Dwa razy do roku jest taki czas, że ścieżki dwóch wędrowców się przecinają. Na początku rozpoczętej w lipcu wędrówki żaden z nich nie przypuszczał jak dalej potoczy się ta ścieżka. Gdy spotkali się po raz pierwszy oboje zdawali się być w dobrej kondycji – jeden z podróżników, który pochodził z mniejszego miasta i na pierwszy rzut oka zdawał się być skromniejszy, właśnie wracał na swój dawny szlak z utęsknieniem i celebrował każdy przebyty na nim krok. Dla drugiego z nich była to już dobrze znana ścieżka, a w dodatku nie jedyna – warszawski wędrowiec równolegle marzył o tym, aby europejska podróż również trwała jak najdłużej. Gdy w momencie pierwszego skrzyżowania dróg, ten pozornie mniejszy podróżnik skutecznie podjął walkę i zdołał pokonać Goliata, nie zanosiło się na to, aby trajektoria obrana przez obu wędrowców miała się diametralnie zmienić. Mimo to dzięki ciężkiej pracy i ogromnemu wysiłkowi włożonemu w przygotowanie do podróży, skupieniu się na każdym kolejnym kroku Płocczanie dotarli do miejsca z którego rozpościerają się piękne widoki, którymi mogą się cieszyć i wykorzystywać je jako paliwo do dalszej wędrówki. Natomiast Warszawiacy – którzy wiele razy na owej ścieżce się potykali – w końcu zbłądzili, a ich perspektywy nie napawają optymizmem.
Gdyby przed sezonem ktoś przepowiadał taki stan rzeczy, to raczej nie znalazłby zbyt wielu skłonnych do uwierzenia w taką wizję rzeczywistości – a jednak – po 21 spotkaniach Wisła zajmuje trzecie miejsce w tabeli, mając za sobą fantastyczną rundę wiosenną i jedną z najlepiej zorganizowanych defensyw w kraju. Nie wszystko jest też idealnie, kadra potrzebuje kilku wzmocnień. Trzeba jednak bez odlatywania do chmur trzeba ten wynik docenić.
Tymczasem Legia znajduje się w jednym z największych swoich kryzysów w XXI w. Drużyna nie wygrała w lidze od września, o przedwczesnym zakończeniu przygody w Europie nie wspominając. Po długich zawirowaniach Wojskowym udało się zmienić trenera, lecz efekt „świeżej miotły” nie zadziałał z pożądaną siłą. Aktualnie w klubie ze stolicy panuje bardzo nerwowy klimat, presja jest coraz bardziej odczuwalna. Legia zajmuje przedostatnią pozycję w lidze, jeśli przegra może spaść na ostatnią lokatę.
W ligowej tabeli oba zespoły dzieli 14 miejsc. Przy Łazienkowskiej jeszcze nigdy nie graliśmy, będąc w takiej sytuacji. Pod tym względem jest to historyczny mecz. Jednak do samego meczu podchodziłbym nieco ostrożniej, niż na ten moment może sugerować tabela. Legia jest w dużym kryzysie, ale jednocześnie ma ogromny sztab i uznanego trenera, czyli zasoby, które w normalnych warunkach raczej powinny dać utrzymanie. Z tym że te warunki wcale nie są łatwe. To przecież nie tak, że spadek Legii jest niemożliwy, a presja bez odpowiednich wyników raczej nie spadnie.
U nas natomiast panuje spokój – odnoszę nawet wrażenie, że ten mecz trochę mniej pobudza naszą społeczność niż reszta Derbów Mazowsza. Tak jak już napisałem – to bardzo ciekawy punkt w historii. Wygrana może pomóc nam skończyć sezon w górze tabeli, dla Legii natomiast porażka będzie oznaczała przedłużającą się passę bez zwycięstwa i dalsze narastanie presji, która już teraz jest duża skoro Marek Papszun, znany z tego, że potrafi być bardzo wymagający wobec swoich piłkarzy tym razem zdejmuje presję z zawodników i apeluje do kibiców o wsparcie. Ten mecz jest szansą dla obu drużyn, chociaż to Legia musi, a my możemy.
Obsada sędziowska
Sędzią głównym sobotniego spotkania będzie Jarosław Przybył z Kluczborka. Jego asystentami będą Bartosz Heinig oraz Maciej Kosarzecki. Na VAR-ze zasiądą Paweł Pskit, Marek Opaliński, a sędzią technicznym będzie Aleksander Kozieł.
Sędzia Przybył w swojej karierze sędziował nasze mecze łącznie 29 razy. Wygraliśmy 8 z nich, 7 zakończyło się remisem i 14 razy odnieśliśmy porażkę.
Raport kartkowy
Zawieszeni:
– Bartosz Kapustka, Radovan Pankov (Legia Warszawa)
Zagrożeni:
– Ermal Krasniqi, Kamil Piątkowski, Damian Szymański, Wojciech Urbański, Steve Kapuadi (Legia Warszawa),
– Iban Salvador, Łukasz Sekulski, Rafał Leszczyński, Marcus Haglind-Sangré (Wisła Płock)
Z Nafciarskiej Kroniki
- Z Legią w naszej historii mierzyliśmy się 37 razy. 10 z tych spotkań wygraliśmy, 4 razy mecz kończył się remisem, a 23 razy zwycięsko z boiska schodzili Legioniści.
- Do tej pory przy Łazienkowskiej z Legią zagraliśmy łącznie 17 spotkań. Udało nam się wygrać tylko 2 z nich.
- Pierwsze w historii zwycięstwo przy Łazienkowskiej odnieśliśmy 16 grudnia 2017 roku po bramce Nico Vareli oraz samobójczym trafieniu Jakuba Czerwińskiego. Po raz drugi Legię na wyjeździe pokonaliśmy w sierpniu 2018 roku. Było to słynne 4:1. Gole wtedy strzelali Dominik Furman, dwa razy Ricardinho oraz ponownie Nico Varela.
- Najskuteczniejszym strzelcem Wisły w Derbach Mazowsza z trzema trafieniami na koncie jest… Dominik Furman.
- Jeśli w dzisiejszym meczu odniesiemy zwycięstwo będzie to pierwszy raz w historii, kiedy wygrywamy pierwszy mecz na Legii po awansie.
Tak było jesienią
Wisła Płock 1-0 Legia Warszawa
Marcin Kamiński 11
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (84, 3. Aleksandre Kalandadze), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (68, 5. Bojan Nastić) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco (74, 25. Nemanja Mijušković), 30. Wiktor Nowak – 11. Jime (74, 17. Matchoi Djaló), 20. Łukasz Sekulski (85, 6. Krystian Pomorski).
Legia: 1. Kacper Tobiasz – 7. Paweł Wszołek, 24. Jan Ziółkowski, 3. Steve Kapuadi, 13. Arkadiusz Reca (61, 19. Rúben Vinagre) – 30. Petar Stojanović (61, 18. Jean-Pierre Nsame), 4. Marco Burch, 67. Bartosz Kapustka, 21. Wahan Biczachczjan (78, 20. Jakub Żewłakow), 25. Ryōya Morishita (61, 22. Juergen Elitim) – 29. Mileta Rajović (72, 17. Ilja Szkurin).
żółta kartka: Kapustka.
sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
widzów: 14 256
Jeśli ktoś przed meczem jest głodny wiślackich treści, zapraszamy do odsłuchania najnowszego odcinka podcastu Nafciarze Bez Filtra, którego gościem był Adam Majewski;)
18, Kibic Wisły Płock.

