Od startu sezonu 2025/26 nie ma dnia, żeby gdzieś w przestrzeni medialnej nie pojawiło się porównanie Wisły Płock pod wodzą Mariusza Misiury do tej, która w sezonie 2022/23 pod wodzą Pavola Stano dokonała czegoś spektakularnego. Z fotela lidera po 9 kolejkach, znalazła się w Fortuna 1. Lidze. Gdzie są teraz piłkarze i działacze tamtej Wisły? Jak potoczyły się ich losy?
Do napisania tego tekstu zainspirował mnie wpis jednego z użytkowników portalu „X”. Dzięki Macieju!
Zacznijmy od bramkarzy. Pozycji, na której z jednej strony można było mówić, że mamy dwóch równorzędnych graczy, z drugiej obaj panowie pokazali, że sezon 2022/23 nie był najlepszy w ich wykonaniu. Jak pamiętamy, miejsce między słupkami w tamtym sezonie dzieliło się między Bartłomieja Gradeckiego oraz Krzysztofa Kamińskiego. Obu panów w Płocku już nie ma. Kamyk w pierwszym sezonie po spadku udał się jeszcze na wypożyczenie do Ruchu Chorzów, by po zakończeniu rozgrywek odejść z Wisły i związać się kontraktem ze Szczecińską Pogonią. Od tamtej pory pełni tam rolę rezerwowego bramkarza. W sumie w Szczecinie rozegrał 10 meczów. Cztery w pierwszej drużynie oraz sześć w zespole rezerw. Inaczej prezentuje się sytuacja Bartka Gradeckiego. Nasz wychowanek od chwili spadku spędził w Wiśle dwa kolejce sezony, walcząc z powodzeniem o miejsce w wyjściowej jedenastce. Niestety przed tym sezonem klub i piłkarz nie doszli do porozumienia w sprawie przedłużenia wygasającego latem kontraktu i Bartek przestał być piłkarzem Wisły. Do tej pory pozostaje on bez klubu, co gorsza dla naszego wychowanka, nie słychać nawet o tym, żeby był on bliski znalezienia nowego pracodawcy.
Wśród bramkarzy zgłoszonych do rozgrywek w tamtym feralnym sezonie byli jeszcze: Oskar Klon, Oskar Lodziński oraz Kamil Zapytowski. Żadnego z panów też już w Płocku nie ma. Klon jest aktualnie bramkarzem Świtu Szczecin, Lodziński strzeże bramki Uni Solec Kujawski zaś Kamil Zapytowski znalazł bezpieczną przystań w Błoniance Błonie.
Pora na formację defensywną. Tutaj pierwsze ruchy personalne miały miejsce już w trakcie sezonu. Latem drużynę opuścił Damian Michalski, który zamienił Ekstraklasę na 2 Bundesligę. Z Wisły Płock przeniósł się on bowiem do zespołu SpVgg Greuther Fürth. W Niemczech początki miał całkiem udane, niestety z biegiem czasu coraz częściej mecze oglądał z perspektywy ławki rezerwowych czy nawet trybun. Ostatecznie udało mu się wystąpić w sumie w 67 spotkaniach zespołu z Furth. Zimą tego roku Damian wrócił do Polski i aktualnie jest piłkarzem Ekstraklasowego Zagłębia Lubin. Niestety nie poprawiło to bardzo jego sytuacji. Od lutego wystąpił w zaledwie 10 meczach Miedziowych. Drugim piłkarzem, który opuścił Wisłę w trakcie trwania sezonu 2022/23 był Anton Krivotsiuk. Azer zimą przeniósł się do koreańskiego Daejeon Hana Citizen, gdzie z powodzeniem występuje do dziś. Łącznie w Korei rozegrał już 84 mecze. Przejdźmy teraz do najgłośniejszego nazwiska naszej ówczesnej defensywy. Mowa oczywiście o Jakubie Rzeźniczaku. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale Kuba jeszcze przed końcem rozgrywek parafował nowy roczny kontrakt z Wisłą. Ten wskutek spadku ostatecznie nie wszedł w życie, a urodzony w Łodzi stoper opuścił Płock. Z Wisły udał się on nad morze, by zostać graczem Kotwicy Kołobrzeg. Jego kariera w drużynie Adam Dzika nie potrwała jednak zbyt długo, i już po roku stał się on ponownie wolnym graczem. W kwietniu tego roku Kuba związał się krótkim kontraktem z drużyną Stali Kraśnik, a obecnie reprezentuje barwy Mazura Radzymin. W skrócie w dwa lata ze spadkowicza Ekstraklasy, przez klub mem z poziomu 1. ligi, do mazowieckiej A-klasy, niezła podróż. Drugim piłkarzem, o którym bardzo dużo mówiło się latem 2023 był Steve Kapuadi. Francuski defensor po długiej i pełnej zwrotów akcji sadze transferowej zamienił Wisłę Płock na Legię Warszawa w której koszulce gra do dziś. Steve jako jeden z