Minął już czas Amina. Wisła żegna napastnika.

Amin Al-Hamawi, napastnik, Wisła Płock,

Jak poinformowała Wisła Płock, szwedzki napastnik z Irackim paszportem Amin Al-Hamawi opuszcza drużynę Mariusza Misiury i swoją karierę będzie kontynuował w duńskiej Superlidze w drużynie Randers FC. Piłkarz zmienia barwy klubowe na zasadzie transferu gotówkowego.

Urodzony 17 grudnia 2003 roku Al-Hamawi trafił do nas w lutym ze szwedzkiego Sandvikens IF. Wcześniej był związany z klubem Helsingborgs IF, którego jest wychowankiem. Pierwsze kroki w seniorskiej piłce stawiał jednak na wypożyczeniu do drużyny Torns IF (III poziom rozgrywkowy w Szwecji), gdzie w 11 spotkaniach zdobył 7 bramek, dlatego już po pół roku wrócił do macierzystego klubu i zadebiutował w szwedzkiej ekstraklasie. W sumie w Helsingborgs IF spędził 1,5 sezonu, w czasie których swoimi udanymi występami pomógł drużynie utrzymać się w Superettan. Następnie przeniósł się do Sandvikens IF, z którego trafił do naszego klubu. Wychowany w Szewcji Al-Hamawi ma też na koncie 3 mecze w seniorskiej reprezentacji Iraku.

W poprzednim sezonie Amin Al-Hamawi wystąpił w 12 meczach Betclic 1. Ligi, w których strzelił 3 ważne bramki (dublet z Pogonią Siedlce i jedyny gol ze Stalą Rzeszów) oraz w półfinale baraży o awans do PKO Bank Polski Ekstraklasy, gdzie nabawił się urazu, który wykluczył go z gry w finale oraz na początku bieżących rozgrywek.

Tyle możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie klubu. Ja chciałbym dodać kilka słów prywatnego komentarza na temat samego Amina oraz tego co się właśnie wydarzyło.

Gdy Amin Al-Hamawi trafiał do Wisły, można było o nim usłyszeć wiele dobrego. Wszyscy podkreślali, że Amin niewątpliwie posiada duży talent oraz umiejętności. Mało tego, potrafi z nich korzystać. Dostaliśmy tego próbkę już w drugim występie Al-Hamawiego. Dublet z ławki w spotkaniu z Pogonią Siedlce w ciągu zaledwie 18 minut. To musiało robić wrażenie. Dawało też obraz Amina jako piłkarza, który da Wiśle wiele radości. W zasadzie dał jeszcze 3 punkty w meczu ze Stalą Rzeszów. W sumie, dzięki golom reprezentanta Iraku zdobyliśmy o 4 punkty więcej, niż gdyby jego trafienia anulować.

Niestety, Amin miał też pewien „defekt”. Był piłkarzem bardzo chimerycznym. Nie mówię tutaj o jego poczynaniach na murawie, a raczej o postawie poza boiskiem. Dodatkowo nałożyły się na to dwie sprawy. Po pierwsze, dla Hamawiego był to pierwszy, tak daleki i długi wyjazd z ojczyzny. Jak wiadomo, aklimatyzacja nigdy nie jest procesem prostym. Jeśli dołożymy do tego duże różnice kulturowe oraz problemy rodzinne. Proces ten staje się jeszcze trudniejszy. Po drugie kontuzje, to właśnie przez nie Amin stracił, chociażby cały letni okres przygotowawczy. Dodatkowo drobne urazy w trakcie rundy wiosennej sprawiły, że Amin pełnił jedynie rolę rezerwowego w drużynie Mariusza Misiury. Sam piłkarz nie godził się z taką pozycją w szatni. Uważał, że należy mu się miejsce w składzie. Trener Misiura jednak wielokrotnie powtarzał, że w jego zespole nic się nikomu nie należy i wszystko trzeba sobie wywalczyć na treningach i boisku. Amin jednak walczyć nie chciał.

W skrócie to nie mogło się udać, sam piłkarz ewidentnie w Płocku się męczył. Mariusz Misiuira nie miał zamiaru, zresztą słusznie, przyznać Aminowi statusu gwiazdy. Jedynym sensownym rozwiązaniem tego mariażu stał się więc rozwód, na warunkach dobrych dla obu stron.

Transfer do Danii to najlepsze wyjście. Wisła pozbywa się „problemu” i zgodnie ze swoimi założeniami odzyskuje pieniądze, jakie klub wydał na transfer irackiego napastnika. Piłkarz zmienia otoczenie, co może wyjść mu na dobre.

Reasumując:

Amin dzięki za gole i punkty, powodzenia w nowym miejscu!

Kopnij dalej

Dodaj komentarz