Okno transferowe Lato 2026 zostało zamknięte. Łukasz Żaglewski postanowił usiąść i podsumować wszystko to, co wydarzyło się w Wiśle Płock od 1 lipca do 9 września. Burzliwe to było lato przy Łukasiewicza 34. Zapraszamy do lektury.
1 lipca – 9 września 2026 roku. Dwa miesiące i dziewięć dni. Tyle trwała transferowa karuzela, która w przypadku Wisły Płock miała wyjątkowo dużo przystanków. Były ruchy zaplanowane z dużym wyprzedzeniem, były transfery przeprowadzone błyskawicznie, były powroty, wykupy, wolne transfery, wypożyczenia, a na sam koniec, ruch wykonany niemal rzutem na taśmę.
Wisła nie wymieniła całej drużyny, ale trudno też powiedzieć, że latem tylko „kosmetycznie” poprawiła kadrę.
Nafciarze przebudowali kilka istotnych elementów zespołu. Pytanie brzmi jednak czy zrobili to wystarczająco dobrze? Bo po sześciu meczach w Ekstraklasie odpowiedź wcale nie jest oczywista.
Nie zaczynaliśmy od zera
Zanim przejdziemy do nowych twarzy, trzeba powiedzieć jedną rzecz, że Wisła nie była klubem, który latem musiał rozpoczynać budowę zespołu od fundamentów. Po awansie do Ekstraklasy i udanym poprzednim sezonie trzon drużyny był już znany. W Płocku pozostali między innymi Rafał Leszczyński, Marcin Kamiński, Marcus Haglind-Sangré, Krystian Pomorski, Dani Pacheco, Jorge Jimenez, Łukasz Sekulski, Said Hamulić czy Deni Jurić. Jednocześnie klub wiedział, że na poziomie Ekstraklasy nie można po prostu powtórzyć kadry z poprzedniego sezonu i liczyć, że „jakoś to będzie”. Dlatego ruchy przychodzące były bardzo konkretne.
1. Dion Gallapeni (wahadłowy) – transfer, który pokazał ambicję
Jednym z najważniejszych ruchów było definitywne pozyskanie Diona Gallapeniego z Widzewa Łódź. To nie był przypadkowy zawodnik. Młody, perspektywiczny wahadłowy, a przy tym już z doświadczeniem ekstraklasowym. Wisła zdecydowała się więc nie tylko na „uzupełnienie kadry”, ale na inwestycję w zawodnika, który może być ważną postacią zespołu przez kilka kolejnych sezonów. Gallapeni bardzo szybko pokazał, że nie przyjechał do Płocka wyłącznie po miejsce w protokole. W meczu Pucharu Polski z Wikędem Luzino to właśnie jego dogranie otworzyło drogę do debiutanckiego gola Marcina Kościeleckiego, a w tym meczu zaliczył też drugą asystę. To oczywiście tylko jeden mecz, ale dokładnie takie ruchy są potrzebne klubowi, który chce nie tylko utrzymać się w Ekstraklasie, ale za jakiś czas mieć zawodników o realnej wartości transferowej.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 5 na 6 możliwych
Minuty – 54%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 1
Minuty – 100%
Bramki – 0
Asysty – 2
Podsumowanie: Bilans Gallapeniego na początku sezonu jest trochę przewrotny, bo w lidze jeszcze nie zapisał się bezpośrednim udziałem przy golu, ale w pucharze od razu pokazał, że potrafi kreować sytuacje kolegom. To zawodnik, którego warto obserwować w kolejnych tygodniach, szczególnie jeśli jego rola i liczba minut w Ekstraklasie będą rosły.
