Iban Salvador – studium osobliwości.

Albo go kochasz, albo nienawidzisz. Nie ma nic pomiędzy. O kim mowa? Oczywiście o piłkarzu, który od początku swojego pobytu w Polsce często pracuje na miano tego najbardziej irytującego zawodnika, jaki biega po naszych krajowych boiskach. Przed Państwem Iban Salvador!

Iván Salvador Edú, bo właściwie tak nazywa się ten urodzony w hiszpańskim L’Hospitalet de Llobregat dwudziestodziewięcioletni zawodnik. Iban oprócz kastylijskiego obywatelstwa, z uwagi na pochodzenie części rodziny, ma jeszcze paszport Gwinei Równikowej i to właśnie na reprezentowanie barw tego kraju zdecydował się Salvador. No dobra, ale nie o tym gdzie grał Iban czy ile bramek strzelił, chcesz czytelniku przeczytać.

Kto z nas nie pamięta występów Ibana przeciwko Nafciarzom, jeszcze w barwach Miedzi Legnica. Pierwszy mecz na dolnym Śląsku przegraliśmy 0:4. Wprawdzie Iban spędził wtedy na murawie zaledwie 19 minut, jednak w tym czasie już zapracował sobie na żółtą kartkę. W rewanżu przy Łukasiewicza Salvador na dłużej wrył się w pamięci Nafciarzy. To właśnie on doprowadził do białej gorączki, a w efekcie do czerwonej kartki Łukasza Sekulskiego. Jak trudne to zadanie niech świadczy sam fakt, że nasz kapitan w całej swojej piłkarskiej karierze tylko TRZYKROTNIE był wykluczany z zawodów przez arbitra. Trzy czerwone kartki w niemal 400 meczach, to o czymś świadczy. Iban w swojej karierze już dziewięciokrotnie oglądał czerwoną kartkę, a na swoim koncie ma niemal 100 spotkań mniej od naszego kapitana. Jeśli spojrzymy na żółte kartki, to tutaj jest przepaść. Hiszpan w 338 meczach obejrzał nich 148, Sekulski zaledwie 44.

„Gdy masz mnie w swojej drużynie, bardzo mnie lubisz, ale kiedy gram przeciwko mnie nienawidzisz.”

To cytat z wywiadu, którego w lipcu Salvador udzielił naszemu portalowi. (CAŁOŚĆ TUTAJ) Nie sposób jednak się z tymi słowami nie zgodzić. Sam wielokrotnie od dnia kiedy Hiszpan został naszym piłkarzem, powtarzałem te słowa. Popatrzmy, chociażby na rywalizację Ibana ze swoim byłym klubem, już w barwach Wisły. Salvador w niebiesko-biało-niebieskich barwach mierzył się z Miedzianką trzykrotnie. Efekt to 136 minut na boisku, jedna czerwona kartka dla niego (za dwie żółte) oraz jedna czerwona kartka dla rywala, przy której to Iban miał bardzo wyraźny udział.

Niestety w cyklu rocznym Salvadora przychodzi na obczyźnie taki okres, kiedy nawet przywdziewanie konkretnych barw klubowych, nie pomaga bronić jego zachowania. Niestety wszystko wskazuje na to, że Iban bardzo ciężko znosi naszą polską jesienną depresję. Tak było już w Legnicy, tak jest i teraz w Płocku.

Końcówka roku zawsze jest dla Gwinejczyka tym trudnym okresem, kiedy jego głowa nie do końca jest obecna wraz z resztą ciała na boisku. Już w Legnicy w sezonie 2023/24 w okresie od końca października do końca roku rozegrał w 6 meczach zaledwie 183 minuty, trzykrotnie nie łapiąc się nawet do składu Miedzi.

Sezon 2024/25 już w barwach Nafciarzy to też kiepska końcówka roku. Gwinejczyk spędził wówczas na murawie 49 minut. Zdołał w tym czasie obejrzeć 3 żółte kartki, z czego dwie w ciągu 11. minut wspomnianego meczu przeciwko Miedzi Legnica. Warto jednak dodać, że Salvador był od chwili pojawienia się na boisku wybitnie prowokowany przez byłych kolegów. Pierwszą żółtą kartkę zobaczył, za zbyt ekspresyjne domaganie się żółtej kartki dla rywala. Inna sprawa, że Kamil Drygas zasłużył wówczas nie na żółtą, a na czerwoną kartkę za celowe pociągnięcie Ibana za włosy. Damian Kos wówczas nie zdecydował się na skorzystanie z pomocy VAR-u i ostatecznie to nasz piłkarz został ukarany. Minęło 6. minut, a Iban już mógł skierować swoje kroki pod prysznic, gdyż po faulu na Chuce sędzia Kos pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Chyba wszyscy pamiętamy naszą wściekłość na zachowanie reprezentanta Gwinei Równikowej. Najlepszym wyrazem tego był fakt, że w ocenach pomeczowych to właśnie Salvador dostał pierwszą historyczną w tamtym sezonie ocenę 1.

