Puste miejsca na Łukasiewicza. Czy kibice Wisły Płock zapomnieli, że sezon trwa?

Średnia frekwencja na domowych meczach Wisły Płock spadła o 20 procent w porównaniu z poprzednim sezonem. Wyniki zespołu, pogoda, godziny spotkań, a może zwykłe przyzwyczajenie? Powodów może być kilka, ale jedno jest pewne: Wisła Płock potrzebuje wsparcia nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli.

Liczby nie pozostawiają wiele miejsca na interpretację. W sezonie 2025/2026 średnia frekwencja na stadionie Wisły wynosiła 9127 widzów. W obecnych rozgrywkach jest to już 7291 osób. Różnica? Aż 1836 kibiców na jednym spotkaniu. To sporo, szczególnie gdy mówimy o klubie, który po powrocie do Ekstraklasy powinien budować wokół siebie coraz większe zainteresowanie.

Od 11 tysięcy do 5 tysięcy

Jeszcze pod koniec lipca na spotkaniu z Widzewem Łódź pojawiło się 11 089 kibiców. Była atmosfera, był rywal przyciągający uwagę i była frekwencja, której nie trzeba się wstydzić. Później przyszły jednak znacznie skromniejsze liczby.

Mecz z Koroną Kielce obejrzało 6844 widzów, spotkanie z Cracovią – 6218, a poniedziałkowe starcie z Radomiakiem Radom zaledwie 5014 osób. Oczywiście, nie wszystkie mecze są sobie równe. Znaczenie mają terminy, pogoda, atrakcyjność przeciwnika i aktualna forma drużyny. Poniedziałek o godzinie 19:00 nie jest przecież idealnym terminem dla każdego, szczególnie dla rodzin z dziećmi czy osób pracujących do późna.

Nie można jednak udawać, że problemu nie ma. Tendencja jest wyraźna, a różnica między lipcowym spotkaniem z Widzewem a ostatnim meczem z Radomiakiem pokazuje, jak wiele miejsc może pozostać pustych.

Kibicowanie tylko na dobre?

W mediach społecznościowych pojawiły się mocne głosy, że obowiązkiem kibica jest wspieranie własnej drużyny na stadionie. Mecz ma być świętem, a zimno, deszcz czy niewygodny termin nie powinny automatycznie oznaczać rezygnacji z obecności na trybunach. Pojawiły się również sugestie, że nieobecność nie zawsze jest formą protestu – czasem może być po prostu odpuszczeniem.

To stanowisko można zrozumieć, choć warto zachować odrobinę rozsądku. Kibic nie jest pracownikiem klubu, który ma obowiązek odbić kartę przy wejściu na stadion. Ma swoje życie, rodzinę, pracę i wydatki. Nie każdy może być na każdym meczu. Trudno też wymagać od ludzi, by ignorowali wszystkie niedogodności tylko dlatego, że ich drużyna akurat gra w piłkę.

Z drugiej strony kibicowanie nie powinno być usługą działającą wyłącznie na zasadzie: wygrywacie, to przychodzimy; przegrywacie, to zostajemy w domu. Wsparcie ma największe znaczenie właśnie wtedy, gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem.

Stadion to coś więcej niż wynik

Wisła wróciła ponad rok temu do Ekstraklasy i ma szansę ponownie mocno zaznaczyć swoją obecność na piłkarskiej mapie Polski. Ale sportowy awans to dopiero początek. Klub potrzebuje również stabilnej frekwencji, zaangażowanej społeczności i atmosfery, która będzie jego atutem.

Nie chodzi o to, by zawstydzać tych, którzy nie pojawili się na Łukasiewicza. Znacznie ważniejsze jest pytanie, co zrobić, aby chcieli wrócić. Lepsza komunikacja, działania skierowane do rodzin, atrakcyjna oprawa dnia meczowego i budowanie poczucia wspólnoty mogą pomóc równie mocno jak dobre wyniki na boisku.

Bo prawdziwej frekwencji nie buduje się jednym głośnym spotkaniem. Buduje się ją przez cały sezon.

Wszyscy na Ł34? To hasło ma sens, jeśli stoi za nim coś więcej niż internetowa deklaracja. Wisła potrzebuje kibiców na trybunach, a kibice powinni czuć, że stadion jest miejscem, do którego warto wracać. Niezależnie od przeciwnika, pogody i miejsca w tabeli.

Pięć tysięcy osób to wciąż pięć tysięcy powodów, by grać. Ale przy potencjale Płocka można oczekiwać więcej. Pytanie brzmi, czy na kolejnych meczach uda się odwrócić ten trend, czy też średnia frekwencja będzie nadal pikować.

Odpowiedź poznamy na trybunach 31 października o 12:15. Bądźmy tam razem, niezależnie od wyniku wyjazdowego meczu z Jagą. Do boju Wisełko! 💙🤍💙

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. michal

    Masz zupełną rację, że kibic powinien wspierać klub niezależnie od wyniku. Jednak budowanie więzi klubu z kibicem oraz zdobywanie nowych, który przyjdą i wesprą drużynę to nie tylko kwestia postawienia stadionu, zatrudnienia trenera oraz zakontraktowania grajków.
    Obecny sezon jest nijaki na boisku i nijaki medialnie. Klub się nie stara zbyt przesadnie o uwagę kibiców. Cześć kibiców przyjdzie sama a o cześć trzeba powalczyć.
    Zeszły sezon w całości był jaki był, każdy go oceni indywidualnie. Jednak lubiąc lub nie trenera M.M. dbał o zainteresowanie kibiców, media klubowe też wrzucały więcej kontentu. W tym sezonie jest niejako, więc i nijaki jest na stadionie.

Dodaj komentarz