Na kłopoty Krawczyk, czyli relacja z meczu #WPŁSTW

Przed meczem większość kibiców dopisywała 3 punkty Nafciarzom. Wydarzenia boiskowe jednak pokazały, że każde zwycięstwo trzeba sobie wydrzeć. Nafciarze niespodziewanie przegrywali ze Stalą po golu Sebastiana Strózika, jednak nie na darmo mamy w kadrze Piotra Krawczyk. To właśnie on swoimi dwoma golami zapewnił Wiśle komplet punktów w tym spotkaniu.

Rzut oka na wyjściową jedenastkę Nafciarzy i trzeba przyznać, trener Misiura zaskoczył. Brak w podstawowym składzie Jime czy Nemanji Mijuskovica to duża niespodzianka dla kibiców. Duet napastników Łukasz Sekulski, Amin Al-Hamawi też mógł być dla kibiców zaskoczeniem.

Tak prezentowały się wyjściowe składy obu ekip:

https://twitter.com/WislaPlockSA/status/1908482743383502937
https://twitter.com/StalPsa/status/1908489517402636519

Jeżeli ktoś myślał, że mecz z przedostatnia w tabeli Stalą będzie dla Nafciarzy spacerkiem to już pierwsze pięć minut spotkania musiało go sprowadzić na ziemię. Podopieczni Marcina Płuski nie tylko byli stroną przeważającą, ale sprawiali też wrażenie zespołu bardziej zdeterminowanego. Pierwszy celny strzał w tym meczu to uderzenie Davida Niepsuja. Ex-nafciarz zmusił do interwencji Bartka Gradeckiego, na nasze szczęście skończyło się tylko na strachu. W piętnastej minucie pierwszą żółtą kartę w meczu pokazał sędzia Piszczolek. Obejrzał ją Denis Bosnjak. Na pierwszy strzał Nafciarzy czekaliśmy do 23 minuty. Wtedy to głową uderzał Łukasz Sekulski. Jednak szans na zagrożenie bramki Miłosza Piekutowskiego w tej sytuacji nie było żadnych. Piłkarskie szachy na boisku trwały do 30 minuty. Wtedy to piłka jak po sznurku wędrowała w trójkącie Salvador – Sekulski – Al-Hamawi. Irakijczyk w tej sytuacji nie miał już większego wyboru, jak tylko umieścić piłkę w krótkim rogu bramki Piekutowskiego. Niestety, sędzia Piszczolek razem z obsługującymi system VAR Łukaszem Karskim oraz Jakubem Winklerem po bardzo długiej i wnikliwej analizie orzekli, że w chwili podania Łukasz Sekulski faulował Adiego Mehremicia. Na kolejne celne uderzenie Nafciarzy czekaliśmy do 44 minuty. Wtedy to sprzed pola karnego uderzał Fabian Hiszpański. Chwilę później mieliśmy dłuższą przerwę spowodowaną urazem Miłosza Brzozowskiego. Na nasze szczęście nasz wahadłowy był w stanie kontynuować grę. W końcówce pierwszej części meczu żółtą kartą ukarany jeszcze został w drużynie gości Thiago. A jak już jesteśmy przy arbitrze i jego decyzjach, to ta o przedłużeniu pierwszej połowy o aż cztery minuty, była przejawem okrucieństwa wobec widzów.

Gdybym miał podsumować pierwszą część spotkania w wykonaniu Nafciarzy, to powiedziałbym, że była nijaka. Wisła grała wolno a momentami wręcz ospale. Brakowało dokładności podań w nawet najprostszych sytuacjach. Co do sytuacji bramkowej ocenę pozostawiam kibicom. Jedno wiem na pewno, z przebiegu pierwszych 45 minut, Wisła na gola zwyczajnie nie zasługiwała.

W przerwie jedna wymuszona zmiana w drużynie Wisły. Miłosz Brzozowski jednak nie był w stanie wyjść na drugą część meczu, jego miejsce zajął Gleb Kuchko.

