Jeśli to spotkanie miało być partią szachów, to Mariusz Misiura udowodnił, że nie jest gorszym szachistą niż słynny Bobby Fischer. Nafciarze po golach Jorge Jimeneza oraz samobójczym trafieniu Placha pokonali Piasta Gliwice 2:0. Niekwestionowanym bohaterem tego meczu był jednak Dominik Kun!
SKŁADY:
Zwyczajowy rzut oka na wyjściowe jedenastki. Wśród wybrańców Mariusza Misiury lekko zaskoczyć mógł fakt, iż w podstawowej jedenastce zabrakło miejsca dla Bojana Nastica. Zamiast niego na placu gry od pierwszej minuty desygnowany do gry był Jorge Jimenez. Nikt chyba jednak nie wierzył, żeby to Hiszpan miał grać na lewym wahadle. Zdrowy rozsądek nakazywał myśleć, że to Dominik Kun zajmie miejsce po lewej stronie boiska, natomiast Jime zamelduje się na swojej nominalnej pozycji w środku pola.
Przed meczem z okazji 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego najpierw stadion odśpiewał Mazurka Dąbrowskiego, a chwilę później piłkarze i kibice uczcili pamięć poległych minutą ciszy.
Patrząc na ustawienie Nafciarzy na boisku, jasno mogliśmy zobaczyć, że zgodnie z logiką Dominik Kun zajął miejsce na lewym wahadle, a Jime ustawiony był za duetem napastników.
W pierwszych minutach niewiele rzeczy wartych uwagi działo się na murawie. W 9. minucie byliśmy świadkami pierwszego rzutu rożnego dla Piasta Gliwice. Dośrodkowanie Boisgarda przeleciało jednak całe pole karne bez zagrożenia dla bramki Rafał Leszczyńskiego. Chwilę później zobaczyliśmy również pierwszy w tym meczu strzał. Na bramkę Nafciarzy z dystansu uderzał Patryk Dziczek. Piłka po jego strzale poszybowała jednak wysoko nad poprzeczką naszej bramki. W odpowiedzi bardzo ładna akcja Nafciarzy. Niestety Łukasz Sekulski, próbując oddać strzał głową, faulował jednego z obrońców rywali. W 15 minucie pierwszy rzut rożny dla gospodarzy. Do piłki ustawionej w narożniku podszedł Dani Pacheco, jednak jego dośrodkowanie bez problemu wybili obrońcy. Po niemal 25. minutach meczu nie dało się nie odnieść wrażenia, że Nafciarze byli w swoich boiskowych poczynaniach wyjątkowo nerwowi. Brakowało nam chłodnej głowy, szczególnie w rozegraniu akcji ofensywnych. Piast pod tym względem prezentował się zdecydowanie lepiej, co przekładało się jednak wyłącznie na wyższe posiadanie piłki. Nie szły za tym żadne groźniejsze akcje pod naszą bramką. Skoro nie szło z akcji, to Nafciarze szukali swoich szans w stałych fragmentach gry. W 26 minucie seria rzutów rożnych zakończyła się pierwszym celnym strzałem w tym meczu. Jego autorem był Jime, jednak Plach tym razem był jeszcze na posterunku. Chwilę później dobrze zapowiadającą się akcję Nafciarzy przerwał gwizdek sędziego. W 30 minucie świetnie w środku pola o piłkę powalczył Iban, doskonale podał do Sekula jednak uderzenie naszego kapitana zostało zablokowane. Nie minęła minuta, a to Salvador w ekwilibrystyczny sposób próbował zaskoczyć bramkarza gości. Niestety gdyby nawet padł gol, to nie zostałby uznany ze względu na pozycję spaloną Gwinejczyka. Po dwóch kwadransach Nafciarze wreszcie zaczęli wyglądać tak, jak gdyby łapali swój właściwy rytm. W 35 minucie groźnie odpowiedzieli goście. Na nasze szczęście do piłki dośrodkowanej przez Jirke nie zdołał dopaść żaden z jego kolegów. Był to jednak jasny sygnał, że nie można lekceważyć w tym spotkaniu Piasta Gliwice. Do 44 minuty na murawie trwał PAT. Wtedy to do środka złamał akcję Custović, podał do Wiktora Nowaka. Nasz młodzieżowiec pokazał mały błysk geniuszu, finezyjnie piętą odegrał piłkę na lewą stronę. Tam przytomnie Łukasz Sekulski zostawił piłkę Dominikowi Kunowi. Kunik dośrodkował na dalszy słupek, a Jorge Jimenez wykonał wyrok! Przepiękna akcja i wymarzone zakończenie pierwszej części meczu! Chwilę później sędzia Gryckiewicz zaprosił piłkarzy obu drużyn do szatni na przerwę.
