Nafciarze po rozczarowującymi dla wielu remisie w pierwszej kolejce. Udali się do Grodziska Wielkopolskiego, by tam poszukać pierwszego ligowego zwycięstwa. Rywal nie byle jaki, niedawny Ekstraklasowicz, Warta Poznań. Ostatecznie górą byli podopieczni Marusza Misiury, jednak nie przyszło im to łatwo.
Trener Nafciarzy nie mógł przed tygodniem skorzystać z usług Daniego Pacheco, Bojana Nastica oraz Marcusa Haglinda-Sangre. W Grodzisku jednak cała wymieniona trójka była już dostępna, więc Mariusz Misiura skrzętnie z tego skorzystał. Zajęli oni odpowiednio miejsca Macieja Famulaka, Andriasa Edmundssona oraz Przemysława Misiaka. Dodatkowo na ławkę rezerwowych powędrował Mateusz Lewandowski, ustępując miejsca Dawidowi Kocyle. Trener gospodarzy, Piotr Jacek nie zdecydował się na żadne roszady względem pierwszego, przegranego ligowego pojedynku.
Tak na starcie prezentowały się obie jedenastki:
Pierwsza akcja Nafciarzy już w 30 sekundzie, pewnie jednak dośrodkowanie wyłapał Grobelny. W odpowiedzi dośrodkowanie Walusia i strzał głową Rafała Adamskiego. Bardzo niecelny. Na drugą akcję Wisły czekaliśmy do piątej minuty kiedy to ładnie klatka do Kocyły zgrał piłkę Łukasz Sekulski. Niestety, uderzenie Dawida dało tylko rzut rożny. Dośrodkowanie Pacheco z narożnika boiska niestety nie przyniosło już zagrożenia pod bramką Grobelnego. Chwilę później bardzo ładna, szybka akcja Nafciarzy. Długa piłka od Sangre do Brzozowskiego. Miłosz z pierwszej piłki głową do Kuna. Niestety, uderzenie Dominika niecelne.
W odpowiedzi strzał z dystansu Szeligi, który z problemami broni Gostomski. Dobre, dynamiczne pierwsze 10 minut spotkania. Warta próbowała podchodzić z wysokim pressingiem. Nafciarze skutecznie jednak wychodzili spod własnej bramki. W odpowiedzi wysoko podchodziła też Wisła. Warta musiała ratować się długimi wybiciami autora Jędrzeja Grobelnego. Zdążyłem napisać, że mecz jest żywy i nagle tempo spotkania siadło. Warta cofnęła się zdecydowanie głębiej, a Nafciarze tak jak w przypadku spotkania z Kotwicą bezskutecznie próbowali forsować taką defensywę. Po kwadransie gry Wisła miała ponad 60% powiadania piłki, jednak nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Warta skupiła się na defensywie i próbach wprowadzania kontrataków.
Niestety, to co Wiśle się nie udawało, wyszło piłkarzom Warty. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Kiełba, piłkę zagraną na krótki słupek, ekwilibrystycznie uderzył Pleśnierowicz i Nafciarze stracili kolejny raz gola jako pierwsi.
Szybko mogli Nafciarze doprowadzić do wyrównania. Na nasze nieszczęście po dośrodkowaniu Pacheco i strzale głową Kocyly piłka nie znalazła drogi do siatki Warciarzy.
Z upływem czasu obraz spotkania niewiele się zmieniał. Warta w obronie, Wisła w bezskutecznym ataku pozycyjnym. Po 30 minutach widać było, że Wisła zyskała na wejściu do składu Pacheco. Niestety Hiszpan to było zdecydowanie za mało żeby sforsować defensywę zielonych.
W 35 minucie świetne podanie Bojana Nastcia do Sekula. Kapitan Wisły fenomenalnie przyjął piłkę, ułożył ją sobie do strzału i na koniec zabrakło tylko siły w tym uderzeniu. Świetną interwencją popisał się też Grobelny.
W 40 minucie strzał Wojcinowicza rykoszet od Sangre i mógł Gostomski odetchnąć z ulgą, kiedy piłka wychodziła na rzut rożny. Dośrodkowanie z narożnika boiska tym razem pewnie wybił Gostomski. Nie zważał nawet na fakt, że był w tej sytuacji faulowany przez dwóch rywali.