2. Olaf Kobacki (ofensywny pomocnik) – powrót do Polski po angielskiej przygodzie
Kobacki był jednym z ciekawszych transferów tego lata. 24-letni zawodnik trafił do Wisły z Sheffield Wednesday na zasadzie transferu definitywnego. Podpisał kontrakt do czerwca 2028 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Wcześniej grał między innymi w Miedzi Legnica i Arce Gdynia. To ruch z pewnym ryzykiem. Anglia brzmi dobrze w CV, ale sama obecność w klubie Championship jeszcze nikogo nie czyni gwiazdą Ekstraklasy. Wisła dostała jednak zawodnika, który zna polską piłkę, zna realia ligi i nie potrzebuje pół roku na naukę języka, kraju i specyfiki rozgrywek. Co ważne, Kobacki może dawać zespołowi coś, czego nie da się łatwo wytrenować, czyli dynamikę i bezpośredniość, a właśnie tego momentami Wiśle brakuje.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 5 na 6 możliwych
Minuty – 51%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 1
Minuty – 82%
Bramki – 0
Asysty – 0
Podsumowanie: Kobacki czeka jeszcze na swój moment. Przy większej liczbie minut będzie miał okazję udowodnić, że może dać Wiśle więcej niż sama obecność w rotacji. Na razie solidna liczba występów, ale zdecydowanie za mało konkretów.
3. Patryk Kun (wahadłowy, ofensywny pomocnik) – doświadczenie, charakter i… bardzo znajome nazwisko
Jeżeli szukamy transferu najbardziej „ekstraklasowego”, to Patryk Kun znajduje się bardzo wysoko. Były zawodnik Legii Warszawa i Rakowa Częstochowa przyszedł do Płocka jako wolny zawodnik. Do tego momentu na najwyższym poziomie w Polsce rozegrał 191 spotkań. Zdobywał mistrzostwo Polski, Puchary Polski i Superpuchary. To nie jest więc eksperyment. To zawodnik, który dokładnie wie, czym jest Ekstraklasa. Kun może nie będzie piłkarzem, którego kibice będą za pięć lat wspominać jako najlepszego transferu dekady, ale może być tym, który w trudnym meczu zrobi dwie rzeczy dobrze, kiedy inni zrobią jedną źle, a tego nam potrzeba bardzo dużo. Do tego dochodzi smaczek rodzinny. Patryk jest młodszym bratem Dominika Kuna, który jeszcze niedawno biegał po boiskach Ekstraklasy w koszulce Wisły.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 6 na 6 możliwych
Minuty – 93%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski
Mecze – 1
Minuty – 14%
Bramki – 0
Asysty – 0
Podsumowanie: Liczby Kuna mówią więcej o jego roli niż o dorobku ofensywnym. To zawodnik od regularnej, intensywnej pracy i zabezpieczania swojej strony boiska, a niekoniecznie od nabijania statystyk. Przy tak dużym zaufaniu trenera pozostaje jednak pytanie, czy w kolejnych tygodniach do solidnej pracy dołoży również konkrety pod bramką rywala.
4. Adam Radwański (środkowy lub ofensywny pomocnik) – transfer z gatunku „wracamy po swoje”
To jeden z najbardziej romantycznych transferów tego lata. Adam Radwański wrócił do klubu, w którym rozpoczynał swoją piłkarską drogę. Płocczanin podpisał umowę do czerwca 2027 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon i tutaj nie chodzi tylko o sentyment. Radwański ma już za sobą sporo doświadczenia na poziomie Ekstraklasy i I ligi. Wisła dostała więc zawodnika, który nie jest wyłącznie „wychowankiem wracającym do domu”. On ma być piłkarzem pierwszego zespołu i co ważne zawodnikiem, który może odpowiadać za kreację. Czy zostanie liderem drugiej linii? To jeden z ciekawszych tematów na kolejne miesiące.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 6 na 6 możliwych
Minuty – 99%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 1
Minuty – 72%
Bramki – 0
Asysty – 0
Podsumowanie: To przypadek, w którym statystyka „0+0” może być mocno myląca. 99% rozegranych minut mówi samo za siebie. Radwański jest jednym z fundamentów zespołu i zawodnikiem, na którym trener opiera środek pola. Jeśli w kolejnych spotkaniach do swojej regularności i pracy dla drużyny dołoży jeszcze konkrety w ofensywie, jego liczby mogą szybko nabrać znacznie ciekawszego wyglądu.
