Wiśle po raz pierwszy od powrotu do 1. Ligi udało się zatopić Arkę. Podopieczni Mariusza Misiury w dobrym stylu pokonali lidera i umocnili swoją pozycję wyjściową w barażach – a kto wie – może nawet coś więcej. Jak oceniliśmy poszczególnych piłkarzy?

Bartłomiej Gradecki (4)
Przyzwoity mecz, kilka razy pomógł przy dośrodkowaniach. Warto też docenić dobrą grę nogami. Raz znacząco się zawahał przy wyjściu do dośrodkowania z rzutu rożnego, co doprowadziło do groźnej, lecz na szczęście niewykorzystanej sytuacji Arki.

Bojan Nastić (4)
Niezła pierwsza połowa, zanotował kilka dobrych przechwytów i wziął udział w akcji bramkowej.

Andrias Edmundsson (4)
Dobry mecz Ediego. Szczególnie zapamiętałem interwencję z 39. minuty kiedy to w okolicach pola bramkowego dosłownie zdjął piłkarzowi Arki piłkę z nogi.

Marcus Haglind-Sangre (4)
Szwed w tym meczu zagrał w zupełnie innej roli - był wysunięty przed linię obrony, aby odciąć od gry Vitalucciego i sądząc po rezultacie sprawdził się nieźle. Uratował nas też przed stratą gola w 25. minucie, kiedy to zablokował groźne uderzenie.

Nemanja Mijusković (3+)
Raczej drugoplanowa postać w tym meczu, ciężko napisać coś więcej.

Dominik Kun (4)
Był całkiem widoczny jak na swoje standardy i moim zdaniem zagrał niezły mecz. Dobrze się odnalazł w polu karnym przy akcji bramkowej i oddał strzał, który następnie skutecznie dobił Sekulski.

Gleb Kuchko (4-)
Zdaje się, że Gleb nabrał trochę doświadczenia i pewności siebie po meczu w Krakowie. Na minus niepotrzebna strata w drugiej połowie, po której musiał ratować się faulem.

Dani Pacheco (5-)
Nie dostrzegłem tego na żywo, ale oglądając skrót zauważyłem, że połowa dogodnych sytuacji, które sobie stworzyliśmy zaczęła się od sympatycznego Hiszpana.

Jorge "Jime" Jimenez (3+)
Madrytczyk nie zachwycił w poniedziałek, przeciętny występ.

Ivan Salvador (5-)
Tu chyba nie ma co wiele komentować. Na wiosnę Ivan daje nam chyba nawet więcej, niż się spodziewaliśmy w momencie transferu. W końcu swobodnie czuje się w dryblingu i grze kombinacyjnej, co po raz kolejny pokazał w poniedziałek.

Łukasz Sekulski (4)
Sekul co prawda strzelił gola na wagę zwycięstwa, ale przy odrobine lepszej skuteczności mógłby także dołożyć kolejne trafienia. W tym spotkaniu pełnił dosyć niestandardową rolę - z jednej strony jesteśmy przyzwyczajeni już, że w zespole trenera Misiury do defensywy cofają się również ofensywni pilkarze, ale Sekul w fazie defensywnej grał już naprawdę nisko.
Rezerwowi

Dawid Barnowski (4)
Podobało mi się jego wejście, zaliczył kilka udanych interwencji.

Krystian Pomorski (3+)
Pomor standardowo wszedł w roli jokera i nie zawiódł, chociaż ciężko też powiedzieć, aby był architektem jakichś wielkich wydarzeń w tym meczu.

Bartosz Borowski (3+)
Złapał kolejne minuty i pomógł dowieźć wynik do końca.

Kevin Custović (3+)
O Szwedzie tak samo jak o większości zmienników można po prostu napisać, że po wejściu dobrze wpasował się w spotkanie, nie popełniał błędów i pomógł drużynie w utrzymaniu korzystnego wyniku do ostatniego gwizdka.

Amin Al-Hamawi (3+)
Od jakiegoś czasu Irakijczyk jest mniej widoczny i rzadziej dochodzi do sytuacji bramkowych, chociaż akurat w tym przypadku broniliśmy wyniku, więc to zrozumiałe. Podobała mi się jego walka w końcówce w narożniku.

Mariusz Misiura
Ukłony dla trenera za skuteczny plan na mecz. Zresztą pomysł na to spotkanie był chyba najbardziej oryginalny ze wszystkich, które do tej pory widzieliśmy w tym sezonie - wysoko wysunięty Marcus, co sprawiało, że długimi fragmentami graliśmy czwórką obrońców, oraz mocno obniżony Sekul. Trener gości sam przyznał na konferencji, że po rozpoznaniu zmian w Wiśle sam musiał skorygować funkcjonowanie własnego zespołu.

Damian Sylwestrzak
Osobiście nie byłem zadowolony z poziomu sędziowania, miałem wrażenie, że gwizdanie fauli było trochę losowe. Mam też zastrzeżenia co do zbyt pobłażliwego traktowania piłkarzy Arki, którzy kilka razy próbowali wymusić rzut karny, a ani razu nie zostali ukarani żółtym kartonikiem.

Poziom meczu
Nie była to goleada, ale było kilka akcji bramkowych. Jeśli postronny kibic spontanicznie włączył ten mecz to raczej nie ma poczucia zmarnowanego czasu, ale też prawdopodobnie nie zapamięta go na lata.

