Nafciarze przed tym spotkanie mieli niespotykaną okazję na odrobienie straty punktowej do całej czołówki. Niestety podopieczni Mariusza Misiury wpisali się w ligowy trend i zgodnie z całą czołówką tabeli swoje spotkanie zremisowali. Bezbramkowy remis w Głogowie to nie jest to, czego oczekiwali kibice w Płocku.
Długo trwało wzajemne badanie się obu ekip. Pierwsza składna akcja miała miejsce w ósmej minucie meczu, kiedy to za sprawą rzutu z autu zagrożenie pod bramką Gradeckiego stworzyli gracze Chrobrego. Bartek wprawdzie strzał jednego z zawodników z Głogowa pewnie złapał, jednak długo trwały analizy VAR czy przypadkiem gospodarzom nie należał się w tej sytuacji rzut karny. Ostatecznie sędzia Malec wraz z obsługą wozu VAR uznali, że nic nie było.
W odpowiedzi Nafciarze, a dokładniej Marcus Haglind-Sangre sprawdził czujność Lenarcika. Chwilę wcześniej pierwsza żółta kartka w tym spotkaniu, obejrzał ja Andrias Edmundsson. Chrobry nie zamierzał odpuszczać, jeszcze dobrze Nafciarze nie wrócili pod swoją bramkę, a już Głogowianie kolejny raz sprawdzali formę Bartka Gradeckiego. Najpierw za sprawą Tabisia, który zdecydował się na uderzenie.z dystansu. Chwilę później Lebedynski próbował uderzenia głową po rzucie różnym.
Zdecydowanie po upływie kwadransa ożywiło się to spotkanie. Głównie za sprawą Gleba Kuchko, który swoim centrostrzałem omal nie zanotował asysty. Niestety Piotr Krawczyk był równie bardzo zaskoczony jak kibice oglądający mecz. Skończyło się na jęku zawodu. W dwudziestej minucie szczęścia z rzutu wolnego poszukał Salvador. Na raty jego uderzenie obronił jednak Lenarcik.
Na kolejne uderzenie czekaliśmy do 29. minuty, kiedy to Szymon Bartlewicz minimalnie przestrzelił. Szybko próbowali odpowiedzieć Nafciarze, jednak zabrakło trochę szczęścia i dokładności w konstruowaniu ataku.
Niestety do końca pierwszej części nic groźnego na boisku się nie wydarzyło.
Po 45’ Nafciarze bezbramkowo remisowali z Chrobrym. Gra obu ekip z jednej strony mogła się kibicom podobać. Zabrakło jedynie tego na co wszyscy czekaliśmy, czyli goli.
W przerwie w drużynie Nafciarzy jedna zmiana. Na murawie pojawili się Miłosz Brzozowski, zajmując miejsce Gleba Kuchko.
Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy mecz nie należał do porywających. Dopiero w 58 minucie Piotr Krawczyk stanął przed idealną wręcz sytuacją na otwarcie wyniku. Niestety nasz napastnik zbierał się do strzału tyle czasu, że defensorzy gospodarzy zdążyli zaparzyć sobie herbatę a w międzyczasie skasować naszą akcję. Zapach gola w tej sytuacji dało się wyczuć aż w Płocku. W odpowiedzi dwie próby Chrobrego, nieudane na nasze szczęście.
W 65 minucie kolejna wyborna sytuacja dla Nafciarzy. Tym razem przed szansą stanął Barnowski. Na nieszczęście debiutującego w barwach Wisły wahadłowego, Lenarcik popisał się wręcz fenomenalną interwencją. Chwilę później Dawida zastąpił na placu gry Kevin Custovic. Przy okazji podwójna zmiana w zespole z Głogowa.
W 78 minucie kolejna zmiana w Wiśle. Boisko opuścił Dani Pacheco, w jego miejsce pojawił się Krystian Pomorski. Przy okazji kolejna podwójna zmiana w zespole gospodarzy. Siedem minut później boisko opuścił Krawczyk, w jego miejsce na murawie pojawili się Bartosz Borowski.
