Ciężkie to było spotkanie dla podopiecznych Mariusza Misiury. Ostatecznie jednak Wisła wraca do Płocka z kompletem punków. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w drugiej połowie Amin Al-Hamawi. Teraz pora niedzielny pojedynek z ŁKS-em!
Już na pierwszy rzut oka, widać było, że Nafciarze do Rzeszowa pojechali mocno osłabieni. W wyjściowym składzie zabrakło zawieszonych za kartki Jime oraz Ibana, dodatkowo z powodu urazu nawet na ławce nie znalazł się Andrias Edmundsson. Jeśli tego byłoby komuś mało, to jedynie na ławce od pierwszego gwizdka zobaczyliśmy Bojana Nastica. Z pozytywów, trener Misiura docenił świetny występ Piotra Krawczyka w meczu przeciwko Stali Stalowa Wola. To właśnie urodzony w Siedlcach napastnik, wskoczył do wyjściowej jedenastki w miejsce Łukasza Sekulskiego.
Już pierwsze minuty spotkania pokazały, że o punkty w Rzeszowie nie będzie łatwo. Zespół Stali od pierwszych sekund pokazywał styl, do jakiego przyzwyczaił kibiców od początku sezonu. Jednak to Nafciarze jako pierwsi stworzyli sobie sytuację bramkową. Niestety najpierw zablokowany został strzał Piotra Krawczyka, chwilę później ten sam los podzieliło uderzenia Kevina Custovica. Chwilę później czujność Krzysztofa Bąkowskiego sprawdził Miłosz Brzozowski. Bramkarz gospodarzy nie bez problemów obronił jednak uderzenie głową naszego wahadłowego. W odpowiedzi Stal. Na nasze szczęście zablokowane uderzenie Kucharskiego, nie zagroziło bramce Bartka Gradeckiego.
W 19 minucie Szymon Łyczko zmarnował fenomenalną okazję do otwarcia wyniku. Młody zawodnik Stali nie trafił z kilku metrów w bramkę Nafciarzy. Chwilę później Nafciarze nie stracili gola a Miłosza Brzozowskiego. Młody wahadłowy w ostatnich spotkaniach był bezapelacyjnie jednym wyróżniających się piłkarzy Wisły. Niestety pech sprawił, że w walce o piłkę pod bramką Bąkowskiego, Brzoza niefortunnie stanął i ewidentnie kolano nie wytrzymało. Jego miejsce natychmiast zajął Gleb Kuchko.
W 26 minucie niespodziewanie w dogodnej sytuacji znalazł się ponownie Krawczyk. Niestety delikatny błąd w przyjęciu sprawił, że obrońca wyprzedził naszego MVP meczu ze Stalą Stalowa Wola.
Po dwóch kwadransach tempo spotkania trochę spadło. Zdecydowanie mniej mieliśmy dogodnych sytuacji, a więcej niedokładności w wykonaniu obu drużyn. W 34 minucie Krawczyk po raz trzeci znalazł się w dobrej sytuacji. Niestety nasz napastnik, zamiast uderzać na bramkę Stali, postanowił szukać dogrania do Amina Al-Hamawiego. Cała akcja skończyła się jeszcze zagraniem ręką Krawczyka. Tego to chyba nikt by nie wymyślił w tej sytuacji. Dwie minuty później kolejna dogodna akcja Nafciarzy. Tym razem najpierw zablokowane zostało uderzenie Amina, a po chwili dogranie piłki Gleba. Wisła ewidentnie poczuła się pewniej na murawie. W przeciągu 5 minut podopieczni Mariusza Misiury stworzyli cztery dogodne sytuacje. Oprócz tych wspomnianych Amina czy Piotrka Krawczyka. Swoich sił spróbował jeszcze uderzeniem z dystansu Pacheco. Uderzenie Hiszpana zatrzymał jednak Bąkowski.
Do końca pierwszej połowy gry wynik nie uległ jednak zmianie. Trzy kwadrans meczu w Rzeszowie można by określić jako połowa pełną paradoksów. Optyczną przewagę mieli gospodarze, jednak więcej dogodnych sytuacji mieli goście, jednak najlepszą miała Stal.
Koniec końców gola nikt nie zdobył. Nafciarze stracili niestety w 23 minucie Miłosza Brzozowskiego.
Na drugą część obie ekipy wyszły bez zmian personalnych. Długo nie musieliśmy czekać na pierwszy groźny strzał po zmianie stron. Potężnie uderzał Kun, Bąkowski na posterunku. Podopieczni Mariusza Misiury bardzo dobrze weszli w drugą połowę. W 53 minucie w bardzo dobrej sytuacji w piłkę nie trafił Al Hamawi. To zdecydowanie powinna być bramka! W odpowiedzi zakotłowało się pod bramką Wisły. Po błędzie Szymańskiego, Szymon Łyczko zdołał dograć na przedpole naszej bramki. Na szczęście, nikt nie zamykał tej akcji i w 55 minucie nadal mieliśmy na tablicy wyników remis. Minutę później kolejna groźna akcja wiślaków. W roli głównej ponownie Amin, niestety dobry drybling w polu karnym Stali, Irakijczyk zwieńczył niecelnym uderzeniem. Jeszcze nie skończyłem opisywać okazji Amina, a już Adreja Prokić miał wyborną okazję na gola dla swojej drużyny. Wrócili w tej sytuacji Nafciarze z dalekiej podróży. Rzadko w takich sytuacjach myli się Serb.
W 60 minucie podwójna zmiana w szeregach Płocczan. Piotra Krawczyka i Kevina Custovica zmienili Łukasz Sekulski i Krystian Pomorski.
