Nafciarze wprawdzie nie przegrali w Warszawie. Niestety nie wygrali też tego spotkania. Po bezbramkowym remisie w Stolicy piłkarze Mariusza Misiury coraz bardziej nerwowo muszą oglądać się za plecy w ligowej tabeli.
Rzut oka na wyjściowe składy i jest zaskoczenie. Mariusz Misiura nie zdecydował się na żadną zmianę w stosunku do wyjściowej jedenastki, jaką widzieliśmy przed tygodniem. To nie zdarza się często.
Relacja #POLWPŁ
Nie minęła minuta i już zagotowało się na boisku. Starcie bez piłki Poczobuta z Ibanem Salvadorem. Gwinejczyk padł na murawę, a piłkarze Wisły ruszyli z odwetem. Sytuacja zakończyła się bez kar indywidualnych, ale pokazała jakiego spotkania możemy się w Warszawie spodziewać. Chwilę później sędzia Kuźma nie był już tak wyrozumiały. Żółtymi kartkami ukarani zostali Kołodziejski oraz właśnie Salvador. Widać było gołym okiem, że prowokowanie Ibana przez Polonistów to jedno z kluczowych zadań na to spotkanie.
W 9. minucie Nafciarze mieli pierwsza wyborną sytuację. Błąd Kołodziejskiego wykorzystał Iban, niestety zwlekał zbyt długo ze strzałem. Ostatecznie wyłożył piłkę do Pacheco. Niestety strzał Daniego trafił w Łukasza Sekulskiego. W odpowiedzi Durmus uderzał obok bramki Wisły. Cztery minuty później zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Niestety skończyło się jedynie na rzucie różnym.
Pierwszy kwadrans meczu minął głównie na obrazkach Ibana Salvadora w poziomie. Gwinejczyk spędził w pozycji horyzontalnej zapewne tyle samo czasu co w pionie.
W 18. minucie chwilę grozy przeżył Bartek Gradecki. Strzał Durmusa, rykoszet i nasz bramkarz z najwyższym trudem zdołał zbić piłkę na rzut rożny.
Po początkowym chaosie gospodarze z upływem czasu coraz bardziej przejmowali inicjatywę i raz po raz podchodzili pod bramkę Wisły. Na nasze szczęście w poczynaniach Czarnych Koszul brakowało dokładności. Wisła pozbawiona piłki i zepchnięta do defensywy nie umiała natomiast złapać odpowiedniego rytmu gry.
Dopiero w 29. minucie Nafciarze znaleźli się ponownie pod bramką Kuchty. Niestety strzał Łukasza Sekulskiego został zablokowany. Chwilę później Dominik Kun wpadł w pole karne Polonistów. Odegrał do Pomorskiego, ten dośrodkował na głowę Sekula. Tym razem jednak strzał naszego kapitana, po nodze jednego z obrońców powędrował obok bramki.
W odpowiedzi Koton zza pola karnego obił poprzeczkę bramki Gradeckiego. Chwilę później Mariusz Pawlaka zmuszony był do pierwszej zmiany personalnej. Ikay Durmus z powodu urazu zmuszony był opuścić murawę. Jego miejsce zajął Marcel Predenkiewicz. W 35. minucie festiwal poniewierania Salvadora trwał w najlepsze. Tym razem Przemysław Szur postanowił położyć Ibana, za co obejrzał żółtą kartkę. Swoją drogą, ciekaw jestem, czy Iban w pierwszych 35 minutach nie był piłkarzem faulowanym więcej razy, niż pozostałych 21 graczy w sumie. Rywale ewidentnie przyjęli zasadę, Iban leżący nie stanowi zagrożenia. Bonusem mogło być to, że urodzonemu w Hiszpanii zawodnikowi mogły puścić nerwy i w głupi sposób mógł osłabić swój zespół.
W doliczonym czasie gry MUSIAŁO BYĆ 1:0! Iban skierował piłkę do siatki, ta minęła Kuchte, ale na jej drodze stanął Kołodziejski i wybił z pustej bramki. Salvador sygnalizował jeszcze zagranie ręką Szura. Powtórki pokazały, że było to bezzasadne.
Pierwsza połowa trwała trzy dodatkowe minuty. Nie wystarczyło to jednak aby któryś z zespołów otworzył wynik meczu. Nie było to najładniejsze 45 minut w wykonaniu obu drużyn. Dużo błędów, niedokładności. Szarpana gra w obu kierunkach.
Na drugą część meczu Nafciarze wyszli z jedną zmianą personalną. W szatni został Krystian Pomorski, a jego miejsce zajął Kevin Custovic. Oznaczało to, że Kun wróci na swoją nominalną pozycję w środku pola, a Szwed zajmie pozycję na prawym wahadle.
