fot. SPR Wisła Płock / Jerzy Stankowski
Niezależnie od krótkoterminowych wahań formy, można stwierdzić, że sekcja piłki ręcznej jest w najlepszym miejscu od dawna. Trzeci rok z rzędu awansowaliśmy do play-offów Ligi Mistrzów, regularnie zdobywamy Puchar Polski, po latach przerwy nareszcie odzyskaliśmy upragnione mistrzostwo kraju, a klub przeprowadza historyczne transfery. Zapraszamy na wywiad z architektem tego sukcesu – Trenerem Xavim Sabate. Wywiad nie tylko o bieżących wydarzeniach, ale również o początkach przygody z trenowaniem, czy życiu w Płocku. Zapraszamy do lektury.
W zeszłym roku klub ogłosił przedłużenie pańskiego kontraktu do 2028 roku. Czy przychodząc do Wisły spodziewał się Pan aż tak długiej przygody w Płocku?
XS: Nie, tak szczerze to nie. Kilka miesięcy przed moim przyjściem do Wisły na portalu Handball Planet, prawdopodobnie najbardziej popularnym portalu o piłce ręcznej pojawił się artykuł, w którym było pokazane, że Wisła i Zagrzeb były drużynami, które na przestrzeni ostatnich 10 lat najczęściej zmieniały trenerów. Znając takie okoliczności nie spodziewałem się, że będę tutaj przez tyle czasu. Na wstępnym spotkaniu było jasne, że filozofia klubu chce się zmienić i to był jeden z powodów, przez które zaakceptowałem to wyzwanie i przyjąłem propozycję Wisły.
Jak się Pan czuje z awansem do play-offów Ligi Mistrzów i jakie ma Pan oczekiwania?
Myślę, że w tym roku zrobiliśmy krok naprzód. W tamtym sezonie naszym celem było spróbowanie przejść fazę grupową, w tym roku naszym celem było już nie tylko spróbowanie, tylko rzeczywiste wyjście z grupy. Mieliśmy dwa różne etapy w tych rozgrywkach. W pierwszej części uważam, że zagraliśmy o wiele lepiej, niż wskazywałyby na to uzyskane przez nas punkty. Myślę, że mieliśmy dwa złe mecze z bezpośrednimi przeciwnikami jak Fredericia i Pelister, ale Liga Mistrzów jest bardzo mocna i bardzo trudno wygrać na wyjeździe. Uważam, że od początku 2025 roku nasza dyspozycja była świetna. Byliśmy jedyną drużyną w całej Lidze Mistrzów, która w 4 meczach zdobyła 7 punktów. Jesteśmy w 1/8 finału przeciwko rywalowi, który walczył do ostatniego meczu, żeby być na drugim miejscu, to dobra drużyna, ale mam pełne zaufanie do naszej drużyny. Mam świadomość, że nie jesteśmy faworytami, ale też wiem, że mamy swoje możliwości i będziemy walczyć.
Ma Pan duże doświadczenie z piłką ręczną na wysokim poziomie. Czy każdy awans do play-offów smakuje tak samo, czy zawsze chce się więcej?
Oczywiście, że zawsze chcesz zajść jak najdalej to możliwe, ale uważam też, że trzeba być realistą, kiedy grasz przeciwko innym drużynom, niezależnie, czy jesteś faworytem, czy nie. Sport to nie matematyka, nie zawsze wygrywa ten, który w teorii jest lepszy. Udało się nam wygrać wiele razy przeciwko rywalom, którzy na papierze byli silniejsi i też tym razem spróbujemy zrobić to samo z Nantes.
Barcelona w dużej części jest znana z dobrej drużyny w piłce nożnej. Jak to się stało, że w mieście tak zdominowanym przez futbol, Pan zakochał się w piłce ręcznej?
