Mecz z Lechem przełożony, i co dalej?

Wczoraj oficjalnie Departament Logistyki Rozgrywek na wniosek Lecha Poznań przełożył mecz 4. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy z Wisłą Płock, który był zaplanowany na 16 sierpnia. To kolejny taki przypadek nie tylko w tym sezonie, ale w całej historii Ekstraklasy, kiedy to pucharowicze przekładają swoje mecze ligowe. Bo mogą i chcą. Za każdym razem nasuwa się jedno pytanie, czy to ma sens i czy jest fair w stosunku do ligowych rywali.

W sezonie 2026/2027, podobnie jak w poprzednich rozgrywkach, nasi pucharowicze mają możliwość przełożenia dwóch meczów ligowych w trakcie trwania eliminacji. Pytanie tylko, po co? Jaki ma to cel, oraz komu ma przynieść korzyść? Druga sprawa, czy w tym całym przekładaniu, ktoś liczy się z faktem, że liga liczy 18 zespołów, a nie tylko 5 które występuje na arenie międzynarodowej.

Zerknijmy najpierw na obowiązujące w tej materii zasady. Kluby reprezentujące Ekstraklasę w eliminacjach do europejskich pucharów (Liga Mistrzów, Liga Europy, Liga Konferencji) mają prawo do przełożenia maksymalnie 2 meczów ligowych w trakcie trwania kwalifikacji:

  1. Pierwsze przełożenie (rundy I–III):
    • Klub może przełożyć 1 mecz ligowy na dowolnym etapie od I do III rundy eliminacji.
  2. Drugie przełożenie (runda play-off):
    • Klub ma prawo przełożyć 1 mecz ligowy przypadający bezpośrednio pomiędzy pierwszym a rewanżowym spotkaniem IV rundy eliminacji (play-off).

Dodatkowe zasady i zasady formalne:

Standardowe dopasowanie terminarza: Jeśli klub gra mecz pucharowy w czwartek, jego mecz ligowy jest wyznaczany najwcześniej na niedzielę lub poniedziałek. W przypadku gry we wtorek/środę, mecz ligowy odbywa się w weekend odpowiednio wcześniej/później.

Decyzyjność: Wniosek o przełożenie składa klub, a ostateczną decyzję podejmuje Departament Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy S.A. w uzgodnieniu ze stacją telewizyjną (oficjalnym nadawcą).

Wyznaczanie nowych terminów: Przełożone mecze odrabiane są w najbliższych wolnych terminach (zazwyczaj w środku tygodnia po zakończeniu danej fazy eliminacji).

Według tego klucza spotkanie przeciwko Lechowi Poznań zostało już przełożone, ze względu na fakt, że Lech odpadł z eliminacji do Ligi Mistrzów, więc swoje spotkania zamiast we wtorek lub środę rozgrywać miał w czwartek. Tym samym pierwotny termin meczu w Płocku został zmieniony niejako z automatu, i spotkanie to miało odbyć się w niedzielę 16 sierpnia o godzinie 20:15. To jednak dla drużyny z Poznania zbyt mało i Kolejarz postanowił całkowicie przełożyć swój mecz 4. kolejki.

Spójrzmy jednak na to z perspektywy Nafciarzy. Wisła już 6 sierpnia wystartowała ze sprzedażą biletów na to spotkanie. Dosyć mocno ruszyła kampania promocyjna związana z meczem przeciwko aktualnemu Mistrzowi Polski. W miniony weekend na ulicach miasta mogliśmy zobaczyć mobilną reklamę LEDBOXMedia, która promowała nasz mecz z Lechem. I co dalej? No właśnie nic. Cała dotychczasowa promocja idzie jak krew w piach. Koszta z nią związane nikogo ani w Poznaniu ani w Ekstraklasie interesować nie będą. Nafciarze zostają z nimi jak Himilsbach z angielskim.

Zastanawia mnie jednak jedno. Czy Lech Poznań, Mistrz Polski, którego kadra według portalu Transfermarkt wyceniana jest na 55 mln Euro, musi drżeć przed meczem z takimi potęgami jak FC Thun, czyli dość niespodziewany Mistrz Szwajcarii, którego cała kadra warta jest nieco ponad 18 mln. Euro a 1/3 tej kwoty stanowi wartość bramkarza i lewego obrońcy?

Czy my przypadkiem w tym kompleksie ułatwiania pucharowiczom życia, nie popadliśmy w pewnego rodzaju paranoję i kosztem całej ligowej stawki nie robimy sobie cyrku z rodzimej Ekstraklasy?

Kopnij dalej

Dodaj komentarz