Za nami zimowe okno transferowe sezonu 2025/26. Nafciarze ma piłkarskim rynku nie byli jacyś przesadnie aktywni. Mariusz Misiura mówił o „naszych pięciu minutach” i właściwie chyba to hasło przewodnie ostatnich miesięcy. Pora na podsumowanie miesięcy przygotować i tygodni intensywnych działań. Dzisiejszy artykuł sponsoruje cyfra sześć
Piłkarze z wozu, w budżecie lżej
Historia transferów wychodzących tej zimy to materiał na podręcznik dla prezesów i dyrektorów sportowych klubów Ekstraklasy. Podręcznik zatytułowany „Od sprzątania po miliony, czyli jak nie stracić twarzy, a zarobić”. Włodarze Wisły pokazali się w tym oknie pod tym względem z najlepszej strony. Nie jest to żadna wazelina tylko uczciwa ocena sytuacji.
Popatrzmy na to, od czego okno się zaczęło. Od porządków na liście płac. Klub opuścili Piotr Krawczyk, Maciej Gostomski oraz Oskar Tomczyk. W skrócie, piłkarze którzy zarabiali jak w pierwszym zespole, a grali w rezerwach. Chociaż w przypadku naszego byłego bramkarza nawet określenie „grał w rezerwach” jest ogromnym nadużyciem. Klub więc na starcie postawił na porządki. Uwolnienie budżetu płacowego to podstawa, jeśli chce się pozyskać nowych graczy. Ten zabieg wyszedł Wiśle można by rzec wzorowo. Nie wiem czy kibice znajdą na liście płac pierwszej drużyny jeszcze 2-3 nazwiska „zbędne”. Aktualnie pod tym względem kadra wydaje się, zbilansowana.
Podsumowanie porządków:
| Piotr Krawczyk | wolny transfer | -> GKS Tychy |
| 28 meczów, 6 bramek, 981 minut na boisku | ||
| Maciej Gostomski | wolny transfer | → Stal Mielec |
| 17 meczów, 26 bramek straconych, 2 czyste konta, 1530 minut na boisku | ||
| Oskar Tomczyk | transfer gotówkowy | -> Podbeskidzie Bielsko-Biała |
| 21 meczów, 1 gol, 1 asysta, 1131 minut na boisku | ||
Prawo i Rozsądek
Nafciarze oprócz sprzątania kadry, musieli też kierować się rozsądkiem jeśli chodzi o zarządzanie składem i jego głębią w pewnych obszarach. Tutaj pojawiają się dwa kolejne transfery wychodzące. Mowa oczywiście o Bojanie Nasticiu oraz Aleksandro Kalandadze. Panowie jakże różni, a jakże podobna była ich sytuacja w Wiśle Płock obecnie. Obaj bez większych szans na grę. Obaj jednak bardzo pozytywni. Bojan zdecydowani bardziej doświadczony. Sandro raczej na początku poważnej piłkarskiej przygody z piłką. Obaj jednak mieli bardzo ważny punkt wspólny, chcieli grać w piłkę regularnie. Ich marzeniem nie było wszak trenowanie piłki nożnej wyłącznie. A Mariusz Misiura nie był w stanie żadnemu z nich zagwarantować minut na placu z różnych powodów. Tak więc z klubie, po ważeniu bilansu zysków i strat zdecydowano o rozstaniu z oboma panami.
Moim zdaniem, ruch bardzo przemyślany. Chociaż jak pewnie niejeden z was, po ogłoszeniu rozwiązania umowy z Bojanem Nasticiem, uroniłem małą łzę, mając w pamięci czerwcowy finał baraży. Faktem jest jednak, że Bojanowi po tym właśnie finale należał się szacunek, i jeśli chciał grać to klub musiał pozwolić mu odejść i nie robiąc przy tym żadnych problemów. W przypadku Sandro sprawa wyglądała trochę inaczej. Gruzin furory w zespole Nafciarzy nie zrobił. Mariusz Misiura nie widział dla niego miejsca pod względem sportowym. Dla Wisły najlepszym rozwiązaniem było więc poszukać Sandro nowego pracodawcy. I tak się właśnie stało.