To było dawno temu. Chodziłem do szkoły, w której były duże tradycje gry w piłkę ręczną, gdzie moi koledzy także grali w piłkę ręczną. Jeden z członków sztabu – Jusepe Sparf był tym, który mnie wprowadził w świat piłki ręcznej w szkole. Kto by wtedy powiedział, że to będzie całe moje życie? Od jedenastego roku życia, kiedy zacząłem grać, jestem oddany aż do teraz, niezależnie czy gram czy trenuje. To naprawdę moja wielka pasja.
Podczas kariery grał Pan na bramce. Jak Pan wspomina tamte czasy? Czy po zostaniu trenerem zmienił Pan swoje spostrzeganie tej pozycji?
Zaczynałem jako bramkarz. Gdy byłem młodszy lubiłem grać w futsal i lubiłem tą pozycję. Myślę, że to pozycja obarczona dużą odpowiedzialnością, największą w całej drużynie. Zawsze podobała mi się najbardziej. Myślę, że granie to najlepsze co jest, jest o wiele lepsze niż trenowanie. Bardzo ciepło wspominam czasy kiedy grałem. Zostawiłem to jakiś czas temu, bo w tamtym momencie miałem okazję zdecydować pomiędzy kontynuowaniem gry a rozpoczęciem profesjonalnej kariery jako trener. Zdecydowałem się zostać trenerem. Odnośnie mojego spojrzenia na pozycję bramkarza teraz, gdy jestem trenerem – ciągle widzę ją dokładnie tak samo. Jest jedną z najważniejszych pozycji, jeśli nie najważniejszą, które obecnie są w piłce ręcznej. Gdy jesteś w fazie obronnej jako bramkarz interweniujesz praktycznie we wszystkich akcjach. W ataku są akcje, w których bierzesz udział, są też akcje w których nie bierzesz udziału. Bramkarz to fundamentalny gracz, zarówno patrząc pod kątem defensywy jak i tego, że to zawodnik, który zaczyna ataki i kontrataki, więc uważam, że to gracz o dużym znaczeniu dla każdej drużyny.
Czy trenowanie bardzo się różni, od tego co Pan sobie wyobrażał zanim został trenerem?
Myślę, że bycie trenerem to wiele rzeczy. Są etapy. Bycie trenerem młodych chłopców czy dziewczynek to co innego niż bycie trenerem dorosłej drużyny amatorskiej, a to też coś innego niż bycie trenerem dorosłej drużyny profesjonalnej. Ja miałem to szczęście, że przeszedłem przez wszystkie te etapy. Zaczynałem jako trener chłopców, miałem też możliwość trenowania na szczeblu amatorskim i później na poziomie profesjonalnym. Bycie trenerem drużyny, która walczy o najwyższe cele, a bycie trenerem drużyny, która ma trochę inne cele to nie jest to samo. Myślę, że dobrze się adaptowałem do potrzeb i wymogów poszczególnych drużyn. Myślę, że bycie trenerem jest bardzo piękne, ale też bardzo trudne. Natomiast uważam, że z trenowaniem jest tak jak ze wszystkim – jeśli dużo pracujesz, masz dużo pasji, a przede wszystkim jesteś uczciwy to wszystko jest możliwe.
Pochodzi Pan z Katalonii. Jak może Pan opisać spojrzenie Katalończyków na sport?
Myślę, że kultura sportu, treningu sportowego i zdrowia w Katalonii i Hiszpanii jest na ogół bardzo bogata. Myślę, że jest bardzo wielu ludzi, którzy uprawiają sport i poświęcają część swojego wynagrodzenia na swoje zdrowie. Na poziomie treningu uważam, że szkolenie trenerów jest na bardzo wysokim poziomie, zarówno na uniwersytetach jak i na kursach. I nie wiem dlaczego, czy to kwestia klimatu czy tradycji, ale myślę, że kultura sportowa w Hiszpanii jest bardzo wysoka. Myślę, że szczególną rolę odegrały Igrzyska Olimpijskie w 1992 roku w Barcelonie, myślę, że to był punkt przełomowy w podejściu do zdrowia i sportu.
Jak się Panu żyje w Płocku?
