Obrona Płocka AD 2025, czyli relacja z meczu #WPŁLEG

Takimi meczami udowadnia się swoją wartość! Po takich spotkaniach trzeba też umieć doceniać piłkarzy! Nafciarze po ogromnej dawce emocji w pierwszej części oraz jeszcze większej dozie cierpienia w drugiej pokonali na własnym stadionie Legie Warszawa 1:0.

Przed meczem zwyczajowy rzut oka na składy obu ekip. Trener Mariusz Misiura postawił na jedną zmianę w składzie w stosunku do spotkania z Widzewem Łódź. W miejsce Aleksandre Kalandadze w wyjściowej jedenastce pojawia się debiutujący w naszych barwach Queintin Leceouche. Na ławce rezerwowych znalazło się też miejsce dla kolejnego debiutanta Matchoi Dialo.


Pierwsza groźna akcja gości miała miejsce już w czwartej minucie spotkania, kiedy to dobre prostopadle podanie dotarło do Rajovica. Na nasze szczęście w porę interweniował w tej sytuacji Marcin Kamiński i skończyło się na rzucie rożnym dla Legii. Od pierwszych minut widać było, że Nafciarze wyszli na to spotkanie nastawieni bardzo defensywnie. Cała drużyna Mariusza Misiury była ustawiona za linią środkową boiska w oczekiwaniu na ataki rywali. Pierwsza akcja ofensywna Wisły to 8. minuta meczu. Wtedy to na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Jime. Kacper Tobiasz z najwyższym trudem zdołał sparować jednak piłkę na rzut rożny. Chwilę później z lewej strony boiska ładną akcją popisał się Wiktor Nowak, jednak jego dogranie w polu karnym przerwali obrońcy. Nafciarze może i wyszli nastawieni defensywnie, jednak to oni pod bramką rywali robili dużo więcej i konkretniej. W 11 minucie dośrodkowanie w pole karne Tobiasza posłał Jime. Tam najlepiej odnalazł się Marcin Kamiński i precyzyjnym strzałem głową otworzył wynik spotkania! W odpowiedzi groźne uderzenie Bichakhchyana o centymetry minęło słupek bramki Rafał Leszczyńskiego. W 16 minucie ładne prostopadłe podanie dostał Kevin Custović. Niestety jego dogranie przed bramkę Tobiasza nie było już tak precyzyjne, a sędzia Kuźma i tak przerwał akcję Nafciarzy, odgwizdując pozycję spaloną Szweda. W 20 minucie błąd w rozegraniu Wiślaków mógł skończyć się tragicznie. Na nasze szczęście w porę interweniował Edmundsson i naprawił pomyłkę Pacheco. Po kilku minutach przewagi podopiecznych Mariusza Misiury to znowu Legia zaczęła przeważać. Nafciarze podobnie jak na początku meczu, skrzętnie schowani za podwójną gardą czekali na swoje okazje. Ta nadarzył się już w 23 minucie. Wtedy to po podaniu Jime swoją sytuację miał Łukasz Sekulski. Niestety jego uderzenie zza pola karnego zdołał obronić Tobiasz. Chwilę później kolejne groźne uderzenie Chwilę później kolejne groźne uderzenie Bichakhchyana blokował niezawodny Edmundsson. W 28. minucie groźne uderzenie głową Rajovica z trudem sparował Leszczyński. Minutę później po błędzie Burcha Nafciarze ruszyli z obiecującym kontratakiem. Na nasze nieszczęście podanie Daniego Pacheco do Jime było ciut za mocne i piłka wylądował w rękach Tobiasza. W 35. minucie uderzenie z dystansu jednego z Legionistów pewnie wylądowało w koszyczku naszego bramkarza. W 38 minucie przed WYBORNĄ WRĘCZ SYTUACJĄ STANĄŁ JIME! Niestety Hiszpan, będąc 7 metrów przed bramką Tobiasza, zdołał przestrzelić! To powinno być 2:0 dla Wisły! W końcówce bardzo groźny kontratak Nafciarzy zdołał wślizgiem przerwać Steve Kapuadi. Chwilę później najpierw do dośrodkowania Daniego Pacheco nie zdołał dojść Edmundsson, a po uderzenie Sekulskiego zdołali zablokować obrońcy. W końcówce regulaminowego czasu gry pierwszej części meczu urazu doznał Kevin Cutović. Na szczęście nie było to nic poważnego i Szwed mógł po chwili kontynuować grę. W ostatniej akcji pierwsze połowy kolejny raz świetną okazję miał Jime, kolejny raz jednak górą LEgionisci.

