Długo wyczekiwaliśmy tego spotkania. W niedzielę na Łukasiewicza zawitał mistrz Polski - Lech Poznań. Dla drużyny trenera Mariusza Misiury miał to być kolejny test, kolejne uszczypnięcie, aby sprawdzić czy nasza pozycja w tabeli to nie jest tylko uroczy sen. Jak Wy oceniliście postawę Nafciarzy?

Rafał Leszczyński 5.00
Nasz bramkarz był jak dobrze skalibrowany system bezpieczeństwa, bo niby tylko dwa celne strzały Lecha, ale coś z wszystkich dwudziestu pięciu strzałów rywali mogło wpaść i ten dzień mógł skończyć się zupełnie inaczej. Leszczyński grał z zimną głową i opanowaniem. Zero nerwów, zero chaosu, pełna kontrola. W momentach, gdy Lech podkręcał tempo, on troszkę zwalniał grę kiedy miał piłkę w rękawicach albo przy rozpoczynaniu gry z piątego metra, aby zaburzyć rytm ataków rywala. Przez wielu kibiców najwyżej oceniony w zespole i absolutnie zasłużenie. To był mecz, w którym bramkarz „dowozi” wynik.

Quentin Lecoeuche 4.20
Francuskie wahadło starało się dorzucić odrobinę finezji w mecz, który finezyjny w naszym wykonaniu wcale nie był. Grał szeroko, często podłączał się pod akcje, próbował przesuwać ciężar gry i otwierać przestrzeń. Obrona Lecha nie zostawiała mu za wiele miejsca, ale jego ruch bez piłki i praca w defensywie były na bardzo dobrym poziomie. To był mecz na „robienie roboty”, a nie highlighty i Lecoeuche to zrozumiał.

Marcin Kamiński 4.86
Jeśli Wisła miała w tym meczu stabilny fundament, to Kamiński był jego najgrubszym filarem. Nie szalał, nie kombinował, klasyczna szkoła solidnego stopera. Prostota, czytanie gry Lecha i pełna odpowiedzialność za swój sektor boiska. Jeden kluczowy blok, dobre ustawienie, i ta charakterystyczna dla niego aura „spokojnie, ogarniam”. Tego dnia ogarniał wszystko, co trzeba.

Marcus Haglind-Sangre 4.91
Marcus zazwyczaj nie chce tylko reagować na to co robi rywal w ataku, ale lubi też zainicjować coś w naszym budowaniu akcji. W tym meczu jednak tego się nie dało zrobić przez ultra ofensywne nastawienie Lecha. Aktywne wychodzenie do rywali, odwaga w kontakcie. Wisła w tym meczu potrzebowała kogoś, kto „przytrzyma drzwi” przy największej presji Lecha ze strony Palmy i to właśnie był Haglind-Sangre. Widać było charakter, wyczucie chwili i odrobinę tej skandnawskiej “walki wikinga”, która dobrze robi drużynie.

Zan Rogelj 4.18
Rogelj robił w tym meczu 90% rzeczy niewidocznych dla oka. Wahadło, które oddychało z zespołem raz idąc wyżej, raz wracając, ale zawsze z dyscypliną. W ofensywie brakowało mu sytuacji, by coś wykreować, jednak w destrukcji i w fazie przejścia działał odpowiedzialnie. Stabilność, powtarzalność, zero chaosu, a w takim meczu to jak złoto.

Andrias Edmundsson 4.98
Edmundsson bardzo dobrze czytał grę Lecha. Uważnie w obronie i bez zbędnych prób rozegrania piłki tylko raczej konkretne czyszczenie naszej tercji poprzez wybicia piłki do naszych napastników. Bardzo konsekwentny, twardy w pojedynkach, często pierwszy przy stykowych piłkach. Jeden z tych meczów, gdzie kibic po 90 minutach mówi: „Nie zauważyłem błędów” i to jest największy komplement dla obrońcy.

Dominik Kun 4.14
Kun jak zwykle dał intensywność, którą można mierzyć w jednostkach energii zamiast statystykach bo tych przy jego nazwisku zazwyczaj jest niewiele. Pracowity, mobilny, choć mniej widoczny przy piłce. Mecz wymagał od niego raczej gaszenia niż rozpalania i w tej roli był poprawny, choć bez momentów, które poderwałyby kibiców. Dla drużyny bardzo ważny element układanki Misiury.

Dani Pacheco 3.20
Pacheco miał być kreatorem, a wyszedł mu dzień z kategorii „ciężki”. Wisła była tak cofnięta, że osią kreatywności były bardziej szybkie decyzje pod pressingiem niż fantazja przy polu karnym rywala. W efekcie był często przygaszony, odcięty od przestrzeni, zmuszony do gry zachowawczej. Dlatego zmiana w 64. minucie była po prostu logiczna. Nie jego mecz, nie jego rytm.