Długo po zmianie stron czekaliśmy na pierwszą groźną akcję któregoś z zespołów. Pierwsi do głosu doszli Nafciarze. Niestety Strzał Łukasza Sekulskiego był zbyt słaby aby pokonać Mateusza Kuchtę. W odpowiedzi Zjawiński i drugi raz w tym meczu uratowała nas poprzeczka. Trzeba przyznać, że napastnik Czarnych Koszul nie wyglądał w tym spotkaniu imponująco. Jednak każdy jego kontakt z piłką w naszym polu karnym przyprawiał Nafciarzy o szybsze bicie serca. Chwilę później seria dośrodkowań w pole karne Gradeckiego. Na szczęście bez zagrożenia naszej bramki. Nafciarze zdecydowanie oddali pole gry gospodarzom. Niestety z planu na szybkie kontry niewiele wychodziło. Momentami wyglądało to na rozpaczliwą obronę własnego pola karnego. Chyba nigdy pod wodzą Mariusza Misiury nie widziałem tak grającej Wisły. Brakowało zdecydowanie przytrzymania pilki na połowie rywali, czy chociażby szybkiego rozprowadzenia akcji ofensywnych. Zespół Mariusza Pawlaka odebrał Nafciarzom wszystkie atuty którymi to Wisła zaskakiwała do tej pory rywali. Szkoleniowiec Wisły musiał reagować. Murawę opuścili Iban Salvador oraz Gleb Kuchko. Na boisku pojawili się Bartosz Borowski oraz Jime.
Minuty mijały a konkretów jak na lekarstwo. Na pięć minuty przed końcem regulaminowego czasu gry boisko jeszcze opuścił Dani Pacheco. W jego miejsce pojawił się Andrias Edmundsson. Wprawdzie Naciarze stwarzali sobie jakieś sytuacje jednak brakowało tej przysłowiowej kropki nad I. Uderzał chociażby Custovic, jego uderzenie zatrzymał jednak Kuchta. Chwilę później wprowadzonmy chwilę wcześniej na murawę Edmundsson głową nie dał rady pokonać bramkarza gospodarzy. W końcówce spotkania Mateusz Kuchta wyrastał na bohatera Czarnych Koszul. Bartosz Borowski z metra uderzył głową, w ziemię… To była kolejna wyborna sytacja na otwarcie wyniku. Nafciarze od wejścia na murawę Ediego stworzyli więcej sytuacji podbramkowych niz przez całą drugą połowę. Niestety za każdym razem czegoś brakowało. Jeśli juz udało się posłać piłkę na bramkę, to tam stał fenomenalnie dysponowany tego wieczoru Kuchta.
Sędzia Kuźma doliczył dwie minuty do drugiej części gry, niestety i to nie wystarczyło, ale którykolwiek z zespołów zdobył w tym meczu chociaż jednego gola. Ostatecznie bez bramek, i z podziałem punktów w Warszawie. Nafciarze mieli gonić Termalikę, a tu niespodziewanie za naszymi plecami pojawiła się Wisła Kraków.
Polonia Warszawa 0-0 Wisła Płock
Polonia: 96. Mateusz Kuchta – 24. Ernest Terpiłowski, 4. Przemysław Szur, 26. Michał Kołodziejski, 5. Erjon Hoxhallari – 15. Dani Vega, 55. Bartłomiej Poczobut, 8. Oliwier Wojciechowski (73, 10. Michał Bajdur), 16. Krzysztof Koton (87, 7. Marcin Kluska), 99. İlkay Durmuş (34, 17. Marcel Predenkiewicz) – 9. Łukasz Zjawiński.
Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 14. Dominik Kun, 44. Marcus Haglind-Sangré, 25. Nemanja Mijušković, 5. Bojan Nastić, 91. Gleb Kuczko (65, 27. Bartosz Borowski) – 6. Krystian Pomorski (46, 2. Kevin Čustović), 30. Denis Bosnjak, 8. Dani Pacheco (85, 19. Andrias Edmundsson) – 66. Iban Salvador (65, 18. Jime), 20. Łukasz Sekulski (76, 22. Piotr Krawczyk).
żółte kartki: Kołodziejski, Szur – Iban Salvador.
sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
widzów: 3281.

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


Ostatnio graliśmy same bardzo ważne mecze, wygrywaliśmy i przechodziliśmy do kolejnego etapu – tak bym to ujął. Stawka była coraz wyżej, a my z każdym meczem byliśmy coraz bliżej głównej wygranej. Bo gdyby odjąć nam punkty z wygranej w Rzeszowie i/lub Stalą S-W, to sytuacja byłaby znacznie gorsza, Niestety dzisiaj, w kolejnej rundzie już się nie udało.
.