Panie i Panowie, niektórzy się już niecierpliwili, można było wątpić, czy ten moment nadejdzie, ale mamy to – pierwsza jedynka w tym sezonie. Absolutnie karygodny występ Gwinejczyka, który trwał zaledwie 11 minut. Kuriozum dodaje fakt, że jedną z żółtych kartek dostał za wykłócanie się z arbitrem. Na ten moment statystyki Ivana Salvadora w Wiśle to 520 minut rozbite na 12 meczów, w których strzelił jednego gola i zgromadził 3 żółte kartki + 2 w Legnicy, które zamieniły się na czerwoną. Wypada stwierdzić, że na ten moment Ivan nie daje Wiśle tego czego się od niego oczekiwało.

Tak opisywaliśmy jego pobyt na boisku w Legnicy.

Obecny sezon również nie wygląda najlepiej pod tym względem. Jak do ej pory od końca października Hiszpan rozegrał 125 minut. Zawsze pojawiając się na murawie jedynie w chrakterze rezerwowego. Noty, jakie zbierał to: 3,62 za mecz z Radomiakiem, 3,33 za mecz z Pogonią (najniższa nota w zespole), 3,33 za mecz z Motorem. Ocen za mecz w Zabrzu wprawdzie jeszcze nie publikowaliśmy, ale coś mi mówi, że Iban znowu nie podbił waszych serc swoim występem. Jeżeli dołożymy do tego zachowanie boiskowe Salvadora, to uzyskujemy kolejny raz obraz piłkarz, którego głowa jest razem z rodziną w słonecznej Hiszpanii, a ciało cierpi na boiskach Ekstraklasy. Dodatkowo czuję, że rola rezerwowego nie ułatwia. Dobrze wiemy, że są tacy piłkarze, dla których ławka jest miejscem na wodę i bluzę, a nie ich szanowne cztery litery.

Podczas meczu z Motorem Iban dał pierwszy tak ewidentny przejaw swojego trudnego charakteru. Sędzia Sylwestrzak wycenił to zachowanie Salvadora na żółtą kartkę. Jasne, możemy to tłumaczyć tym, że w Lublinie iskrzyło od samego początku. Jeszcze w pierwszej połowie kiedy doszło do starcia Stolarskiego z Łukaszem Sekulskim Iban znalazł się w centrum masowej konfrontacji na murawie. Wtedy to został przez Rodrigeusa trafiony w twarz, czego nie zobaczyli sędziowie. Niemniej jednak nawet mając na uwadze tamto zajście, profesjonalnemu piłkarzowi nie przystoi takie zachowanie.

To dziecinne zachowanie. Rozmawiałem z trenerem Mariuszem Misiurą i mówił, że bierze go z pełnym ekwipunkiem. Taki jest i trzeba umieć tym zarządzać – stwierdził Marcin Żewłakow.

– Myślę, że Salvador ma to tak wpisane w swoje „ja”, że lepiej tego nie zabierać, bo stracisz również jego umiejętności. Ten piłkarz tak już ma. Jest niełatwy do prowadzenia – dodał Filip Surma

Tak całość podsumowali komentatorzy Canal + podczas transmisji spotkania #MOTWPŁ

Niestety w Zabrzu nie widać było poprawy.

Zachowanie Ibana w Zabrzu.

To, co zobaczyliśmy w Zabrzu, to chyba najgorsza wersja Gwinejczyka. Przy straconym golu leżał i sugerował faul widmo. Co gorsza, zaledwie kilka minut później mógł osłabić zespół swoim idiotycznym i bezmyślnym zachowaniem. Pozostawiające niesmak wejście w Erica Janże, łokieć wprost na głowę rywala. Tylko i wyłącznie litości zespołu sędziowskiego pod przewodnictwem Karola Arysa, Iban zawdzięcza to, że pozostał na murawie.

Trener Misiura, w myśl zasady, jak chcecie kogoś krytykować, to krytykujcie mnie, a nie moich piłkarzy, broni Gwinejczyka. „Zwracamy na Ibana za dużo uwagi. O podobnych zachowaniach innych zawodników się nie mówi” takimi słowami skomentował występ Salvadora w Zabrzu. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet wśród kibiców Wisły coraz częściej słuchać głosy, mówiące, że Ibanowi peron na ten rok już odjechał.

