A mogło być tak pięknie, czyli relacja z meczu #MIEWPŁ

Mecz na szczycie zdecydowanie nie zawiódł widzów. Bardzo dobre widowisko w wykonaniu obu drużyn. Cztery gole i kilka świetnych interwencji bramkarzy. Ostatecznie Wisła podzieliła się punktami z Miedzią Legnica. Myślę jednak, że po tym meczu nikt z Płocczan oprócz Ibana Salvadora nie ma się czego wstydzić.

Przedmeczowy rzut oka na składy i są małe zaskoczenia. Do wyjściowej jedenastki po urazach wracają Dawid Kocyła i Miłosz Brzozowski. Konia z rzędem temu kto ze 100% pewnością przed pierwszym gwizdkiem sędziego Kosa był w stanie wytypować prawidłowo obu wahadłowych. Dodatkowo do wyjściowego składu wraca Krystian Pomorski. Miejsce pauzującego za kartki Andriasa Edmundssona w defensywie zajął Przemysław Misiak.

https://twitter.com/WislaPlockSA/status/1861092540369293363
https://twitter.com/MiedzLegnica/status/1861092484584980634

Pierwsze minuty spotkania mogły zdecydowanie zrobić wrażenie na każdym postronnym widzu. Dobre, żywe spotkanie zafundowali nam piłkarze obu drużyn od pierwszego gwizdka. Obie ekipy nie przebierały w środkach i jak nie akcja w polu karnym to strzałem z dystansu szukały swojej szansy. 

W 10. minucie faulowany przez Andana Kovacevica, na wprost bramki Jakuba Wrąbla był Jorge Jimenez. Uderzenie ze stojącej piłki spróbował sam poszkodowany, jednak trafił wprost w mur. 

W 13. minucie Dawida Kocyła najpierw zrobił coś, czego wszyscy od niego oczekujemy, czyli jednym zwodem uwolnił się spod opieki obrońcy. Niestety po chwili zrobił to, do czego nas przyzwyczaił, czyli w prostej sytuacji, zamiast podać do lepiej ustawionego Sekulskiego, ustrzelił pierwszego lepszego obrońcę Miedzi. Dwie minuty później, odpowiedź gospodarzy. Groźne uderzenie Letniowskiego pewnie broni Gostomski. Chwilę później groźna akcja Kamila Antonika zakończona ekwilibrystycznym, acz niecelnym strzałem Mioča. 

Nie minęło 20 minut, a Wisła cieszyła się z prowadzenia za sprawą trafiena Łukasza Sekulskiego. Świetna akcja w środku pola, rozrzucenie na prawą stronę do… Marcusa Haglinda-Sangre, a ten IDEALNIE dośrodkował pomiędzy obrońców Miedzianki. Kapitan Wisły w dość akrobatyczny sposób przeciął to dośrodkowanie i umieścił piłkę w bramce obok zaskoczonego Wrąbla. 

Dani Pacheco ewidentnie pozazdrościł Sekulowi gola i to właśnie Hiszpan w kolejnych minutach najbardziej szukał drugiego trafienia. Najpierw z szesnastu metrów uderzył wprost w bramkarza gospodarzy by dwie minuty później zmusić Wrąbla do pokazania całego swojego kunsztu bramkarskiego. Po dwóch kwadransach meczu myślę, że w wielu płockich domach kibice cmokali z uznaniem dla postawy naszych piłkarzy. Dopiero po trzydziestej minucie, zespół Ireneusza Mamrota zaczął budować swoją optyczną przewagę. Przewagę z której jednak nie wynikało nic konkretnego. Głównie za sprawą bardzo dobrej asekuracji w szeregach defensywnych Nafciarzy oraz bardzo pewnej i agresywnej grze w środku pola Wisły. Coraz częściej gospodarze decydowali się w tej sytuacji na proste środki w postaci dośrodkowań w nasze pole karne lub strzałów z dystansu. Nafciarze w ofensywie stawiali na szybkie ataki za sprawą dynamicznego Dawida Kocyły lub długie piłki na walczącego z obrońcami Łukasza Sekulskiego.. W 40. minucie Nafciarze byli niesamowicie blisko drugiego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Miłosz Brzozowski, nie trafił jednak w piłkę a ta spadła wprost na Hartherza. Niemiecki defensor gości był tak, tym faktem zaskoczony, że nieomal nie wpakował piłki do własnej bramki. Jedyne co uratowało go przed trafieniem samobójczym był Kamil Drygas wybijający piłkę z linii bramkowej. 

