Między krytyką a „hejtem”. Jak naprawdę wyglądała sprawa trenera Mariusza Misiury w Płocku?

W mediach społecznościowych wszystko dzieje się szybciej, mocniej i… często bardziej dramatycznie niż w rzeczywistości. Ostatnie dni wokół trenera Mariusza Misiury i Wisły Płock są tego dobrym przykładem. Po zwycięstwie 2:1 z Cracovią pojawiły się w SM wpisy sugerujące, że szkoleniowiec Wisły był w ostatnich tygodniach ofiarą ostrego hejtu ze strony kibiców. Opierały się one także na emocjonalnej wypowiedzi trenera dla Canal+ Sport, w której przyznał, że jego rodzina bardzo przeżywała to, co działo się w internecie. Brzmi poważnie. Tylko że gdy spojrzymy na rzeczywistość w Płocku trochę bliżej, to obraz zaczyna wyglądać inaczej.

Trzeba uczciwie powiedzieć jedno. Runda jesienna w wykonaniu drużyny prowadzonej przez Mariusza Misiurę była naprawdę bardzo dobra. Wisła grała mądrze i skutecznie, a wyniki  biorąc pod uwagę potencjał kadrowy, były powyżej oczekiwań. Wielu kibiców podkreślało, że zespół wygląda lepiej niż można było przypuszczać po letnich zmianach, a trener wyciągał z drużyny więcej, niż papier sugerował.

I w Płocku było to zauważane. Nie było atmosfery “gramy o mistrza”. Była raczej ciekawość, czy uda się utrzymać ten poziom.

W piłce nożnej jest jedna brutalna zasada, że każda seria się kończy. Ta dobra i ta zła. Wisła w pewnym momencie wpadła w dołek. Pięć porażek z rzędu zaczęło budzić niepokój. Kibice zaczęli zadawać pytania, ale tu warto zatrzymać się na chwilę i rozdzielić dwie rzeczy. Krytykę i hejt. To nie jest to samo. Krytyka w sporcie jest czymś absolutnie naturalnym. Gdy drużyna przegrywa, kibice analizują, dyskutują, czasem narzekają. Taka jest natura futbolu. Natomiast hejt to coś innego. To ataki personalne, wyzwiska, nagonka. I tu pojawia się zasadnicze pytanie, czy rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce w Płocku?

Jeśli ktoś regularnie śledzi dyskusje wokół Wisły, czy to na forach, w komentarzach, czy w mediach społecznościowych, to raczej widział coś zupełnie innego. Dominowała narracja, że trener dostał bardzo przeciętną kadrę, wiele transferów budziło wątpliwości i trudno oczekiwać cudów. Krótko mówiąc duża część kibiców broniła trenera. Oczywiście pojawiały się pytania o taktykę czy zmiany w składzie, ale to normalne. Ale w wielu przypadkach ostrze krytyki było skierowane gdzie indziej. W stronę konstrukcji drużyny.

Trudno uciec od faktu, że kadra Wisły od dłuższego czasu budzi mieszane odczucia. Nie chodzi o brak ambicji zawodników. Chodzi o jakość i balans zespołu. Kibice wielokrotnie zwracali uwagę, że trener pracuje z materiałem dalekim od ideału. Dlatego część z nich traktowała słabszą serię jako coś w pewnym sensie nieuniknionego. Bo jeśli przez kilka tygodni jedziesz ponad możliwości silnika, to w końcu obroty spadną. To nie jest filozofia. To fizyka futbolu.

Problem polega na tym, że media społecznościowe działają jak wzmacniacz. Jedna mocna opinia potrafi wyglądać jak głos tłumu. Kilka ostrych komentarzy może stworzyć wrażenie lawiny, a potem powstaje narracja o „hejcie”. Tymczasem w rzeczywistości często jest to po prostu głośna mniejszość. W przypadku Wisły wielu obserwatorów ma poczucie, że właśnie tak było.

Nie można jednak zignorować jednej rzeczy. Słowa Mariusza Misiury o rodzinie. Jeżeli jego żona czy rodzice rzeczywiście natrafiali w internecie na komentarze wzywające do zwolnienia, to dla nich mogło to być bardzo trudne doświadczenie. Bo dla kibica to tylko komentarz. Dla rodziny to często osobisty cios. I tu trzeba powiedzieć jasno, że granice w internecie są często przekraczane.