Niestety 90 minut meczu nie przyniosło rozstrzygnięcia. Nie przyniosło nawet goli. Ostatecznie Nafciarze dzielą się punktami z Chrobrym i utrzymują stan faktyczny w ligowej tabeli. Nie było to ani przez chwilę porywające widowisko. Szkoda jedynie niewykorzystanych sytuacji Krawczyka oraz Baranowskiego.
Już za tydzień okazja na trzy punkty przy Łukasiewicza. Rywalem Nafciarzy będzie Odra Opole.
Chrobry Głogów 0-0 Wisła Płock
Chrobry: 95. Paweł Lenarcik – 29. Paweł Tupaj, 5. Mavroudís Bougaḯdis, 96. Przemysław Szarek, 13. Jakub Kuzdra (78, 27. Mateusz Bartolewski) – 20. Patryk Szwedzik (79, 9. Mateusz Ozimek), 88. Jakub Grič (67, 19. Patryk Mucha), 16. Robert Mandrysz, 80. Kacper Tabiś (86, 44. Albert Zarówny), 30. Szymon Bartlewicz (67, 74. Jakub Antczak) – 11. Mikołaj Lebedyński.
Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 7. Dawid Barnowski (67, 2. Kevin Čustović), 44. Marcus Haglind-Sangré, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić, 91. Gleb Kuczko (46, 21. Miłosz Brzozowski) – 18. Jime, 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco (78, 6. Krystian Pomorski) – 22. Piotr Krawczyk (86, 27. Bartosz Borowski), 66. Iban Salvador.
żółte kartki: Bougaḯdis, Kuzdra, Tabiś, Mandrysz – Edmundsson, Kuczko, Iban Salvador.
sędziował: Paweł Malec (Łódź)

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


Panie Misiura ja bardzo pana lubię jako człowieka sympatycznego i grzecznego ale nie na tym polega prowadzenie drużyny przy obietnicach że walczymy o bezpośredni awans wszystkie tzw transfery były akceptowane przez pana i nie ma tu żadnej wymówki jacy są to kopacze to każdy widzi czyli przecietni więc bierze pan całą odpowiedzialność za wynik którego mojm zdaniem nie ma może czas się zastanowić nad zmianą zawodu np na nagrywanie audiobooków bajek dla dzieci. Zaraz pana zwolennicy mnie przeklną ale jak na razie to po mojej stronie jest racja bo nie bronią pana wyniki i gra pozdrawiam serdecznie
Oczywiście, że odpowiedzialność za to wszystko spada na trenera. Szanuje Misiurę, bo jest zmianą na znacznie lepsze po Żurawiu i Saganowskim, ale też ostatnio chciałem wspomnieć o transferach, więc niech będzie przy tej okazji. Jakby to wszystko pozbierać, to sprawdzili się: Pacheco, Kun (ale za nich płaciliśmy ekstra), Pomorski… Nie za wiele, jak na kadrową rewolucję. Dodałbym Nasticia, ale nie przestają go trapić problemy zdrowotne – zobaczymy co dalej. Resztę można wymienić od ręki na kogokolwiek innego i nie będzie większej różnicy. Ja wiem, że nie mamy kasy, by ściągać same ligowe gwiazdy, potrzebni są też zawodnicy do gry z ławki itd. Misiak może ma potencjał, reszta to jednak na tę chwilę niewypały i nie zrobili wyraźnej różnicy na plus. Słabo to wygląda.
Zapomniałem dodać że Znicz nas goni i to bez pana Misiury
kompromitacja na dzien dobry. nie ma wymowki na remis z Chrobrym Glogow. to jedynie oznacza, ze z silniejszymi rywalami nie mamy na co liczyc. zaczynam rozumiec ta cala 'sciemke’ trenera Misiury, wyjazdy na staze zagraniczne, schematy gry, nowoczesny futbol, wymiennosc pozycji. Panie trenerze polski futbol od czasow Kazimierza Gorskiego, czy Jacka Gmocha nie popelnil zadnego wiekszego progresu, co najwyzej kompletny regres merytoryczny i sportowy. kiedy trener Franciszek Smuda zmienial pozycje jakiegos gracza, to przynosilo to wymierne efekty, jak chociazby Rafal Siadaczka z napastnika na lewego obronce. my za to po chwaleniu sie, ze z Oskara Tomczyk zrobilismy wahadlowego, bo taki ma byc nowoczesny zawodnik, opchnelismy go do Bologny B.
