest wiedzieć, dokąd właściwie chce się płynąć. 

Kopnij dalej

Ten post ma 2 komentarzy

  1. renegat

    oby jednak w Polsce nastapila odwilż polityczna. niby jest bogactwo w Polsce, a dalej pachnie PRL-em bis. niestety obywatele maja wciaz wąski zakres wiedzy na temat sposobu fukncjonowania tego systemu i skali manipulacji. jak duzo przepala samorzad, jak ogromne pieniadze przepala panstwo. przy tych wszystkich wydatkach i przejedaniu publicznych srodkow uwazam, ze Polska to najbogatszy kraj na swiecie. stac nas na finansowanie wszystkiego. tylko pytanie, kiedy przyjdzie zaplacic wiekszy rachunek.

    1. Cezary

      Co masz na myśli mówiąc o odwilży politycznej? A co do prlu to możemy pogadać bo chyba mało go znasz ja go znam od strony spędzonego trzy letniego pobytu w pierdlu a ty chyba tylko o tym słyszałeś z opowieści mam 63 lata wiem co mówię

Dodaj komentarz