Podsumowanie rozsądnych transferów:
| Bojan Nastić | wolny transfer | → FK Zeljeznicar Sarajevo |
| 36 meczów, 1 asysta, 2478 minut na boisku | ||
| Aleksandre Kalandadze | transfer gotówkowy | → Dinamo Tibilisi |
| 9 meczów, 257 minut na boisku | ||
Burza i pieniądze
Czymże byłoby okno transferowe przy Łukasiewicza bez jakiejś dramy. Mieliśmy piłkarza płaczącego do telewizora, mieliśmy graczy którzy odejść nie chcieli i gotowi byli iść z klubem do sądu tak bardzo chcieli w Wiśle grać. Byli też tacy, którzy to cały czas twierdzili, że nigdzie nie odchodzą, a koniec końców uciekali. Ostatnio był nawet taki co ostatniego dnia obowiązywania kontraktu uznał, że może on by w sumie i chciał umowę przedłużyć. W skrócie, Wisła ma do takich piłkarzy pewnego rodzaju szczęście.
Jednak nigdy nie było piłkarza zdruzgotanego, ciemiężonego, nieludzko traktowanego, a nawet czującego się tak, jakby go nie było. I nie, nie wymyśliłem sobie tych określeń. To tylko ciekawsze zwroty jakie w kontekście wymuszania transferu do Hellas Verony padły w rozmowie Andriasa z Tomaszem Włodarczykiem z Meczyków. Na ten temat chyba powiedziane zostało już wszystko, ja tylko dodam, że agenci piłkarscy to w dużej mierze największe zło piłki nożnej. A gdybyś ktoś chciał poczytać więcej to odsyłam TUTAJ!
Koniec końców historia ta dotarła do happy endu. Piłkarz uradowany, ze łzami w oczach wysiadał z pociągu na peronie 9 i 3/4 w Weronie. W gabinetach przy Łukasiewicza natomiast z radością liczono pieniądze jakie z tytułu tego transferu zasilą klubową kasę. Ostatecznie pewne jest 2,5 mln Euro. Do tego dochodzą bonusy, które mnogą sięgnąć nawet kolejnego miliona. Oraz 10% od kolejnej sprzedaży Farera. W skrócie Piotr Sadczuk kolejny raz dał dowód na to, że co jak co, ale piłkarzy sprzedawać to on potrafi. Tym razem bijąc rekord wpływów do klubowej kasy z tytułu sprzedaży pojedynczego piłkarza.
| Andrias Edmundsson | transfer gotówkowy | → Hellas Verona (2,5mln €) |
| 50 meczów, 3 gole, 1 asysta 4220 minut na boisku | ||
Nafciarze ruszają na zakupy, czyli historia pięciu minut.
Chyba każdy z nas ma w rodzinie takiego wujka, który czeka zawsze na jeszcze większą promocję. Który mówi, ze inni są głupi bo kupują drogo. On wyczeka, aż kupi za bezcen. A później będzie się śmiał z sąsiada, który za swojego Passata z salonu zapłacił 100tyś, że on używanego na giełdzie, prawie tak dobrego, wyrwał za 1/4 tej ceny. Historia ta ma jednak zawsze inny finał, wujek nie kupuje Passata za 1/4 ceny, tylko Multiple z kręconym licznikiem. Ewentualnie BMW, spawane z 4 części. Niby też auto, ale nigdy nie wiesz na którym zakręcie odpadnie Ci koło.
No to tak właśnie wygląda Wisła Płock na zimowy rynku, pod katem zakupu kolejnych piłkarzy. Dobra, może i Multipla to najbrzydszy samochód na świecie ale to zawsze samochód i koniec końców dowiezie do celu. Może i tak, ale wstyd się w niej pokazać sąsiadowi. Kończąc już ten motoryzacyjny kącik, Nafciarze wprawdzie piłkarzy sprawdzili, ale… no właśnie, oceńcie sami.