5. Jurica Pršir (środkowy lub ofensywny pomocnik) – transfer, na który trzeba było poczekać
Pršir to prawdopodobnie jeden z najbardziej interesujących ruchów Wisły pod względem czysto piłkarskim. 26-letni Chorwat przez sześć sezonów występował w HNK Gorica. W chorwackiej ekstraklasie rozegrał 163 spotkania, zdobywając 16 bramek i notując 16 asyst. W ostatnim sezonie jego bilans wyniósł 36 meczów, 8 goli i 3 asysty. Wisła początkowo miała poczekać na niego do września, ale klub dogadał wcześniejsze sprowadzenie zawodnika i Pršir dołączył do drużyny już podczas obozu w Opalenicy. To bardzo ważny szczegół. Bo Wisła nie chciała mieć Pršira „na papierze”. Chciała mieć go w zespole i właśnie takich ruchów oczekujemy od klubu, który zaczyna myśleć coraz bardziej profesjonalnie o budowie kadry.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 3 na 6 możliwych
Minuty – 18%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 0 na 1 możliwy
Podsumowanie: Pršir pozostaje na razie (ku zaskoczeniu wielu kibiców) zawodnikiem drugiego planu. Trudno na podstawie dotychczasowych występów wyciągać daleko idące wnioski. Przede wszystkim dlatego, że zwyczajnie nie dostał jeszcze wystarczającej liczby minut. Najbliższe tygodnie pokażą, czy zdoła wywalczyć sobie większą rolę w środku pola.
6. Marcin Flis – doświadczenie w obronie
Kolejnym zawodnikiem, który dołączył do Wisły bez konieczności płacenia odstępnego, był Marcin Flis. 32-letni defensor miał zapewnić doświadczenie i zwiększyć rywalizację w obronie. To transfer mało efektowny marketingowo i bardzo potrzebny sportowo, bo w Ekstraklasie nie wygrywa się wyłącznie młodością, szybkością i potencjałem. Czasami potrzebny jest po prostu człowiek, który w 87. minucie wie, kiedy wybić piłkę w trybuny zamiast próbować konstruować akcję od własnego pola karnego. Brzmi banalnie?
Banalne rzeczy często ratują punkty.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 3
Minuty – 42%
Bramki – 1
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 0 na 1 możliwy
Podsumowanie: Marcin Flis rozpoczął sezon od ważnego, choć przerwanego kontuzją wejścia do zespołu. Jedna bramka obrońcy przy stosunkowo niewielkiej liczbie minut pokazuje jednak, że Flis potrafi być konkretny. Jeśli po powrocie do pełnej dyspozycji zdrowotnej uda mu się złapać regularność, może jeszcze odegrać w tym sezonie znacznie większą rolę. Na razie jednak sprowadzony do zespołu zastępca Flisa spisuje się na tyle solidnie, że Marcin musi czekać na swoją szansę.
7. Žan Rogelj (wahadłowy) – wykupienie zawodnika, którego już znaliśmy
Rogelj nie był dla Wisły niewiadomą. Klub znał jego możliwości, charakterystykę i sposób funkcjonowania w zespole. Dlatego decyzja o wykupieniu Słoweńca była logicznym ruchem. Wisła nie kupowała kota w worku. Kupowała zawodnika, którego wcześniej mogła obserwować w warunkach ligowych. To duża przewaga. W transferach zawsze istnieje ryzyko, ale w tym przypadku było ono ograniczone.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 6 na 6 możliwych
Minuty – 100%
Bramki – 1
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 0 na 1 możliwy
Podsumowanie: Rogelj jest dziś jednym z pewniejszych punktów zespołu. Gra praktycznie wszystko, jest zdrowy, regularny i już zdążył wpisać się na listę strzelców. Jak na początek sezonu to solidne liczby.
