Mecz w Chorzowie zdecydowanie nie należał do najbardziej widowiskowych w historii tej dyscypliny. Spotkanie było dosyć zamknięte, było mało dogodnych sytuacji podbramkowych.
Trener Misiura poraz pierwszy w tym sezonie nie zmienił wyjściowej jedenastki względem poprzedniego spotkania. Tak prezentowały się składy obu drużyn:
Pierwsze fragmenty meczu należały do Nafciarzy. W 6. minucie meczu Ivan Salvador urwał się na skrzydle, wpadł w pole karne, upadł, ale karnego nie było. Co prawda widać, że Gwinejczyk szukał kontaktu, ale ciężko ocenić sytuację w pełni, gdyż nie było żadnych powtórek z tego zdarzenia. Po kwadransie gry Ruch zaczął się wybudzać. Najcięższy dla Wisły był okres po 20. minucie. W 22. minucie spotkania Ruch zgrał piłkę z prawego skrzydła na 12. metr, gdzie w komfortowej sytuacji znalazł się Ventura. Co prawda piłkarz gospodarzy uderzył bardzo niecelnie i ostatecznie został odgwizdany spalony, ale to było pierwsze ostrzeżenie wystosowane przez Ruch w naszym kierunku. Kilka minut później dobrą Szczepan był bliski wyjścia starcia 1 na 1 z Bartłomiejem Gradeckim, ale w ostatniej chwili powstrzymał go Nemanja Mijusković. W 26. minucie znowu przed szansą stanął Daniel Szczepan, który dostał dobrą piłkę z głębi pola, ale nie trafił czysto w piłkę. Dwie minuty później sędzia sięgnął po pierwszy żółty kartonik i ukarał nim Bojana Nasticia. Po okresie przewagi Ruchu spotaknie zaczęło się wyrównywać. W 32. minucie po rzucie rożnym z niedużej odległości strzelał Miłosz Brzozowski, jego strzał został jednak zablokowany, kilka minut później czujność Gradeckiego strzałem z dystansu sprawdził Barański, nasz bramkarz jednak dobrze sobie poradził z tym strzałem, chociaż to wcale nie była łatwa piłka. W 40. minucie za faul taktyczny żółtą kartką ukarany został Nemanja Mijusković i w pierwszej połowie już nic więcej godnego uwagi się nie wydarzyło.
Po przerwie obie drużyny wybiegły bez żadnych zmian. W 48. minucie Kun będąc pod pressingiem Ruchu zagrał bardzo niewygodną piłkę do Edmundssona, Farer miał duże problemy z przyjęciem, ostatecznie opanował sytuację, choć serce zabiło mocniej. Kilka minut później Ruch przeprowadził kolejną akcję, wówczas z okolic 14. metra uderzał Karasiński, jednak Gradecki znowu był na posterunku. W kolejnych minutach to Wisła przejęła kontrolę nad meczem. W 52. drugiej minucie z dystansu wolejem próbował Pacheco, ale to nie był zbyt celny strzał. Kilkadziesiąt sekund później, gdy Ruch wykonywał rzut z autu na wysokości własnego pola karnego Jime świetnie doskoczył do przeciwnika, przejął piłkę i zagrał do Salvadora, który uderzył w boczną siatkę. Kilka minut później Jime próbował w swoim stylu zdobyć gola z dystansu, ale jego strzał został wyłapany przez Turka. W 58. minucie Dominik Kun składał się do strzału, po drodze jego prawa noga zahaczyła o nogę Barańskiego. Sędzia początkowo podyktował karnego, ale po konsultacji z sędziami na VAR-rze cofnął decyzję, słusznie szczerze powiedziawszy. 5 minut później Andrias Edmundsson źle wybił piłkę, która trafiła pod nogi Barańskiego. Piłkarz Ruchu próbował dwukrotnie, ale po drugiej próbie jego strzał został złapany przez Gradeckiego. Minutę później Wisła próbowała odpowiedzieć za sprawą Pacheco, jednak jego strzał był niecelny. W 67. minucie z boiska zszedł Ivan Salvador, a w jego miejsce pojawił się Amin Al-Hamawi, minutę później po stronie Ruchu zszedł Barański, a zastąpił go Jakub Adkonis. Amin wniósł na boisko trochę świeżości, już kilka minut po wejściu uczestniczył w szybkiej, składnej kontrze, zakończonej strzałem Jime, po którym Turk miał problemy. W 75. minucie boisko opuścili Dawid Barnowski i Jorge Jimenez, a na placu gry pojawili się Łukasz Sekulski i Kevin Custović. Chwilę po tych zmianach Amin próbował uderzenia z dystansu, ale jego strzał skończył w „koszyczku” bramkarza gospodarzy. Ostatni kwadrans nie obfitował w groźniejsze akcje, co prawda od czasu do czasu jedna z drużyn starała się ukąsić drugą za pomocą jakiejś kontry, ale nic poważnego z tego nie wynikło. W 83. minucie na boisko wszedł Denis Bosnjak, tym samym Austriak zadebiutował w barwach Wisły. W doliczonym czasie gry, z okolic łuku pola karnego szczęścia próbował Adkonis, ale jego próba powędrowała ponad poprzeczką. Chwilę potem Ruch miał jeszcze rzut wolny z przyzwoitej do dośrodkowania pozycji, ale nic z niego nie wynikło i po jego wykonaniu sędzia Musiał zakończył spotkanie.
Ruch Chorzów 0:0 Wisła Płock
Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 7. Dawid Barnowski (75, 2. Kevin Custović), 44. Marcus Haglind-Sangré, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić, 21. Miłosz Brzozowski, 14. Dominik Kun (83, 30. Denis Bosnjak), 25. Nemanja Mijušković, 8. Dani Pacheco – 18. Jime (75, 20. Łukasz Sekulski), 66. Iban Salvador (67, 10. Amin Al-Hamawi).
Ruch: 88. Martin Turk, 16. Yehor Tsykalo, 20. Szymon Szymański, 17. Andrej Lukić, 38. Szymon Karasiński (78, Dominik Preisler), 25. Denis Ventura, 27. Mateusz Szwoch, 7. Miłosz Kozak (78, 86. Soma Novothny), 24. Bartłomiej Barański (68, 80. Jakub Adkonis), 23. Mohamed Mezghrani, 95. Daniel Szczepan
Widzów: 10 196
Sędzia: Tomasz Musiał
18, Kibic Wisły Płock.


no coz. obydwie ekipy zagraly slabo, kunktatorsko, znajac silne strony rywali. typowe 'szachy’, z ta roznica, ze przez male 's’. trzeba byc zadowolonym z takiego wyniku i z wywiezienia 1 punktu, mimo wszystko z ciezkiego terenu. jeszcze niejedna ekipa 'natnie’ sie na Ruch, zwlaszcza na 'ich’ stadionie.
Może trochę nie na temat ale tylko taki apel do trenera Nadolskiego nie daj sobie chłopie mieszać w składzie p Misiurze bo efekt dzisiaj widzieliśmy w meczu z Unią Skierniewice Misiura umyje ręce a wszystkie gromy spadną na ciebie