Każda seria kiedyś się kończy, czyli relacja z meczu #WPŁWID

Walentynkowy wieczór miał wyglądać dla Nafciarzy i ich kibiców zdecydowanie inaczej. Wisła niestety przegrała z Widzewem 0:2 i tym samym zakończyła swoją serię spotkań ze straconą góra jedną bramką. Skończyła się też seria spotkań bez wygranej Widzewa. Gole w tym spotkaniu zdobyli Sebastian Bergier w pierwszej połowie z rzutu karnego. W drugiej połowie wynik ustalił Emil Kornvig.

Rzut oka na składy. W zespole Nafciarzy Mariusz Misiura zdecydował się na jedną zmianę względem spotkania w Gliwicach. W miejsce Dominika Kuna do wyjściowej jedenastki wskoczył Dominik Sarapata. Natomiast na ławce rezerwowych znalazł się nieobecny podczas meczu z Piastem Giannis Niarchos.

Trener Jovićević natomiast mocniej zamieszał w wyjściowym składzie. Trzy zmiany względem przegranego spotkania z GKS-em Katowice. Na murawie od pierwszej minuty pojawili się Marcel Krajewski, Stelios Andreou oraz Mariusz Fornalczyk. Tym samym w wyjściowej jedenastce zabrakło miejsca dla Angela Baeny. Carlosa Isaaca oraz Ricardo Visusa.


Ruszyli!

Nafciarze zaczęli mecz spokojnie. Badanie rywali trwało do 4. minuty kiedy to po krótko rozegranym rzucie rożnym w pole karne Widzewa dośrodkował Zan Rogelj. Piłka trafiła do Łukasza Sekulskiego który sprytnie zgrywał ją przed bramkę. Niestety tam skutecznie interweniował jeden z defensorów gości. W odpowiedzi uderzenie głową Bergiera. Minimalnie nad naszą bramką. Wymiana ciosów trwała dalej. Najpierw ładnie w polu karnym odnalazł się Wiktor Nowak, jednak nie zdołał oddać strzału. Po chwili po rzucie rożnym uderzał głową Mijusković. Minimalnie nad poprzeczką. Po tej krótkiej wymianie ognia, zapanował chwilowy rozejm na boisku. W 15. minucie doszło w naszym polu karnym do spięcia na linii Pacheo – Lerager, zakończone rozmowa wychowawczą z sędzia Gryckiewiczem. W 22. minucie żółtą kartką ukarany został, za uderzenie w twarz Marcela Krajewskiego, Wiktor Nowak. Chwilę później dośrodkowanie z prawej strony Juljana Shehu, zamieszanie w polu karnym Nafciarzy i Quentin ratował nas wybiciem piłki. Im dalej w mecz, tym gorzej to wyglądało dla podopiecznych Mariusza Misiury. W 30. minucie miał miejsce jeden z nielicznych ataków Wisły. Niestety uderzenie Rogelja zostało zablokowane przez Fornalczyka. Widzew natomiast co chwila zamykał nas w hokejowym zamku. Na nasze szczęście bez większego zagrożenia dla naszej bramki. Jedno z dośrodkowań spadło na głowę Sebastiana Bergiera, a chwilę później trafiło przypadkowo w rękę Marcusa Haglinda-Sangre. Gdy sędzia Gryckiewicz udał się do monitora aby ocenić tą sytuację, to w naszym polu karnym doszło do zamieszania w naszym polu karnym. Spięcie między Rafałem Leszczyńskim a Mariuszem Fornalczykiem zakończyło się żółtymi kartkami dla obu panów. Gdy sędzia wrócił do monitora, decyzja mogła być tylko jedna. Rzut karny dla Widzewa. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Sebastian Bergier, i pewnym strzałem w prawy róg pokonał naszego bramkarza. Chwilę później został jeszcze ukarany żółtą kartką za prowokacyjne zachowanie względem kibiców zgromadzonych na sektorze D. Nafciarze Błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat. Lewą strona boiska popędził Quentin, jednak został wycięty na linii pola karnego przez Steliosa Andreu. Sędzioa Gryckiewicz orzekał jednak, że faul miał miejsce przed linią pola karnego i podyktował jedynie rzut wolny dla Wisły. Do piłki podszedł Dani Pacheco i … minimalnie przestrzelił. W 44. minucie kolejne bardzo dobrze przejecie piłki Nafciarzy. Z futbolówką ruszył Jurić, jednak został powalony przez Marcela Krajewskiego. Piłkarz Widzewa za ten faul ukarany został żółtą kartką. Jednak prócz tego nie mieliśmy żadnej korzyści. Dośrodkowanie Pacheco bowiem nie znalazło żadnego adresata w polu karnym Drągowskiego. Sędzia Gryckiewicz wprawdzie przedłużył pierwszą część meczu o 5 minut, jednak nie dało to zbyt wiele Nafciarzom i na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:1.

