Niegościnna Gdynia, czyli relacja z meczu #ARKWPŁ

Niestety, wiedzieliśmy, że ten dzień kiedyś nastanie. Nafciarze po golu Edu Espiau przegrywają z Arką i wracają z Gdyni na tarczy. Wiśle zabrakło w tym spotkaniu skuteczności oraz „tego czegoś”. Przed nami teraz przerwa na grę reprezentacji.

Ależ ten mecz się zaczął. Jak ktoś nie zdążył zrobić sobie herbaty przed pierwszym gwizdkiem sędziego Pawła Malca, mógł śmiało nawet wyskoczyć po kubek do sklepu, w innym województwie. Pierwsze 10 minut to były prawdziwe piłkarskie szachy. Arka z piłką była podobna do Piasta Gliwice. Bez pomysłu rozgrywająca swoje akcje w poprzek boiska. Narciarze z nastawieniem, żeby dać rywalom się wyszumieć. Po 10 minutach to drużyna Mariusza Misiury przyjęła inicjatywę i w przeciągu 3 minut mieliśmy 3 zablokowane uderzenia, 3 rzuty rożne i hokejowy zamek w wykonaniu Nafciarzy. Arkowcy mogli odetchnąć dopiero po niecelnym strzale Bojana Nastica.

Pierwszy strzał gospodarze oddali w 19. minucie. Jego autorem był Dawid Kocyla. Nie było to jednak wyzwaniem dla Rafała Leszczyńskiego, aby zatrzymać to uderzenie. 

W 24. minucie zakotłowało się pod bramką Damiana Węglarza. Dobrze rozegrany stały fragment gry i Arka mogła mówić o olbrzymim szczęściu. Najpierw uratowało ich obramowanie bramki, a po chwili w gąszczu nóg nie udało się żadnemu z Nafciarzy wepchnąć piłki do siatki. W odpowiedzi na strzał z niemal 30. metrów zdecydował się Navarro. Spuszcze jednak na to uderzenie zasłonę milczenia. W 37. minucie nieporozumienie w naszych szeregach obronnych, na szczęście bez konsekwencji. Ogólnie pierwszą połowę można podsumować słowami: intensywność, półprzestrzenie, fazy przejściowe.

Czyli w języku zrozumiałym dla przeciętnego kibica: szachy oraz chaos. 

W końcówce pierwszej połowy obie drużyny uznały, że warto by stworzyć jakieś sytuacje. Niestety nie szły za tym gole. 

Po 45 minutach postronny kibic mógł jasno powiedzieć, że piątkowy mecz na otwarcie kolejki to nie jest najlepsze widowisko. Fakty, w ostatniej akcji mógł o gola pokusić się Marcin Kamiński, jednak Hermoso wybił piłkę z bramkowy. Dobitka Dialò ugrzęzła już w gąszczu obrońców Gdynian. Chwilę później Paweł Malec zaprosił piłkarzy do szatni na przerwę.

Na drugą połowę obie ekipy wyszły bez zmian personalnych. 

Już chwilę po wznowieniu gry, doskonałą okazję miał Djalo jednak piłka po jego uderzeniu poszybowała wysoko ponad bramką Węglarza. Niestety jak mawia stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje się mszczą. Nie minęła minuta, a Arka wyszła na prowadzenie. Strata Daniego Pacheco w bocznym sektorze boiska. Piłkę odebrał mu Kerk, dośrodkował do Eduardo Espiau, a Hiszpan precyzyjnym uderzeniem pokonał Rafała Leszczyńskiego. Wisła kolejny raz w tym sezonie musiała gonić wynik. Co ciekawe, była to pierwsza w tym sezonie bramka stracona przez Nafciarzy po zmianie stron. Błyskawiczna reakcja naszego sztabu szkoleniowego. Na boisku w miejsce Matchoia pojawił się Jorge Jimenez. Chwilę później Łukasz Sekulski zdecydował się na uderzenie z dystansu. Na nieszczęście naszego kapitana, bardzo dobrą interwencją popisał się Węglarz. W 59. minucie urazu nabawił się Łukasz Sekulski. W starciu z jednym z piłkarzy Arki upadł ze sporej wysokości na brak. Serca kibiców Nafciarzy na pewno zaczęły w tej chwili nerwowo bić. Chwilę później nasz kapitan opuścił murawę. W jego miejsce pojawił się Iban Salvador. Razem z Sekulem boisko opuścił Nastic, jego miejsce na lewej stronie boiska zajął Quentin Leceouche. Minuty mijały, a Nafciarze nie byli w stanie realnie zagrozić bramce gospodarzy. Arka skupiła się na defensywie, oraz przenoszeniu ciężaru gry na naszą połowę zdecydowanie prostszymi niż w pierwszych 45’ środkami. Niecałe 20 minut przed końcem meczu na boisku pojawili się Giannis Niarchos oraz Fabian Hiszpański. Zmienili oni Wiktora Nowaka oraz Kevina Custovica. Niarchos już w pierwszym kontakcie mógł doprowadzić do wyrównania. Niestety jego strzał przewrotka o centymetr minął bramkę Arki. Wisła jak do tej pory była piekielnie nieskuteczna. W 79. minucie kolejny raz zakotłowało się pod bramką Damiana Węglarza. Niestety, kolejny raz piłka nie znalazła w tej sytuacji drogi do siatki. Na nasze nieszczęście Wisła, zamiast doprowadzić do wyrównania, straciła drugiego gola. Sędziowie dopatrzyli się jednak pozycji spalonej i na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, nadal Nafciarze byli tylko o jednego gola od remisu. W 90. minucie Dani Pacheco spróbował poszukać wyrównującej bramki strzałem z dystansu. Niestety celowniki Nafciarzy w tym meczu były zdecydowanie rozregulowane. 