Wiktor Nowak 3.75
Próbował wstrząsnąć meczem, ale było o to tego dnia ciężko. Kilka dobrych reakcji pressingowych i jeden dobry drybling kiedy przy próbie wyjścia z naszej połowy ładną “przekładanką” minął dwóch zawodników Lecha, ale nie była to strefa na boisku, która mogła dać coś dobrego dla wyniku. Poza tym bez błysku, ale też bez żadnego błędu.

Giannis Niarchos 2.95
Przez niektórych kibiców najniżej oceniony w wyjściowej jedenastce, i niestety było to widoczne. Dużo prób ruchu między liniami, dużo chęci, ale zero konkretów. Lech miał pełną kontrolę nad jego strefą, odcinał go od gry i zmuszał do cofania się po piłkę. W efekcie był niewidoczny. Zmieniony w 64’. Mecz, o którym zapomina się jeszcze pod prysznicem.

Łukasz Sekulski 3.18
Sekulski robił to, co napastnik Wisły robi w takich meczach od lat, czyli harówka na dwóch stoperów, bieganie za piłką, której nie ma, i próba dawania sygnałów do kontr, które kończyły się zanim się zaczęły. Warto docenić, że walczył i ciągnął pressing, ale ofensywnie bieda. Bez wsparcia drugiej linii niewiele mógł zrobić. Zmieniony w 72’, bo siła rażenia Wisły była tego dnia symboliczna.
Rezerwowi

Nemanja Mijusković 3.59
Mijuškovic pojawił się na boisku w momencie, gdy mecz zaczynał przypominać szachy rozgrywane na krawędzi stołu. Każdy błąd mógł wywrócić wszystko. Wszedł, żeby dać stabilność i porządek w środkowej strefie, i dokładnie to zrobił. Nie szalał, nie wychodził przed orkiestrę, ale dawał drużynie oddech, również pomagając przy stałych fragmentach Lecha. Twardy w kontakcie, konkretny w odbiorze, zero zbędnego ryzyka. Nie zmienił obrazu meczu, ale wpłynął na to, że nie wymknął się spod kontroli.

Ivan Salvador 2.77
Salvador dostał zadanie „wrzuć energię w ofensywę, ale kontroluj linię frontu”. Iban ma w sobie naturalny pierwiastek kreatywności, ale w tym meczu Wisła grała tak głęboko, że jego impuls ofensywny został ograniczony do kilku prób wyjścia z kontrą i trzymania piłki pod presją. Zaliczył kilka dobrych pojedynków fizycznych, pokazał technikę, jednak trudno było zbudować na tym realne zagrożenie. Wejście raczej dla odświeżenia struktur niż zmiany dynamiki gry. Spełnił zadanie, choć bez fajerwerków.

Kevin Custović 3.32
Custović wszedł na boisko jako napastnik, na dodatek który przejmuje zmianę po kimś, kto miał naprawdę ciężki dzień. Miał głównie pilnować strefy i dać zespołowi parę minut luzu przy wyprowadzaniu piłki. Grał dojrzale. Krótkie podania, rozsądne decyzje, żadnych strat w newralgicznych sektorach. W ofensywie nie miał okazji nadać tonu, ale w organizacji bardzo rzetelny. Idealny zmiennik na końcówkę meczu, który trzeba domknąć bez dramatów i piszemy to o wahadłowym z konieczności grającym jako dziewiątka, więc te ponad dwadzieścia minut na plus.

Krystian Pomorski (-)
Grał zbyt krótko by ocenić.

Mariusz Misiura 4.05
W defensywie zagraliśmy świetne spotkanie. Lech pomimo dużego posiadania piłki oddał tylko 2 strzały celne. Z drugiej strony nasza gra ofensywna pozostawiła trochę do życzenia. Sam trener na konferencji powiedział "okej, mogliśmy się zaprezentować lepiej z piłką, ale bez piłki zaprezentowaliśmy się na tyle, że nawet mistrz Polski ze świetnymi zawodnikami w składzie nie znalazł drogi do bramki". Moim zdaniem nic dodać, nic ująć. Lech ma bardzo jakościową kadrę i ciężko się im przeciwstawić w niektórych elementach, co było momentami w tym meczu widać, ale w defensywie zagraliśmy naprawdę dobry mecz.

Poziom meczu
Myślę, że dla osoby postronnej nie było to zbyt ciekawe spotkanie. Natomiast jeśli ktoś się zastanawiał przed tym meczem na ile szczelna jest nasza defensywa, no to dostaliśmy pozytywną odpowiedź - mistrz Polski przyjechał, wziął piłkę, ale długo i bezskutecznie walił głową w mur.