Dobrze, bardzo dobrze. Jako, że jestem z Barcelony, to Płock jest dla mnie niewielkim miastem, ale masz tu praktycznie wszystko. Na początku tego nie wiedziałem, ale jest tu dookoła dużo zielonych terenów, które są piękne. Myślę, że miasto jest bardzo dobrze położone, niedaleko są dwa lotniska i stolica, która z mojego punktu widzenia jest przepięknym miastem, gdzie jest absolutnie wszystko. Myślę, że Płock i Polska są bardzo bezpiecznymi miejscami i myślę, że w obecnych czasach powinniśmy to bardzo docenić, widzimy, że w Europie dzieje się wiele rzeczy. Uważam, że powinniśmy czuć się szczęściarzami z tego, że możemy żyć w Płocku czy w Polsce.
Jak może opisać Pan różnice pomiędzy życiem w Hiszpanii a życiem w Polsce?
Ewidentnie są to różne kraje, a kultura bardzo się różni. Z mojego punktu widzenia główną zmianą jest klimat, w Hiszpanii jest znacznie cieplej. Różni się też jedzenie i oczywiście język. Myślę, że w Hiszpanii, pewnie przez klimat żyje się o wiele więcej na ulicy niż w Polsce. Myślę, że to są te główne różnice. Zawsze też powtarzam, że miałem szczęście żyć w Hiszpanii, na Węgrzech, w Niemczech, a teraz tutaj w Polsce. To już sześć i pół roku odkąd tu żyję. Uważam, że poszczególne miejsca nie są ani lepsze ani gorsze, są po prostu inne i najważniejsze jest czerpać to co najlepsze z każdego miejsca. Trzeba się zaadaptować do wszystkiego, do kultury, która jest inna niż w Hiszpanii, na Węgrzech czy w Niemczech. Nigdzie nie jest ani lepiej ani gorzej. Uważam, że Polska to naprawdę wspaniały kraj.
Co lubi Pan robić w wolnym czasie?
To skomplikowane, bo mamy bardzo dużo spotkań, z mojego punktu widzenia za dużo. Widzimy jak zawodnicy łapią wiele kontuzji w całym świecie piłki ręcznej, w całej Europie. Jest to spowodowane nadmiarem spotkań, który jest teraz. Sport się zmienił, piłka ręczna się zmieniła. Teraz jest o wiele bardziej intensywna, o wiele bardziej kontaktowa, z większą ilością sytuacji jeden na jeden, a ciągle utrzymywana jest ta sama ilość meczów, lub nawet zwiększana, przez co jest logiczne, że liczba kontuzji się zwiększa. Ciężko jest mi znaleźć wolny czas, bo kiedy jeden mecz się kończy musisz zacząć przygotowywać się na następny. Jeśli mam wolny czas to lubię robić coś związanego ze sportem, ale nie tyle ile bym chciał.
Na ile śledzi Pan piłkę nożną?
Szczerze to prawie wogóle. Wcześniej śledziłem znacznie więcej. Być może przez brak czasu, dystans od Hiszpanii, chociaż w tych czasach już nie ma problemów z dostępnością do telewizji czy internetu, ale teraz pomimo tego, że jestem z Barcelony nie wiem kiedy gra Barca, ani nie znam wszystkich piłkarzy zbyt dobrze. Generalnie nie jestem aż tak dużym fanem futbolu, ale lubię sporty, szczególnie drużynowe, lubię dobry sport, jak oglądam dobry mecz piłki, koszykówki, siatkówki, po prostu lubię oglądać jakościowe mecze. Uważam, że sport jest dobrym widowiskiem i lubię cieszyć się sportem na wysokim poziomie, ale też z terminarzem, który aktualnie mamy nie oglądam aż tylu meczów piłki ręcznej, zarówno męskiej jak i żeńskiej, nie mam też dużo czasu, żeby śledzić inne sporty.
Czy mecze przeciwko Barcelonie są dla Pana szczególne?
Jestem z Barcelony, grałem w Barcelonie przez dziewięć sezonów, zarówno w niższych kategoriach jak i pierwszej drużynie, mam tam swoje korzenie, ale gdy gramy z Barceloną to to czego chcę to wygrać. To zawsze jest dla mnie klarowne. Jesteśmy profesjonalistami i zawsze chcę jak najlepiej dla mojej drużyny.