Sędziowie przedłużyli drugą część meczu o 5 minut. To było bardzo długie i nerwowe 5 minut dla obu stron. Arka za wszelką cenę nie chciała dać wydrzeć sobie drugiego ligowego zwycięstwa. Nafciarze natomiast szukali wyrównania, które przedłużyłoby ich passę spotkań bez porażki. Niestety, to Ci pierwsi po ostatnim gwizdku mogli wznieść w górę ręce w geście sukcesu.

Tak oto, pierwsza ligowa porażka Nafciarzy w sezonie 2025/26 stała się faktem. 

Arka Gdynia 1-0 Wisła Płock
Edu Espiau 48

Arka: 77. Damian Węglarz – 2. Marc Navarro, 23. Kike Hermoso, 29. Michał Marcjanik, 18. Julien Célestine, 11. Dawid Kocyła – 37. Sebastian Kerk (69, 9. Tornike Gaprindaszwili), 10. Aurélien Nguiamba, 8. Alassane Sidibé, 27. João Oliveira (69, 14. Hide Vitalucci; 90, 17. Marcel Predenkiewicz) – 99. Edu Espiau (80, 22. Diego Percan).

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (71, 9. Giánnis Niárchos), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić (63, 13. Quentin Lecoeuche) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak (71, 16. Fabian Hiszpański) – 17. Matchoi Djaló (53, 11. Jime), 20. Łukasz Sekulski (63, 66. Iban Salvador).

żółte kartki: Célestine – Jime, Iban Salvador.

sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: 10 862.

Zapraszamy do oceniania naszych piłkarzy po tym spotkaniu:

Pamiętajcie również o wyborze Nafciarza Sezonu po tym meczu:

Kopnij dalej

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Cezary

    Nie ma co oceniać jeszcze TYLKO 24 punkty i cel osiągnięty bo tak naprawdę na nic więcej nie stać nas to było przykre widowisko tym bardziej że arka jest bardzo słaba

  2. Adam

    Ja uważam, że mieliśmy swoje szanse i wydaje mi sie ze więcej od Arki. Oni swoją sytuację wykorzystali i taki wynik. WALCZYMY DALEJ !

  3. renegat

    to prawda, ze bylo kilka okazji, aby co najmniej zremisowac w Gdyni, zwlaszcza zabraklo milimetrow po strzale Greka, ale i w kilku innych okazjach.
    .
    co nie zmienia faktu, ze gra byla tragiczna, a przeciez na tle w mojej opinii najgorszej druzyny w lidze. zastanawia mnie dlaczego w ogole nie gra Pomorski. ten chlopak ma ciag na bramke, pilka go szuka, kiedy gra to cos strzeli albo poda. nie mozna ciagle liczyc na wysoka forme Pacheco, Kuna i Jime czy slepo wierzyc w Igora.
    .
    swoja droga kolejny napastnik potrzebny od zaraz. szkoda, ze trener rowniez nie wykorzystuje bardziej Salvadora, ktory ewidentnie jest w formie.
    .
    po naszym liderowaniu w lidze, teraz porazce po slabej grze z co najwyzej przecietna Arka, po cyrkach Legii i Lecha w pucharach, zastanawiam sie nad ocena Ekstraklasy jako ligi. sa kibice i stadiony, a pilkarsko cyrki dzieja sie w najlepsze. pora wrocic na ziemie i do walki o utrzymanie w lidze.

  4. renegat

    i zapomnialem dodac najsmieszniejsza sprawe. ten prymitywny pressing Arki, ktory z minuty na minute okazywal sie coraz trudniejszy do opanowania dla naszej druzyny. w pewnym momencie chcialo dac sie az sygnal Leszczynskiemu, aby wybil gałe byle do przodu i „kończ waść wstydu oszczędź”. teraz rozumiem dlaczego Genk tak rozjechalo Kolejorza. troche wiecej szybkosci i juz polskie kluby sie gubia na maksa. Arka zastostosowala tylko troche pressingu i Wisła Płock tez sie pogubila.
    .
    w nagrode druzyna przez caly tydzien powinna trenowac gre w „dziada” na pelnej szybkosci.

Dodaj komentarz