Pierwszym zimowym wzmocnieniem zespołu Mariusza Misiury był Matvey Bakhno. Chociaż słowo wzmocnienie w kontekście osiemnastolatka który w dorosłej piłce zagrał w 13 meczach. Dodam, że mówimy o spotkaniach drugiego zespołu Lecha Poznań, czyli poziom trzecioligowy. Oczywiście nie odmawiam chłopakowi talentu, możliwości itp., jednak jakoś nie czuję, żeby dostał on chociaż szansę debiutu w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Raczej czuję debiut z Bronią Radom, dziś w samo południe.
Transfer numer dwa, czyli reakcja na kontuzję Tomasa Tavaresa podczas obozu w tureckim Belek. Tak w skrócie można opisać historię wypożyczenia do Wisły Dominika Sarapty. Spójrzmy jednak na ten ruch trochę szerzej. Nie tak dawno FC Kopenhaga zapłaciła za młodego pomocnika bagatela 4 mln €. Teraz piłkarz o wartości rynkowej ponad 3mln trafia do Wisły. Wprawdzie jest to tylko wypożyczenie, ale z opcją wykupu więc interes życia. Zapytam tylko dla kogo? Bo według mnie:
- Kopenhaga nie zyskuje nic, bo oddała zawodnika do ligi z której przyszedł. Zamiast przyzwyczajać go do duńskiej piłki i ogrywać chociażby na drugim poziomie rozgrywkowym w kraju klocków Lego.
- Dominik na Łukasiewicza trafił jako piłkarz … ratunkowy. Ot mamy uraz, ot musimy łatać dziurę. Bierzemy. Tomas Tavares w meczu z Legią Warszawa wszedł już w końcówce spotkania. Dominik nie podniósł się z ławki. W sumie w pięciu dotychczasowych kolejkach wystąpił trzykrotnie, Dwukrotnie zaczynał mecz w podstawowej jedenastce. Raz zmieniony w przerwie. Suma czasu gry 138 minut na 450 możliwych. No chyba nie o czymś takim marzył młody pomocnik.
- No i na koniec spójrzmy co w tej sytuacji zyskuje Wisła. Piłkarza, i tutaj mógłbym postawić kropkę. To by jednak było zbyt proste. Ogrywamy zawodnika, który koniec końców nie będzie naszym graczem, bo kwota wykupu jest zdecydowanie poza naszym zasięgiem. Dodatkowo pokazujemy naszym młodym graczom z akademii, że nawet gdyby w pierwszym zespole wybuchła epidemia cholery, to klub na nich nie postawi. Czy Dawid Krzyżański albo Kuba Serwach w te 140 minut wyglądaliby dużo gorzej? Śmiem wątpić, ale to tylko moje zdanie. Pewnie zaraz się ktoś na mnie obrazi o to.
Mamy więc za sobą 2/6 transferów zimowych do klubu. Pora więc na trzeci, również reaktywny, jednak ciut bardziej sensowny. Nie ukrywam jednak, że na tą chwilę mocno zagadkowy. Mowa oczywiście o sprowadzeniu następcy Ediego, czyli Marina Karamarko. Marin to 27 letni chorwacki lewonożny stoper, silny fizycznie i z bałkańską duszą. W skrócie, to się musi podobać. Jak się uda to super, jak się nie uda na boisku, to o morale w szatni jestem chociaż spokojny. Może nie jest to transfer z wielkim potencjałem sprzedażowym, ale chociaż w razie czego mamy piłkarza który przez kilka sezonów może być ważnym punktem naszej defensywy. Ot casus Marcusa Haglinda-Sangre, i oby ta historia wyglądała podobnie. Na tą chwilę Marin zanotował dwa ogony, w sumie 21 minut na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Ciężko więc o jakąś realną ocenę, mam jednak przeczucie, że w tym wypadku nie będzie źle.