Po wznowieniu gry to Nafciarze oddali pierwszy celny strzał na bramkę rywali. Jego autorem był Iban Salvador. Niestety, jego uderzenie z rzutu wolnego bez problemu wyłapał młody bramkarz gości. W 52 minucie bezpośrednio z rzutu rożnego zaskoczyć Piekutowskiego próbował Nastić. Niestety zabrakło trochę szczęścia. W 57 minucie boisko opuścił Denis Bosnajk, w jego miejsce pojawił się Krystian Pomorski. Muszę przyznać, że i tak długo trener Misiura trzymał naszego defensywnego pomocnika na boisku. Od chwili kiedy zobaczył on żółtą kartę, chyba wszyscy kibice Wisły drżeli przy każdym jego kontakcie z rywalem. W 60 minucie zapachniało dramatem na stadionie w Łukasiewicza. Po rzucie rożnym dla Stali główkował Łukasz Furtak. Futbolówkę po jego uderzeniu wzrokiem odprowadzali zarówno Bojan Nastić jak i Bartek Gradecki, a ta, spokojnie odbiła się od słupka bramki Nafciarzy. Dobitki próbował jeszcze Svec, jednak jego uderzenie postanowił zablokować któryś z piłkarzy Wisły. Nafciarze w tej sytuacji wrócili z bardzo dalekiej podróży. Chwilę później z dystansu uderzał Iban. Z problemami, ale obronił ten strzał Piekutowski. Nie minęła minuta, a wspomniany Salvador został ukarany żółtą kartką. Całkiem zresztą w swoim stylu, za odkopnięcie piłki po gwizdku. Tym samym Gwinejczyk wyeliminował się z kolejnego spotkania. Te Wisła rozegra w Rzeszowie z tamtejszą Stalą.

To, co Stali nie udało się w 60 minucie, wyszło dziewięć minut później. Niecelne podanie Ibana, długa piłka do Sebastiana Strózika, który popędził sam na sam z Gradeckim i między nogami naszego bramkarza umieścił piłkę w siatce. Ta bramka wisiała w powietrzu. Gra Nafciarzy wyglądała do chwili straty gola tragicznie. Chwilę później podwójna zmiana w drużynie Wisły. Boisko opuścili Amin Al-Hamawi oraz Fabian Hiszpański. W ich miejsce na murawie pojawili się Kevin Custovic oraz Piotr Krawczyk. Nie minęła minuta, a zespół Mariusza Misiury uszył do ataku. Niestety z serii rzutów rożnych nie byliśmy w stanie stworzyć większego zagrożenia. Wprawdzie po jednym z nich arbiter sprawdzał potencjalne zagranie ręką w polu karnym Stali, jednak ostatecznie nie zdecydował się na odgwizdanie rzutu karnego.

Na kłopoty Piotr Krawczyk. To właśnie on doprowadził do wyrównania stanu meczu. Wprowadzony w drugiej połowie napastnik wykorzystał bardzo dobrą akcję Ibana oraz celne podanie Łukasza Sekulskiego. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry mecz niejako „zaczynał się od początku”. W 83 minucie ostatnia zmiana w Wiśle. Boisko opuścił Dominik Kun, w jego miejsce pojawił się na placu gry Nemanja Mijuskovic.

Jeżeli ktoś zastanawiał się nad tym, w jakiej formie jest Piotr Krawczyk, to odpowiedź był jedna. W formie WYBITNEJ! Dwie sytuacje dwa gole. Drugiego zdobył przewrotką. Chyba żaden kibic nie spodziewał się takiego scenariusza tego meczu. Sędzia Piszczelok doliczył do drugiej części meczu 5 minut.

Nafciarze ostatecznie po dosyć bezbarwnym meczu wygrali 2:1 i tym samym przesuwają się na trzecie miejsce w tabeli. Przed nami teraz wspomniany wcześniej wyjazd do Rzeszowa.

Wisła Płock 2-1 Stal Stalowa Wola
Piotr Krawczyk 80, 88 – Sebastian Strózik 68

Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 16. Fabian Hiszpański (69, 2. Kevin Čustović), 44. Marcus Haglind-Sangré, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić, 21. Miłosz Brzozowski (46, 91. Gleb Kuczko) – 66. Iban Salvador, 30. Denis Bosnjak (57, 6. Krystian Pomorski), 14. Dominik Kun (83, 25. Nemanja Mijušković) – 10. Amin Al-Hamawi (69, 22. Piotr Krawczyk), 20. Łukasz Sekulski.

Stal: 12. Miłosz Piekutowski – 19. David Niepsuj (83, 2. Bartłomiej Kukułowicz), 4. Łukasz Furtak, 55. Damian Oko, 5. Adi Mehremić, 26. Patryk Zaucha (71, 24. Damian Urban) – 7. Kelechukwu Ibe-Torti, 10. Michał Walski, 8. Thiago (75, 21. Michał Mydlarz), 23. Jakub Švec (75, 77. Bartosz Bida) – 11. Sebastian Strózik (83, 39. Jonathan Júnior).

żółte kartki: Bosnjak, Iban Salvador, Sekulski – Thiago, Furtak, Kukułowicz.

sędziował: Mateusz Piszczelok (Katowice).
widzów: 4417.

Żółtą kartką został także ukarany rezerwowy zawodnik gospodarzy – Jime.

