Po nieudanym wyjeździe do Katowic przyszło nam jeszcze raz zmierzyć się z Gieksą, tym razem przed naszą publicznością. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1-1, co oznacza pierwszy podział punktów przy Łukasiewicza w tym sezonie. Jak oceniliście postawę Nafciarzy?

Rafał Leszczyński (2.66)
Do utraty bramki grał naprawdę bardzo dobry mecz. Pod koniec pierwszej połowy zanotował bardzo ważną paradę, a w dalszych etapach meczu również pomagał zespołowi. Szkoda tej pomyłki, bo cała reszta top.

Kevin Custović (3.65)
Kevin w tym meczu padł trochę ofiarą asymetrii naszych ataków. Czasem zdarzają się takie mecze, że atakujemy częściej prawą stroną, a piłkarze grający po lewej muszą trochę poczekać na piłkę. Tak było chociażby w meczu z Legią, gdy w drużynie debiutował Quentin i podobnie było w piątek.

Andrias Edmundsson (3.58)
Edi znowu pomógł w defensywie, ale też po raz kolejny popełnia proste błędy w wyprowadzeniu. Co prawda część naprawił on sam, a część została naprawiona przez jego kolegów, ale moim zdaniem taka powtarzalność tych błędów nie przystoi stoperowi, który ma pierwszy plac w Ekstraklasie.

Marcin Kamiński (3.59)
Przyzwoity występ doświadczonego stopera. W pierwszej połowie przerwał groźną kontrę gości i nie popełniał żadnych rażących błędów w defensywie. Najcelniej podający piłkarz na boisku 58/59 (98%). Wiem, że w dużej mierze wynika to z pozycji, na której gra, bo siłą rzeczy musi unikać ryzykownych rozwiązań, ale stwierdziłem, że warto odnotować.

Marcus Haglind-Sangre (3.46)
W defensywie poprawnie. Mógł mieć asystę, ale Deni nie zdołał dopaść do piłki po jego dośrodkowaniu.

Žan Rogelj (4.39 MVP)
Uważam, że to był dobry, lecz nie wybitny mecz Słoweńca - moim zdaniem lepiej wypadł z Jagiellonią. Z racji tego, że w tym meczu atakowaliśmy głównie prawą stroną Žan często był przy piłce. Raz poszczególne zagrania wychodziły lepiej, raz gorzej, ale myślę, że ostateczny bilans jest na plus. Fajnie się zabrał z piłką przy akcji bramkowej i strzelił swojego pierwszego gola w niebiesko-biało-niebieskich barwach. Może trochę szczęśliwie, ale patrząc na jego dyspozycję w ostatnich spotkaniach - na pewno zasłużenie.

Dominik Kun (3.63)
Poprawny występ Dominika. Mam wrażenie, że im dalej w sezon jego pozycja i rola w drużynie wraca trochę do tej z poprzedniego sezonu. W porównaniu do początku obecnych rozgrywek jest mniej Kunika w ofensywie czy w kontrach.

Dani Pacheco (2.83)
Z przodu Dani wyglądał w porządku, ale gdy operował piłką niżej to znowu popełnił kilka błędów. Dwa razy dał Gieksie okazję na kontrę oraz sfaulował w niebiezpiecznym miejscu na żółtą kartkę. Piłkarz z takim doświadczeniem, który tak bardzo pomógł nam w poprzednim sezonie ma papiery na lepszą grę.

Wiktor Nowak (3.88)
Ja na tego chłopaka nie mam słów. W ciągu tygodnia rozegrał trzy pełne spotkania, a do tego w jednym z nich była jeszcze dogrywka. Moim zdaniem nasz najlepszy piłkarz w Katowicach i nasz najlepszy piłkarz w meczu z Gieksą w Płocku. A to co wydarzyło się w doliczonym czasie gry przechodzi ludzkie pojęcie. Może po prostu mało widziałem, ale nigdy nie byłem świadkiem takiego poświęcenia i demonstracji charakteru. Oby tylko nic poważnego się nie stało, a Wiktor szybko powrócił do pełni sił.

Ivan Salvador (2.78)
Ivan często schodził po piłkę, ale nie radził sobie z presją rywala, przez co nie był w stanie utrzymać się dłużej przy futbolówce. Był mało widoczny w tym spotkaniu. Pozytywnym akcentem może być jedynie wrzut z autu, po którym Nowaka od gola dzieliły centymetry. Ivana stać na więcej.

Deni Jurić (2.70)
Jeśli Ivan był niewidoczny to co dopiero napisać o Denim. Australijczyk rzadko był w posiadaniu piłki. W ostatnim kwadransie meczu miał pierwszą i tak naprawdę jedyną okazję, by zagrozić bramce Strączka, lecz nie zdołał przeciąć dośrodkowania. Pytanie czy jego zdrowie pozwalało mu zagrać na 100%. Na pewno CV Deniego sugeruje, że wkrótce powinien zacząć grać lepsze mecze.
Rezerwowi

Matchoi Djalo (2.09)
Kolejny mecz, w którym Matchoi Djalo nie wniósł zbyt wiele.

Nemanja Mijusković (-)
Grał za krótko, by ocenić.

Bojan Nastić (-)
Grał za krótko, by ocenić.

Tomas Tavares (-)
Grał za krótko, by ocenić.

Mariusz Misiura (3.24)
Ten mecz to czwarte spotkanie bez wygranej Nafciarzy. Pojawiają się zatem pierwsze głosy o "KRYZYSIE". Co prawda seria trzech porażek z rzędu (Arka, Jagiellonia, Gieksa w pucharze) to najdłuższa seria porażek za trenera Misiury, ale to trochę na przekór kryzysowym teoriom dobrze świadczy o pracy wykonywanej przez trenera i jego sztab w Płocku. Świetnie zaczęliśmy sezon, udało nam się zdobyć punkty na ciężkich terenach takich jak Częstochowa czy Łódź, pokonaliśmy przy pełnym stadionie Legię oraz przez lwią część meczu byliśmy równorzędnym rywalem dla jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego polskich klubów ostatnich lat. Spokojnie. Trener, sztab, zawodnicy zasłużyli na kredyt zaufania. W ostatnich tygodniach zmagamy się z potężną plagą kontuzji na pozycji nr 9 i praktycznie w każym z ostatnich meczów trzeba było mocno kombinować, aby to jakoś posklejać, przy czym nawet to nie starczało, bo gdy przychodziło co do czego to nie było jakości z ławki, wobec czego na pozycji nr 9 musiał grać sympatyczny szwedzki wahadłowy. Dajmy czas na wyleczenie piłkarzy z doskwierającym im kontuzji, dajmy czas nowym zawodnikom na aklimatyzacje. Posiadanie ambicji to nie grzech, ale bądźmy realistami - jesteśmy beniaminkiem, który po 9 kolejkach ma na koncie 17 punktów i zajmuje miejsce w czubie tabeli.

Poziom meczu
To nie był nasz najciekawszy mecz w tym sezonie. Od czasu do czasu ktoś stwarzał sobie sytuację, ale przez większość czasu gra toczyła się w środku pola.