8. Afonso Silva (obrońca) – młodość prosto z Portugalii
W sierpniu do Płocka przyjechał Afonso Silva.
22-letni, lewonożny środkowy obrońca podpisał kontrakt do czerwca 2028 roku z opcją przedłużenia. W poprzednim sezonie występował w FC Felgueiras, gdzie rozegrał 33 mecze portugalskiej drugiej ligi, w większości w pełnym wymiarze czasowym. To transfer bardzo charakterystyczny dla obecnej polityki klubu. Młody zawodnik, inny rynek, potencjał rozwoju, dłuższa umowa, a przede wszystkim możliwość późniejszej sprzedaży. Nie ma gwarancji, że Silva za dwa lata będzie wart miliony, ale jeżeli Wisła chce kiedyś funkcjonować nie tylko z pieniędzy właściciela, lecz również z transferów wychodzących, właśnie takich zawodników musi szukać.
Statystyki sezonu 2026/27:
Ekstraklasa:
Mecze – 3 na 3 możliwe
Minuty – 97%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 1
Minuty – 100%
Bramki – 0
Asysty – 0
Podsumowanie: Afonso Silva zaliczył bardzo mocne wejście w sezon, jeśli spojrzeć przede wszystkim na jego rolę i zaufanie trenera. Jako obrońca nie przyjechał jednak do Płocka po to, żeby nabijać cyferki w klasyfikacji kanadyjskiej. Jego znaczenie należy oceniać przede wszystkim przez pryzmat regularności, organizacji gry i zadań powierzonych mu przez sztab. Trzy ligowe występy i praktycznie komplet minut pokazują, że trener bardzo szybko znalazł dla niego miejsce w zespole. Jeżeli utrzyma taką regularność, to być może konkrety również w postaci goli czy asyst mogą być kwestią czasu.
9. Sidnei Tavares (środkowy pomocnik) – pomocnik z dużego klubu
Na początku września Wisła dołożyła jeszcze jeden ciekawy transfer. Sidnei Tavares trafił do Płocka na roczne wypożyczenie z Blackburn Rovers. W umowie znalazła się opcja wykupu i tutaj robi się naprawdę ciekawie. Tavares ma za sobą akademię Leicester City, występy w FC Porto B, MLS, portugalską ekstraklasę i Championship. To CV zdecydowanie solidne jak na zawodnika trafiającego do Ekstraklasy, ale jak zawsze, CV nie gra. Gra piłkarz. Tavares zadebiutował w Wiśle już w Pucharze Polski przeciwko Wikędowi Luzino. Jeżeli odpali, Wisła może mieć zawodnika na poziomie, który normalnie byłby poza finansowym zasięgiem klubu. Jeżeli nie, to po sezonie po prostu wróci do Anglii. Wypożyczenie z opcją wykupu jest więc rozwiązaniem stosunkowo bezpiecznym.
Statystyki sezonu 2026/27
Ekstraklasa:
Mecze – 1 na 1 możliwy
Minuty: 100%
Bramki – 0
Asysty – 0
Puchar Polski:
Mecze – 1
Minuty – 61%
Bramki – 0
Asysty – 0
Podsumowanie: Na wyciąganie poważniejszych wniosków jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Tavares nie dostał jeszcze wystarczająco dużo minut, żeby właściwie ocenić jego wpływ na drużynę. Początek wygląda jednak na tyle obiecująco pod względem zaufania sztabu, że warto obserwować, czy w kolejnych kolejkach jego rola będzie systematycznie rosła.
10. Samuel Akere (skrzydłowy, wahadłowy, ofensywny pomocnik) – transfer na ostatniej prostej
A potem nadszedł 9 września. Deadline day, telefon, negocjacje, dokumenty i jest Samuel Akere. Nigeryjczyk został wypożyczony z Widzewa Łódź do końca maja 2027 roku. Wisła zabezpieczyła sobie również opcję wykupu. To ruch szczególnie interesujący z jednego powodu.
