Częstochowa zdobyta, czyli relacja z meczu #RCZWPŁ

Osiem meczów bez wygranej nad Rakowem, 9 porażek wyjazdowych z rzędu, takie statystyki Nafciarze chcieli przełamać przy Limanowskiego. Zespół Mariusza Misiury zadanie wykonał perfekcyjnie. Wisła po golach Ibana Salvadora i Wiktora Nowaka pokonała wicemistrzów Polski 2:1.

Jeszcze mecz się nie zaczął, a już mieliśmy małą sensację. Trener Mariusz Misiura na ławce rezerwowych posadził Jime, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął Wiktor Nowak. W meczowej kadrze natomiast zabrakło Giannisa Niarchosa oraz Gleba Kuchko. 

W 4. minucie mieliśmy popis umiejętności gry nogami w wykonaniu Rafała Leszczyńskiego. Nasz bramkarz jak juniora ograł Diaby-Fadige we własnym polu karnym i z niezwykłą łatwością wyprowadził akcję Nafciarzy. Chwilę później dośrodkowanie Haglind-Sañgre przyniosło nam pierwszy rzut rożny w tym meczu. Niestety do piłki zagranej z narożnika boiska przez Bojana Nastica nie doszedł żaden z klubowych kolegów. W odpowiedzi kilka mniej lub bardziej celnych dośrodkowań w wykonaniu piłkarzy Rakowa. Bez zagrożenia dla bramki Wisły. W 9 minucie pierwsza żółta kartka w tym meczu. Obejrzał ją Ibrahima Seck za faul w środkowej strefie na Danim Pacheco. Chwilę później w narożniku boiska pod bramką Trelowskiego Wiktora Nowaka faulował Adriano Amorim. Tym razem ze stojącej piłki dośrodkowywał Dani Pacheco, jednak z podobnym efektem jak poprzednio Nastić. 

Niestety, pierwszy celny strzał w tym meczu zamienił się w gola dla Rakowa. Strata Pacheco w środku pola. Piłka dotarła do Diabiego-Fadigi, a ten mając dużo wolnej przestrzeni precyzyjnym strzałem pokonał Rafała Leszczyńskiego. 

Otwarcie wyniku nie bardzo wpłynęło na grę obu ekip. Raków nadal grał to, do czego przyzwyczaił kibiców od lat. Nafciarze natomiast nie umieli znaleźć sposobu na ten perfekcyjnie poukładany blok defensywny. W 27. minucie Dani Pacheco spróbowała szczęście uderzeniem z dystansu. Niestety strzał Hiszpana poszybował wysoko ponad bramką Trelowskiego. Nafciarze powoli zaczęli się budzić około 30. minuty meczu i błyskawicznie mogli zostać za to skarceni. Na nasze szczęście dobrze w tej sytuacji zachował się Leszczyński i Diaby-Fadiga nie zdołała zdobyć swojej drugiej bramki. Chwilę później w pojedynku powietrznym z Leonardo Rocha ucierpiał Marcin Kamiński. Obaj panowie po tym zajściu potrzebowali pomocy sztabów medycznych, jednak obaj równie szybko wrócili na murawę stadionu przy Limanowskiego. W 35. minucie w polu karnym Rakowa padł Łukasz Sekulski. Powtórki pokazały, że nasz kapitan został nadepnięty przez Michaela Ameyawa, a sędzia Raczkowski po analizie VAR wycenił to zagraniem na rzut karny. 

Do piłki ustawionej na “11” metrze podszedł sam poszkodowany i… zgodnie z zasadą, że poszkodowany nie powinien podchodzić do jedenastki, strzelił źle i piłka wylądowała w rękach pewnie interweniującego Trelowskiego. 

To co nie udało się Sekulskiemu z 11 metrów zrobił z metrów 20. Iban Salvador. Gwinejczyk pewnym i silnym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza gospodarzy. Tak powinno się wykonywać stałe fragmenty gry!

Minęła minuta, a Raków kolejny raz mógł znaleźć się w tarapatach. Na pomoc przyszedł jednak Diaby-Fadiga, i faulem powstrzymał groźny kontratak Nafciarzy. Sędzia Raczkowski wycenił to zagranie na żółtą kartkę. Chwilę później kolejna kartka dla piłkarza Rakowa. Tym razem obejrzał ją Kontantopoulos. 

Do końca pierwszej połowy nie działo się już na boisku zbyt wiele. Raków wprawdzie szukał drugiego trafienia, jednak bezskutecznie. Nafciarze też mieli swoją okazję, jednak Custovič nie dał rady wyprzedzić Trelowskiego. Chwilę przed końcem pierwszej połowy na żółtą kartkę zapracował jeszcze Sañgre.

Po czterech doliczonych minutach sędzia Raczkowski zaprosił obie ekipy do szatni na przerwę. 

Na drugą część meczu Nafciarze wyszli bez zmian personalnych. Natomiast Marek Papszun zdecydował się zostawić w szatni Luisa Rochę, w jego miejsce posyłając na boisko Patryka Makucha.

