Okiem Nafciarza o starcie sezonu.

Za nami dwie niezwykle udane kolejki Ekstraklasy w wykonaniu Nafciarzy. Dla wielu pewnie zaskoczeniem były wyniki i styl gry ekipy trenera Stano. No właśnie, dla wielu, ale czy dla wszystkich? 

Obserwowałem i żyłem tą drużyną już w okresie przygotowawczym. Jeszcze przed powstaniem Nafciarskiego Bloga część naszej ekipy wybrała się do Gniewina podglądać poczynania naszych piłkarzy w sparingach z Radunią Stężyca i Arką Gdynia. Już te dwa mecze pokazały nam wiele dobrego. Zobaczyliśmy np. Steva Kapaudiego, który niby nie grał rok, a jednak jest z niego kawał fajnego gracza. Obrońca z wielką swobodą gry i mega luzem, którego nie widziałem od wielu, wielu lat w naszej defensywie. Zobaczyliśmy Davo, który już na tle Raduni pokazał, że może przeskoczyć poziom naszej ligi bez większych trudności, Michała Mokrzyckiego, który precyzją swojego podania na kilkadziesiąt metrów potrafi pozbawić komara skrzydeł bez zabijania. Sparing z Arką dał obraz Dawida Kocyły walczącego jak wilk o każdą piłkę, Damiana Warchoła, który jak z początku poprzedniego sezonu umie znaleźć się w odpowiednim miejscu i idealnym czasie. 

Ale nie to było najważniejsze. Zobaczyliśmy tam świetną atmosferę w drużynie, piłkarzy uśmiechniętych, pełnych radości i pasji na boisku. 

Foto Wisła Płock

Kolejne sparingi mimo, że różnie kończyły się wynikowo to jednak potwierdzały ten obraz, obraz zespołu spójnego, prowadzonego w konkretnym kierunku i pewną ręką.

Przed meczem otwarcia przy Łukasiewicza jak nigdy szedłem na stadion spokojny o wynik, o styl, o to co pokażą nam nasi ulubieńcy. I nie pomyliłem się, pomimo „słabszych” pierwszych 30 minut nasi zawodnicy szybko potrafili poukładać rywalizację pod siebie. 3 bramki strzelone pucharowiczowi tylko potwierdziły mój spokój. 

Po meczu z Lechią usłyszałem, że bardziej niż tego spotkania obawiamy się meczu z Wartą trenera Szulczka, jednak nic strasznego w tej Warcie nie zobaczyliśmy.

W Grodzisku przeciwko zielonej drużynie z Poznania wyszli Nafciarze jakich chcielibyśmy oglądać zawsze – pewni, zdeterminowani, waleczni i skuteczni do bólu w swoich poczynaniach. Pewne 0:4, powrót do Płocka z pozycją lidera, najlepszym otwarciem sezonu w historii gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, ale nie tylko. Wisła pokazała wszystkim w kraju, że nie jest już ligowym szarakiem, popłynął z Płocka jasny przekaz, to jest nasz czas, bójcie się! Nadchodzimy!

Foto Wisła Płock

Wiadomym jest, że po dwóch meczach, po stu osiemdziesięciu minutach nie można wysuwać jakichś daleko idących wniosków. Nikt teraz nie okrzyknie nas głównym kandydatem do walki o mistrzostwo kraju. Jednak wielu kibiców w Płocku zaczyna patrzeć na zespół Pavola Stano ze spokojem i pewnym podziwem. Wielu zapomina już o nieudanym transferze dyrektora sportowego, a zaczyna dostrzegać potencjał graczy którzy do Płocka przyszli za czasów dyrektora Magdonia. Czy to się komuś w kraju podoba czy nie, przy Łukasiewicza 34 powstał zespół, który może się podobać, który jest świetnym kolektywem i na grę którego patrzy się z przyjemnością.

Wielu powie, że dopiero teraz przed nami prawdziwy test, mecz w Poznaniu, a ja powiem że nie, testem będzie cały maraton, 34 kolejki. Ja na starcie tego wyścigu jestem spokojny. Tak spokojny jak do tej pory nie byłem chyba nigdy!

Kopnij dalej

Dodaj komentarz