Na drugą część spotkania obie ekipy wyszły bez zmian personalnych. W 50. minucie rzut wolny dla Piasta z niebezpiecznej odległości. Ostatecznie zakończony celnym strzałem gości. Strzałem, który Rafał Leszczyński zatrzymał bez trudu. Druga część meczu zaczęła się podobnie do pierwszej. Nafciarze sprawiali wrażenie, jakby zostali jeszcze chwilę w szatni. Piast natomiast, o ile miał wysoki współczynnik posiadania piłki, to nadal nie umiał przekuć tego na groźne akcje. W 57 minucie przebudzenie Wisły. Świetna akcja Nafciarzy zakończona najpierw zablokowanym strzałem Jime, a chwilę później przeniesionym nad poprzeczkę przez Placha uderzeniem Nowaka. W 58. minucie emocje wzięły górę nad rywalizacją sportową. Doszło do nieprzyjemnego starcia pomiędzy Boisgardem a Sangre. Za co obaj panowie obejrzeli po żółtej kartce. W 59. minucie swoje show pokazał Dominik Kun. To on najpierw odebrał piłkę na naszej połowie, chwilę później przedryblował kilku rywali by ostatecznie po podaniu od Kevina Custovica, uderzeniem zza pola karnego, zewnętrzną częścią stopy posłać uderzenie rodem z bajki o Tsubasie. Piłka odbiła się od poprzeczki i ostatecznie od bramkarza Piasta wpadła do bramki rywali! Stadion przy Łukasiewicza dawno nie widział takiej magii! Niestety magia szybko prysła za sprawą kolejnego starcia pomiędzy piłkarzami obu drużyn. Starcia w którego centrum znalazł się Iban Salvador. Ostatecznie tę sytuację sędzia Gryckiewicz zakończył żółtymi kartkami dla Ibana i Patryka Dziczka. Chwilę później Gwinejczyk opuścił boisko zmieniony przez Sandro Kalandadze. Nafciarze po zdobyciu drugiego gola ewidentnie oddali pole gry rywalom. Sami natomiast czyhali na okazję do kontrataku. W 72. minucie kolejna żółta kartka dla piłkarza Piasta. Tym razem ukarany nią został Leandro Sanca. Minuty mijały, a goście mimo znacznej przewagi optycznej nie byli w stanie sforsować szczelnej defensywy Wisły. W 77. minucie po jednym z rzutów rożnych zrobiło się bardzo gorąco w naszym polu karnym, jednak piłka ostatecznie opuścił plac gry poza światłem bramki. Minutę później temperatura pod naszą bramką wzrosła jeszcze bardziej. Tym razem za sprawą Marcina Kamińskiego, który interweniował tak niefortunnie, że obił słupek. Minuty mijały, a napór gości jedynie przybierał na sile. Nafciarze z każdą kolejną akcją sprawiali wrażenie, jak gdyby cofali się jeszcze bardziej. W 81. minucie goście sugerowali zagranie ręką Marcina Kamińskiego w naszym polu karnym. Sędzia Gryckiewicz po konsultacji z VAR-em orzekł jednak, że nie ma mowy o żadnym rzucie karnym. Osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry na podwójną zmianę zdecydował się trener Misiura. Boisko opuścili Jime wraz z Łukaszem Sekulskim. W ich miejsce na placu gry pojawili się Krystian Pomorski oraz Piotr Krawczyk. W 86. minucie żółtą kartką za niesportowe zachowanie ukrany został jeszcze Emmanuel Twumasi. Chwilę później kolejna podwójna zmiana w zespole Wisły. Boisko opuścili Dominik Kun oraz Kevin Custović. W ich miejsce na murawie zameldowali się Nemanja Mijusković oraz Fabian Hiszpański.
Goście do samego końca spotkania szukali, chociaż honorowego trafienia, jednak Nafciarze do ostatniej sekundy pozostawali niezwykle czujni w defensywie i ostatecznie dowieźli dwubramkowe prowadzenie do gwizdka kończącego spotkanie. Wisła tym samym wygrała trzecie kolejne ligowe spotkanie po powrocie do Ekstraklasy. Takiego statu sezonu nie spodziewał się chyba nikt.
W następnej kolejce podopieczni Mariusza Misiury zmierzą się w Łodzi z tamtejszym Widzewem.
Wisła Płock 2-0 Piast Gliwice
Jime 44, František Plach 61 (s)
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (88, 16. Fabian Hiszpański), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 14. Dominik Kun (88, 25. Nemanja Mijušković) – 11. Jime (84, 6. Krystian Pomorski), 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak – 66. Iban Salvador (68, 3. Aleksandre Kalandadze), 20. Łukasz Sekulski (84, 22. Piotr Krawczyk).
Piast: 26. František Plach – 20. Grzegorz Tomasiewicz (80, 31. Oskar Leśniak), 4. Jakub Czerwiński (88, 5. Juande Rivas), 29. Igor Drapiński, 55. Emmanuel Twumasi – 77. Erik Jirka (88, 23. Szczepan Mucha), 17. Quentin Boisgard, 10. Patryk Dziczek, 6. Michał Chrapek (62, 11. Leandro Sanca), 7. Jorge Félix – 63. Gierman Barkowskij.
żółte kartki: Haglind-Sangré, Iban Salvador – Boisgard, Dziczek, Drapiński, Twumasi.
sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
widzów: 9721

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


pieknie. idziemy po mistrzostwo. temat Nowaka zostal ostatnio wyjasniony, wiec odpuszczam. chociaz czasami podobniez rozmowa z bliskim trenerem zmienia wszystko. nie pozycja negocjacyjna Wisły Płock jest albo była słaba, ale brakowalo /brakuje pomyslu na ten transfer.
.
wciaz licze na przyjscie do klubu kogos z dwojki Stanclik – Zjawinski. ale pewnie w klubie w tym przypadku rowniez brak pomyslu, jak sie dogadac w ich sprawie. wlasnie dlatego, zaczyna mnie powoli drażnić p. Kucharski. liczylem zdecydowanie na wiecej.