Wszystko co dobre i piękne kiedyś się kończy. Wisła Płock w Tychach niestety przegrała pierwszy mecz w 2025 roku. Co prawda nasz występ nie należał do najgorszych, ale też trochę zabrakło, powiedzieć, że było dobrze. Zapraszamy na relację z meczu z GKS-em Tychy.
W Chorzowie trener wystawił tę samą jedenastkę co na mecz z Termalicą. Tym razem doszło do dwóch zmian w wyjściowym składzie. Kevin Custović wskoczył w miejsce Barnowskiego, a za pauzującego z powodu liczby żółtych kartoników Bojana Nasticia do składu wskoczył Jakub Szymański. Tak wyglądały składy obu drużyn:

źródło: https://x.com/WislaPlockSA/status/1906738282496495823/photo/1

źródło: https://x.com/KP_GKSTychy/status/1906738318001184842/photo/1
Na pierwszego gola nie trzeba było długo czekać. Tyszanie po składnej akcji wynik meczu otworzyli już w 4. minucie. Po kilku błędach naszej defensywy gospodarze przeprowadzili składną akcję – po podaniu Bartosza Śpiączki piłkę do bramki w dogodnej sytuacji wpakował Natan Dzięgielewski. W 6. minucie za faul na Ivanie Salvadorze żółtą kartką został ukarany Marko Dijaković. Chwilę później próbowali odpowiedzieć Nafciarze. Po zgraniu Ivana Salvadora Jime trafił w słupek. W 13. i 15. minucie swoich sił strzałami z okolic 16. metra próbował Dani Pacheco, ale obie próby zostały wyblokowane przez obrońców gospodarzy. W 16. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do Nemanji Mijuskovića zgrał Jakub Szymański, a Czarnogórzec oddał dobry strzał przewrotką, jednak dobrze dysponowany Marcel Łubik obronił to uderzenie. 5 minut później Dominik Kun z głębi pola posłał piłkę w „szesnastkę” Tyszan, gdzie Miłosz Brzozowski przytomnie zgrał piłkę głową do Ivana Salvadora, a Gwinejczyk mocnym strzałem z woleja wyrównał wynik spotkania.
Kilka minut później Wisła mogła pójść za ciosem, kiedy to Brzozowski oddał mocny strzał z dystansu, jednak znowu na drodze piłki stanął Marcel Łubik. W 29. minucie odpowiedzieć próbowali gospodarze. Po strzale z dystansu piłka odbiła się od jednego z naszych obrońców, dopadł do niej Dzięgielewski, który stanął oko w oko z Gradeckim, jednak nieznacznie chybił. W 34. minucie po zejściu do środka groźny strzał oddał Niewiarowski, jednak nasz wychowanek pewnie wybronił. Tyszanie stopniowo dochodzili do głosu i w końcu dopięli swego. W 39. minucie spotkania po wrzutce z lewego skrzydła nieskutecznie piłkę wybijał Miłosz Brzozowski. Futbolówka znalazła się pod nogami Bierońskiego, który oddał dobry strzał i wyprowadził GKS na prowadzenie. W pierwszej połowie Tyszanie jeszcze raz zagrozili Wiśle – w 45. minucie po słabym przyjęciu Andriasa Edmundssona piłkę przechwycił Grzegorz Śpiączka. Były piłkarz Wisły oddał strzał, który zatrzymał się dopiero na słupku.
W przerwie nie doszło do żadnych zmian personalnych, obie drużyny wróciły na boisko w tych samych składach. Pierwszy raz serce zabiło szybciej, gdy pojedynek na naszej prawej stronie w banalny sposób przegrał Szymański. Piłkarz gospodarzy po minięciu naszego defensora upadł w polu karnym co sugerowało rzut karny. Na nasze szczęście po krótkiej konsultacji z sędziami VAR sędzia główny – Łukasz Szczech nakazał grać dalej. Przez następne kilkanaście minut działo się stosunkowo niewiele, dopiero w 61. minucie, kiedy wychodząc za linię obrony piłkę otrzymał Marcel Błachewicz, jednak były zawodnik Wisły uderzył jedynie w obramowanie bramki. Kilka minut później mocnym, lecz niecelnym strzałem z rogu pola karnego postraszył nas Budnicki. W 71. minucie Wisła próbowała odpowiedzieć za sprawą Jorge Jimeneza, jednak strzał Madrytczyka został zblokowany. Minutę później doszło do dosyć nietypowej akcji. Tyszanie na dużym ryzyku wyprowadzali piłkę, dopadł do niej Edi Edmundsson (tak – przy wyprowadzaniu, nasz stoper pressingiem zaszedł aż pod linię pola karnego GKS-u), jednak nic konkretnego z tego nie wynikło. Na przestrzeni kilku następnych minut szczęścia próbowali jeszcze Edmundsson i Jime, ale Tyszanie w miarę możliwości zamrażali mecz, a czas ciągle upływał. Wiśle nie udało się stworzyć więcej dogodnych sytuacji. Tym samym Nafciarze przegrali po raz pierwszy w 2025 roku.
GKS TYCHY 2:1 Wisła Płock
Strzelcy: 4′ Natan Dzięgielewski (GKS Tychy), 21′ Ivan Salvador (Wisła Płock), 39′ Jakub Bieroński (GKS Tychy)
GKS Tychy: 1. Marcel Łubik (C), 4. Marko Dijaković, 3. Jakub Tecław, 16. Jakub Budnicki, 11. Marcel Błachewicz, 15. Jakub Bieroński, 10. Rafał Makowski (78′ 5. Teo Kurtaran), 37. Julian Keiblinger, 88. Natan Dzięgielewski (67′ 17. Noel Niemann), 18. Bartosz Śpiączka, 7. Wiktor Niewiarowski (78′ 77. Tobiasz Kubik).
Wisła Płock: 99. Bartłomiej Gradecki (C) – 77. Jakub Szymański (59′ 10. Amin Al-Hamawi), 19. Andrias Edmundsson, 44. Marcus Haglind-Sangré – 21. Miłosz Brzozowski, 8. Dani Pacheco, 25. Nemanja Mijušković, 14. Dominik Kun, 2. Kevin Čustović (59′ 16. Fabian Hiszpański) – 66. Iban Salvador (75′ 20. Łukasz Sekulski), 18. Jorge Jimenez.
Sędzia: Łukasz Szczech
18, Kibic Wisły Płock.


