Od listopada informujemy was, że przejęciem części akcji Wisły Płock zainteresowany jest Cezary Kucharski. Jak się właśnie okazało, jego partnerem w tym działaniu jest inny reprezentant Polski. Czy Marek Koźmiński chce rywalizować z Cezarym Kuleszą na kolejnej płaszczyźnie? Czy będzie chciał udowodnić, że jest lepszym menadżerem od Kuleszy? Czy Wisła Płock pójdzie w ślady Jagiellonii ?
Niecały miesiąc temu informowaliśmy Was, ze proces prywatyzacji Wisły Płock nabrał realnych kształtów. Miasto jako właściciel 100% akcji Wisły Płock, w dniu 7 stycznia opublikowało zaproszenie do negocjacji w przedmiocie zbycia akcji spółki. Termin składania deklaracji wyznaczono na 31 stycznia. Więcej detali możecie przeczytać w tekście poniżej.
Po upływie tego terminu mówiło się, że do Ratusza wpłynęła tylko jedna oferta, ta Cezarego Kucharskiego. Nie wiadomo było jednak, z kim do spółki były agent Roberta Lewandowskiego będzie chciał przejąć Nafciarzy. Dopiero dziś, za sprawą artykułu Mateusza Migi z TVP Sport, karty zostały odkryte.
Według potwierdzonych informacji ofertę wykupu akcji Wisły Płock złożył jeden podmiot, skupiający w swoich szeregach czterech dżentelmenów. Mowa tutaj o wspomnianych już Marku Koźmińskim, Cezarym Kucharskim oraz Mariusz Siewierski wraz z nieujawnionym z imienia i nazwiska biznesmenem. Panowie do negocjacji zostali zaproszeni jako podmiot o nazwie Fautores Group.

Według danych dostępnych w KRS Koźmiński posiada 50% udziałów w spółce, Kucharski – 35%, a 10% należy do Mariusza Siewierskiego.

Tutaj nasuwa się jednak pewna nieścisłość. Data rejestracji FAUTORES GROUP w KRS to 6 lutego 2026 roku. Termin w Urzędzie Miasta natomiast upłynął 31 stycznia. Pytanie więc, czy nieistniejący podmiot mógł złożyć jakiekolwiek deklaracje? Czy może, po uzyskaniu pozytywnej opinii Płockiego Ratusza, panowie dopiero zarejestrowali spółkę, która to faktycznie miałaby Wisłę Płock przejąć? A jeśli tak, to kto imiennie wyraził zainteresowanie zakupem udziałów przed 6 lutego? Na to pytanie, na tą chwilę nie znamy odpowiedzi.
Przyjrzyjmy się głównej twarzy FAUTORES GROUP czyli Markowi Koźmińskiemu.
Marek Koźmiński, to były piłkarz występujący na pozycji obrońcy. Karierę klubową rozpoczynał w Hutniku Kraków. Później reprezentował barwy takich zespołów jak Udinese, Brescia czy Górnik Zabrze. W latach 1992-2002 zanotował on również 45 występów w Reprezentacji Polski.
Po zakończeniu kariery sportowej Marek Koźmiński zajął się biznesem. W latach 2003-2005 był on właścicielem pakietu większościowego akcji Górnika Zabrze.
To były specyficzne czasy. Górnik był przed rządami miasta, nie było do końca wiadomo, kto jest właścicielem. Prezesem został Zbigniew Koźmiński, ojciec Marka i on go ściągnął do klubu. To się odbywało w atmosferze wielkiej fety. Zapachniało Zachodem. Marek podjechał – nie pamiętam marki – świetną limuzyną, była konferencja prasowa, że to będą nowe czasy, ścisła współpraca z włoską piłką. To nie trwało długo. Górnik stał się poligonem doświadczalnym. Koźmiński sprowadzał mnóstwo swoich piłkarzy czy z zaprzyjaźnionych agencji. Skończyło się na dużym niewypale.
