Mamy to! Wisła Płock do baraży o Ekstraklasę przystąpi z najwyższej, trzeciej pozycji. Podopieczni Mariusza Misiury przy własnej publiczności ograli Miedź Legnica 2:1 i tym samym zapewnili sobie grę przy Łukasiewicza w razie dotarcia do finału. Bramki dla Nafciarzy zdobyli Krystian Pomorski oraz Dani Pacheco, a gola honorowego dla gości zdobył wychowanek Wisły – Tomasz Walczak.
Rzut oka na wyjściową jedenastkę Nafciarzy i można było lekko przecierać oczy ze zdumienia. Na aż cztery zmiany względem poprzedniego spotkania zdecydował się trener Mariusz Misiura. W podstawowym składzie zabrakło Nemanji Mijuskovica (zapis w kontrakcie), Gleba Kuchko (choroba) oraz Łukasza Sekulskiego i Marcusa Haglinda-Sangre. Marcus i Łukasz zasiedli na ławce rezerwowych. W miejsce powyższej czwórki mogliśmy zobaczyć: Jakuba Szymańskiego, Krystiana Pomorskiego, Kevina Custovica oraz Bartosza Borowskiego.
Tak prezentowały się składy obu ekip:
Pierwsze minuty spotkania były wyrównane, można było odnieść wrażenie, że oba zespoły mają z tyłu głowy zbliżające się mecze barażowe. Po kilkunastu minutach gry goście zaczęli zagrażać naszej bramce – w 11. minucie meczu Legniczanie oddali pierwszy strzał. Kilka minut później po rzucie rożnym dobrze ustawiony i nieuważnie kryty Diallo znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego strzał głową minął bramkę Gradeckiego. W 20. minucie po szybkiej, kombinacyjnej akcji Miedzi do pozycji strzeleckiej na przedpolu doszedł Kostka, ale Gradecki skutecznie interweniował.
Nafciarze pierwszy strzał oddali dopiero w 23. minucie, wówczas drugą piłkę na 16. metrze zebrał Krystian Pomorski, ale jego strzał został zablokowany. Pięć minut później wysoko piłkę odzyskał Ivan Salvador, oddał ją do Pacheco, Hiszpan fajnie podholował, ale niecelnie uderzył z linii pola karnego. Teraz to Wisła miała częściej piłkę przy nodze i to Nafciarze dyktowali tempo gry. W 34. minucie piłkę w szesnastce Miedzi przejął Ivan Salvador, minął przeciwnika ruletą, ale jego uderzenie niestety zostało wyblokowane.
Następne minuty były spokojne, wręcz uśpiły naszą czujność, aż nagle Krystian Pomorski zdecydował się uderzyć z dystansu co dało nam prowadzenie. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od Bartosza Kwietnia co dodatkowo utrudniło interwencję Jakubowi Wrąblowi. Po chwili mogliśmy podwyższyć po zamieszaniu w polu karnym gości, ale Legniczanie zablokowali jeden z kilku strzałów w okolicach linii bramkowej. Gra nabrała tempa, przyjemnie się oglądało końcówkę pierwszej połowy. W jednej z ostatniej akcji pierwszej części gry prawym skrzydłem pobiegł Kevin Custović, zszedł do środka, zgrał do Daniego Pacheco, a ten pięknie przymierzył w okienko bramki gości i podwyższył wynik.
W przerwie trener Misiura zdecydował się na dwie zmiany: z boiska zeszli Ivan Salvador i Dani Pacheco, a w ich miejsce pojawili się Łukasz Sekulski i Jime.
Wisła już kilkadziesiąt sekund po przerwie wyprowadziła ciekawą kontrę, ale Łukasz Sekulski został twardo powstrzymany przez jednego z Legniczan. Sędzia Malec ostatecznie nie zdecydował się na odgwizdanie faulu, co może wydawać się lekko kontrowersyjne. Chwilę później było jeszcze zamieszanie w naszym polu karnym, ale wyszliśmy z niego obronną ręką. Poza tym gra toczyła się raczej spokojnie. W 57. minucie bardzo poważnie pomylił się Jakub Szymański, ale na szczęście sytuacji sam na sam nie zdołał wykorzystać Kamil Drygas. Kilka minut później uderzał Bochnak, ale pewnie wyłapał Gradecki. Po kilkudziesięciu sekundach Legniczanie spróbowali jeszcze raz, ale strzał Kostki z 16. metra okazał się niecelny.