nielicznych piłkarzy opuścił Nafciarzy po spadku na zasadzie transferu gotówkowego. W drużynie ze stolicy rozegrał dotychczas łącznie 87 spotkań, z czego 26 w Europejskich pucharach (10 w kwalifikacjach i 16 w fazie zasadniczej Ligi Konferencji). W sezonie 2022/23 wśród obrońców mogliśmy znaleźć jeszcze takich piłkarzy jak, chociażby Adam Chrzanowski czy Jakub Szymański. Popularny „Chrzanek” pierwszy sezon po spadku spędził w pierwszym zespole Nafciarzy. Po przyjściu trenera Mariusza Misiury nie zdołał on jednak przebić się do jego drużyny i przyszło mu spędzić kolejne pół roku w drużynie rezerw. Zimą z Płocka przeniósł się do Opola i do dziś gra w tamtejszej Odrze. W obecnym sezonie zaliczył już 7 występów w Betclic 1. lidze, wszystkie w pełnym wymiarze czasowym. Wspomniany wcześniej „Szyman” do Wisły dołączył zimą 2023 roku, jako część transferu Damiana Rasaka do Górnika Zabrze. W feralnym sezonie zanotował 6 występów w naszych barwach. Sezon 2023/24 to kolejne 20 występów w koszulce Nafciarzy. Na nieszczęście „Szymana” im dalej, tym gorzej. Już końcówka sezonu 23/24 to głównie rola rezerwowego. Później Kuba zanotował jeszcze kilka występów na starcie sezonu 2024/25 już pod okiem Mariusza Misiury. Jednak druga połowa minionego sezonu to już perspektywa ławki rezerwowych. Latem Kuba przeniósł się z Płocka do Bytomia i gra w tamtejszej Polonii. W beniaminku Betclic 1. ligi rozegrał w tym sezonie już 5 spotkań, w których zdołał strzelić nawet gola. Kolejnym defensorem w szeregach zespołu Pavola Stano był Igor Drapiński, który rozegrał wówczas 7 spotkań ligowych i zanotował jeden krótki epizod w Pucharze Polski. Popularny Drapa sezon 2023/24 spędził jeszcze w Płocku. Niestety po dobrym początku w jego wykonaniu doznał poważnej kontuzji i od listopada do kwietnia nie zobaczyliśmy go już na boisku. Latem 2024 roku kontrakt młodego obrońcy z Wisłą wygasł, a on przeniósł się z Płocka do Gliwic. Z Igorem związana jest pewna ciekawostka. Igor po zakończeniu sezonu 2023/24 miał podobnie jak nasz obecny szkoleniowiec trafić do drużyny Warty Poznań, jednak spadek zielonych sprawił, że ostatecznie kontrakty obu panów nie weszły w życie. Myślę, że żaden z nich nie może na taki stan rzeczy narzekać. Igor znalazł się ostatecznie w drużynie Piasta Gliwice, gdzie od tamtej pory wystąpił w 38 meczach. Już prawie kończymy, jeszcze tylko dwóch ananasów i wyczerpiemy listę obrońców. Na pierwszy plan nasz etatowy wówczas lewy obrońca czy nawet lewy wahadłowy – Piotr Tomasik. Piotrek po spadku opuścił Płock i udał się do drużyny Podbeskidzia Bielsko-Biała. Spędził tam jeden sezon, w którym zaliczył 27 występów na poziomie Betclic 1. ligi. Później był jeszcze zespół Wiślana Skawina, a obecnie reprezentuje on barwy drużyny Dalinu Myślenice. Last but not least wjeżdża na salony Martin Sulek. Słowacki prawy obrońca w sezonie 22/23 zanotował w barwach Wisły 20 występów, by latem po spadku wrócić do ojczyzny. Z Płocka trafił prosto do zespołu Spartaka Trnava, z którym zanotował nawet przygodę w Europejskich Pucharach. Przed tym sezonem zamienił jednak Trnavę na drużynę MFK Ruzomberok, czyli aktualnie 12 drużynę ligi słowackiej. Państwo wybaczą, w natłoku nazwisk umknęło mi jeszcze jedno, o tyle ważne, ze jedyne do dziś związane z Wisłą Płock. Mowa oczywiście o Aleksandrze Pawlaku. Ówczesny młodzieżowiec przebojem wdarł się do pierwszej drużyny za kadencji Pavola Stano, i równie przebojowo zniknął z radarów. Sezon 22/23 to aż 25 występów w pierwszym zespole. Po spadku, czyli w sezonie 2023/24 Olek w pierwszym zespole tylko RAZ znalazł się w szerokiej kadrze, na boisko nie wyszedł. Przed sezonem 24/25 Olek udał się do Łodzi, gdzie w tamtejszym ŁKS-ie miał szukać odbudowy formy. To zadanie się nie powiodło, a ostatecznie Pawlak wrócił latem do Płocka nie tylko bez formy, ale też bez zdrowia i z dużym znakiem zapytania co dalej z karierą naszego wychowanka.