Tak w 2020 roku rządy Koźmińskiego w Zabrzu opisywał Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego „Dziennika Zachodniego”
W międzyczasie Marek Koźmiński zajął się branżą deweloperską. Założył spółkę KG GROUP która przez pierwsze 10 lat swojej działalności mogła się pochwalić między innymi 2100 sprzedanych mieszkań w kilku miastach w Polsce czy dwunastką otwartych centrów handlowych o powierzchni ponad 80 tysięcy m2.
W 2025 roku Marek Koźmiński przymierzał się do przejęcia Zagłębia Sosnowiec, jednak na początku grudnia poinformował, że wycofuje się z tego pomysłu.
Gdy jednak przyjrzymy się trochę bardziej planom, jakie miał wobec klubu z Sosnowca, kibice Nafciarzy mogą zerkać na jego osobę bardziej przyjaznym okiem:
Najkrócej rzecz ujmując chciałbym iść śladem Michała Świerczewskiego w Rakowie, który przez wiele lat coraz więcej inwestował, aż zaczęło mu się to częściowo zwracać w transferach. To wymaga inwestycji i nakładów, dziś Zagłębie nie ma ani jednego piłkarza, który mógłby zostać sprzedany za dobre, poważne pieniądze. Dlatego trzeba zainwestować w zawodników, którzy przez 2-3 lata zyskają na wartości i jednocześnie pociągną klub sportowo. Zagłębie ma stanowić długofalową inwestycję, na którą mnie stać i na pewno nie będzie to przepalanie pieniędzy. Od dwudziestu lat działam w nieruchomościach i teraz zbieram tego owoce, dzięki temu mogę rozważać tego typu przedsięwzięcie.
Cały wywiad dla Dziennika Zachodniego TUTAJ
Marek Koźmiński to też wieloletni wiceprezes PZPN. Najpierw w latach 2012–2016 wiceprezes ds. zagranicznych w PZPN, a następnie do 2021 jako wiceprezesa ds. szkoleniowych. W 2021 wystartował natomiast w wyborach na prezesa PZPN, które przegrał w bezpośrednim starciu z Cezarym Kuleszą.
Czy Marek Koźmiński postanowił iść drogą Kuleszy, i najpierw pokazać jako prezes Ekstraklasowego klubu, że potrafi doskonale zarządzać w polskiej piłce, a dopiero później ubiegać się kolejny raz o najważniejszy fotel w Polskim Związku Piłki Nożnej?

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


Tylko Budmat i pan Wiącek nie ma innej opcji
Jestem tego samego zdania. Lokalny inwestor, to jednak lokalny. Jakimi majątkami przy p. Wiącku dysponują Koźmiński i Kucharski…
Ja odkąd usłyszałem o Wiącku, to cały czas trzymam kciuki. Nie, nie dlatego, że ma kasę, to przyjdzie i wyda pincet milionów na transfery. Możemy z Wiąckiem nawet grać w 2, czy 3 lidze, Najfajniejsza byłaby stabilizacja na której można budować jakieś struktury, tożsamość. A że Wiącek potrafi zarządzać, to już pokazał… choćby przywracając dawną świetność krzesełkom na starym stadionie. Tyle lat nikt nie potrafił nic z tym zrobić, choć mecze były co tydzień, a nie jeden drift na rok.
Kucharskiego cenię, ale wiadomo jaki jest problem – po co im Wisła Płock i jakie mają do niej podejście? Bo jeśli stałaby za tym chęć sprawdzenia się w roli ekstraklasowego „zarządcy” klubu, spełnienia ambicji (gdzie Płock daje szansę niskim kosztem), to jeszcze ok, ale coś wątpię. Bardziej wygląda to na szemrane biznesy dziwnej treści, gdzie trochę się przytuli na dealach z agencjami menadżerskimi, trochę pobryluje w mediach, a na koniec wywali to co zostanie z klubu na śmietnik. Jeszcze Koźmiński? Poprzez jakieś spółki ze śmiesznym kapitałem. Zdecydowane nie.
