Walka o bezpieczną przystań, czyli wzburzone fale w drużynie rezerw.

Nie samymi barażami człowiek żyje. Śmiem nawet niektórych zaskoczyć i stwierdzić, że Wisła Płock to nie tylko pierwsza drużyna. Mamy również zespół rezerw oraz drużynę naszych pań. O tym pierwszym słów kilka z mojej strony dzisiaj.

Młodzi Nafciarze w poprzednim sezonie, po 14 latach wyrwali się z czwartoligowej rzeczywistości i wrócili na poziom centralny. W obecnych rozgrywkach podopieczni Łukasza Nadolskiego grają trochę w kratkę. Dobrą jesień przysłania zdecydowanie gorsza wiosna. Pytanie tylko, czy to co drugi zespół pokazywał jesienią, nie było wynikiem niejako ponad stan. Czy to dobre 5 miejsce, na którym zimowała „Dwójka” nie zakłamuje obrazu tego co widzimy dziś. Wprawdzie młodzi Nafciarze zajmują obecnie względnie bezpieczną 13. lokatę, jednak na dwie kolejki przed końcem sezonu mamy tylko jeden punkt przewagi nad czternastym Stomilem Olsztyn. Mając na uwadze fakt, że do końca nie wiadomo, ile ekip spadnie poziom niżej po zakończeniu sezonu. Ostatecznie to 13 miejsce może okazać się bardzo pechowe. Przed drużyną Łukasza Nadolskiego jeszcze dwa ligowe spotkania. U siebie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i w ostatniej kolejce z GKS-em Bełchatów na wyjeździe.

Pytanie właściwe, co wydarzyło się z drużyną rezerw od grudnia ubiegłego roku i co może wydarzyć się latem.

Zimą drużynę opuścili Adam Chrzanowski (transfer do Odry Opole), Bartosz Zynek (Zagłębie II Lubin), Ksawery Kukułka(powrót do Lecha Poznań) oraz tacy piłkarze jak Miłosz Cichosz czy Szymon Wadas (obaj panowie trafili na wypożyczenia). Co gorsze, trener Nadolski stracił swojego najlepszego piłkarza w rundzie jesiennej. Gleb Kuchko, bo o nim mowa, na stałe przeniósł się… do pierwszego zespołu. Taką samą drogą podążył Bartosz Borowski, który w talii trenera Nadolskiego był podstawowym napastnikiem. Wszyscy wspomnieni wyżej piłkarze w sumie jesienią zdobyli dla Wisły II Płock 17 goli oraz byli autorami 11 asyst. Powiedzieć, że drużynie przetrącono kręgosłup, to jak nic nie powiedzieć. A warto jeszcze dodać, że urazy wykluczyły z gry Marcina Więckowskiego oraz Szymona Leśniewskiego.

Wprawdzie do zespołu dołączyli tacy piłkarze jak Adrian Bielka, Filip Zając czy Marcin Kościelecki. Jednak żaden z nich wiosną nie pokazał pełnego wachlarza swoich umiejętności. Czy duża w tym wina trenera? Śmiem wątpić, skoro zarówno Zając jak i Bielka trenują na co dzień z Mariuszem Misiurą, a na meczach rezerw pojawiają się trochę jak ciało obce. Warto też dodać, że tacy piłkarze jak Jakub Lejman czy Oskar Dari, zostali zgłoszeni do rozgrywek Betclic 1. Ligi i trenują częściej pod okiem szkoleniowca pierwszego zespołu, niż z drużyną, w której występują co weekend.

Ktoś mi zaraz zarzuci, że bronię trenera Nadolskiego. Nic bardziej mylnego, zwyczajnie pokazuję fakty oraz skalę zaniedbań w okolicach drugiej drużyny. Ostatni sezon pokazał, że w parze z awansem sportowym nie poszedł progres organizacyjny.

Niestety aktualna sytuacja w zespole nie jest wcale lepsza. Na dwie kolejki przed końcem sezonu przyszłość siedemnastu! piłkarzy Wisły II Płock jest niepewna. Kadra drugiego zespołu, wraz z piłkarzami wypożyczonymi liczy aktualnie 28 piłkarzy. Siedemnastka, o której piszę, to praktycznie cały pierwszy skład.

Bartlomiej Luśniewski
Dawid Jabłoński
Dawid Krzyżański
Filip Kraska
Filip Lodziński
Grzegorz Wawrzyński
Jakub Lejman
Jakub Miarka
Jakub Serwach
Jakub Witek
Kacper Malinowski
Krzysztof Janus
Nikodem Spiż
Oskar Dari
Oskar Klon
Piotr Zieliński
Szymon Leśniewski

Dodając jeszcze fakt, że wraz z końcem sezonu kończy się również kontrakt trenera Łukasza Nadolskiego, śmiem twierdzić, że w lipcu Wisła Płock może mieć całkiem nowe rezerwy. Pytanie właściwe, czy klub na to stać? Czy stać nas na to, aby oddawać za darmo perspektywicznych młodzieżowców jak Luśniewski, Lejman, Dari czy Serwach? Czy próba zastąpienia ich jakimś zaciągiem z zewnątrz jest dobrym pomysłem? No ewentualnie, może w szeregach akademii są takie perełki, które ukrywamy przed światem, a które latem wskoczą do rezerw i tam będą błyszczeć? Państwo wybaczą, ale w to ostatnie wierzę tak samo mocno jak w świętego Mikołaja.

Ktoś może powiedzieć, niech zrobią utrzymanie, dostaną nowe umowy. Nie wiem, czy komukolwiek chciałby się w takiej sytuacji za to utrzymanie umierać. Szczególnie, ze gdy spojrzymy na tę listę wstydu, to znakomita większość tych zawodników, w razie rozstania z Wisłą nie będzie miała problemu ze znalezieniem nowego pracodawcy. Dla takich piłkarzy jak Kuba Miarka, Kuba Witek czy Dawid Krzyżański to wręcz ostatni gwizdek, aby spróbować swoich sił na wyższym poziomie. Wspomnieni już wcześniej Dari, Lejman, Serwach czy Luśniewski to gotowi do gry na poziomie centralnym młodzieżowcy. Kto nie chciałby takich pozyskać za darmo?

Rozumiem, że dla Wisły Płock aktualnie najważniejsza jest pierwsza drużyna i wywalczenie przez nią awansu do Ekstraklasy. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że w tej walce o najwyższe cele koś całkiem zapomniał o drugim zespole. Najgorzej jak zespół Mariusza Misiury nie zrealizuje tego zakładanego celu, a trener Łukasz Nadolski nie zdoła utrzymać rezerw na poziomie III ligi. Wtedy dopiero powiemy o tragedii…

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. O tym też przyjdzie pora napisać…
    Wisła jak nie zrobi awansu, to będzie obrazem upadku na wielu polach. Wszystko w klubie podporządkowane zostało pod nadrzędny cel jedynki.
    Reszta stała się zupełnie nieważna.

Dodaj komentarz