Teraz to Miedź przeważała. W 65. minucie goście posłali dobre dośrodkowanie z prawego skrzydła, dopadł do niego Kovacević i uderzył z pierwszej piłki w okienko, ale Gradecki popisał się naprawdę spektakularną interwencją i sparował piłkę na spojenie. Moim zdaniem to jedna z najlepszych interwencji bramkarskich tego sezonu Betclic 1. Ligi. Kilka minut później w nasze pole karne wdarł się Antonik, ale dobrze interweniował Gradecki. W 67. minucie na boisko weszli Fabian Hiszpański i Denis Bosnjak, zmieniając Kevina Custovicia i Amina Al-Hamawiego.
Miedź się nie zatrzymywała i wkrótce dostała za to nagrodę. W 71. minucie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła najwyżej w górę wyszedł Tomasz Walczak, który strzałem głową pokonał Gradeckiego. Wisła nie zdążyła się otrząsnąć po straconej bramce, a dosłownie chwilę później mogliśmy stracić kolejną bramkę, kiedy strzałem z 5. metra Gradeckiego próbował pokonać… Bojan Nastić, ale nasz wychowanek po raz kolejny świetnie wybronił. W 77. minucie Dominika Kuna zmienił Dawid Barnowski. Wisła spróbowała odpowiedzieć za sprawą Jime, ale uderzenie Hiszpana łuku pola karnego okazało się minimalnie niecelne.
Pozostawaliśmy jednak cofnięci, a Miedź ciągle dążyła do wyrównania. W 84. minucie było blisko bramki bezpośrednio z rzutu rożnego, ale znowu czujny był Gradecki. Moim zdaniem to jeden z najlepszych występów naszego wychowanka w karierze. Z czasem coraz częściej udawało nam się wychodzić z własnej połowy a Miedź też nie była już aż tak groźna. Ostatecznie udało się nam dowieźć prowadzenie i do baraży przystępujemy z najwyższej możliwej pozycji!
Wisła Płock 2:1 Miedź Legnica
43′ Krystian Pomorski, 45+6′ Dani Pacheco – 71′ Tomasz Walczak
18, Kibic Wisły Płock.


Dużo nie brakowało, a ten mecz by się skończył remisem tak jak w Łęcznej. Zdobywamy bramkę i zaczyna się cofanie i murowanie. A życie pokazuje że czasem rykoszet, czasem głupi faul i się traci bramkę, a nawet dwie. Moim zdaniem nie możemy się cały czas murować. Szczęście nie będzie nam cały czas sprzyjać. Taki fartowny mecz jak w Krakowie to się może zdarzyć raz na 50 spotkań. Obawiam się tych meczów barażowych. Żeby nie było, że już w 1 meczu Polonia nas czymś zaskoczy, wciśnie bramkę i zacznie się gra z presją i z pełnymi gaciami. Bo jednak ranga meczu piłkarzom pęta nogi.
Ewentualny finałowy mecz z Krakowem, jak się uda awansować to na pewno przyjdzie dużo ludzi( chociaż ja osobiście spodziewałem się większej ludzi na meczu z Miedzią, a tu było mniej ludzi w niedzielę niż w meczu z Arką. Dziwne!). Ale jeśli Misiura nie wymyśli jakiegoś chytrego planu na Wisłę Kraków, czymś nie zaskoczy to będzie ciężko. Piłkarsko są od nas lepsi, drugi raz im się taki mecz nie przytrafi, że oddają 28 strzałów i nic nie chce wpaść.
Oceny:
-brawo Gradecki. utrzymał nam wynik!
-Szyman Szaman Arborysta… Z tego chłopaka nic nie będzie. Elektrownia Kozienice- każdy jego kontakt z piłką to palpitacje serca, bo jest taki elektryczny. Pod koniec meczu jak się obciął to partnerzy woleli już piłkę podawać do bramkarza.
– Edi farerski Skolim. Niby chłop jak dąb, wysoki i silny,ale Walczak go przeskoczył i głową zapakował. Jak piłę wybija to jakieś świece jak pod trzepakiem kto wyżej kopnie do góry. I te jego obcinki… Za dużo tych błędów
– Barnowski. Nie przekonuje mnie jego gra. W obronie jest objeżdżany strasznie, w przodzie też nie widzę jakiegoś błysku. Czy to kiwki czy szybkości. Jak bronimy wyniku to ja bym go nie wpuszczał na wahadło bo to proszenie się o kłopoty.