Wisła potrzebowała więcej dynamiki w ofensywie.
Akere może grać na wahadle, ale również jako ofensywny pomocnik. Problem w tym, że jego ostatni okres w Widzewie nie był szczególnie udany. W obecnym sezonie przed transferem do Wisły zaliczył zaledwie 19 minut i właśnie dlatego jest to transfer typu „może się uda, może się nie uda”, ale opcja wykupu sprawia, że Wisła nie musi podejmować decyzji już dziś. Najpierw można zawodnika sprawdzić, a potem dopiero wyjąć kalkulator. Widzew zapewnił sobie jednak powrót zawodnika zimą. Jak tego nie uczynią prawo pierwokupu latem będzie po stronie Wisły. Należałoby więc życzyć Akere przeciętnej jesieni, aby Widzew nie zdecydował się na ten ruch i odpalenia wiosną, abyśmy zobaczyli jego pełny potencjał i zdecydowali co dalej.
A kto odszedł?
Tutaj lista jest równie długa jak lista przychodzących. Wisłę opuścili między innymi:
Dominik Kun, Giannis Niarchos, Iban Salvador, Kevin Custovic, Maciej Famulak, Marin Karamarko, Matchoi Djaló, Nemanja Mijuskovic,
Quentin Lecoeuche, Tomás Tavares.
To oznacza, że klub nie bał się zrobić porządków i to akurat należy zapisać na plus. Bo najgorszą polityką transferową jest często pomysł na zasadzie “niech zostaną wszyscy, może jeszcze się przydadzą”. Nie. Jeżeli trener i dyrektor sportowy nie widzą dla zawodnika miejsca, lepiej rozwiązać sytuację niż utrzymywać kilkunastoosobową grupę piłkarzy, którzy wiedzą, że i tak nie zagrają.
Czy Wisła wymieniła za dużo?
Tutaj zaczyna się najciekawsza część, bo na papierze wszystko wygląda bardzo dobrze, ale futbol nie jest arkuszem Excela. Wisła przed sezonem miała bardzo konkretny problem, mianowicie jak podnieść jakość kadry, nie rozwalając jednocześnie jej struktury i wydaje się, że klub próbował znaleźć złoty środek. Nie było wielkiej rewolucji. Była raczej wymiana kilku elementów. Z jednej strony doświadczeni zawodnicy tacy jak Kun, Flis, Radwański. Z drugiej Gallapeni, Afonso Silva, Akere. Do tego zawodnicy z doświadczeniem zagranicznym, czyli
Pršir, Tavares, Kobacki. To daje ciekawą mieszankę, ale mieszanka sama się nie wymiesza. Trener musi to dobrze poukładać.
Największy plus: Wisła przestała szukać tylko „nazwisk”
To chyba najważniejszy wniosek z całego okna.
Wisła zaczyna budować kadrę według określonego modelu. Nie każdy transfer jest oczywiście równie trafiony, ale widać pewną filozofię. Młody zawodnik + potencjał + kilku doświadczonych ligowców + zawodnicy z rynków zagranicznych + wypożyczenia z opcją wykupu.
To jest sensowna strategia dla klubu wielkości Wisły Płock. Nie stać nas na kupowanie gotowych gwiazd. Nie ma też sensu udawać, że jest inaczej. Trzeba więc szukać zawodników, których można rozwinąć, wykorzystać sportowo, a w przyszłości sprzedać.
Największy minus: momentami zabrakło jakości „tu i teraz”
I tutaj dochodzimy do miejsca, w którym trzeba być brutalnie szczerym. Wisła po sześciu meczach Ekstraklasy nie wygląda jak drużyna, która rozwiązała wszystkie problemy transferami.