Szkoda, bo przy wygranej, moglibyśmy ograć za tydzień Znicz, później nawet przegrać w Krakowie, a i tak utrzymać 3 pozycję i być blisko Niecieczy (która za chwilę ma wyjazd do Krakowa, do Gdyni i później do Legnicy). Zostałyby nam 3 finały do końca, 2 u siebie. Przy zwycięstwach powinniśmy awansować z 2 miejsca. Na taki scenariusz po cichu liczyłem. Nie udało się i jeśli Nieciecza wygra w Pruszkowie, to przegonienie jej stanie się właściwie nierealne. Jeszcze gorzej, że nie mamy już bezpiecznej przewagi nad goniącymi i porażka w Krakowie to praktycznie to może być koniec marzeń o 3 miejscu.
.
Co do spotkania, to były niezłe fragmenty, zwłaszcza pierwsza połowa, ale remis wydaje się sprawiedliwy. Nasza gra nie przekładała się na jakąś dużą liczbę groźnych strzałów, co niestety jest naszą bolączką. Ogólnie średnio wychodzą nam wyjazdy z silnymi rywalami. Nie bardzo potrafiliśmy wyprowadzać kontry, więc jak do tego doszedł jeszcze brak jakości w kluczowych momentach akcji, to trudno było myśleć o wygranej. Pacheco potrafił zepsuć podanie na kilka metrów, Sekul wystawia piłkę do nabiegającego Custovicia, ten zamiast strzelać poprawia piłkę i oddaje ją do Sangre, który znów musi ją sobie ustawić, a i tak nie kończy akcji groźnym strzałem. Salvadorowi w sytuacji sam na sam piłka odskakuje, po czym oddaje on anemiczny strzał. Borowski z 1,5 metra strzela od murawy tak, że piłka leci nad poprzeczką. To są te pojedyncze sytuacje, które mogą zrobić różnice w piłce. Jak nie potrafisz ich wykorzystać, to cieszysz się, że rywal nie wykorzystał swoich i wyjeżdżasz z remisem. Tylko u nas ciężko o radość, bo nie jest to budujący prognostyk przed końcówką sezonu.
/
No, ale wciąż mamy 3 miejsce, wciąż mamy o co walczyć. To jest piłka, pozostaje trzymać kciuki, że najlepsze przed nami i np z Krakowa przywieziemy 3 punkty. Teoretycznie wszystko jest możliwe. Szkoda trochę, że Jime i Hamawi mają problemy zdrowotne.
wysoka forma Polonii Warszawa w ostatnich meczach sprawiala, ze mozna bylo sie spodziewac problemow w tym spotkaniu. jednak ten wynik wlasciwie oddala nas bardzo nie tylko od 2 pozycji, ale i stwarza problemy do utrzymania 3. dzisiaj jedyna pewnoscia zdaje sie (powtarzam – zdaje sie) utrzymanie pozycji barazowej.
.
w samym spotkaniu zarowno Polonia jak Wisła Płock stworzyly sobie kilka dobrych okazji, wiec remis sprawiedliwy. co do gry naszych zawodnikow, to mam kilka uwag. specjalnie obserwowalem gre Bosnjaka. faktycznie potrafi sie ustawic na boisku, mial kilka dobrych odbiorow, nawet zagranie w 1 polowie, w ktorej Salvador mogl strzelic bramke. mimo wszystko mam wrazenie, ze jednak pelnil role asekuracyjna dla obrony, a ja widze w pomocniku kogos kto bardziej wlacza sie do gry kombinacyjnej, wiecej operuje pilka, walczy o nia. wystep naprawde dobry Bosnjaka, ale nie przepadam za takim statycznym stylem gry. wedlug mnie druzyna traci w ten sposob na swojej mocy ofensywnej, ktora wydaje sie glowna sila tej ekipy.
.
kolejna odrebna sprawa, to wystep Gleba Kuczko. mial juz kilka spotkan w tej klasie rozgrywkowej, teoretycznie powinien ochlonac, ale nic z tego. zadnego udanego dryblingu (ja przynajmniej sobie nie przypominam), praktycznie nie stworzyl zadnej roznicy, a ja sie zastanawialem tylko, na co p. Misiura go trzyma tak dlugo na boisku? katastrofalny wystep. a tylko dodam, ze to chlopak o bardziej ofensywnych inklinacjach niz tylko wahadlowy. jak dla mnie nie jest jeszcze na tym poziomie rozgrywkowym. III liga to naprawde bardzo dobra liga dla jego rozwoju. jesli pokaze cos na poziomie tej III ligi, to mozna dac mu szanse w I, bo jest naprawde cienko. zwlaszcza dziwie sie trenerowi Misiurze, ze ma chlop Hiszpanskiego do gry na lewym wahadle i z niego nie korzysta. widzial szanowny trenere, co robil Hiszpanski w zeszlym sezonie na tej pozycji? otoz stwarzal roznice. za to Kuczko zadnej.
.
w barazach widze ciezko nasze szanse, bo Wisla Krakow jest zdecydowanie najmocniejsza, patrzac na ich styl gry. jesli Wisla Krakow nas przegoni i zagramy co najmniej jeden z barazy na wyjezdzie, to jest wlasciwie podwojnie pozamiatane, bo wyjazdy nie sa nasza mocna strona.