.
ogladalem filmiki z obozu w Turcji. i napisze teraz, ze nie dziwie, iz z Chrobrym mamy tak mierny wynik. nie widzialem tam zadnej ciezkiej pracy. tylko jajca. dzien w dzien jajca i zero ciezkiej pracy. potem sie dziwic wypowiedziom chociazby Rafala Gikiewicza, kiedy porownuje nasze ekipy z Bundesliga, ze tam zjedli by nas na sniadanie. dlaczego? po pierwsze umiejetnosci zawodnikow. po drugie, kiedy nawet najlepsi polscy pilkarze docieraja na ten poziom, to nie daja rady, bo treningi sa naprawde ciezkie, przeciazajace umiejetnosci naszych gwiazd.
.
oboz w Turcji = jajca z ciezkiej pracy.
No, ale też materiały na youtube są specyficzne i raczej opierają się na pokazywaniu głupawek niż ciężkiej pracy. Ja za tym nie przepadam, nigdy nie oglądałem tego „łączy nas piłka”, które wylansowało takie zakulisowe heheszki. Ale to jest bardziej tandetnie sztuczne niż odzwierciedla prawdziwe realia obozu. Zgodzić się mogę co najwyżej, że piłkarze w Polsce powinni ciężej trenować.
No cóż… mecz zgodnie z przewidywaniami. Maluteńki plusik mogę dać za to, że drużyna nie zaskoczyła in minus, a przecież widzieliśmy wiele takich rozczarowań w tym i poprzednim sezonie. Nie jest to jakaś tragedia, ale nie wyglądało to dużo lepiej niż na jesieni. Tak jak się spodziewałem: dalej gramy bardzo podobnie, taktyka praktycznie ta sama, dalej mamy problem oddać jakikolwiek groźniejszy strzał. Pewnie znów trener Misiura będzie przekonywał, że jest bardzo dobrze, że może wymagamy za wiele, że gdyby Barnowski nie był na spalonym i strzelił, że w drużynie Chrobrego jest tam jakiś obrońca, co idealnie pasował żeby wystawić przeciw niemu Krawczyka, ale nie wyszło, bo los nas nie lubi.
/
Nie, nie chcę jeździć po trenerze. Wiadomo też, że przesympatyczny gość itd. Chcę napisać, że niestety przez przerwę zimową raczej niewiele się zmieniło i ciężko z czymś takim celować w awans. Po prostu, nawet jeśli mało to odkrywcze. Na początku sezonu jeszcze w tej ekipie była wielka werwa, entuzjazm spotkanie jak ten w Opolu były wręcz porywające. Żeby bić się o czołowe lokaty trzeba mocno punktować. Czasem się powinie noga, ale w każdym meczu trzeba być stroną bliską zwycięstwa. Ten mecz mógłby trwać i 3x tyle i nie wiem, czy byśmy cokolwiek strzelili. I nie wiem też jak trener może później twierdzić, że dalej będziemy grać ofensywnie i w sposób atrakcyjny dla kibiców… Momentami usypia się na naszych meczach, nic się tam nie dzieje.
/
Ogólnie gdyby kasa była mniejsza, to nie miałbym z tym większego problemu. Jednak jeśli dane np ze skarbu kibica przeglądu sportowego są w miarę ok, to mamy jeden z najwyższych budżetów w lidze, tylko Kraków nas wyprzedza. Taka gra, to nie za taką kasę. My punktujemy na poziomie jakiegoś tam Górnika Łęczna, czy innego zespołu, który z dużo niższym budżetem coś tam wygra, coś przegra i wejdzie do baraży. Ostatnie 10 meczów, to 3 zwycięstwa, 4 remisy, 3 porażki. Bramki: 16-14. Wg mnie rewolucja letnia wyszła bardzo średnio i zgadzam się, że trener jest za nią współodpowiedzialny. Potencjał Kuna, czy Pacheco jest marnowany, bo zamiast dorzucić kilku sensownych grajków my kombinujemy, kto pasuje nam do szachowej wizji piłki i zwiększy pole manewru. Poważnie, jak trener powiedział w grudniu, że naszym problemem jest brak zmienników do rotacji, to się lekko podłamałem. Więcej Krawczyków…