Bilans 1-2-3, oraz zdobyte tylko cztery gole pokazują, że wciąż istnieją problemy z skutecznością, bo sytuacje w miarę dogodne do zdobycia bramki kreujemy. To nie jest oczywiście wina jednego transferu, ani dwóch, ale jeśli latem sprowadzasz kilku zawodników do ofensywy, a zespół nadal ma problemy ze zdobywaniem bramek, pojawia się pytanie czy rzeczywiście kupiliśmy dokładnie to, czego najbardziej potrzebowaliśmy? Bo można mieć dziesięciu nowych zawodników i nadal nie mieć jednego, który potrafi zrobić różnicę w 70. minucie meczu.
Podsumowanie poszczególnych formacji
Bramkarz – Tutaj Wisła nie musiała robić rewolucji. Leszczyński pozostał numerem jeden.
Obrona – Flis + Afonso Silva + dotychczasowi liderzy. To wygląda solidnie.
Wahadła – Tutaj robi się naprawdę ciekawie. Gallapeni, Rogelj, Kun, Akere (?). To prawdopodobnie najlepiej obsadzona nowymi zawodnikami formacja.
Środek pola – Pršir + Radwański + Tavares. Jeżeli ta trójka zgra się odpowiednio szybko, Wisła może zyskać dużo więcej kontroli nad meczami.
Ofensywni pomocnicy – Kobacki, Akere i Gallapeni (?) Tutaj jest szybkość. Jest potencjał. Brakuje tylko jednego. Regularnych liczb.
Napastnik – I tu problem pozostał najbardziej widoczny. Sekulski, Hamulić, Jurić mają swoje zalety, ale pytanie brzmi kto będzie strzelał 10–12 goli w sezonie? Jeżeli odpowiedź brzmi „zobaczymy”, to właśnie znaleźliśmy największe ryzyko tego okienka. Brak sprowadzenia bramkostrzelnego napastnika.
Najlepszy transfer?
Gdybym ktoś mnie o to zapytał 11 lipca i znałbym to listę 10 zawodników to wybór nie byłby łatwy, ale odpowiedziałbym chyba, że Jurica Pršir. Dlaczego? Bo 26 lat to bardzo dobry wiek. Ma doświadczenie. Ma liczby. Zna seniorską piłkę.
Nie przychodzi z niższej ligi jako wielka niewiadoma, a jego poprzedni sezon wygląda naprawdę dobrze. Problem jednak w tym, że na ten moment nie przekonał do siebie trenera Majewskiego. Mam nadzieję, że już niedługo dostanie więcej szans na grę.
Najbardziej perspektywiczny?
Chyba Afonso Silva. 22 lata, lewa noga, doświadczenie w portugalskiej piłce i kontrakt 2+1. To jest transfer, na którym Wisła może potencjalnie zarobić. Oczywiście pod warunkiem, że Silva rzeczywiście okaże się tak dobry, jak sugerują jego wcześniejsze i dotychczasowe występy.
Największy znak zapytania?
Samuel Akere. Nie dlatego, że jest złym piłkarzem. Wręcz przeciwnie. Dlatego, że trudno dzisiaj powiedzieć, którą wersję Akere zobaczymy. Tę, która zachwycała potencjałem?
Czy tę, która nie potrafiła przebić się w Widzewie? Wisła ma jednak jedną przewagę. Nie kupiła go w ciemno. Wypożyczenie z opcją wykupu daje czas.
Najważniejszy transfer może być… poza boiskiem
W całej tej historii jest jeszcze jeden człowiek, o którym warto wspomnieć. Łukasz Stupka. Nowy dyrektor sportowy Wisły. Letnie okno transferowe było jednym z pierwszych dużych testów jego pracy i niezależnie od tego, jak ocenimy poszczególne transfery, już dzisiaj można zauważyć pewną zmianę, że Wisła zaczyna działać bardziej systemowo. Są zawodnicy pozyskiwani z rynku krajowego. Są młodzi gracze z zagranicy. Są transfery definitywne. Są wypożyczenia z opcją wykupu. Są kontrakty długoterminowe. To wygląda jak próba zbudowania modelu, a nie drużyny na jeden sezon.
