Kolejne zadanie wykonane, czyli relacja z meczu #WIDWPŁ

Mariusz Misiura po meczu z Piastem Gliwice, powiedział, że kolejnym celem Nafciarzy jest zdobycie 10 punktów! Trener Mówi, piłkarze realizują. Nafciarze po remisie z Widzewem Łódź nadal są niepokonani na ligowych boiskach, a na swoim koncie mają dokładnie 10 oczek.

Nafciarze do Łodzi jechali w roli lidera ligowej rywalizacji. Pojechali udowodnić, że zasługują na tę zaszczytną funkcję. Wielu ekspertów mówiło, że mecz z Widzewem to będzie ten pierwszy poważny egzamin dla Bandy Misiury. Czy Łukasz Sekulski i spółka go zdali? Moim zdaniem tak!

Nafciarze na ten mecz wyszli z jedną zmianą w stosunku do poprzedniego spotkania. Kontuzjowanego Ibana Salvadora zastąpił Sandre Kalandadze. Oczywiście nie zastąpił jeden do jednego. Wejście Gruzina wymusiło kilka roszad taktycznych. Rolę partnera Łukasza Sekulskiego zajął Jime, a miejsce w środku pola dzięki temu odzyskał Dominik Kun. Zwalniając tym samym Sandro miejsce na wahadle.

Pierwsze minuty spotkania to typowe badanie się rywali. Jak na bokserskim ringu, obie drużyny czekały na dogodną okazję do wyprowadzenia ciosu. Tas nadarzyła się koło 12 minuty. Wtedy to ładne podanie w pole karne kikolskiego posłał Jime. Niestety osamotniony Łukasz Sekulski nie zdołał dojść do tej piłki. I to by było na tyle jeśli chodzi o groźne akcje do 35. minuty meczu. Na boisku trwało nadal badanie, czasem przypominające kolonoskopię bez znieczulenia. Widzew szukał dośrodkowań. Rafał Leszczyński miał dzięki temu okazję złapać kilka górnych piłek.

Wtedy nastała 36. minuta. Bardzo dobra dwójkowa akcja Dominika Kuna i Jime sprawiła, że piłkę w polu karnym dostał Łukasz Sekulski. Nasz kapitan najpierw na zamach „wziął” Visusa, by chwilę później umieścić piłkę w siatce obok bezradnie stojącego Kikolskiego. Warto podkreślić profesorskie wręcz zachowanie naszego Kapitana. Widok Hiszpańskiego stopera sunącego bezradnie przed Łukaszem, bezcenny. Kikolski przy strzale nawet nie drgnął, bo i nie miał po co.

Niestety, Nafciarze zdobyli gola, a Widzew zareagował na to, najlepiej jak się tylko dało. Piłkarze Wisły zbyt pasywnie cofnęli się pod swoje pole karne, i szybko zostali za to skarceni. Po akcji zespołowej piłkę na prawej stronie pola karnego dostał Juljan Shehu. Albańczyk nie zastanawiał się długo i przy pasywnej postawie Sandro Kalandadze uderzył po długim rogu, umieszczając piłkę w siatce.

Zanim pierwsza połowa dobiegła końca okazję do ponownego wyprowadzenia nas na prowadzenie miał Sekulski. Niestety jego fantastyczne uderzenie głową po jeszcze lepszym dośrodkowaniu Daniego Pacheco, wylądowało jedynie na poprzeczce. W odpowiedzi Widzewiacy w osobie Bartłomieja Pawłowskiego spróbowali, poszukać szczęścia strzałem z dystansu. Na nasze szczęście Rafał Leszczyński nie dał się w tej sytuacji zaskoczyć.

Wynik do końca pierwszej części nie uległ już zmianie. Niewiele było w tych 45. minutach, czystych okazji bramkowych. Było zatem kilka żółtych kartek, które w kontekście drugiej części meczu miało spore znaczenie i doprowadziły do kilku kontrowersyjnych sytuacji. W drużynie Widzewa na drugą część meczu z upomnieniami wychodzili Visus oraz Shehu. Wśród Nafciarzy byli to Wiktor Nowak oraz Kalandade.

W przerwie trener Sopić zdecydował się na jedną zmianę. Bartłomieja Pawłowskiego zastąpił Szymon Czyż. Na boisku pod względem czysto piłkarskim zmieniło się jednak wiele. To gospodarze dominowali przez cała drugą połowę, Momentami wręcz zamykając Nafciarzy w hokejowym zamku. Niewiele jednak z tego wynikało. Strzały Shehu, Alvareza, Akere czy Czyża nie miały prawa zaskoczyć Leszczyńskiego. Najwięcej emocji mieliśmy w 79 minucie, kiedy to sędzia Kwiatkowski po tym jak w naszym polu karnym padł Mariusz Fornalczyk, podyktował rzut karny dla Widzewa. Powtórki pokazały jasno, że „Fornal” celowo wstawił nogę przed nabiegającego Marcusa Haglinda-Sangre, szukając kontaktu i wymuszenia jedenastki. Długo trwały analizy, powtórki z różnych kamer potwierdzały wersję o tym, że o rzucie karnym nie ma mowy. Jednak sędzia Kwiatkowski wraz z obsługą VAR potrzebował niemal 5 minut, żeby podjąć taką decyzję. Ostatecznie jednak jedenastka została odwołana.