Po zmianie stron to Nafciarze przez pierwsze minuty byli stroną dominującą. Niestety ta dominacja nie przekładała się na sytuacje bramkowe dla Wisły. Warto jednak podkreślić, że to podopieczni Mariusza Misiury robili to z czego słynie wicemistrz z Częstochowy. Sekulski i spółka całkowicie neutralizowali swoich rywali. Pierwsza groźną sytuację udało się stworzyć Nafciarzom w 51. minucie. Za sprawą świetnej piłki od Pacheco w dobrej sytuacji znalazł się Nowak. Nasz młodzieżowiec nie zdecydował się jednak na strzał, a jedynie oddał piłkę do Nastica. Uderzenie Bojana zostało niestety zablokowane. Chwilę później odpowiedź gospodarzy. Tym razem swoich sił próbował Ameyaw, jednak jest strzał zablokował Sañgre. W 56. minucie kolejna dobra okazja Łukasza Sekulskiego. Niestety nasz kapitan nie zdołał uderzyć celnie po dobrym płaskim dośrodkowaniu Dominika Kina, i na 35 minut przed końcem regulaminowego czasu gry nadal mieliśmy na tablicy wyników remis. W 59. minucie żółtą kartką ukarany został Bojan Nastić. W pełni zasłużenie, Bośnia musiał ratować się faulem po tym, jak uciekł mu na skrzydle Ameyaw. Chwilę wcześniej żółtą kartkę zobaczył też Nowak. Po 60. minucie zmiany w obu ekipach. Marek Papszun zdjął z boiska Ameyaw zastępując go Jesusem Diazem. Mariusz Misiura natomiast zaprosił na ławkę Bojana Nastica, posyłając w jego miejscem Sandro Kalandadze. 

Na niecałe 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry trener Misiura zdecydował się na kolejną zmianę. Boisko opuścił Wiktor Nowak, w jego miejsce na murawie zameldował się Jime. Zanim to jednak nastąpiło, WIKTOR NOWAK FENOMENALNIE WYKOŃCZYŁ KONTRATAK NAFCIARZY! Podręcznikowe wręcz rozegranie akcji. W wykonaniu Płocczan. Warto w tej sytuacji podkreślić świetne rozprowadzenie piłki przez Pacheco i jeszcze lepsze dogranie z prawej strony w wykonaniu Custovica. 

Po stracie drugiej bramki Raków zdecydowanie przeszedł do ofensywy. Nafciarze jednak sprawiali wrażenie przygotowanych na taki scenariusz. Marcin Kamiński doskonale zarządzał grą formacji defensywnej. Warto też podkreślić, że świetnie bronił cały zespół. Na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni Marka Papszuna mieli ledwie dwa strzały celne, oba oddane zresztą w pierwszej części gry. 

Na stadionowym zegarze minuty mijały, a Nafciarze nadal nie tylko prowadzili w tym spotkaniu, ale też skutecznie bronili dostępu nie tyle do własnej bramki ile całego pola karnego. W 85. minucie kolejny kontratak Wisły. Tym razem na bramkę Trelowskiego popędził Salvador, jednak wpadając w pole karne miał już tak mało sił, że wystarczyło ich ledwie na bezpłciowe podanie do bramkarza. Chwilę później Gwinejczyk opuścił boisko zmieniony przez Piotra Krawczyka. Razem z nim z boiska zszedł Łukasz Sekulski zastąpiony przez Nemanje Mijuskovica. W 89. minucie żółtą kartkę zobaczył jeszcze Andrias Edmundsson. 

Pomimo aż 9 doliczonych minut nafciarzom udało się dowieźć zwycięstwo do końca meczu. Podopieczni Mariusza Misiury tym samym przełamali wszystkie złe passy i pokazali, że jako beniaminek niejednemu zespołowi napsują w tym sezonie krwi.

Raków Częstochowa 1-2 Wisła Płock
Lamine Diaby-Fadiga 19 – Iban Salvador 41, Wiktor Nowak 71

Raków: 1. Kacper Trelowski – 66. Apóstolos Konstantópoulos, 2. Ariel Mosór, 4. Strátos Svárnas – 11. Adriano Amorim (72, 26. Erick Otieno), 97. Ibrahima Seck (55, 23. Karol Struski), 6. Oskar Repka, 80. Lamine Diaby-Fadiga (55, 18. Jonatan Braut Brunes), 19. Michael Ameyaw (62, 28. Jesús Díaz), 14. Srđan Plavšić – 17. Leonardo Rocha (46, 9. Patryk Makuch).

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić (64, 3. Aleksandre Kalandadze) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak (72, 11. Jime) – 66. Iban Salvador (87, 22. Piotr Krawczyk), 20. Łukasz Sekulski (88, 25. Nemanja Mijušković).

żółte kartki: Seck, Diaby-Fadiga, Konstantópoulos, Mosór – Haglind-Sangré, Nowak, Nastić, Edmundsson.

sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
widzów: 5392

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. Cezary

    Brawo panowie super wynik po świetnym meczu P.Misiura wielkie uznanie

Dodaj komentarz