Tradycja podtrzymana, czyli relacja z meczu #KORWPŁ

Nafciarze przed spotkaniem w Kielcach tracili gola w każdym poprzednim wyjazdowym spotkaniu. Tak też było na ExbudArenie. Odpowiedzieliśmy trafieniem Łukasza Sekulskiego. Mecz zakończył się więc remisem 1:1 i po ostatnim gwizdku sędziego Kosa staliśmy się liderem Ekstraklasy! Idealne zwieńczenie tego fenomenalnego roku dla Nafciarzy!

Starcie najbardziej doświadczonego trenera z debiutującym w tym sezonie szkoleniowcem Nafciarzy. Jacek Zieliński kontra Mariusz Misiura! To musiało być widowisko!

19:00 RUSZYLI!!

Długo nie kazali nam piłkarze czekać na pierwszy strzał w tym meczu. Jego autorem debiutujący w wyjściowej jedenastce Korony Nikodem Niski. Na nasze szczęście strzał pomocnika Korony poszybował wysoko ponad naszą bramką. Dwie minuty później zawodnicy Korony już zatrudnili Rafała Leszczyńskiego. Masz bramkarz jednak w fantastycznym stylu powstrzymał uderzenie Tamara Svetlina. Chwilę trwało wznowienie gry, bowiem na murawie leżał Marcus Haglind-Sangre. Szwed został podeptany przez Pau Reste. Niestety sędzia Kos nie zauważył tego zajścia. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Niskiego i Antonin był bliski umieszczenia piłki w naszej bramce. Na nasze szczęście interweniował w porę Tomas Tavares i nadal mieliśmy bezbramkowy remis. Kiedy już miałem napisać, że mecz trochę siadł po początkowym naporze gospodarzy, Łukasz Sekulski ożywił wszystkich. Cudowne dośrodkowanie Dominika Kuna i nasz kapitan wykorzystał chwilę zawahania obrońców Korony. Głowa z najbliższej odległości otworzył wynik tego spotkania! Scyzoryki błyskawicznie szukały wyrównania. Nafciarze byli jednak na to gotowi. Najpierw uderzenie Wiktora Długosza zatrzymało się na naszych defensorach, a po chwili poprawka Remacla wysoko ponad poprzeczką. W odpowiedzi dobra akcja Rogelja zastopowana przez Xawiera Dziekońskiego. W 20. minucie kolejna próba Niskiego tym razem piłka po rykoszecie wylądowała na naszej poprzeczce. Chwilę później z ostrego kąta próbował Leceouche. Zbyt słaba to była próba, by pokonać Dziekońskiego. 

Po 30 minutach meczu można było śmiało powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze Nafciarze nie zremisują bezbramkowo trzeciego meczu z rzędu. Po drugie Korona Kielce to ani Lech Poznań, ani Cracovia. Zdecydowanie bardziej otwarty mecz prezentowały nam obie ekipy. Niż te dwa poprzednie widowiska, jakie oglądaliśmy przy Łukasiewicza. 

W 31. minucie Andrias Edmundsson poszukał swojego gola. Jego uderzenie z linii pola karnego padło jednak łupem Dziekońskiego. Chwilę później centro strzałem popisał się Quentin. Ponownie czujny w bramce był jednak Dziekoński. W tej samej akcji to właśnie Francuz dośrodkowywał z rzutu rożnego. Piłka spadła wprost pod nogi Tavaresa. Niestety Portugalczyk nie zorientował się w porę i obrońcy zdołali wyjaśnić sytuację. W 38. minucie pojedynek sam na sam z Dziekońskim przegrał Wiktor Nowak. Nawet gdyby nasz piłkarz wyszedł z tego starcia zwycięsko, to i tak wychowanek Pegaza Drobin był w tej sytuacji na spalonym. W końcówce pierwszej połowy swoją okazję miał Resta. Na nasze szczęście jego uderzenie nie zbiegło się ze światłem bramki. Pomimo dwóch doliczonych minuty wynik do przerwy nie uległ już zmianie. Nafciarze na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. 

20:03 ruszyli na drugie 45 minut!