Jak już jesteśmy przy kontrowersjach w wykonaniu arbitra Kwiatkowskiego to mamy w ofercie pełną paletę. Najbardziej niezrozumiała jest decyzją podjęta w 56 minucie. Wtedy to mający już na swoim koncie żółtą kartkę Visus wpada w Łukasza Sekulskiego, wyprostowaną nogą stempluje stopę naszego kapitana i … no właśnie NIC. Sędzia z Warszawy orzeka, że nie było to zagranie, za które można napomnieć kogoś karą indywidualną. Sędziowie VAR mają związane ręce, bo nie jest to przewinienie, za które można by pokazać czerwoną kartkę. Visus poczuł się do tego stopnia bezkarny, że nieco ponad kwadrans później postanowił powalić przy linii bocznej wprowadzonego w drugiej połowie na boisko, Bartosza Borowskiego. Nie chcę nic sugerować, ale sędzia Kwiatkowski chyba uznał, ze nie wypada Hiszpana z boiska wyrzucać, bo po tej sytuacji również go oszczędził. Mógłbym jeszcze wypominać zagrania Shehu, za które Albańczyk również mógł obejrzeć drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Mógłbym też dla równowagi pokazać, ja sędzia Kwiatkowski oszczędził, chociażby Kalandadze. Nie sugeruję, że sędzia Kwiatkowski sprzyjał rywalom. Sugeruję jedynie, że dotacje z PFRON-u na arbitrów w naszym kraju powinny być obowiązkowe.

Wracając do wydarzeń boiskowych, do końca meczu działo się niewiele. Widzew zdecydowanie przeważał. Nafciarze szukali okazji do kontrataków, jednak z upływem czasu nawet te były coraz rzadsze. Ostatecznie całe spotkanie zakończyło się takim wynikiem, z jakim obie ekipy schodziły na przerwę.

Remis sprawia, że Nafciarze utrzymują aktualnie pozycję lidera. Remis tez pokazuje, że nawet pomimo słabszego spotkania, bo takie niewątpliwie zdarzyło nam się w Łodzi, jesteśmy w stanie punktować w Ekstraklasie. Kolejnym rywalem ekipy Mariusza Misiury będzie zdobywca Pucharu Polski, zespół Legii Warszawa. Ten mecz już w najbliższą niedzielę, 17.08.2025, początek spotkania przy Łukasiewicza 34 o godzinie 20:15.

Skrót meczu:


Widzew Łódź 1-1 Wisła Płock
Juljan Shehu 41 – Łukasz Sekulski 36

Widzew: 98. Maciej Kikolski – 91. Marcel Krajewski, 14. Ricardo Visus, 4. Mateusz Żyro, 13. Dion Gallapeni – 57. Samuel Akere (61, 77. Ángel Baena), 18. Lindon Selahi (90, 8. Tonio Teklić), 6. Juljan Shehu, 7. Mariusz Fornalczyk – 10. Fran Álvarez (90, 25. Marek Hanousek), 19. Bartłomiej Pawłowski (46, 55. Szymon Czyż).

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 3. Aleksandre Kalandadze (66, 5. Bojan Nastić) – 30. Wiktor Nowak (87, 6. Krystian Pomorski), 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco – 11. Jime (71, 27. Bartosz Borowski), 20. Łukasz Sekulski (72, 22. Piotr Krawczyk).

żółte kartki: Visus, Shehu – Nowak, Kalandadze, Edmundsson.

sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
widzów: 17 172


Zapraszamy do głosowania na Nafciarza Sezonu oraz oceny naszysz piłkarzy po meczy z Widzewem!

Kopnij dalej

Ten post ma 3 komentarzy

  1. renegat

    bardzo cieszy ten punkt na ciezkim terenie. widac, ze w Widzewie zaszlo troche zmian w skladzie i jeszcze troche potrwa zanim dojda do optymalnej formy. dlatego to dla nas wielki wynik. w 1 polowie dominowalismy, w 2 Widzew prezentowal sie znacznie lepiej, jak zauwazyl redaktor.
    .
    Kalandadze, Nowak i Jimenez zapomnieli, ze wyszli w pierwszej jedenastce.
    .
    transfer kogos z dwojki Stanclik-Zjawinski, niezbedny od zaraz. nie wiem jak ida postepy w tej sprawie p. Kucharskiemu, ale zapewne kiepsko. w miedzyczasie Gual odszedl do ligi portugalskiej za 250 czy 300 tys. euro, czyli stosunkowo niewiele. ale tu rozumiem, ze ew. wysoki kontrakt mogl byc problemem.

  2. Adam

    „Kalandadze, Nowak i Jimenez zapomnieli, ze wyszli w pierwszej jedenastce.”
    100% racji !

  3. Wiślak

    Zgodzę się z tezą, że piłkarze Wisły zdali egzamin połowicznie. Druga połowa bardzo słaba w naszym wykonaniu.
    Bardzo podobnie stracona bramka jak w spotkaniu z Rakowem – bierne przyglądanie się co zrobi ofensywny zawodnik gospodarzy. Powinien być doskok i próba odbioru futbolówki.
    Remis szczęśliwy.
    Ponadto zaobserwowałem u niektórych zawodników samozadowolenia po pierwszych meczach, a to może być opłakane w kolejnych spotkaniach.
    Nie ważne jak zaczynasz. Ważne jak kończysz.

Dodaj komentarz