Wisła Płock w liczbach. Raport Grant Thornton Polska.

Jak co roku kancelaria Grant Thornton Polska opublikowała raport finansowy Betclic 1. ligi. Pora więc zerknąć jak w ujęciu ogólnym wyglądał drugi szczebel rozgrywkowy w naszym kraju, oraz jak na tle konkurencji wyglądali Nafciarze.

Ponad sześćdziesięciostronicowy raport zawiera jak co roku ogromną dawkę liczb i statystyk. Od ujęcia ogólnego pokazującego jak Betclic 1. Liga wygląda finansowo, poprzez dokładne analizy danych finansowych poszczególnych klubów. Warto w tym miejscu podkreślić, iż dane zawarte w raporcie są tymi, jakie Grant Thornton Polska uzyskała od poszczególnych klubów. Ze względu na brak udostępnionych danych, w raporcie nie zostały ujęte Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Kotwica Kołobrzeg.

Liga nabiera rozpędu

Według danych zgromadzonych przez Grant Thorton kluby Betclic 1 Ligi w sezonie 2024/2025 wygenerowały ponad 288 mln zł przychodów ogółem. Jest to o 14% więcej w porównaniu do poprzedniego sezonu.

Jaki udział w tym torcie mieli Nafciarze? Klub za sezon 24/25 wykazał przychód na poziomie 15,34 mln zł. Daje to Nafciarzom 7. miejsce w ogólnym zestawieniu klubów 1. ligi. Niekwestionowanym liderem pod względem przychodów jest niewątpliwie Wisła Kraków, która wykazała przychody przekraczające 50 mln. Na drugim miejscu znalazła się Miedź Legnica. Klub z dolnego śląska mógł pochwalić się wypracowaniem przychodu na poziomie przekraczającym 32 mln zł. Miedzianka uzyskała największy z całej ligowej stawki przychód z transferów. Według danych udostępnionych przez klub była to kwota rzędu 8,59 mln. Ogromną część tej kwoty to suma, jaką Miedź otrzymała od New York Red Bulls za Wiktora Bogacza. Podium zamyka Stal Rzeszów z przychodami na poziomie 26,52 mln. Co ciekawe, gdyby uwzględnić sam przychód z działalności podstawowej to właśnie klub z Rzeszowa byłby na drugim stopniu podium. Miedź Legnica wyprzedziła ich wyłącznie dzięki wysokim przychodom transferowym. Co ciekawe, cała Betclic 1. Liga wypracowała przychód z transferów rzędu 23 mln. Na drugim miejscu pod tym względem znajduje się Arka Gdynia, która sprzedała piłkarzy za ponad 5 mln.

Zerknijmy więc, jak wyglądały finanse 1. ligi w latach ubiegłych w ujęciu globalnym. Jeszcze 5 lat wstecz wartość przychodów wszystkich klubów wynosiła 149 mln, tak więc jak łatwo policzyć, w tak krótkim czasie liczba ta niemal podwoiła się. Duży wpływ na to miało, chociażby zwiększenie przychodów z dnia meczowego. W sezonie 20/21 było to niecałe 10 mln, w ubiegłym ponad 43 mln. Kolejnym istotnym aspektem jest, chociażby wzrost wartości marketingowej ligi. W sezonie 20/21 było to niecałe 25 mln, dziś jest to kwota prawie 50 mln złotych.

Transfery

Jak możemy przeczytać w raporcie Grant Thorton transfery wciąż nie są kluczowym źródłem przychodów dla klubów Betclic 1 Ligi, to ich udział w budżetach wyraźnie rośnie. Relacja przychodów z transferów do przychodów ogółem w poszczególnych klubach w większości przypadków nie przekracza 5%, jednak w dwóch przypadkach przebity został próg 20%. Najwyższy wskaźnik ma Arka Gdynia (26,5%) oraz Miedź Legnica (26,3%), te same kluby, które zajmują dwa pierwsze miejsca w zestawieniu przychodów transferowych. Z kolei Pogoń Siedlce i Odra Opole mają najniższy udział, poniżej 1%.

Jak możemy zauważyć, transfery stanowią niecałe 4% ogólnych przychodów klubu. Pod tym względem jesteśmy na 8. miejscu w ligowej stawce. Zdecydowanie przewodzą tutaj Arka Gdynia i Miedź Legnica, dla których przychody ze sprzedaży graczy stanowiły niemal jedną czwartą całości przychodów klubu.

No dobrze, wiemy, ile kluby zarobiły na piłkarzach. Zerknijmy teraz, ile z klubów Betclic 1.ligi wyszło na plus jeśli chodzi o ruchy transferowe. Według danych udostępnionych 13 z 16 zespołów w sezonie 2024/25 miało dodatni bilans transferowy. Jedynie Wisła Kraków, Pogoń Siedlce oraz Stal Stalowa Wola wydały na piłkarzy więcej, niż zarobiły na ich sprzedaży.

Jak w tym zestawieniu wypada Wisła? Z kwotą 260 tys. złotych na plusie zajmujemy 9 miejsce pod względem bilansu transferowego. Jest to o tyle istotne, że jak dobrze wiemy, Nafciarze latem totalnie przebudowali kadrę 1. zespołu. Śmiało można by rzec, że kadra Mariusza Misiury została zbudowana relatywnie niskim kosztem.

Wynagrodzenia

Jeśli mowa o koszcie zbudowania zespołu, to pora przyjrzeć się jak kluby Betclic 1. ligi płaciły swoim piłkarzom w ubiegłym sezonie.

