Miała być rehabilitacja za ostatnie ligowe porażki. Trzeba przyznać, że pierwsze 45 minut wskazywało właśnie na taki obrót spraw. Niestety spotkanie trwa 2x45minut, a to co Nafciarze robili po zmianie stron, momentami przypominało kryminał, a nie rehabilitację. Ostatecznie Wisła Płock podzieliła się punktami z Górnikiem Łęczna, jednak z przebiegu meczu to podopieczni Pavola Stano, mogą być bardziej niezadowoleni z remisu.
Rzut oka na składy i widać zaskoczenia w wyjściowej jedenastce Nafciarzy. Na pozycji wahadłowego pojawia się Maciej Famulak. Oskar Tomczyk wędruje na prawą stronę boiska. Duet napastników Krawczyk-Sekulski. W obozie rywali, mecz na ławce rozpoczął najlepszy strzelec Górnika – Damian Warchoł.
Już w pierwszej akcji meczu groźnym strzałem spróbował zaskoczyć Macieja Gostomskiego, Przemysław Banaszak. Na nasze szczęście czujność od pierwszego gwizdka zachował nasz bramkarz. W odpowiedzi strzałem głową po dośrodkowaniu Jime próbował otworzyć wynik Łukasz Sekulski. Branislav Pindroch nie miał jednak większych problemów z tym uderzeniem. DO jedenastej minuty trwało wzajemne badanie się ze strony obu drużyn. Przerwał to Łukasz Sekulski ponownie próbując zaskoczyć Pindrocha strzałem głową. Tym razem jednak niecelnie. Chwilę później na uderzenie z dystansu zdecydował się Jime. Niestety wprost w bramkarza gości. W 18. minucie pierwszy raz Łukasz Kuźma musiał sięgnąć do kieszonki. Żółtą kartką słusznie ukarany został Bojan Nastić. Trzy minuty później, strata w środku pola Adam Deji, piłkę przejął Pacheco i po krótkim rajdzie spróbował strzału z dystansu. Pindroch na posterunku. Nie wiem, czy to puste trybuny, czy intensywność gry na murawie, jednak po dwudziestu pięciu minutach meczu coraz częściej zaczynałem się zastanawiać czy to sparing, czy jednak ważny mecz o ligowe punkty. Wprawdzie Wisła przeważała, jednak to Górnik w 27. minucie za sprawą Banaszaka miał jak do tej pory najlepszą okazję do otwarcia wyniku. Na szczęście ofiarna interwencja duetu Edmundsson-Famulak ustrzegła nas przed stratą gola. Chwilę później czujna interwencja Gostomskiego sprawiła, że Duma Lubelszczyzny mogła jedynie cieszyć się z rzutu różnego. W 32. minucie bardzo dobre podanie wzdłuż linii otrzymał od Oskara Tomczyka Jime. Niestety uderzenie Hiszpana już nie było tak dobre i od bramki grę wznawiał Pindroch. W trzydziestej czwartej minucie fatalny błąd Edmundssona niewykorzystany przez duet Specil-Bednarczyk. Ten drugi z siedmiu metrów uderzył wysoko ponad naszą bramką. W 39. minucie najlepszą jak do tej pory okazję stworzyli sobie Nafciarze. Bardzo dobre dośrodkowanie Bojana Nastica, zgranie piłki przez Łukasza Sekulskiego i w wybornej sytuacji Jime uderzył kolejny raz wprost w Pindrocha. Ta akcja mogła się podobać kibicom przed telewizorami. Kiedy już wydawał się, że piłkarze przy stanie 0:0 udadzą się na przerwę, sprawy w swoje ręce wziął Marcus Haglind-Sangre i potężnym uderzeniem z dystansu nie dał szans bramkarzowi gości.
Dobre czterdzieści pięć minut w wykonaniu Nafciarzy przypieczętowane golem. Tak można w skrócie opisać pierwszą połowę tego meczu.