Niestety, niewykorzystane sytuacje się mszą. Tak też było i tym razem. Jeden jedyny błąd Nafciarzy w defensywie, przytomne rozegranie Bartosza Kwietnia do niepilnowanego Hartherza i Niemiec zamiast do własnej bramki, wpakował piłkę do bramki Nafciarzy. Z przebiegu pierwszej części spotkania nic nie zwiastowało tego trafienia. 

Pomimo straconej w końcówce bramki to była chyba najlepsza pierwsza połowa w wykonaniu Nafciarzy w tym sezonie. Niesamowicie szkoda tego jednego, jedynego błędu, po którym podopieczni Mariusza Misiury stracili gola do szatni. 

Na drugą część meczu obie ekipy wyszły bez zmian personalnych. Zaczęło się to drugie czterdzieści pięć minut równie dynamicznie co pierwsze. Najpierw dobrą akcje Miedzi przerwał świetnym wślizgiem Nastic by po chwili Kovacevic równo z trawą wycinając Kocyłę stopował atak Nafciarzy. Obrońca Miedzianki za to zagranie ukarany został żółtą kartką. Dwukrotnie w ciągu minuty Łukasz Sekulski był bliski ponownego wyprowadzenia naszej drużyny na prowadzenie. Najpierw minimalnie przestrzelił, a po chwili ponownie wybitną interwencją popisał się Wrąbel. 

Niestety, ponownie zadziałała magia niewykorzystanych okazji. Dośrodkowanie ze stałego fragmentu, najpierw zbyt krótko wybija Sangre, by po chwili to Szwed po uderzeniu Kovacevica skierował piłkę do własnej bramki obok zaskoczonego Gostomskiego. Próba błyskawicznej odpowiedzi gości, ale Dawid Kocyła nie trafia do siatki. Inna sprawa, że w tej sytuacji sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną naszego napastnika. W 58. minucie Antonik pokazał, że nie na darmo nazywany jest najlepszym dryblerem 1. ligi. Skrzydłowy Miedzi ładnie złamał do środka, mijając po drodze Brzozowskiego oraz Nastica. Jego uderzenie obronił jednak pewnie Gostomski. Chwilę później podwójna zmiana w zespole gości. Murawę opuścili wspomniany wcześniej Kamil Antonik oraz Bartosz Bida. W ich miejsce zameldowali się Damian Michalik oraz Jacek Podgórski. Zmiana również w zespole Wisły. Boisko opuścił Łukasz Sekulski, robiąc miejsce dla Piotra Krawczyka. W międzyczasie w zespole Miedzi żółtą kartkę zobaczył Juliusz Letniowski. 

W 65. minucie wielbłąd Pacheco, podanie z bocznego sektora wprost do jednego z rywali. Na nasze szczęście w tej sytuacji swoje umiejętności pokazał Maciej Gostomski i uratował nas przed stratą trzeciej bramki. Chwilę później mieliśmy ponownie furę szczęścia. Piłka po uderzeniu Mioča o centymetry minęła lewy słupek naszej bramki. Nafciarze próbowali szukać wyrównania, niestety na drodze stawała albo skuteczna defensywa Legniczan, a w ostateczności górą był Wrąbel. W 69. minucie Iban Salvador zastąpił na placu gry Dawida Kocyłę. Dwie minuty później ostatnia już zmiana w szeregach Wisły, Miłosza Brzozowskiego zastąpił Oskar Tomczyk. Nie minęła kolejna minuta a żółtą kartkę obejrzał Iban Salvador. Co chyba nikogo nie zdziwi, zobaczył ją za zbyt ekspresyjne sygnalizowanie przewinienia jednego z rywali. 