Słowem podsumowania, z całej formacji defensywnej, z grona dotychczas wymienionych SZESNASTU piłkarzy, w Płocku pozostał jeden, niezdolny do gry, nietrenujący nawet w drużynie rezerw. Ale zobaczmy, może wśród piłkarzy bardziej ofensywnych znajdą się Ci którzy tamten sezon pamiętają i którzy mogą przyciągnąć widmo powtórki!
Ruszamy więc w podróż poprzez formację, która w tamtym pamiętnym sezonie była na papierze tą w lidze najsilniejszą! Kto z ligowych rywali nie marzył o tym, żeby mieć w swoich szeregach takich piłkarzy jak, chociażby Dominik Furman. No właśnie okazuje się, że chyba nikt. Wprawdzie plotki mówiły, że po tym jak Wisła na mocy przepisów PZPN rozwiązała kontrakt z Dominikiem, jego usługami interesowała się mocno Cracovia. Jednak ostatecznie Furmi nigdzie się przeniósł. Po długiej i przegranej przez zawodnika batalii, o to rozwiązanie umowy właśnie, Dominik postanowił odwiesić buty na kołku. Wszak w Polsce tylko Wisła albo Legia. A te dwie pary drzwi wydają się zamknięte już na stałe. Jedynym piłkarzem tamtej drużyny, który dosyć szybko znalazł nowego pracodawcę i do dziś występuje na boiskach ,jest Rafał Wolski. To Rafał po odejściu z Wisły szybko porozumiał się z Radomiakiem Radom, w którym występuje do dziś. Co ciekawe, Wolak jest nawet kapitanem swojego zespołu. Drugim piłkarzem, który po odejściu z Wisły nie obniżył swoich lotów jest niewątpliwie Damian Rasak. Jednak on Płock opuścił już zimą sezonu 22/23. Udał się wtedy do Zabrza, by reprezentować barwy tamtejszego Górnika. Aktualnie jest on już piłkarzem węgierskiego Ujpestu. W bieżącym sezonie zanotował na Węgrzech 4 występy. Pora na piłkarzy, którzy nie mieli już tak dużo szczęścia, lub tak szybko Płocka nie opuścili. Na początek Filip Lesniak. Słowacki pomocnik zimą 2024 roku przeniósł się z Płocka do gruzińskiego FC Telavi. Tam jednak nie zagrzał długo miejsca i już po pół roku wylądował w bułgarskim Spartaku Varna. Tam również nie zrobił kariery i od lipca tego roku pozostaje wolnym zawodnikiem. Pora na pikarza, na którego wielu pewnie czeka w tym zestawieniu, autora najbardziej spektakularnego transferu wiosny 2023. Mowa rzecz jasna o Martinie Hasku, który przychodził do Płocka z tureckiego Erzurumsporu FK, a który na możliwość gry czekał bardzo długo. Hasek miał Wisłę zbawić, a jedynie rozbawił. Kto z nas nie pamięta słynnej akcji z butem podczas debiutu Czecha. Z Płocka Martin trafił do słonecznej Grecji, by reprezentować barwy Makedonikosu. Tam również kariery nie zrobił i ostatecznie wylądował razem ze swoim bratem Filipem w austriackim FC Jelgawa. W obecnym sezonie rozegrał już sześć spotkań, i zanotował jedną asystę. Mówiąc o piłkarzach Wisły, którzy po spadku nie mieli szczęścia nie sposób nie wspomnieć o Krystianie Vallo. Słowacki skrzydłowy już w końcówce kampanii 22/23 rzadko widywał boisko. Sezon 23/24 to jego batalia o zdrowie. Wiele mówiło się o dolegliwościach Vallo. Ostatecznie po roku diagnostyki i leczenia na koszt Wisły Kristian w końcu opuścił Płock i aktualnie jest piłkarzem czeskiej Karvini. W Czechach zanotował już 22 występy, zdobył w nich dwa