Na drugą połowę meczu obie drużyny wyszły bez zmian personalnych. Po przerwie spotkanie rozpoczęło się tak samo jak pierwsze czterdzieści pięć minut, od strzału na bramkę Macieja Gostomskiego. Bliźniaczo do sytuacji z pierwszej połowy, górą nasz bramkarz. Niestety tym razem to nie Nafciarze oddali drugi strzał a goście. Jego autorem był Adam Deja. Trzeba przyznać, ze kapitan Górnika nieznacznie przestrzelił w tej sytuacji. W 53. minucie żółtą kartkę obejrzał Andrias Edmundsson. Farer tym samym został wykluczony z meczu przeciwko Miedzi Legnica. Gdyby tego było mało, to ze stojącej piłki gola dającego Łęcznej remis zdobył kapitan zespołu Adam Deja. Trzeba oddać, że uderzenie było fenomenalne. Nie zdążyli Nafciarze dojść do siebie po stracie pierwszej bramki, a już zamiast remisu przegrywali to spotkanie. Uderzenie strzelca pierwszego gola broni Gostomski jednak do odbitej piłki dopada Roginić i z najbliższej odległości daje swojej drużynie prowadzenie. Trzy minuty wstrząsnęły Nafciarzami. Szybko odpowiedzieć próbował Pacheco jednak Pindroch nie dał się zaskoczyć. W 61. minucie pierwsza zmiana w zespole gości Banislava Spacila zmienił Damian Warchoł. Zmiany również w Wiśle i to aż trzy. Murawę opuścili Famulak, Sekulski oraz Nastić. W ich miejsce pojawili się Dawid Kocyła, Przemysław Misiak oraz Fabian Hiszpański. Po zmianach szybko mogli Nafciarze przywrócić stan początkowy meczu. Bardzo dobrą akcję Jime jednak zaprzepaścił Dominik Kun. W 71. minucie zmiany w zespole gości, Janaszek i Akhmedov zastąpili Krawczyka i Żyrę. Chwilę później w drużynie Wisły Ksawery Kukułka zmienił Oskara Tomczyka. W 78. minucie Maciej Gostomski zaliczył bodajże interwencje sezonu. Nie wiem jakim cudem nasz bramkarz obronił uderzenie Damiana Warchoła i tym samym pozostawił jeszcze Nafciarzy w grze na ostatnie dziesięć minut tego spotkania. Chwilę później ostatnia zmiana w wykonaniu Mariusza Misiury. Krystian Pomorski zmienił Dominika Kuna. W 82. minucie Krystian Pomorski wprawdzie umieścił piłkę w siatce gości, jednak sędzia liniowy sygnalizował słusznie pozycję spaloną naszego wychowanka. To, co nie udało się w 82. minucie, wyszło już dwie minuty później. Jorge Jimenez wszedł odważnie w pole karny Górnika i trzeba przyznać, próbował dośrodkować, jednak na jego szczęście niefrasobliwa interwencja jednego z defensorów piłka wpadła do siatki obok przyglądającego się bezradnie Pindrocha. W efekcie tego gola żółtą kartę obejrzał jeszcze Jonathan de Amo w drużynie z Łęcznej i Bojan Nastić w Wiśle. Dla Bośniaka oznacza to również pauzę w meczu przeciwko Miedzi Legnica.
W 90. minucie Piotr Krawczyk miał na nodze piłkę meczową. Po odbiciu się piłki od słupka nasz napastnik z odległości jednego metra nie był w stanie umieścić piłki w siatce. Trzeba przyznać, że skutecznie w tej sytuacji interweniował De Amo.
Niestety mimo nieco rozpaczliwych prób Nafciarzy mecz zakończył się podziałem punktów. Podziałem dla nas szczęśliwym. Podopiecznych Mariusza Misiury czeka teraz dwutygodniowa przerwa na kadrę a po niej, ostatnie spotkanie rundy jesiennej. Wyjazdowy mecz przeciwko Miedzi Legnica. Jest nad czym pracować przed tym spotkaniem.
Wisła Płock 2-2 Górnik Łęczna
Marcus Haglind-Sangré 43, Dominykas Barauskas 84 (s) – Adam Deja 54, Marko Roginić 57
Wisła: 33. Maciej Gostomski – 37. Oskar Tomczyk (73, 3. Ksawery Kukułka), 19. Andrias Edmundsson, 44. Marcus Haglind-Sangré, 5. Bojan Nastić (62, 17. Przemysław Misiak), 11. Maciej Famulak (62, 16. Fabian Hiszpański) – 18. Jime, 8. Dani Pacheco, 14. Dominik Kun (80, 6. Krystian Pomorski) – 22. Piotr Krawczyk, 20. Łukasz Sekulski (62, 9. Dawid Kocyła).