Kopnij dalej

Ten post ma 8 komentarzy

  1. zksP

    Nie napawa to optymizmem, ale najważniejsze są 3 punkty.
    Ja obraziłem się już widząc Pomorskiego na ławce. Ale pisząc tak szerzej, to może nie miałem w sobie jakiejś pewności, że idziemy po awans, bo wiadomo, że prawdopodobieństwo awansu nie jest takie wysokie, formą nie powalamy, ale próbowałem doszukać się jakichś oznak pozytywnego przełomu. Mecz z Opolem, Siedlcami i Niecieczą były takim sygnałem, można było liczyć, że się nakręcimy, że gramy z werwą, piłkarze są w formie… Tylko przyszły mecze w Chorzowie, z GKS i z Stalą. Tym razem wszystkie trzy pokazały coś, co niestety mocno studzi pozytywne nadzieje. Gramy miałką piłkę, nie potrafimy wykreować klarownych sytuacji, nie widać tutaj jakiegoś boiskowego entuzjazmu, piłkarzom nie wychodzą trudniejsze zagrania. Jak wyjąć Pacheco, to już się zrobił kompletny dramat. Wiadomo było, że S-W solidnie się zamuruje, ale my byliśmy bezradni. Przecież pierwsze 20 minut to chyba nawet 1 strzału nie było. Naszą grę świetnie opisała sytuacja na początku 2 połowy, po faulu na Hiszpańskim, gdzie przez pół minuty piłka krążyła od strony do strony przez obrońców, a na końcu i tak Salvador wybiegł z nią na aut. Apropos… jeszcze te auty… Salvador co chwilę idzie pół boiska do linii bocznej, bo będziemy wyrzucać aut drodzy państwo! Rozumiem założenia, ale po co te cyrki? My powinniśmy chcieć JAK NAJSZYBCIEJ wznowić grę i cisnąć „outsidera”. Brakuje tutaj takiego poczucia u zawodników, że ten awans nam ucieka, że zegar tyka i jak nic nie zrobimy, to nam ucieknie.
    Z taką grą ciężko odrabiać straty do czołówki, mając w perspektywie mecze z praktycznie samym topem ligi. To nie jest piłka na awans. To nie jest piłka za taką kasę, bo my wcale tej Stali tak mocno nie cisnęliśmy. Ogólnie mało w tym sezonie meczów, gdzie pokazaliśmy moc na tle silnego rywala. GKS Katowice np potrafił nas sklepać 4, czy tam 5-1.
    /
    Wyróżniłbym zachowanie Salvadora, akurat te w akcji na 1-1. Od razu mi się spodobało, bo W KOŃCU ktoś zaryzykował. Przecież te przełożenie rywala mogło skończyć się stratą i kontrą. Ale żeby wygrać, musisz właśnie podejmować ryzyko w takim miejscu. Tego jest za mało w naszej grze. Raz Kuchko dobrze wpadł w pole karne i zamiast strzelać, zamiast dalej kiwać, to… podał do tyłu. Z kiwania może być karny, ze strzału zawsze może wpaść gol, a z podania do tyłu? Żadna z tych rzeczy. Po 1 połowie mieliśmy 3 strzały na bramkę… Mało, dużo za mało, jak na bogatego pretendenta do awansu, grającego u siebie, po 2 meczach bez wygranej.
    /
    No, ale co zrobić. Ja obstawiam, że 2 miejsce zajmie Miedź, a nas pewnie wyprzedzi jeszcze Wisła Kraków, ale to piłka… Trzeba kibicować, trzymać kciuki za każdy punkt. Wszystko jest możliwe i to jest największy pozytyw tego sezonu. Mogłoby być gorzej. Dlatego cieszę się, że dziś dopisaliśmy 3 punkty.

  2. renegat

    udalo sie wygrac, ale to jedyna pozytywna wiadomosc z tego meczu. moze dodatkowo rowniez taka, ze potrafilismy sie zebrac w koncowce spotkania, w trudnej sytuacji.
    .
    a jesli chodzi o calosciowa ocene, to niestety wielki dramat. najpierw nasz 'trenejro’ wymyslil sobie, ze nagle zmieniamy system gry na trojke napastnikow i dwoch srodkowych pomocnikow. nie wiem czy juz to bylo grane w tym sezonie, ale okazalo sie kompletna kleska. nieporadnosc na calej linii. w dodatku wystep Bosnjaka ponizej wszelkiej krytyki, chociaz na pewno ten system gry byl dla niego dodatkowym utrudnieniem, zwlaszcza kiedy brak umiejetnosci. dziwie sie, ze p. Mariusz Misiura zdecydowal sie na taki wariant, kiedy akurat Pacheco musial pauzowac. w dalszej krytyce odsylam do p. Jana Tomaszewskiego po jego ostatnich meczach polskiej reprezentacji, jak ocenil styl kadry i decyzje p. Michala Probierza. w zasadzie analogiczne slowa mozna skierowac do p. Misiury po dzisiejszym meczu.
    .
    dlaczego Pomorski nie zagral od pierwszej minuty? oto jest pytanie. dlaczego Mijuskovic nie jest naszym podstawowym obronca? oto drugie pytanie. warto rowniez zauwazyc, ze wahadla w tym spotkaniu nie funkcjonowaly jak nalezy. troche Kuczko potem probowal. niezly mecz Ibana, Krawczyka i Kuna, Edmundssona (ale kolejny blad przy bramce), przecietny Sekul, fatalny Amin (chociaz byl blisko bramki).
    .
    quo vadis Wisło Płock? jak dla mnie to co gramy obecnie, to za mało na awans do wyzszej ligi.

