Mariusz Misiura – awans, utrzymanie i niewygodne pytania.

Trener Misiura docenia 8. miejsce Wisły Płock jako beniaminka, mimo problemów z kontuzjami i transferami. Choć pokochał Płock, otwarcie uzależnia swoją przyszłość w klubie od odpowiedniego budżetu i możliwości sportowych. Deklaruje, że chce walczyć o Europę i pracuje tylko w projektach, w które wierzy.

O analizie minionego sezonu:

Trzeba się naprawdę cieszyć, doceniać małe rzeczy. Oczywiście jest jakiś niedosyt, że można było więcej wyciągnąć, ale teraz właśnie kluczem jest sobie zadać pytanie: „dlaczego w pewnym momencie potrafiliśmy rywalizować z najlepszymi w tej lidze?”. Co się takiego wydarzyło, że później już nie byliśmy w stanie? I podejść bardzo merytorycznie, bo wydaje mi się, że my dzisiaj poruszamy bardzo dużo haseł górnolotnych, zapominając, że to wszystko się wydarzyło dlaczegoś.

O przyszłości:

Nie chcę później być osobą, którą ktoś wykorzysta do obronienia siebie przez jakieś niepowodzenia. Dzisiaj się tak przyjęło, że jak nie ma wyników, to trener winny, że wszystko spada na trenera, później na drużynę. Więc ok, jeżeli tak ta gra wygląda, takie są jej zasady, no to ja już jestem po tym sezonie dużo mądrzejszy o to i na razie się przyglądam, co tutaj się będzie działo.

O najprzyjemniejszym momencie sezonu:

(…)były te flagi, był hymn, śpiewaliśmy razem z kibicami, Bramka Kamyka, bardzo dobra też nasza gra. To było takie poczucie, że jest super.

O najtrudniejszych chwilach:

Myślę, że obie te porażki z Arką. Ta pierwsza, na wyjeździe, przytrafiła się w fantastycznym dla nas momencie, kiedy bardzo dobrze zaczęliśmy sezon – od serii zwycięstw i remisów. Nie przegraliśmy pierwszych siedmiu meczów i mieliśmy to spotkanie naprawdę pod kontrolą. To była świetna sytuacja.

O relacjach i Płocku:

To, jak fantastycznie ludzie przyjmują tutaj mnie i moją żonę, czy to, jak codziennie rano przed pracą zawożę dziecko do przedszkola, mijam ludzi w sklepach i widzę ich życzliwość – sprawia, że sam poczułem, że w pewien sposób zakochałem się w Płocku. Chcę być szczery wobec tych kibiców i nie chcę ich w żaden sposób zawieść.

Całość możecie obejrzeć tutaj:

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. B

    „To, jak fantastycznie ludzie przyjmują tutaj mnie i moją żonę, czy to, jak codziennie rano przed pracą zawożę dziecko do przedszkola, mijam ludzi w sklepach i widzę ich życzliwość – sprawia, że sam poczułem, że w pewien sposób zakochałem się w Płocku. Chcę być szczery wobec tych kibiców i nie chcę ich w żaden sposób zawieść.” Szybko się te słowa zestarzały.

Dodaj komentarz