To było bardzo, o ile nie najlepsze 45 minut w wykonaniu Nafciarzy w tym sezonie. Jedynie brakowi skuteczności podopiecznych Mariusza Misiury goście mogli zawdzięczać tak niski wynik. Warto po pierwszej połowie było również podkreślić fenomenalna dyspozycję Andriasa Edmundssona, który w defensywie wyczyniał wręcz cuda!

Na drugą połowę obie ekipy wyszły bez zmian personalnych. Pierwsze minuty po zmianie strony to wręcz kopiuj – wklej początku spotkania. To goście nacierali, a Nafciarze czekali na swoje okazje schowani za podwójną gardą. Jedyna różnica polegała na tym, ze tym razem okazje nie chciały nadejść. Przewaga gości rosła, a w okolicach 60. minuty przypominała wręcz hokejowy zamek. W 60 minucie potrójna zmian w drużynie trenera Iordanescu. Boisko opuścili Reca, Morishitaa oraz Stojanović. W ich miejsce pojawili się J.P. Nsame, Ruben Vinagre oraz Jurgen Eliti. Pięć minut później boisko w drużynie Mariusza Misiury opuścił debiutant Quentin Lecoeuche. Jego miejsce zajął Bojan Nastić. Sześć minut później kolejne zmiany w Wiśle. Boisko opuścił Dani Pacheco, w jego miejsce pojawił się kolejny debiutant tego wieczoru Matchoi Dialo. Murawę opuścił również Jorge Jimenez, robią miejsce dla Nemanji Mijuskovica. Na kwadrans przed końcem mieliśmy przerwę spowodowaną urazem Marcusa Haglinda-Sangre. Była to potrzebna Nafciarzom chwila oddechu. Druga część meczu przebiegała pod wyraźne dyktando gości. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że to bliźniacze 45. minut do tych, które przecierpieliśmy tydzień wcześniej w Łodzi. Aczkolwiek tutaj dominacja rywali była jeszcze wyraźniejsza. W 84. minucie ostatnie zmiany w Wiśle. Boisko opuścili Łukasz Sekulski oraz Kevin Custović. W ich miejsce na placu gry zameldowali się Sandro Kalandadze oraz Krystian Pomorski. W 87. minucie sędzia Łukasz Kuźma zdecydował się na pierwszą karę indywidualną. Żółtą kartką napomniany został w drużynie Legii Warszawa Bartosz Kapustka.

Do końcowego gwizdka arbitra trwała walka Nafciarzy o komplet punktów w tym spotkaniu. Walka ostatecznie wygrana! Nafciarze tym samym zostają jedyną niepokonaną ekipą w ligowej stawce! Już za tydzień zmierzą się o podtrzymanie tej serii na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin.

Wisła Płock 1-0 Legia Warszawa
Marcin Kamiński 11

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (84, 3. Aleksandre Kalandadze), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (68, 5. Bojan Nastić) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco (74, 25. Nemanja Mijušković), 30. Wiktor Nowak – 11. Jime (74, 17. Matchoi Djaló), 20. Łukasz Sekulski (85, 6. Krystian Pomorski).

Legia: 1. Kacper Tobiasz – 7. Paweł Wszołek, 24. Jan Ziółkowski, 3. Steve Kapuadi, 13. Arkadiusz Reca (61, 19. Rúben Vinagre) – 30. Petar Stojanović (61, 18. Jean-Pierre Nsame), 4. Marco Burch, 67. Bartosz Kapustka, 21. Wahan Biczachczjan (78, 20. Jakub Żewłakow), 25. Ryōya Morishita (61, 22. Juergen Elitim) – 29. Mileta Rajović (72, 17. Ilja Szkurin).

żółta kartka: Kapustka.

sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
widzów: 14 256

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. Tomasz

    Chyba jakiś copy-paste się wkradł, bo w relacji z pierwszej połowy powtarza się kilkanaście zdań 🙂

    „Pierwsza groźna akcja gości miała miejsce już w czwartej minucie spotkania, kiedy to dobre prostopadle podanie dotarło do Rajovica. Na nasze szczęście (…)” jest dwa razy.

Dodaj komentarz