W przerwie jedna zmiana w zespole Wisły. W miejsce Dominika Sarapaty na drugą część meczu wyszedł Dominik Kun.

Druga połowa zaczęła się od ataków Nafciarzy. Nie wynikało jednak z nich, żadne większe zagrożenie dla bramki Drągowskiego. W zasadzie nasze ataki ograniczały się do prób wstrzelenia piłki w pole karne gości. W 49. minucie strata obrońców gości pod własnym polem karnym. Piłkę przejął Deni Jurić, jednak uderzył wprost do koszyczka bramkarza Widzewa. W odpowiedzi w 52. minucie z dystansu uderzał Bukari. Leszczyński bez trudu zatrzymał ten strzał skrzydłowego rodem z Ghany. Minutę później żółtą kartką ukarany został jeden z członków naszego sztabu szkoleniowego. W 56. minucie po rzucie rożnym z prawej strony boiska, głową uderzał Sangre. Niestety zbyt lekko i wprost w Drągowskiego. W odpowiedzi Fornalczyk z dystansu uderzył w poprzeczkę bramki Rafał leszczyńskiego. Nasz bramkarz w tej sytuacji mógł mówić o wielkim szczęściu. Dwie minuty później na strzał z dystansu zdecydował się Konvig. Pomylił się nieznacznie. Po pierwszym dobrym kwadransie drugiej połowy, Nafciarze znowu stracili inicjatywę. Coraz częściej do głosu dochodzili goście. W 65. minucie druga zmiana w talii Mariusza Misiury. Boisko opuścił Deni Jurić, a jego miejsce zajął Giannis Niarchos. W 69. minucie meczu sam na sam z Rafałem Leszczyńskim znalazło się biegające po boisku 5 mln Euro. Jak to się mogło skończyć? Oczywiście niczym wielkim. Dopiero wycofanie piłki do Shehu, i potężny strzał kapitana gości obił naszą poprzeczkę. Nafciarze wprawdzie cały czas próbowali odpowiedzieć, jednak z tych prób nie wynikało NIC. Masa dośrodkowań, i każde prosto w ręce Drągowskiego. Na kwadrans przed końcem meczu na murawie zameldowali się Matchoi Dialo oraz Kevin Custović. Boisko opuścili Wiktor Nowak oraz Zan Rogelj. W 76. minucie 5mln Euro drugi raz stanęło oko w oko z Rafałem Leszczyńskim. Tym razem piłkę wybił mu wracający Custović. Chwilę wcześniej w polu karnym Widzewa padł jak rażony piorunem Marcus Haglind-Sangre. Nasz obrońca po udzieleniu mu pomocy medycznej wrócił na murawę cały i zdrowy. W 86. ostatnia zmiana w zespole Wisły. Boisko opuścił Quentin, w jego miejsce pojawił się Fabian Hiszpański. Nafciarze atakowali, szukali wyrównania, a to Widzew podwyższył prowadzenie. Wszystko to za sprawą Emila Kornvinga i jego sprytnego wykończenia dobrej akcji gości. Niestety, każda seria się kiedyś kończy. Ta spotkań bez straty więcej niż jednej bramki stanęła na 20 meczach. W doliczonym czasie gry rzut wolny na honorowe trafienie próbował jeszcze zamienić Pacheco, niestety nieskutecznie. Piłka po murze wyszła jedynie na rzut rożny.

Sędzia Gryckiewicz doliczył wprawdzie 5 minut, jednak nie przyniosły one już bramek dla żadnej z ekip.


Wisła Płock 0-2 Widzew Łódź
Sebastian Bergier 38 (k), Emil Kornvig 89

Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj (74, 2. Kevin Čustović), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 25. Nemanja Mijušković, 13. Quentin Lecoeuche (86, 16. Fabian Hiszpański) – 18. Dominik Sarapata (46, 14. Dominik Kun), 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak (74, 17. Matchoi Djaló) – 20. Łukasz Sekulski, 99. Deni Jurić (65, 9. Giánnis Niárchos).