Górnik: 1. Branislav Pindroch – 21. Jakub Bednarczyk (90, 23. David Ogaga), 25. Damian Zbozień, 6. Jonathan de Amo, 18. Dominykas Barauskas, 15. Szymon Krawczyk (71, 11. Fryderyk Janaszek) – 95. Marko Roginić, 10. Adam Deja, 16. Paweł Żyra (71, 30. Bekzod Ahmedov) – 17. Branislav Spáčil (62, 52. Damian Warchoł), 19. Przemysław Banaszak (90, 22. Kamil Orlik).
żółte kartki: Nastić, Edmundsson – de Amo.
czerwona kartka: Jonathan de Amo (90. minuta, Górnik, za drugą żółtą).
sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
Mecz bez udziału publiczności.
W 85. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką został ukarany rezerwowy zawodnik gospodarzy – Bojan Nastić.

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


znowu wtopa. czekamy na przerwe zimowa, jak Renata Beger albo kon na owies.
Konrad chciałeś konkretów to dzisiaj p.Misiura je dał
Pytałem jak Ty masz konkretne argumenty, a nie Misiura
No tak nie ma sensu dyskutować
No nie ma
Ja napisałem dlaczego uważam, że to dobry trener
Ty, nie napisałeś dlaczego, mimo że utrzymujemy się w czołówce jest gorszy od Bartoszka
Ja będę utrzymywał, że mimo wszystko mecz pozytywny. Oczywiście, straciliśmy znów punkty, sytuacja jest poważna, ALE… W końcu pojawiło się coś, co daje nadzieję na odwrócenie trendu, że dno w tej rundzie mamy już za sobą. Pierwsza połowa bardzo dobra, dużo biegania, ruchliwości, pressingu. Górnik który wydawał się mi trudnym rywalem (Wisła Kraków była bezradna w Łęcznej) na naszym tle nie istniał. Tylko za dużo grania wszerz, za mało wrzutek na aferę i strzałów, choćby zza 16ki. Akcji typu – 3-4 podania i konkret, coś jak w ręcznej. Musimy zwrócić na to uwagę, aby czerpać więcej korzyści z tak dużej przewagi.
.
Bardzo podobało mi się też to, co było widać w zachowaniu zawodników na początku. W końcu była werwa, energia, nawet cofać się nie chcieliśmy. Zawodnicy nie wyglądali jak zbite pieski, które gdzieś tam drepczą i patrzą co zrobi z piłką Pacheco. Najbardziej to było widać po Kunie, który wreszcie miał energię z początku sezonu.
.
Oczywiście nie wszystko jest super. Atak kuleje, Krawczyk, czy Salvador nie dają nic. 3-5-2 wg mnie trochę nam doskwiera w kreowaniu okazji. Tylko to wg mnie była zupełnie inna Wisła niż ta ze Stalą, Arką, ŁKS, Kotwicą, Wartą (PP), Polonią w 1 połowie, Tychami. W tych meczach momentami nie potrafiliśmy postawić się rywalowi (i np przez 10min nie wyjść z połowy). Z ŁKS, czy Arką, to nic nie potrafiliśmy. Tutaj było to, czego zalążki widzieliśmy w 2 połowie z Polonią. Tak naprawdę ostatni mecz wymknął nam się przez sędziego i jego ślepotę. Jakby zapomnieć o faulu i tym, co działo się przez 15-20min po straconym golu, to wychodzi że cały mecz Górnik tylko bronił się w swoim polu karnym (+ miał 2-3 kontry w końcówce).
/
Dlatego liczę, że zespół już co miał dostać po tyłku do dostał, otrząsnął się i choć ostatnie mecze zagramy z nastawieniem jak te ze Stalą S-W, Wartą w Poznaniu, Odrą, czy Termalicą. Jednocześnie zgadzam się z tym co napisał Renegat, ale to patrząc tak w szerszej/dłuższej perspektywie. Mam nadzieję, że teraz coś zawalczymy, a zimą idealnie byłoby przemyśleć taktykę, doszlifować schematy i najlepiej zrobić coś z pozycją wahadła i cofniętego napastnika.