Pora na transfer numer 4, czyli chyba najlepiej oceniany z mojej perspektywy ruch reaktywny w naszym wykonaniu tej zimy. Mowa o wypożyczeniu z łódzkiego Widzewa Diona Gallapeniego. Wypożyczeniu z opcją wykupu dodajmy. Jak spojrzymy na ten biznes przez pryzmat transfery Steva Kapuadiego z Legii do Widzewa, to mamy Diona który do nas trafia za darmo. To co powinniśmy zarobić jako procent od sprzedaży Steva, niech zostanie na koncie Łodzian. My tym samym zyskamy dwudziestojednoletniego reprezentanta Kosowa. Kosowa które w barażach powalczy o awans na tegoroczne Mistrzostwa Świata. Potencjał sprzedażowy, TOP. Można wykupić, i zaraz sprzedać z kilkukrotnym przebiciem. Piłkarsko na tą chwilę zagadka. Z Legią nie zgrał, to się Urzędowi Wojewódzkiemu niezbyt spieszyło z rejestracją pozwolenia na pracę piłkarza. Mam nadzieję, ze wobec urazu Quentina, zobaczymy Diona na murawie już w poniedziałek w meczu przeciwko Zagłębiu Lubin.
Ostatnie 5 minut!
Pora na ostatnią odsłonę zimowego okna transferowego przy Łukasiewicza 34, czyli 26 lutego w pigułce. Ostatniego dnia okna do Wisły Płock trafiło jeszcze dwóch piłkarzy. Said Hamulić oraz Kyriakos Savvidis. O ile pierwszego z nich większości kibiców Ekstraklasy przedstawiać nie trzeba. O Tyle Kyriakos mam nadzieję, że już w najbliższym czasie przedstawi się nam sam, na boisku. Mowa przecież o doświadczonym pomocniku rodem z Grecji, który ma na swoim koncie ponad 50 spotkań w europejskich pucharach. Mowa o piłkarzu, o którym w każdym klubie mówiono „solidny i pracowity” idealny profil defensywnego pomocnika do zespołu trenera Misiury. Natomiast jeśli o Saida chodzi, no cóż. Sezon 2022/23 czyli eksplozja formy bośniackiego napastnika z holenderskim paszportem. Transfer za ponad 2mln € do francuskiej Tuluzy. A co było dalej… no cóż… Vittese Arnhem, Widzew Łodź, Lokomotiw Moskwa, Volos… W tym ostatnim klubie Hamulić bramki strzelał, jednak nagle Grecy rozwiązali z nim umowę za porozumieniem stron. Dosyć piłkarza mieli już też nad Sekwaną i ostatecznie Tuluza również zdecydowała się na polubowne rozwiązanie kontraktu. Wtedy do gry weszli Nafciarze i przejęli niepokornego napastnika. Pytanie jest jedno, czy Mariusz Misiura i jego sztab są w stanie zapanować na dwudziestopięciolatkiem. Czy Said ponownie okaże się bombą z odpalonym zapłonem? O tym przekonamy się wkrótce, jednak coś mi podpowiada, że możemy być z tego ruchu zadowoleni. O ile nie odpadnie na zakręcie koło…
Podsumowując:
| Matvey Bakhno | wolny transfer | ← Lech II Poznań |
| Dominik Sarapata | wypożyczenie 30.06.2026 (z opcją wykupu) | ↔ FC Kopenhaga |
| Marin Karamarko | transfer definitywny | ← FK Zeljeznicar Sarajewo |
| Dion Gallapani | wypożyczenie 30.06.2026 (z opcją wykupu) | ↔ Widzew Łódź |
| Kyriakos Savvidis | transfer definitywny | ← Slowan Bratysława |
| Said Hamulić | wolny transfer | ← Toulousa FC |
A tak oceniliście zimowe okno transferowe w ankiecie na portalu X:

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!