Widzew: 1. Bartłomiej Drągowski – 91. Marcel Krajewski (90, 4. Mateusz Żyro), 5. Stélios Andréou, 25. Przemysław Wiśniewski, 17. Christopher Cheng – 22. Osman Bukari (90, 19. Bartłomiej Pawłowski), 21. Lukas Lerager, 6. Juljan Shehu, 8. Emil Kornvig (90, 2. Carlos Isaac Muñoz), 7. Mariusz Fornalczyk (79, 77. Ángel Baena) – 99. Sebastian Bergier (79, 9. Andi Zeqiri).

żółte kartki: Nowak, Leszczyński, Rogelj, Haglind-Sangré – Fornalczyk, Bergier, Andréou, Krajewski.

sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
widzów: 8834

Kopnij dalej

Ten post ma 5 komentarzy

  1. Cezary

    Z nieba do piekła chociaż jedno i drugie to abstrakcja. Przed meczem brałem remis w ciemno z nadzieją na 3 punkty ale żeby któryś z tych wyników uzyskać to może trzeba mieć napastnika w zespole z całym szacunkiem do sekula w szatni ok wódz ale na boisku nie powala może trzeba mu dać inną funkcję w drużynie z drugim napastnikiem mam problem bo nie potrafię zapamiętać jego nazwiska czyli musi być dobry albo ja taki stary w nawiasie 63 lata koniec nawiasu ale chyba nie warto zapamiętywać jego nazwiska i oby po sezonie go nie było. Panie trenerze każda zmiana to koszmar wybór sarapaty to koszmar gra to koszmar tym bardziej że ten klub milionerów nic nie grał. 33 punkty i co dalej?

  2. renegat

    jak zwykle nie zgodze sie z Cezarym@ mam nadzieje, ze nie wezmiesz tego do siebie.
    .
    zagralismy po raz kolejny bardzo dobry mecz, nawet lepszy niz w Gliwicach. jednak przeciwnik byl po prostu silniejszy. w Widzewie przede wszystkim chodzi o zgranie. a wyglada na to, ze pewne procesy w Widzewie nabraly rozpedu, bo zaprezentowali sie pilkarsko wysmienicie. ten Kornvig wygladal jak pilkarz za 25 mln euro. jak na polska ekstraklase to naprawde duza roznica, kipial gosc energia. z drugiej strony ten rzekomy gwiazdor Bukari zmarnowal dwie 100% sytuacje a moze 200%. a wsrod komentatorow nawet sie nie zajakneli, ale wiadomo o co chodzi.
    .
    z drugiej strony Canal Plus w skrocie meczu (dobrze, ze ogladalem caly), pominal mimo wszystko kilka dobrych sytuacji zarowno Wisly Plock jak i Widzewa, przykladowo glowka Mijuskovica czy sytuacja Widzewa po fatalnej stracie Sarapaty.
    .
    swoja droga to bardzo dziwie sie szacownemu p. Misiurze, ze wystawil na Widzew Sarapate. chlopak kompletnie zostal stlamszony. przegralismy z kretesem srodek pola. naprawde nie chce chlopaka urazic, ani zniechecic do futbolu, ale jego miejsce poki co jest co najwyzej w drugiej druzynie. jego wystawienie to byla akcja sabotażowa… ale mam świadomość, ze p. Misiura rowniez dostrzegl ten blad.

    1. Cezary

      Spokojnie renegat wal śmiało ja już jestem na tyle stary że nie wiele rzeczy jest mnie urazić pozdrawiam

  3. TheCarloponti

    „Bo jak sie nie rozwijasz, to się zwijasz…”

  4. Marcin

    Jedna passa się kończy, druga zaczyna – aktualnie trwamy w serii meczów bez wygranej i na moje oko perspektywy na jej przerwanie zbyt dobre nie są, obrona już nie taka, jak jesienią, pary z przodu brakuje, a rywale jakby już nas efektywniej rozgryzają. Niestety, jeszcze kilka kolejek i będziemy mieć 5-6 punktów przewagi nad strefą spadkową (czyli tyle co nic). Nowego napastnika pewnie już nie będzie – trudno w tym momencie sezonu znaleźć kogoś solidnego, a decydenci wychodzą pewnie z założenia, że gramy tym, co mamy, bo lepszy napastnik na rynku się nie trafi.

Dodaj komentarz