W 63 minucie z dystansu huknął Łysiak. Piłka poszybowała obok prawego słupka bramki Gradeckiego. W rewanżu Sekulski z pola karnego również obok słupka. Pięć minut później dobra akcja duetu Kun-Pomorski niestety zatrzymana przez defensorów Stali. Minutę później prostopadłe podanie do “nikogo” przejął Amin. Kolejny raz do otwarcia wyniku zabrakło troszkę dokładności. Natychmiastowa odpowiedź gospodarzy. Uderzał Duljevic, na posterunku Gradecki.
Jak mawia klasyk, do trzech razy sztuka. Chociaż nie jestem pewien, która to była sytuacja Amina, to w końcu Irakijczyk znalazł drogę do siatki Bąkowskiego. Bardzo ładną drużynową akcje Nafciarzy Al-Hamawi zamienił na gola. Warto podkreślić w tej akcji doskonałą postawę Dominika Kuna, oraz świetną asystę Daniego Pacheco.
W 73 minucie blisko wyrównania byli gospodarze. Kontratak w wykonaniu Peni zakończony jednak niecelnym strzałem Kolumbijczyka.
Do końca meczu obie ekipy szukały jeszcze bramek, jednak nikomu ta sztuka się nie udała. Tym samym Nafciarze po ciężkim meczu wracają do Płocka z kompletem punktów. Przed nami teraz spotkanie na własnym stadionie z ŁKS-em Łódź. Zanim jednak to nastąpi, czekać będziemy z niecierpliwością na wiadomości o stanie zdrowia Miłosza Brzozowskiego.
Stal Rzeszów 0-1 Wisła Płock
Amin Al-Hamawi 71
Stal: 1. Krzysztof Bąkowski – 2. Patryk Warczak, 39. Marcin Kaczor, 4. Michał Synoś, 22. Milan Šimčák – 46. Szymon Łyczko (69, 27. César Peña), 31. Sébastien Thill, 7. Karol Łysiak (83, 19. Michał Musik), 51. Jakub Kucharski, 11. Andreja Prokić (83, 44. Benedykt Piotrowski) – 10. Haris Duljević.
Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 2. Kevin Čustović (60, 6. Krystian Pomorski), 44. Marcus Haglind-Sangré, 25. Nemanja Mijušković, 77. Jakub Szymański, 21. Miłosz Brzozowski (23, 91. Gleb Kuczko) – 14. Dominik Kun (90, 16. Fabian Hiszpański), 30. Denis Bosnjak, 8. Dani Pacheco – 10. Amin Al-Hamawi (90, 27. Bartosz Borowski), 22. Piotr Krawczyk (60, 20. Łukasz Sekulski).
żółte kartki: Kaczor, Šimčák – Gradecki.
czerwona kartka: Milan Šimčák (90. minuta, Stal, za drugą żółtą).
sędziował: Grzegorz Kawałko (Olsztyn)

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


przyznaje, ze meczu nie ogladalem, wiec pozostaje mi obejrzec powtorke na tvp albo moze tym razem oszczedze pilkarzy i dam sobie z tym spokoj. wazne zwyciestwo na wyjezdzie, niewatpliwie na bardzo trudnym terenie, z niebezpieczna ekipa, szczegolnie na wlasnym stadionie. tak z perspektywy wyniku.
.
troche zaskakuje mnie lamentowanie redakcji nad oslabieniami druzyny. nie narzekajmy, wcale tak tragicznie z nasza kadra nie jest. zauwazmy, ze zarowno Krawczyk jak i Al-Hamwi to nie sa jakies glebokie rezerwy, ale mocno naciskaja na pierwszy sklad i juz maja duze doswiadczenie (przynajmniej Krawczyk) w profesjonalym futbolu. potrafia tez strzelic, co ostatnio udowodniaja. Sekulski wciaz byl w odwodzie. mamy rowniez bogactwo w obronie i w pomocy, czego dowodem byl Nastic czy Pomorski na lawce. na wahadlach takze jest dobrze. nie wiem co sie stalo po meczu z Termalika z Barnowskim, poza nowym kontraktem nie widze go w skladzie, a zagral wtedy przeciez swietne spotkanie. jesli Brzozowski wypadnie to mamy Hiszpanskiego, a w dodatku Nastic rowniez daje rade, Custovic tez tam gral. a trener wierzy w Kuczko, wiec moze Kuczko, chociaz jeszcze niczym nie blysnal do tej pory.
.
przestaje juz chwalic Pomorskiego, bo kiedy to robie, to wtedy p. Mariusz Misiura sadza go na lawie. wiadomo, ze kiedy wchodzi to udowadnia, ze nalezy mu sie miejsce w pierwszej 11, ale… nie twierdze, ze trener Misiura robi to na zlosc, ale nie tylko jak nie rozumiem jego momentami dziwnych decyzji. nie twierdze przy tym, ze Bosnjaka trzeba skreslac po jednym meczu.
.
wedlug mnie Termaliki i Arki juz nie dojdziemy, chociaz szkoda, ze ci pierwsi nie potkneli sie w Łodzi. jednak trzeba gleboko wierzyc w szanse do konca i wygrywac.
Też uważam, że Arki nie dojdziemy. Czy dojdziemy Termę, cholera wie, będzie ciężko, ale terminarz mają równie trudny jak my, a co jakiś czas noga im się powinie. Tym niemniej, moim zdaniem w tym momencie kluczowa jest obrona trzeciego miejsca i już samo to jest wystarczająco trudnym zadaniem i osiągnięcie go będzie wielkim sukcesem.