Do przerwy wynik spotkania nie uległ już zmianie. Wnioski po pierwszych 45 minutach nasuwały mi się trzy:
- jest lepiej niż przed tygodniem.
- niestety nie wystarczająco dobrze, żeby gra Wisły przynosiła wymierne efekty.
- Krystian Pomorski na początku sezonu nie jest w najwyższej formie.
Już w przerwie trener Misiura zdecydował się na dwie zmiany. Boisko opuścili Krystian Pomorski oraz Miłosz Brzozowski, w ich miejsce weszli Jime oraz Ksawery Kukułka.
Dwie minuty po wznowieniu gry Nafciarze byli niesamowicie blisko wyrównania. Dośrodkowanie Niepsuja po rykoszecie leciało wprost za kołnierz Grobelnego. Bramkarz Warty jednak końcami palców zdołał zmienić tor lotu piłki. Dobitka Dawida Kocyły z kilkunastu centymetrów wylądowała na słupku bramki gospodarzy. To była zdecydowanie najlepsza szansa Wisły jak do tej pory. 2 minuty później kolejna świetna sytuacja Wisły. Dośrodkowanie Pacheco z narożnika boiska i strzał Kocyły , niestety nie przyniosły wyrównania. Chwilę później zza pola karnego swoich sił spróbował Kun. Uderzył jednak niecelnie.
To, co nie wychodziło Nafciarzom przez pięćdziesiąt trzy minuty, udało się w pięćdziesiątej czwartej. Wprowadzony w przerwie Jime dał kibicom, pierwszy tego wieczora, powód do radości. Fenomenalne, długie podanie Nastcia do ofensywnego pomocnika Wisły i Hiszpan uderzeniem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę w siatce obok bezradnie interweniującego Grobelnego. Warto w tej sytuacji docenić też grę bez piłki naszych napastników, którzy stworzyli Hiszpanowi mnóstwo wolnej przestrzeni.
Równo w 60 minucie trzecia zmiana w szeregach Nafciarzy. W miejsce Dawida Kocyły na boisku zameldował się Mateusz Lewandowski. Pierwsza myśl jak zobaczyłem tę zmianę – jak Lewy zagra gorzej niż Kocyła to nie ma dla niego żadnej nadziei. Cztery minuty później pierwsza zmiana w szeregach Warty. Kacpra Michalskiego zastąpił Maciej Firlej.
W 65 minucie Wisła objęła prowadzenie. Na raty uderzał Dominik Kun. Najpierw górą byli obrońcy, ale już w przypadku dobitki piłka wpadła do siatki Warty po raz drugi. Tak jak w przypadku pierwszej bramki oklaski należały się Nasticowi za świetną asystę tak przy tej bramce świetnym długim podaniem popisał się Pacheco. Zdecydowanie lepiej Wisła wyglądała po zmianie stron.
Warta rzuciła się natychmiast do odrabiania strat. Na nasze szczęście w bramce Nafciarzy świetnie spisywał się Maciej Gostomski. W 68 minucie zmiana w zespole gospodarzy, Sarbinowski zastąpił Walusia. Chwilę później młodzieżowiec mógłby cieszyć się z asysty, jednak uderzenie głową Adamskiego minęło od zewnątrz słupek bramki Wisły. W 75 minucie kolejna zmiana Mariusza Misiury – Andrias Edmundsson zastąpił Bojana Nastcia.
Z upływem czasu gra Wisły nabierała kształtu gry na utrzymanie wyniku. Zespół Warty natomiast nie wyglądał na taki, co to za wszelką cenę będzie o bramkę walczył.
W 82 minucie wymuszona zmiana w drużynie Nafciarzy. W miejsce Marcusa na boisku pojawił się Przemysław Misiak. W ten sposób Wisła mecz z Wartą z defensywie kończyła w takim zestawieniu, w jakim zaczynała mecz przeciwko Kotwicy w pierwszej kolejce. Chwilę później zauważyłem na boisku koszulkę z numerem “7” na plecach. Wtedy to przypomniałem sobie, że na murawę po przerwie wszedł Mateusz Lewandowski… miał nie być gorszy od Kocyły i chyba nie był. Dosłownie nie był. Gość zaliczył jeden? Dwa? No góra trzy kontakty z piłką. W takich momentach człowiek jeszcze bardziej docenia fakt, że Wisła w “10” zdołała odwrócić losy tego spotkania. Największy wkład w grę Nafciarzy, jaki miał to to, że w 88 minucie był faulowany przez Firleja w środkowej strefie boiska. Chwilę później żółtą kartką, za niesportowe zachowanie, ukarany został Pacheco.