Bilans okienka? 7/10
Gdybym miał wystawić ocenę na dziś, dałbym 7/10. Dlaczego?
Plusy:
- zwiększenie głębi kadry,
- dużo zawodników znających Ekstraklasę,
- kilku piłkarzy z potencjałem wzrostu wartości,
- doświadczenie Kuna i Flisa,
- ciekawy transfer Pršira,
- perspektywiczny Afonso Silva,
- wykupienie Gallapeniego i Rogelja,
- wypożyczenie Tavaresa z opcją wykupu,
- Akere jako dodatkowa opcja ofensywna,
- powrót Radwańskiego.
Minusy:
- wciąż nie widać pewnego źródła bramek,
- część nowych zawodników potrzebuje czasu
- kilka ruchów obarczonych jest sporym ryzykiem
- szeroka kadra nie zawsze oznacza większą jakość
- początek sezonu pokazał, że sama liczba transferów nie rozwiązuje problemów.
I teraz najważniejsze pytanie: czy Wisła się utrzyma?
Bo właśnie do tego wszystko się sprowadza. Czy z tymi transferami Wisła będzie w maju 2027 roku nadal klubem Ekstraklasy? Osobiście nie widzę w tej kadrze zespołu skazanego na spadek, ale nie widzę też drużyny, która może spokojnie myśleć o środku tabeli bez poprawy kilku elementów. Wisła ma wystarczająco dużo jakości, żeby się utrzymać. Ma też wystarczająco dużo znaków zapytania, żeby do ostatnich kolejek oglądać się za siebie. Jednak wygląda na to, że nie próbowaliśmy budować zespołu wyłącznie na zasadzie: „bierzemy kogokolwiek, kto zgodzi się przyjść”. Wisła zaczęła myśleć szerzej. Kto może być dobry dzisiaj? Kto może być dobry za dwa lata? Kogo można później sprzedać? Kto zna ligę? Kto ma potencjał? Kto pasuje do systemu?
To jest zdecydowanie właściwy kierunek. Teraz pozostaje najtrudniejsza część. Trzeba sprawić, żeby nazwiska z transferowej listy stały się drużyną. Bo transfery wygrywają Excela, a mecze wygrywa jedenastu ludzi, którzy zaczynają rozumieć, gdzie kolega pobiegnie, zanim jeszcze poda mu piłkę i właśnie od tego momentu zaczyna się prawdziwa praca Adama Majewskiego.
Transferowe lato Wisły w kilku zdaniach?
Dużo rozsądnych ruchów, kilka bardzo ciekawych inwestycji i nadal brak odpowiedzi na najważniejsze pytanie, czyli kto będzie regularnie strzelał gole? Jeżeli Pršir dostanie swoją szansę i okaże się liderem środka pola, Tavares da jakość, Gallapeni zrobi kolejny krok do przodu, Kobacki i Akere dodadzą dynamiki, a jeden z napastników zacznie regularnie trafiać do siatki, to Wisła może mieć naprawdę przyjemny sezon. Jeżeli natomiast nowe ogniwa długo będą się docierać, a problem ze skutecznością pozostanie nierozwiązany, wiosną może zrobić się nerwowo.
Na dziś? Nie ma powodów do paniki, ale też nie ma powodów, żeby odtrąbić sukces. Transferowe okno zostało zamknięte. Teraz zaczyna się najważniejsza część sezonu. Boiska nie interesuje, ile kosztował zawodnik, z jakiego klubu przyszedł ani jak wygląda jego CV. Boisko pyta tylko „No dobrze. To co potrafisz?” Co potrafisz trenerze, co potrafisz drużyno, co potrafisz Wisełko?