Można jedynie wrócić do tego, że pomysł Kruszewskiego by odciąć się od Orlenu był kompletnie postrzelony. Ale jak już w to poszliśmy, to albo trzeba trzymać się miasta, albo liczyć na Wiącka. Właściciel z innej części kraju, który jest kibicem innej drużyny i ma Wisłę Płock gdzieś, to najszybsza droga do znalezienia się obok Zawiszy Bydgoszcz, czy Stomilu Olsztyn.
haha. chyba rodzina Kucharskich chce sie tutaj zadomowic. ale jak juz pisalem wczesniej 'puste garnki najglosniej dzwonia’. jak tu przyjdzie taka holota, to pozostaje jedynie odtworzyc Petrochemie.
Pewnie, że też bym wolał Więcka, ale co z tego, skoro albo się nie zgłosił (wbrew medialnym spekulacjom), albo Nowakowski nie chce z nim gadać. Jeszcze bardziej wolałbym szejka, który wprowadziłby nas do Ligi Mistrzów, ale jest jak jest i nie mamy na to wpływu. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten romans z Kucharskim nie skończy się marnie.
Skąd teza, że temat z Więckiem słabo rokuje (btw, Więckiem, bo wyżej napisali Wiącek i sam też przekręciłem nazwisko). Pytam normalnie, bo nie śledzę jakoś mocno wszystkich doniesień i ogólnie do całego tematu podchodzę bardziej na poziomie plotek brukowcowych. A raczej podchodziłem dopóki Nafciarski nie napisał, że temat jest realny. Z tym, że czekam na jakiekolwiek konkrety. Ale to Ty tak na jakiejś podstawie piszesz, że z Więckiem ma małe szanse wypalić?
Bo teoretycznie, to mógł wiele razy już kupić Wisłę i to pewnie za grosze.
Za to z Kucharskim, to słabo to widzę i mam nadzieję, że choćby wysypie się przez żądania miasta udziału na początkowym poziomie poniżej 49%. Weźmy pod powierzchowną lupę choćby cytat z newsa:
1) Świerczewski podobno kiedyś, wiele lat temu obiecał (zamarzył) sobie, że jak będzie miał kasę, to spróbuje zrobić Raków wielkim. To bardziej realizacja marzenia młodego kibica, niż inwestycja, która teraz zaczyna mu się zwracać w transferach. Zyski z transferów, to raczej skutek uboczny celu jaki sobie postawił, a to duża różnica.
2) Dalej zaczyna robić się groźnie: „Zagłębie ma stanowić długofalową inwestycję, na którą mnie stać i na pewno nie będzie to przepalanie pieniędzy. ”
Czyli to ma być „inwestycja”, a inwestycja polega na tym, że ma się zwrócić z zyskiem. To ma być „przedsięwzięcie”, które nie będzie przepalaniem pieniędzy. Czyli w założeniach klub ma na siebie zarabiać, a do tego oddać Kucharskiemu (i spółce) zainwestowaną kasę. Koniec końców ma być jak kiedyś np z MU, czyli kupuję klub na… koszt klubu.
3) Jeśli tak, to powstaje pytanie, jakie złote strzały musiałby robić Kucharski. Odejmijmy kroplówkę z miasta, jest tylko jakaś kasa z TV i Orlen. To ilu tam brakuje milionów? Nie chce mi się szukać ile dokładnie dorzuca miasto, ale spokojnie można założyć, że co roku klub musiałby zarabiać na sprzedaży kwoty rzędu 3-5mln euro. To bardzo dużo zakładając, że zawodnicy przychodziliby za darmo (bo inaczej trzeba byłoby sprzedawać za jeszcze wyższą kwotę). Na ile to realne „długofalowo”?