    1. Majkel Eljan

      O ile stawianie na Mijuskovicia kosztem Pomorskiego można było tłumaczyć centymetrami, tak wystawienie dziś Bosnjaka jest chyba dla wszystkich totalnie niezrozumiałe.

  3. Cezary

    Panowie jestem zaskoczony gdzie podział się wasz optymizm jeżeli chodzi o p Misiurę miał być według niektórych cudem jaki nam się zdarzył a tak naprawdę to trzeba sobie uzmysłowić że te punkty które do tej pory mamy jest wynikiem ponad stan bo w żadnym meczu nie byliśmy jak do tej pory drużyną dpminującą. Nie wiem jak skończy się ten sezon oby optymistycznie ale ja nie widzę żadnego postępu jeżeli chodzi o rozwój tego zespołu

  4. renegat

    Cezary@ trzeba jeszcze odrobine obiektywizmu. kto byl na meczu chociazby z Termalika albo ogladal w TV, czy spotkanie z Warta na zakonczenie poprzedniej rundy, ten widzial wielka jakosc w tej druzynie. zwlaszcza mecz z Termalika byl w naszym wykonaniu, smiem twierdzic, nawet na swiatowym poziomie. problem w tym, ze ta ekipa nie potrafi znalezc regularnosci w tym niewatpliwym potencjale, ktory posiada.
    .
    nie wiem, czy to wina ciaglych rotacji w skladzie trenera, ktore czasami wydaja sie kibicom oceniajacym sprawy krytycznym okiem nie bardzo zrozumiale? a moze mentalnosc graczy jest na bardzo niskim poziomie? w kazdym razie wystepuje brak powtarzalnosci pozytywnego futbolu, jesli pozwole sobie tak okreslic styl, ktory udalo sie juz kilka razy zaprezentowac tej druzynie.
    .
    w kazdym razie poglady Cezarego@ odrzucam jako skrajnie nieobiektywne i zupelnie nieprzedstawiajace troski o dobro czy progres druzyny.

    1. Cezary

      renegat to tylko potwierdza to o czym mówię wyciągnąles jeden mecz na 26 i radzę spojrzeć w tabelę i możesz skrajnie czy nawet jeszcze bardziej nie zgadzać się ze mną nic to nie zmieni

  5. Konrad

    Pełna zgoda. Byłem na meczu z Termą i gnietliśmy lidera aż miło. Brakuje regularności

  6. ryba

    1 bez Pacheco nie ma gry w przodzie, a jak na dodatek nie było i JIme to już było całkowicie źle, w jednostajnym tempie, bez błysku, bez zaskoczenia.
    2 Iban na jakiej grał pozycji? Bo chyba nie na ataku, bardziej na 10? A jako napastnik lepiej się wiosną prezentował w poprzednich meczach.
    3 Arab po ramadanie- słabo, naprawdę słabo. Ale może zacznie jeść i pić i coś zacznie grać. Paradoksalnie mimo braku jedzenia wyglądał ociężale. Piłek nie dostawał, sprintów nie robił.
    5 ten Austriacki Bośniak z Litwy to jakbym miał ocenić po 1 meczu to jest pomyłka i blokowanie miejsca młodym. Myślę ze Witek czy Krzyżański z dwójki nie zagraliby gorzej. Dla mnie gość nie ma nic. Taki typowy środkowy, który boi się dostać piłkę i podaje przeważnie do tyłu. Bez sensu transfer.
    6 Fabian to do kiedy ma kontrakt? Robi się z niego hobby player. Najlepiej mu wychodzi wymuszanie fauli i wrzask przeszywającego bólu. Jaka jest jego nominalna pozycja? Bo wczorajszy występ taki bardzo anonimowy ( jeden strzał anemiczny)

Dodaj komentarz