W 77. minucie Nafciarze zdołali doprowadzić do wyrównania, dogranie z rzutu rożnego doszło do Krystiana Pomorskiego, a wychowanek Wisły po rykoszecie zdołał zdobyć wyrównującego gola. Swoją drogą, na cztery bramki w tym spotkaniu aż trzy padły po rykoszetach. Chwilę później, za faul w środkowej strefie boiska żółtą kartką ukarany został w drużynie Miedzi Kamil Drygas. 

Długo Wisła mogła nie cieszyć się z remisu. Na nasze szczęście w bramce Nafciarzy stał Maciej Gostomski. To on w 79. minucie pewnie obronił strzał Michalika.

Nie minęła minuta, a Iban Salvador zakończył swój jakże krótki występ w tym spotkaniu. Bardzo brzydkie wejście z lewej strony naszego pola karnego i sędzia Kos nie miał innego wyjścia jak odesłać pod prysznic naszego piłkarza. Niestety, przez nieodpowiedzialne zachowanie Gwinejczyka Nafciarze ostatnie dziesięć minut spotkania musieli grać w osłabieniu. 

Nietrudno się domyślić, że sprawiło to, iż Nafciarze do końca meczu rozpaczliwie bronili remisu. W 89. minucie wszystko mogło spalić na panewce. Na nasze szczęście, w sobie ty lko znany sposób Mioč mają piłkę na jedenastym metrze i autostradę do strzału, nie trafił w światło bramki. 

Cztery dodatkowe minuty drugiej części meczu to obrona wyniku w wykonaniu Nafciarzy. Obrona przeplatana sporadycznymi próbami przetrzymania piłki pod polem karnym gospodarzy i szukaniu swoich szans po stałych fragmentach gry. 

Ostatecznie udało się Wiślakom dowieźć ten korzystny rezultat do mety. Korzystny szczególnie patrząc na okoliczności, w jakich przyszło Nafciarzom kończyć to spotkanie. Obiektywnie mogło się to spotkanie podobać postronnemu obserwatorowi.

Wisła pokazała coś, czego ostatnio brakowało w jej grze. Charakter oraz wolę walki. Pierwsze czterdzieści pięć minut to zdecydowanie przewaga Wisły. Niestety jeden błąd zadecydował, że do szatni schodziliśmy z wynikiem remisowym. Po zmianie stron Nafciarze szybko mogli wrócić na prowadzenie, jednak to gospodarze zdołali zdobyć gola i przejąć kontrolę nad spotkaniem. Później trafienie Krystiana Pomorskiego na remis dało nam nadzieję na komplet punktów. Niestety głupia czerwona kartka Ibana zniweczyła wszelkie plany. 

Za tydzień Wisła uda się do Kołobrzegu na mecz z tamtejszą Kotwicą. Na pewno nasi piłkarze ponownie wlali w serca swoich kibiców nadzieję na lepsze jutro. 

Miedź Legnica 2-2 Wisła Płock
Florian Hartherz 45, Adnan Kovačević 52 – Łukasz Sekulski 20, Krystian Pomorski 77

Miedź: 44. Jakub Wrąbel – 19. Amar Drina (87, 11. Krzysztof Drzazga), 5. Adnan Kovačević, 99. Bartosz Kwiecień, 26. Florian Hartherz – 7. Bartosz Bida (59, 6. Jacek Podgórski), 27. Juliusz Letniowski (78, 8. Chuca), 14. Kamil Drygas, 10. Benedik Mioč, 98. Kamil Antonik (59, 69. Damian Michalik) – 22. Iwo Kaczmarski (78, 18. Michał Kaczmar).