Brzydko zaczęła się druga część meczu. Smolarczyk nieprzyjemnie faulował w środkowej strefie Pacheco. Sędzia Kos nie zdecydował się jednak na karę indywidualną. Chwilę później serca wszystkich Nafciarzy zamarły. Błąd w rozegraniu naszych defensorów. Do bezpańskiej piłki dopadł Svetlin i przegrał pojedynek jeden na jeden z Leszczyńskim. Nasz bramkarz kolejny raz udowodnił, że jest w ścisłej czołówce najlepszych golkiperów Ekstraklasy. W 56. minucie na indywidualną akcję i strzał zdecydował się Pacheco. Niewiele zabrakło do szczęścia naszemu rozgrywającemu. Chwilę później dośrodkowanie Quentina doszło do Łukasza Sekulskiego. Nasz kapitan błyskawicznie huknął jak z armaty. Niestety na drodze piłki stanął Dziekoński. Po kwadransie gry w drugiej części gry trener Jacek Zieliński zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. W miejsce Popova i Niskiego na murawie pojawili się Marcin Cebula oraz Nikolov. Miało to zdecydowanie zwiększyć potencjał ofensywny zespołu Kielczan. W 64. minucie Sotiriou faulował Wiktora Nowaka przed polem karnym Dziekońskiego. Do piłki podszedł Dani Pacheco i dośrodkował tak, że bramkarz Korony musiał ratować się interwencją. Na nasze szczęście tak niefortunnie wybił piłkę, że ta spadła wprost na głowę Nowaka. Wiktorowi pozostało tylko dopełnić formalności. Sędzia Kos wskazał na środek boiska i mieliśmy 2:0. Niestety, analiza VAR pokazała, że Wiktor w chwili dośrodkowania Pacheco znajdował się na pozycji spalonej. W 72. minucie podwójna zmiana w Wiśle. Na boisku pojawili się Niarchos i Mijusković. Zastąpili oni Sekulskiego oraz Pacheco.  W 80. minucie z kontratakiem popędził Kun. Niestety jego podanie nie zostało dobrze przyjęte przez Nowaka i skończyło się na strachu wśród Kielczan. Chwilę później boisko opuścił Tavares, robiąc miejsce Ibanowi. W 82. minucie indywidualna akcja Długosza zatrzymana przez Niarchosa. W odpowiedzi popędził z piłką Nowak. Niestety jego strzał poszybował obok bramki. Szkoda tej sytuacji Wiktora. Mógł zachować się w niej po koleżeńsku i podać do któregoś z kolegów. 

Korona szukała wyrównania za wszelką cenę i niestety udało się to w 84. minucie. Strzał Nono odbił się od Sotiriou i zaskoczył Leszczyńskiego. Niestety nie było mowy o anulowaniu tego gola przez VAR. 

Obie ekipy do końca szukali tego decydującego trafienia. Nikomu się to jednak nie udało. Nafciarze tym samym zaliczyli 10 mecz bez porażki z rzędu. Ósmy mecz wyjazdowy z jednym golem straconym. Szósty wyjazdowy remis 1:1.

Korona Kielce 1-1 Wisła Płock
Kóstas Sotiríou 84 – Łukasz Sekulski 13

Korona: 1. Xavier Dziekoński – 26. Wiktor Popow (59, 77. Marcin Cebula), 24. Bartłomiej Smolarczyk (76, 61. Jakub Budnicki), 44. Kóstas Sotiríou, 5. Pau Resta, 3. Konrad Matuszewski (76, 21. Konrad Ciszek) – 71. Wiktor Długosz, 88. Tamar Svetlin, 8. Martin Remacle (69, 10. Nono), 15. Nikodem Niski (59, 11. Władimir Nikołow) – 70. Antoñín.

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj (90, 6. Krystian Pomorski), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche – 14. Dominik Kun, 84. Tomás Tavares (81, 66. Iban Salvador), 8. Dani Pacheco (72, 25. Nemanja Mijušković) – 30. Wiktor Nowak (90, 2. Kevin Čustović), 20. Łukasz Sekulski (73, 9. Giánnis Niárchos).

żółte kartki: Smolarczyk – Niárchos.

sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
widzów: 8356

Kopnij dalej

Ten post ma 2 komentarzy

  1. renegat

    kolejne pozytywne zaskoczenie w tym sezonie. myslalem, ze tym razem nas dopadna, a tu przyzwoity wynik na trudnym terenie. naleza sie podziekowania p. Rafalowi Leszczynskiemu, bo to on nas uratowal na poczatku spotkania, kiedy po 15 minutach moglo byc spokojnie 2 a moze 3 do 0 dla Korony. potem swietne dosrodkowanie Kuna do Sekulskieo i mecz ulozyl sie (pod nas) dla nas dobrze, bo przy innym scenariuszu moglo byc roznie.
    .
    mielismy wiele szczescia w rundzie jesiennej, szczegolnie w wyjazdowych spotkaniach. jednak nie zapominajmy, ze tabela w tym sezonie jest bardzo splaszczona. znaczna znika formy i mozna wyladowac w strefie spadkowej, roznice sa niewielkie. trzeba wzmocnic koniecznie druzyne w zimie, ale w zasadzie tylko w ataku, gdzie potrzeba nam wiecej opcji. z tym, ze mam tutaj watpliwosci, bo nisko cenie umiejetnosci p. dyrektora Kucharskiego po letnim oknie transferowym, gdyz nie spelnil moich oczekiwan. ale nie bede juz mu wyliczal, niech sie cieszy gwiazdka z reszta druzyny.

  2. Marcin

    Dzięki za ten rok, Panowie. I powodzenia na wiosnę. Pamiętajmy, że w słynnym sezonie 22/23 po 18 kolejkach mieliśmy większą przewagę nad strefą spadkową niż dzisiaj (!), nie wieszczę, że będzie jakiś dramat, ale lepiej stąpać rozsądnie i twardo po ziemi, niż czuć się pewniakiem na puchary. Dobrej głowy, trzymajmy się zdrowo!

Dodaj komentarz