Wygrana 2:1 z Cracovią przyszła w bardzo ważnym momencie. Nie tylko przerwała niekorzystną serię, ale też trochę uspokoiła atmosferę wokół zespołu. W piłce nożnej czasem jeden mecz zmienia wszystko. Jeszcze w sobotę trwa analiza kryzysu, a w niedzielę pojawia się nadzieja.

Jest jeszcze jeden ważny kontekst. Płock nie jest środowiskiem znanym z wyjątkowej niecierpliwości wobec trenerów. Wręcz przeciwnie, bo często daje się szkoleniowcom sporo czasu. Kibice Wisły potrafią być wymagający, ale rzadko działają na zasadzie „zwolnić po trzech porażkach”. Dlatego wielu fanów klubu ze zdziwieniem czytało narrację o rzekomej fali hejtu, bo zwyczajnie nie pasowała do rzeczywistości, którą widzieli na co dzień.

Cała ta historia pokazuje coś szerszego. W dzisiejszym futbolu narracje powstają bardzo szybko. Jedna emocjonalna wypowiedź, jeden wpis w mediach społecznościowych i już mamy gotową historię, ale rzeczywistość jest zwykle bardziej skomplikowana. W przypadku Wisły wygląda to raczej tak, że trener miał świetną rundę jesienną, później przyszedł trudniejszy moment, kibice w większości nie domagali się jego zwolnienia, a problem kadry pozostaje tematem otwartym. I może właśnie to jest najważniejsze. Bo w piłce nożnej, jak w życiu, najłatwiej wskazać jednego winnego. Znacznie trudniej uczciwie przyznać, że prawda leży gdzieś pośrodku.

Kopnij dalej

Ten post ma 3 komentarzy

  1. renegat

    nie bardzo wiem o co chodzilo z ta krytyka, ale sprawdzilem wypowiedz trenera – https://www.youtube.com/shorts/Wy2MBSHYJ-M
    .
    jezeli trener i jego rodzina przejmuja sie opiniami jakiejs dzieciarni, obszczymurow czy innych frustratow, to nie rozumiem dlaczego pracuje w tym zawodzie. zawsze zarowno on jak i rodzina, moga odlaczyc sie od social mediow i wyjda na tym naprawde bardzo dobrze.
    .
    naprawde czasami nie rozumiem trenera Misiury. czesto rozmawia o nowinkach trenerskich, a zupelnie nie rozumie skutkow ubocznych rewolucji informacyjnej. swego czasu Tobiasz w Legii byl pod presja, bo grożono mu i obrażano jego bliskich, a nie wiem czy tylko w internecie. moze p. Misiura opowie o jakichs szczegolach? w kazdym razie p. Misiura nie jest wyjatkiem. pytanie o granice wolnosci slowa, bo wiadomo, ze ktos bedzie chcial wykorzystac tzw. ochrone przed hejtem do wiekszej cenzury. ja uwazam, ze nie ma potrzeby karania za takie 'wystepki’, jednak na pewno warto by zadbac o wieksza kulture jezyka w sieci…

  2. LuKass

    Nikomu o zdrowych zmysłach chyba nie przyszło zwalniać trenera Misiury. Wynik z rundy wiosennej był w mojej ocenie ponad stan. Trener wydobył z tych chłopaków, których miał co najlepsze. Przydarzył się kryzys, który po prostu musiał przyjść, ale to nie czas, aby zwalniać. Zastanówmy się jednak nad wzmocnieniami… Ilość nie znaczy zawsze jakość. 😉

  3. Cezary

    Tak naprawdę nie widzę sensu wypowiedzi pana trenera to że ktoś gdzieś tam napisał takie czy inne rzeczy to trudno takie są social media ale zakomunikowanie tego w taki sposób na konferencji prasowej to chyba lekkie przegięcie. Wyglądało to tak jakby był zmasowany atak na rodzinę p.Misiury radzę mniej dramatyzmu więcej pracy a tak naprawdę to chyba rola celebryty chyba się kończy i dobrze

Dodaj komentarz