gole i dołożył dwie asysty. Jeśli mowa o zawodnikach którzy po odejściu z Wisły udali się na południe, to nie sposób nie wymienić Miroslava Gono. Ileż to słyszeliśmy historii jakoby Gono był zięciem Pavola Stano, jego synem, chrześniakiem czy innych tego typu opowieści. Prawda jednak jest prosta, Gono był piłkarzem którego Pavol darzył dużą sympatią, i w którym słowacki szkoleniowiec widział spory talent. Koniec końców talent niewydobyty udał się z Płocka z powrotem do Zilini skąd był do Wisły wypożyczony. Tam jednak nie zagrzał miejsca i trafił do drużyny FC ViOn Zlate Moravce-Vrable. Tam spotkał się z drugim Eks-Nafciarzem o którym krążyły legendy, mowa o Milanie Kvocerze. Gono przed tym sezonem zamienił Moravce na zespół MFK Zvolen. W obecnych rozgrywkach zanotował jeden występ od pierwszej minuty, na poziomie II ligi słowackiej. Jak już wspomnieliśmy słynnego sprintera w talii Pavola to może chwilę o nim. Kvocera z Płocka udał się do FC ViOn Zlate Moravce-Vrable skąd po pół roku przeniósł się do drużyny MSK Puchov. Rok w Puchovie i od stycznia tego roku pozostaje on bez klubu. Pora teraz na piłkarza który Wisłę wspominać będzie najlepiej, no może nie tak dobrze jak ŁKS Łódź do którego wzdychał i za którym płakał w socjal mediach. Mowa rzecz jasna o Michale Mokrzyckim. Mokry koniec końców wrócił do Łodzi by dalej reprezentować barwy ŁKSu. Rozegrał tam nawet sezon na poziomie Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej zanotował 27 występów, w których zaliczył 2 asysty. Po spadku było zdecydowanie lepiej, 33 mecze, 7 goli, 5 asyst – to liczby Mokrego z ubiegłego sezonu. Aktualnie Michał boryka się z kontuzją, przez co zanotował tylko jeden występ w tym sezonie. Pora na piłkarzy którzy po sezonie 2022/23 w Płocku zostali i nadal dla Wisły grali. Na pierwszy ogień ulubieniec trybun – Mateusz Szwoch. W sezonie 23/24 zaliczył on dla Wisły 33 występy ligowe strzelając w nich 3 gole i notując jedną asystę. Latem ubiegłego roku zamienił on Płocką Wisłę na Chorzowski Ruch. Od tamtej pory na śląsku wystąpił w 44 meczach, strzelił dla Ruchu 7 goli i dołożył do tego 4 asysty. Drugim takim piłkarzem jest Gleb Kuchko. Białorusin z polskim paszportem w sezonie spadkowym nie zdołał nawet w drużynie Pavola Stano zadebiutować, jednak cały czas pozostawał jej częścią. Na debiut w pierwszej drużynie czekał do kwietnia 2024 roku. Wtedy to pojawił się na boisku w spotkaniu ze Stalą Rzeszów. Po przyjściu Mariusza Misiury sytuacja Gleba poprawiła się dopiero zimą. Wiosną Kuchko był już etatowym młodzieżowcem w naszej ekipie. Ostatecznie w poprzednim sezonie Gleb rozegrał w koszulce Wisły 11 spotkań, w których zdobył 2 gole. Obecny sezon spędzi on na wypożyczeniu w Miedzi Legnica. Wśród pomocników został nam jeszcze jeden ananas. Mowa rzecz jasna o Radosławie Cielemeckim. Po odejściu z Wisły znalazł on angaż razem z Rafałem Wolskim w Radomiaku. Tam przez dwa sezony wystąpił w sumie w 9 spotkaniach, głównie ze względu na literkę M przy nazwisku. Obecnie jest on piłkarzem 2 ligowego Podhala Nowy Targ. W nowym klubie zagrał już nawet w trzech meczach.