Wisła: 33. Maciej Gostomski – 14. Dominik Kun, 44. Marcus Haglind-Sangré, 17. Przemysław Misiak, 5. Bojan Nastić, 21. Miłosz Brzozowski (72, 37. Oskar Tomczyk) – 18. Jime, 6. Krystian Pomorski, 8. Dani Pacheco – 9. Dawid Kocyła (69, 66. Iban Salvador), 20. Łukasz Sekulski (61, 22. Piotr Krawczyk).

żółte kartki: Kovačević, Letniowski, Drygas – Haglind-Sangré, Iban Salvador, Tomczyk.
czerwona kartka: Iban Salvador (80. minuta, Wisła, za drugą żółtą).

sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
widzów: 3267

Kopnij dalej

Ten post ma 9 komentarzy

  1. zksP

    Poza wynikiem, to naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu. Narzekałem na styl i postawę w wielu meczach w ostatnich tygodniach, także po wygranych jak te z ŁKS, czy częściowo z Ruchem, to tutaj muszę oddać, że nieźle zneutralizowaliśmy Miedź. Zespół, który powinien wygrać kilkoma golami w Niecieczy z nami w 1 połowie praktycznie nie mógł nic wykreować. Dodatkowo my mieliśmy kilka dobrych okazji i powinniśmy to wygrać… Wolę taki remis, niż wygraną jak w Łodzi. Teraz fokus i z taką grą urwać jeszcze 6 punktów do końca roku.
    .
    Z minusów, że po stracie gola (kolejny raz, to samo z Łęczną) zespół klapnął. Nie może się to więcej powtarzać – 52min, to jeszcze dokładnie drugie tyle grania do końca i spokojnie można odwrócić wynik tak, jak zrobiła to Miedź. A my potrzebujemy dobrej chwili, aby znów się rozpędzić, ale oczywiście cieszy, że w końcu stajemy na nogi.
    .
    To co zrobił Salvador trudno pojąć. Wbijałem mu szpilę pisząc przed meczem i co wpis na niego narzekam… Bo nie mogę już na niego patrzeć, naprawdę. Jakbym mógł wybrać, to wolę, aby do końca sezonu 2 napastnikiem był Gradecki. Salvador wku… zarówno poza boiskiem, jak i na boisku. Taki napuszony, widać, że przyszedł tu tylko dlatego, że jak rasowi frajerzy postanowiliśmy nadwerężyć dla niego budżet. Przemęczy się jeszcze trochę w Polsce, o ile będzie dobra kasa. Awans? A co go to obchodzi, ale jak będzie dzięki niemu podwyżka, to ok. Na boisku nie gra NIC, NIC. Mówimy o cofniętym napastniku, a on nie może strzelić, nie może asystować, nie ma większego wpływu na grę. Jak wejdzie, to się trochę poprzewraca i poturla przy każdym kontakcie… Tylko co z tego wynika dla zespołu? NIC.
    .
    Dołączam do apeli o karę finansową, bo chyba tylko to sprawi, że pojawią się u niego jakiekolwiek emocje.
    .
    A sam apeluję, aby go wypier… tak po prostu. Albo przesunąć chociaż do rezerw, niech go trochę pokopią w 4 lidze. Nie chce go oglądać, a jak pomyślę, że taki snujący się po boisku piłkarz alibi zajmuje miejsce jakiemuś Polakowi, czy młodzieżowcowi, to aż ciśnienie skacze. Za to wolę nawet nie myśleć, o tym jak żal było kasy na Gricia, jak skreśliliśmy Biernata (który angażował się w grę na 110%), że woleliśmy tego hiszpańską primadonnę od Szwocha, że Furmana wyrzucono z klubu na kopach… Za to trzeba patrzeć na tego cynicznego, irytującego, sprzedajnego zlewacza. Nie wiem, kto go tu ściągnął, ale nie do końca rozumiem czym się kierował poza wytycznymi trenera, co do charakterystyki.
    .
    Naprawdę, czas w końcu skreślić Salvadora, bo on od kilku ładnych tygodni robi wszystko aby tak się stało, a my się boimy wykonać ruch. Cały zespół na tym traci: na boisku i poza nim. To jest koń trojański tego projektu. Pisałem przed meczem: wstawić za niego choćby młodzieżowca i na pewno gorzej nie będzie. Czy któryś z młodzieżowców wypadłby gorzej, gdyby wszedł za Salvadora? Dajmy spokój z wiarą, że jest taki techniczny i hiszpański, w końcu odpali. Ile można?!