Cztery minuty, tyle do spotkania doliczył arbiter, jednak nie przyniosły one żadnej znaczącej zmiany w tym meczu.
Wisła ostatecznie wraca z Grodziska Wielkopolskiego z kompletem punktów. Miejmy nadzieję, że wygrana nie została przypłacona przez Marcusa Haglind-Sangre poważniejszym urazem. Po tym spotkaniu wnioski, które były po przerwie, można śmiało rozszerzyć o następujące:
- Dawid Kocyła nie pokazuje nic wybitnego, jednak Mateusz Lewandowski nie pokazuje totalnie niczego.
- Łukasz Sekulski potrzebuje jak najszybciej przełamania niemocy strzeleckiej.
- Trener Misiura umie w zmiany!
- Wisła potrzebowała Daniego Pacheco jak tlenu.
- Wisła teraz potrzebuje klasowego napastnika.
Już za tydzień, zapewne z Ibanem Salvadorem w składzie, Wisła przed własną publicznością zmierzy się z Chrobrym Głogów. Chrobrym, którego kilka godzin przed rozpoczęciem meczu w Grodzisku, zdemolowała Termalica Bruk-Bet Nieciecza.
Warta Poznań 1-2 Wisła Płock
Wiktor Pleśnierowicz 22 – Jime 54, Dominik Kun 66
Warta: 1. Jędrzej Grobelny – 26. Kacper Michalski (65, 9. Maciej Firlej), 2. Jakub Bartkowski, 4. Tomasz Wojcinowicz, 34. Wiktor Pleśnierowicz, 3. Jakub Kiełb – 77. Filip Waluś (69, 17. Szymon Sarbinowski), 5. Jurij Tkaczuk (85, 27. Kacper Przybyłko), 7. Damian Gąska, 20. Bartosz Szeliga (86, 35. Filip Jakubowski) – 21. Rafał Adamski.
Wisła: 33. Maciej Gostomski – 24. David Niepsuj, 44. Marcus Haglind-Sangré (82, 17. Przemysław Misiak), 77. Jakub Szymański, 5. Bojan Nastić (75, 19. Andrias Edmundsson), 21. Miłosz Brzozowski (46, 3. Ksawery Kukułka) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco, 6. Krystian Pomorski (46, 18. Jime) – 9. Dawid Kocyła (61, 7. Mateusz Lewandowski), 20. Łukasz Sekulski.
żółte kartki: Kocyła, Pacheco.
sędziował: Piotr Urban (Warszawa)
Konferencja prasowa po #WARWPŁ
Mariusz Misiura (Wisła Płock):
Bardzo dziękuję moim piłkarzom, że nie kazali mi długo czekać na pierwsze zwycięstwo. Jest to niesamowicie miłe uczucie wygrać spotkanie, więc bardzo za to dziękuję. Co do samego meczu to uważam, że płacimy cenę za stałe fragmenty. Problem był taki, że od 30 metra w kierunku bramki nie stwarzaliśmy zagrożenia, mieliśmy posiadanie piłki, z którego nic nie wynikało, kilka strzałów bez konsekwencji. W tej drużynie po tamtym sezonie taka była diagnoza, że brakuje charakteru. Po słowach kilku zawodników w szatni drużyna podniosła się na duchu. Trafili idealnie w punkt, żeby ta drużyna uwierzyła, że możemy odwrócić losy tego spotkania. Druga połowa uważam, że bardzo dobre pierwsze 15-20 minut. Coś, co mogę dzisiaj obiecać to, że nie będziemy oglądali takiej Wisły Płock jak po bramce na 2:1. Byliśmy wtedy za bardzo nerwowi, nad tym musimy pracować. Bardzo dziękuję piłkarzom za zaangażowanie. Dziękuję sztabowi za świetną pracę za przygotowanie do analizy przeciwnika. Trenerowi Jackowi życzę powodzenia na następny mecz. Dziękuję jeszcze kibicom, którzy przyjechali tutaj nas dopingować. Miejmy nadzieję, że za tydzień damy kolejnym kibicom, którzy przyjdą dopingować na domowe spotkanie możliwość cieszenia się z trzech punktów.