Charakter Savadora to jedno, jego piłkarska jakość to jednak zupełnie inna sprawa. Nawet kiedy głowa odlatuje, potrafi on zrobić dużo dobrego dla zespołu. Wystarczy spojrzeć na ostatnie spotkanie. To właśnie Salvador w końcówce meczu świetnym podaniem obsłużył Matchoia Dialo. Gdyby Portugalczyk wykazał się lepszą skutecznością, kto wie, czy nie wracalibyśmy ze stadiony przy Roovelta z kompletem punktów. W samej Ekstraklasie Iban strzelił dla Nafciarzy dwa jakże ważne gole. To on w Częstochowie, po niewykorzystanym przez Łukasza Sekulskiego rzucie karnym, ustawił sobie piłkę przy rzucie wolnym i pięknym bezpośrednim uderzeniem pokonał Trelowskiego. Nie mogę nie wspomnieć też o meczu z Zagłębiem Lubin, gdzie Salvador pojawił się na murawie w 81 minucie, a w doliczonym czasie gry fenomenalnym uderzeniem lewą nogą pokonał Dominika Hładuna i dał nam jakże ważne 3 punkty. Do tego trzeba też pamiętać, że wielokrotnie Iban dawał nam na boisku ten element „magiczny”. Dodatkowym atutem Salvadora pod okiem Mariusza Misiury jest niewątpliwe zaangażowanie Gwinejczyka w grę defensywną i walkę o piłkę.

Jeżeli cofniemy się do wiosny sezonu 2024/25 to dostajemy obraz Ibana, który cieszy się grą. Najlepszym dowodem na to jest niewątpliwie fakt, ze to właśnie Salvador został przez was wybrany piłkarzem Wiosny. Warto podkreślić, że wygrał w tym plebiscycie ze sporą przewagą nad kolegami.

Tutaj należy sobie postawić jedno, bardzo trudne pytanie. Czy Wisła Płock i Iban Salvador to mariaż kompletny? Czy wiosenna wersja napastnika rodem z Hiszpanii wynagradza tą z końcówki roku. Czy Wisłę stać na to, aby w Ekstraklasie ryzykować wystawianiem na boisko piłkarza, którego tak łatwo sprowokować, i który w dosłownie każdej chwili może osłabić drużynę? W Zabrzu gola straciliśmy właśnie wtedy, kiedy Iban, zamiast skupić się na grze, wolał leżeć i wykłócać się z arbitrem o faul widmo. Stać nas na takie straty i kolejne ryzyko? Na te i inne pytania musi odpowiedzieć sobie sztab szkoleniowy Nafciarzy. Wierzę jednak, że bez względu, jaka decyzja zapadnie przy Łukasiewicza, jeśli Iban pozostanie z nami na dłużej, wiosną da nam wiele radości. Na pewno też napsuje jeszcze wielu rywalom krwi. Oby tylko w tym sportowym znaczeniu.

Kopnij dalej

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Cezary

    Jest problem z Ibanem z jednej strony gwarantuje emocje z drugiej zagrożenie tak jak w meczu z górnikiem nie wiem dlaczego nikt w klubie nie potrafi do niego dotrzeć jako piłkarz ok umiejętności ma ale z drugiej strony nawet przy bardzo brutalnym faulu na nim sędziowie już nie reagują bo to Iban gdyby nie jego osobowość to naprawdę niezły grajek ale mam duże wątpliwości jeszcze do renegata dlaczego nikt nie ują się za Ibanem w meczu z górnikiem? Może dlatego że nawet jego koledzy nie traktują go poważnie bardzo lubię chłopa ale……

  2. Lukasz

    Ma wartości piłkarskie. Wspomniany Rakow czy Zagłębie tego dowodzą. Tego odebrać mu nie można. Ale ja nie chce takiego zawodnika co się turla bez sensu po boisku. W Zabrzu straciliśmy bramkę przez jego zachowanie. A była szansa na 3 punkty. Generalnie, liczę na to, że odejdzie. No chyba, że z Lechem walnie dwie 🙂

  3. Konrad

    Ma umiejętności, ale bilans wychodzi na minus. W zgodnej opinii ekspertów i kibiców innych drużyn jest najbardziej wkurzającym zawodnikiem w ekstraklasie. Dla mnie to się nie kalkuluje. Opinia o Wiśle wśród osób postronnych jest przez niego niższa, a to też ma swoją wycenę. Sam go chwaliłem w najlepszych momentach, ale na tę chwilę bym go odstrzelił, bardziej się człowiek boi, że coś odwali, niż ma nadzieję na ofensywny błysk. Jeśli mamy walczyć o puchary, to zdecydowanie byłbym spokojniejszy bez Salvadora. Jak ma problemy z kontrolą agresji, to nie wiem, niech sobie poboksuje worek, a nie utrudnia życie drużynie, która jest przecież najważniejsza.

  4. ILOVEWRO

    Czuć, że nie piszesz tylko dla algorytmów – to się docenia.Dobrze się to czytało. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Są miejsca w sieci, gdzie się wraca – myślę, że właśnie tu znalazłem kolejne.

Dodaj komentarz