  2. zksP

    Szkoda tej czerwonej kartki, bo choćby sam fakt tego, że to my wyrównaliśmy na 2-2 dawał nadzieję, że pójdziemy za ciosem i spróbujemy zdobyć bezcenne przy obecnej sytuacji w tabeli 3 punkty. Ciekawe jest jednak to, że to 4 nasz mecz z rzędu czerwoną kartką, w tym 3 z rzędu z czerwoną kartką dla nas.

  3. Konrad

    Pełna zgoda co do Salvadora. Ma przebłyski, ale generalnie chłop nastawiony na odbębnianie swojej działki niewielkim nakładem sił i gwiazdorzenie, zamiast na granie.

    1. zksP

      Właśnie. Ja na niego patrzę i widzę gościa, który stwierdził, że w sumie za dobrą kasę może pograć w Polsce – coś tam się przewróci, coś się przeturla, korzyść z tego będzie zerowa, ale to wystarczy aby frajerzy klepali po plecach i leciała kasa.

  4. Adamao

    Salvador to już się może pakować na San Escobar. Gość, który miał czarować, dawać coś extra z przodu, to za każdym razem jak ktoś go sfauluje, to ma problem. Jednocześnie sam potrafi się komuś ostro wpieprzyć w nogi. Gość do tej pory dał gola, żadnej asysty, 3zk i czerwo. Tymczasem, dla przykładu, taki Sangre 2 gole i 2 zk.

    1. zksP

      Dokładnie to jest najgorsze. Człowiek się łudził, że „da coś ekstra”, ja w końcu całkowicie przestałem się łudzić po meczu w Legnicy. Do tej pory irytował mnie na maksa i byłem za pogonieniem z klubu/składu jak najszybciej, ale gdzieś tam tliła się jakaś nadzieja.
      Liczby ma jak napisałeś, a gol w S-W ozdobił niewytłumaczalnym spudłowaniem z 10m. Nie ma liczb, to żeby miał jakieś pozytywne przełożenie na grę – nie ma. Wg mnie 10x lepszy Lewandowski, który w pół rundy w Chrobrym (drużynie, która jest jednym z głównych kandydatów do spadku) strzelił 4 gole i zaliczył 1 asystę…

  5. Cezary

    Jeżeli będzie to szło w tą stronę to mogę tylko przyklasnąć pierwsza połowa super i tylko te sytuacje nie wykorzystane trochę zaciemniają ten obraz dobra reakcja drużyny w drugiej połowie i taką grę fajnie się oglada. Co do Salvadora to chyba facet coś ma z psychiką nie tak tutaj psycholog powinien wkroczyć pomimo faulu na nim ale piłkarz tej klasy powinien być na to odporny
    No i w końcu napiszę to p.Misiura gratulacje

  6. renegat

    tak jak pisalem, to jest zespol stworzony do atakowania. tylko nie rozumiem tej nieskutecznosci. zamiast prowadzic spokojnie 2, 3 do zera, to oddajemy przewage rywalom i potem coraz bardziej druzyna i kibice sie stresuja. trzeba dobic przeciwnika, a jak nie to i tak naciskac i naciskac. obrona w polskiej lidze nie jest najmocniejsza strona druzyn. mozna to bylo spokojnie wygrac 4-2 a nawet 6-2.

  7. Konrad

    Bo tam, poza Sekulem, nie ma kto strzelać. Zimą dobrać jednego, dwóch porządnych napastników, wzmocnić trochę obronę i rozwalamy tę ligę.

Dodaj komentarz