Piotr Jacek (Warta Poznań):
Pierwsza połowa wyrównana, z lekką przewagą w utrzymaniu piłki przez przeciwnika. Natomiast to my wyszliśmy na prowadzenie. Nastąpiła duża poprawa w porównaniu z ostatnim meczem. Po przerwie w prosty sposób straciliśmy gola. Nie zdążył nasz wahadłowy, bramka z bliska, ale to nas nie podłamało, bo nadal staraliśmy utrzymać się przy piłce i tworzyć akcje. Drugi gol dość pechowy, ale nadal parliśmy w poszukiwaniu kolejnych akcji. Szkoda, nie ma żadnej zdobyczy punktowej w dniu dzisiejszym natomiast w sytuacji, gdzie przegraliśmy dwa mecze szukamy pozytywów. Zmieniliśmy ustawienie, więcej byliśmy przy piłce. Należy przypomnieć, że graliśmy z zespołem, który w tym roku ma jasny cel. Nie załamujemy się i walczymy dalej.
Przypominamy, ze trwa plebiscyt na Nafciarza Sezonu! Już teraz mozecie oddać głos na tego kto był waszym zdaniem najlepszy w meczu przeciwko Warcie Poznań!

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


Jaime bramka w swoim stylu. ukryl sie za plecami rywala, a ten zapewne nawet nie odnotowal, ze takowy znajduje sie na boisku. moze Jaime powinien byc wlasnie naszym napastnikiem? niech sie troche poukrywa w polu karnym i strzela bramki.
.
po raz kolejny powtarzam, ze ta druzyna potrzebuje jak tlenu Jakuba Grica. nie wiem kto zdecydowal o nieprzedluzaniu kontraktu z Gricem, ale to kompletnie nieracjonalna i szalona decyzja. nie, abym krytykowal Pomorskiego czy cos w tym stylu, ale potrzebujemy nieco wiecej rywalizacji, manewru w srodku pola w przypadku kartek lub kontuzji, ale przede wszystkim takiego gracza z sercem, ktory w kazdym meczu wyroznia sie wybieganiem, walecznoscia, odwaga, strzalem, czyli dokladnie Jakuba Grica.
.
a napastnik? proponuje Francisco Frydriszewskiego kuzyna zmarlego niedawno zasluzonego dla Płocka Stanislawa Frydrysiaka. ale zapewne nie stac nas na takiego przebojowego gracza, chociaz teoretycznie ma swoja karte na reku.
.
gratulacje zwyciestwa. p.s. dlaczego nie gral Hiszpański?
Przykro oglądało się bronienie wyniku ale czego się spodziewać przy braku napastnika. Sekul no może walczy ale z wielkim szacunkiem dla niego chyba już czas na odpoczynek i wejście na parę minut ale co w drużynie robi Lewandowski to ja już nie jestem w stanie wytłumaczyć jeżeli ktoś by mni oświecił to jestem wdzięczny jedyne wytłumaczenie tego zjawiska jest to że ja się kompletnie nie znam co jest prawdobodobne
Cezary@ mam identyczna opinie co do Lewandowskiego. W obu meczach bieżącego sezonu, obecność Lewandowskiego ma boisku równoważyło się graniem w 10 na boisku a i nawet można powiedzieć, że działa destrukcyjnie, ponieważ piłki jakie do niego zostały zaprzepaszczone. Większość osób ze społeczności nafciarskiej narzeka na Kocyłę ale w mojej opinii daje dużo więcej zespołowi niż Lewandowski. W hierarchii napastników Lewandowski jest dla mnie na samym końcu, już wolę żeby Borowski wchodził na ostatnie minuty i się powoli oswajał z presją niż wpuszczanie absolutnie bezproduktywnego Lewandowskiego. W obecnej kadrze pomyślałbym żeby do Sekuła jako partnera dorzuciłbym Famulaka ( jest obunozny, potrafi kiwnąć, ma dobry strzal i wykończenie). Mam nadzieję, że Iban Salvador szybko zagości do drużyny bo potrzebny jest na wczoraj. Zmiany we wczorajszym meczu były jak najbardziej trafne, jedynej której mi brakowało a wręcz nie mogłem tego pojac to zamiana Niepsuja na Hiszpanskiego, aż się prosiło.
Pomor mam nadzieję że odpali