W przeszłości w Płocku był zwyczaj meczów pomiędzy obiema sekcjami? Jest Pan otwarty na potencjalny mecz charytatywny pomiędzy obiema sekcjami?
Myślę, że wszystkie akcje charytatywne są mile widziane. Wszystko co może pomóc uważam za naszą powinność. Rozumiem, że kalendarz piłki nożnej jest ściśnięty przez wiele meczów, treningów, podróży, nasz terminarz również. To byłby największy problem – znalezienie przestrzeni w czasie na organizację takiego wydarzenia. Myślę, że idea jest bardzo dobra. Przez siedem lat, które tutaj jestem nie zrobiliśmy jeszcze żadnej rzeczy takiej jak ta, prawdopodobnie właśnie przez brak czasu. Z naszej strony mamy dwa spotkania na tydzień, dużą ilość podróży i mając na uwadze dużą liczbę kontuzji i regenerację zawodników pomiędzy spotkaniami jest bardzo ciężko znaleźć czas na aktywności tego typu, niestety. Szkoda, ponieważ uważam, że są to idee bardzo piękne i pozytywne.
Chciałby Pan coś przekazać kibicom?
Mam nadzieję, że ciągle będą wspierać drużynę, że będą przychodzić w coraz większych ilościach na halę. Wchodzimy w kluczową fazę sezonu i bardzo ważne jest teraz zapełnianie hali, aby zawodnicy czuli niekwestionowane wsparcie od kibiców, bo oni naprawdę są bardzo ważną częścią tego wszystkiego.
18, Kibic Wisły Płock.


Bardzo ciekawy wywiad, świetnie się czyta.
Fajnie, że ręczna tez pojawiła się na portalu.
ciekawe spotrzezenia. w pelni zgodze sie z p. Xavi Sabate, ze 'nadmiar spotkan’ jest aktualnie wielkim problemem w swiecie sportu, z powodu kontuzji, przeciazen, braku czasu nawet na prywatne zycie. a zarazem ta tendencja daje wyrazny przesyt dla zwyklego widza. kto ma sile sledzic te wszystkie spotkania, nawet wlasnej druzyny, a co dopiero innych lig, rywali, etc. jednak warto podkreslic, ze problem ten nie dotyczy sekcji pilki noznej. po piersze gramy w 1 lidze (aktualny 2 poziom rozgrywkowy) i chyba nie ma co narzekac na zbyt dlugi sezon i ilosc meczy. podobniez zreszta w Ekstraklasie, ktorej kluby zazwyczaj prezentuja sie miernie w europejskich pucharach (ten sezon nieco odbiega od reguly i zapewne nizszy poziom Conference League). w pilce noznej znacznie wieksze przeciazenia dla zawodnikow sa w zachodnich ligach. jednak w Płocku to pilka reczna jest na najwyzszym poziomie europejskim i swiatowym.
.
po drugie, p. Xavi Sabate mowi: 'Myślę, że Płock i Polska są bardzo bezpiecznymi miejscami i myślę, że w obecnych czasach powinniśmy to bardzo docenić, widzimy, że w Europie dzieje się wiele rzeczy. Uważam, że powinniśmy czuć się szczęściarzami z tego, że możemy żyć w Płocku czy w Polsce’. juz niedlugo p. Sabate, aktualnie rzad otwiera Centra Integracji Cudzoziemskiej niemalze w kazdym powiecie, a Niemcy podstawiaja nam na granice 'ludzki szrot’, ktory wzbudza ich obawy o bezpieczenstwo. oczywyicie nasi politycy to klepia na zawolanie….. i koszt podatnikow.
Pan Filip wykonał bardzo dobry wywiad oraz trener niesamowicie się wypowiedział na ten temat, Brawo dla młodego Dziennikarza!!
Już jutro kolejny wywiad przeprowadzony przez Filipa 🙂