Reasumując z grona pomocników w szeregach Nafciarzy pozostał JEDEN piłkarz. Mowa o Glebie Kuchko który w sezonie 22/23 nie wystąpił nawet minuty, a jedynie trenował z pierwszym zespołem.
Pora na napastników. Na pierwszy plan ten który Wisłę opuścił jako pierwszy, czyli Davo. Hiszpan na zasadzie transferu definitywnego z Płocka przeniósł się do Belgijskiego Eupen. Tam jednak kariery nie zrobił i szybko wrócił do ojczyzny. Najpierw grał dla Deportivo la Coruna, chwilę później dla Realu Murcia a obecnie jest piłkarzem portugalskiego Penafiel. Od chwili wyjazdu z Płocka rozegrał ponad 80 spotkań w których zdobył 8 bramek i zanotował dwie asysty. Dla porównania w Wiśle w 20 meczach zdobył 9 goli i dołożył do tego 4 asysty. Po zakończeniu sezonu 22/23 Wisłę opuścili trzej napastnicy. Mowa o Bartoszu Śpiączce, Marko Kolarze i Tomaszu Walczaku. Pierwszy spędził dwa lata w Tychach, a aktualnie jest piłkarzem Górnika Łęczna. Drugi kilka dni temu podpisał kontrakt z Ruchem Chorzów, a wcześniej reprezentował barwy chorwackiego Mariboru czy ostatnio HNK Gorica. Najmłodszy z tej trójki Tomasz Walczak z Płocka przeniósł się do drużyny ówczesnego Mistrza Polski – Rakowa Częstochowa. Od tamtej pory był już na wypożyczeniu w Pogoni Siedlce czy Miedzi Legnica, jednak nigdzie liczbami czy występami nie powalał. Aktualnie wrócił do Częstochowy i według plotek ma tam uparcie próbować walczyć o minuty. W gonie napastników zostają nam jeszcze trzy nazwiska. Pierwsze z nich to nazwisko Dawida Kocyły. Niedoszła gwiazda Borussii Dortmund, przez półtorej roku pozostawała zawodnikiem Wisły. Zimą tego roku Dawid zamienił jednak Nafciarzy na drużynę Arki Gdynia, z którą tak jak Wisła awansował do Ekstraklasy. W Trójmieście Dawid rozegrał już 20 spotkań, w których ani razu nie wpisał się do sędziowskiego notesu. Serio, nawet kartki nie dostał. Drugim piłkarzem o którym warto by wspomnieć jest Mateusz Lewandowski. Wychowanek Warty Poznań od sezonu 2022/23 zagrał w Wiśle dosłownie kilka spotkań. Sezon 23/24 to głównie gra w rezerwach, natomiast poprzednie rozgrywki spędził na wypożyczeniu w drużynie Chrobrego Głogów. Latem Mateusz zamienił Płock na Łódź i na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się do tamtejszego ŁKS-u. W obecnym sezonie rozegrał już 7 spotkań w których strzelił 3 gole.
Na koniec tego przydługiego zestawienia pora na wisienkę na torcie. Jedynym piłkarzem który pamięta sezon 2022/23 i do tej pory gra w Wiśle regularnie jest nasz obecny kapitan – Łukasz Sekulski! Popularny Ząbek od chwili spadku rozegrał dla Wisły 70 meczów. Strzelił w nich 30 goli i zanotował 7 asyst. Nie wiem czy ktokolwiek wyobraża sobie skład Nafciarzy na najbliższe spotkanie bez naszego kapitana w wyjściowej jedenastce.
Reasumując – z całej kadry sezonu 2022/23 który tak chętnie wypominają nam media, w Wiśle pozostało słownie TRZECH GRACZY! Jeden w tamtym sezonie nie zagrał nawet sekundy, drugi nie wiadomo czy jeszcze kiedyś wróci na boisko. a trzecim jest Sekul. Powiedzieć, że ten zespół się zmienił i nie ma z tamtym nic wspólnego to jak nic nie powiedzieć. Więc może pora zamknąć tamten rozdział i zacząć żyć teraźniejszością.
Czego sobie i wszystkim państwu życzę!

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!