to okazuje sie, ze gramy w kratke. i nic z bunczucznych wypowiedzi trenera Misiury, ze idziemy na bezposredni awans. w takim przypadku trzeba wygrywac wyjazdowe spotkania albo przynajmniej prezentowac sie wzorowo w obronie, a widzielismy co tam wczoraj obrona wyprawiala, jakie 'babole’ odchodzily.
.
ja wiem jaka jest dolegliwosc tej ekipy. jak tylko presja zelżeje, to nie ma wyniku, bo za szybko robi sie 'chillout’. jeden wielki mecz z Termalica i popadamy w samozachwyt. albo tez inaczej, jest kilku zawodnikow, ktorzy wykonuja swoja robote z mysla o wyniku, a sa rowniez tacy, ktorym wystarczy 1 lub 2 mecz do spelnienia aspiracji.
.
teraz co mozemy zrobic? trudno przeciez myslec, ze dogonimy Termalike, o Arce nawet nie wspominajac. jedynie trzeba skupic sie na walce o 3 miejsce, tak abysmy obydwa mecze barazowe rozegrali u siebie, bo przeciez widzimy do czego jestesmy zdolni na wyjezdzie. z kazdym mozemy wygrac, ale i przegrac. 3 miejsce, to jeden pozytyw i realna droga do awansu po ciezkich barazach. baraze musimy rozegrac na wlasnym terenie, na wlasnych zasadach.
.
kolejna juz w tym sezonie wtopa. ile ich bylo, zwlaszcza w rundzie jesiennej?
.
jeszcze jedna uwaga do trenera Misiury. wedlug mnie brakuje w pierwszej jedenaste Pomorskiego. razem z Pacheco i Kunem potrafili zdominowac srodek pola w kazdym spotkaniu. owszem Mijuskovic jest swietny, to lider, ale mysle, ze warto przesunac go do obrony. jednak wlasnie tam jest bardziej potrzebny, aby krzyknac troche na chlopakow, aby sie obudzili, kiedy popeplniaja takie 'babole’ jak wczoraj.
.
takze bez presji sie nie obedzie. ta druzyna potrzebuje ciaglej, ustawicznej presji. to moje lekarstwo na cale zlo.