4) No i pytanie co się stanie, jeśli dojdzie do spadku. W przypadku Wisły Płock to raczej oczywiste, że przy obecnej konkurencji w Ekstraklasie prędzej, czy później, dojdzie do spadku. Spadały Wisła Kraków, Śląsk, Lechia z podobnie biegłym transferowo inwestorem. Widzew wydał dziesiątki milionów na wzmocnienia, podobnie Legia i są w strefie spadkowej. Nie spadną? Przy Wiśle Kraków też wydawało się to niemożliwe. Więc pytanie, co zrobi Kucharski w momencie spadku. Pewną wskazówką jest Zagłębie Sosnowiec, które olał kompletnie. Może wyprzeda zawodników, których tylko da się spieniężyć i się zawinie? Zwłaszcza jeśli będzie na 0 lub plus. Poszuka innej okazji do inwestycji, jak Wisłę Płock po Zagłębiu. Może Stal Mielec awansuje, może Puszcza Niepołomice, Chrobry Głogów, może Pogoń Grodzisk Mazowiecki? Pewnie jakieś okazje będą, lepsze niż „przepalanie kasy” i robienie coraz większych pleców, by walczyć o powrót z Wisłą Płock, a koniec końców utknąć jak Wisła Kraków.
Dlatego z mojej strony jednak stanowcze NIE dla Kucharskiego i takiego przedmiotowego, niepoważnego traktowania klubu. Nie wspominając jak zrujnowałby to wizerunek klubu, czy zepchnęło na margines zdanie kibiców. Bo kogo obchodziłoby np, że kibice cenią wychowanka Sekulskiego, gdy jest do wypromowania 18latek z Kolumbii?
Piszę na takiej podstawie, że ostatecznie miasto oficjalnie zaczęło rozmowy z Kucharskim, a nie z Więckiem albo oboma
No to rzeczywiście trochę lipa. Zobaczymy co będzie dalej… Teoretycznie można dogadać wszelkie szczegóły zakulisowo, a część oficjalną załatwić od reki, ale nie wygląda to optymistycznie dla wariantu z Więckiem. W medialnym szumie może pojawiać się on zawsze (i zawsze pojawiał, przynajmniej od czasów driftów), bo właściwie kto z Płocka jak nie on… Mimo wszystko dla mnie i tak pozytywne zaskoczenie, że w ogóle się plotkuje o takim wariancie.
Z Kucharskim, to zakładam, że jednak temat szybko może upaść, jeśli miasto będzie twardo obstawać przy swoim. Kucharski raczej bardziej chce pobawić się w football managera tanim kosztem, niż teraz konsekwentnie kupować sobie wiarygodność.
p. Koźmińscy dobrze pamietamy jak popisali sie w Górniku Zabrze. potem szybko uciekli i zostawili klub z długami. nawet biedne Zagłębie Sosnowiec nie chialo p. Koźmińskiego. także świetna wizytówka gościa.
.
a p. Cezary Kucharski przegral walke o Śląsk Wrocław z p. Mariuszem Iwańskim (nawet p. Mateusz Borek sie nabral – prosze obejrzec wywiad), ktory byl miac miliarderem a okazal sie prawdopodobnie (bo od tego czasu zaszyl sie gdzies w nieznanym miejscu) p. Vanna Ly – biznesmenem bez pieniedzy. dlatego nie wiem czy to we Wrocławiu wygladal tak malo przejrzyscie proces prywatyzacji czy po prostu p. Cezary Kucharski mial tak slabe argumenty finansowe i organizacyjne. moze jedno i drugie.
.
swoja droga jesli we wielkim Wrocławiu urzędnicy okazali sie tak skrajnie niekompetentni przy procesie prywatyzacji, to co dopiero w Płocku… media rozpisuja sie jaka to korupcja na Ukrainie, ale o polskiej sie nawet nie pisze, bo tak slabe sa media lokalne. wszyscy w kieszeniach lokalnych bonzow. potem jeszcze wystep w Canal Plus i taki bonzo jest uwiarygodniony, a tymczasem 'wierzch złoty, a w środku błoto’.
a poza tym to bardzo, bardzo dziwne jest to, ze w ostatnich latach budzet Płocka zwiekszyl sie niemalze o 1/3, a tutaj nagle p. Nowakowski i jego ekipa 'wyskakuja’ ze sprawa, ze miasto nie ma wiecej pieniedzy na finansowanie klubu. rownie dobrze mozna zaspiewac: 'choc to fizyce wbrew, wskazowka cofa sie’.