Najwięcej na pensje wydawała w poprzednim sezonie Wisła Kraków. Była to kwota niemal 30 mln złotych. Na przeciwległym biegunie znalazł się Znicz Pruszków, który na pensje wydał niecałe 4,5 mln złotych. Nafciarze z kwotą niemal 15 mln znaleźli się na szóstym miejscu w tym zestawieniu. Oczywiście lwią część tej kwoty stanowią zawsze wynagrodzenia piłkarzy pierwszego zespołu. Te w Wiśle Płock były na poziomie 10,89 mln. W Krakowie natomiast była to kwota 18,79 mln. Najmniej na pierwszy zespół wydawał Znicz. Mówimy tutaj o kwocie lekko ponad 3 mln. W skład sumy wynagrodzeń w Wiśle wchodzi jeszcze 1,5 mln, które zostało przeznaczone na drugi zespół oraz blisko 2,5 mln kosztów administracji.

Jak wiemy, UEFA wprowadziła limit, jaki wynagrodzenia mogą stanowić w ujęciu przychodów całego klubu. W tym sezonie poprzeczka została zawieszona na poziomie 80%. Za rok będzie to już „tylko” 70%. Jak w tym aspekcie wypadli Nafciarze?

Zaledwie 8 z 16 klubów, które udostępniły swoje dane finansowe, zdołało wypełnić ten limit bez dodatkowej pomocy. W przypadku Nafciarzy udział wynagrodzeń w przychodach wyniósł bazowo 97%, jednak jeśli uwzględnić kwotę podniesienia kapitału przez właściciela klubu mamy już bezpieczne 46%. Jeśli uwzględnimy zwiększenie kapitału we wszystkich klubach Betclic 1. ligi, to wtedy okazuje się, że poziom 80% został zachowany w 13 z 16 z nich.

Jeśli przyjrzymy się poszczególnym zespołom, to największym pozytywnym zaskoczeniem jest chyba zespół Stali Rzeszów. W Rzeszowie wynagrodzenia stanowiły zaledwie 37% przychodów. Śmiało można powiedzieć, że jest to wynik imponujący. Na przeciwległym biegunie mamy inną Stal. Tą ze Stalowej-Woli. Klub z Podkarpacia na pensje wydawał 123% przychodów. Wprawdzie początkowo gorzej wyglądała jeszcze Polonia Warszawa, ze 129% na wynagrodzenia. Jednak klub ze stolicy, po zwiększeniu kapitału spółki zszedł do poziomu 45% przychodów.

Zerknijmy teraz, ile nasi piłkarze zarobili za każdy zdobyty punkt w ligowej tabeli:

Skupmy się na pomarańczowych słupkach. Według wyliczeń Grant Thorton Nafciarze za 1 zdobyty w lidze punkt zapłacili piłkarzom 0,19 mln. Tyle samo kosztował punkt zdobyty przez Arkę Gdynia. Trzeba jednak zauważyć, że drużyna z Gdyni zdobyła w całym sezonie 72 oczka. Licznik Nafciarzy zatrzymał się na 64 punktach. Co ciekawe kluby, które awansowały do Ekstraklasy, wykosztowały się zdecydowanie mniej, niż chociażby ci, którzy z ligi spadli. Najgorzej pod tym względem wypadał Wisła Kraków. Klub zarządzany przez Jarosława Królewskiego za każdy z 62 punktów zapłacił blisko 360 tysięcy złotych. Najtańsze były punkty w Pruszkowie. Tam każde oczko kosztowało klub około 80 tysięcy złotych.

Frekwencja

Z boiska przenosimy się na trybuny pierwszoligowych stadionów. Wiadomo, piłkarz nożna jest dla kibiców. Rywalizacja boiskowa ma przyciągać widzów. Ci mają generować przychody nie tylko klubów, ale też wszystkich podmiotów, które w piłkę inwestują. Zerknijmy więc, jak z tymi kibicami na meczach w poprzednim sezonie było.

Nafciarze ze średnią frekwencją 5557 widzów/mecz uplasowali się pod tym względem na piątym miejscu. Najlepszym wynikiem mogła się pochwalić Wisła Kraków, najgorszym Znicz Pruszków. W Płocku w sumie, przez cały sezon na stadionie mieliśmy 121 tysięcy 321 widzów. Wynik ten uwzględnia również jeden meczu Fortuna Pucharu Polski. Czy to wynik dobry? No cóż, jeśli ktoś twierdzi, że tak, moim zdaniem próbuje zakłamywać rzeczywistość. Jeśli spojrzymy na fakt, że na finale baraży Nafciarze potrafili zbliżyć się do granicy 14 tysięcy widzów, średnia poniżej 6 tysięcy wydaje mi się być mizerna. No ale cóż, nie od dziś mówi się, że Płock to bardzo specyficzne miasto.

Jeśli wiemy już, ilu kibiców na stadionie było, zerknijmy, jak to wygląda w odniesieniu do wypełnienia stadionu.

Średnia frekwencja wyniosła w całej lidze blisko 4,5 tysiąca/mecz. Średnie wypełnienie stadionu to natomiast 40% w ujęciu ogólnym. Zerknijmy teraz, jak to się prezentuje jeśli chodzi o Nafciarzy. Wisła z obiektem o pojemności 15 004 miejsca miała szósty co do wielkości stadion w lidze. Ze średnią widzów 5 557 osiągnęliśmy zapełnienie obiektu na poziomie 37%, czyli lekko poniżej średniej ligowej. Pod tym względem najlepiej wypadła Stal Stalowa-Wola. Klub z Podkarpacia dysponuje obiektem na 3764 widzów, a jego średnia to 72% wypełnienia.

Dobra, wiemy ilu kibiców, było na stadionach. Wiemy, jaki to % wypełnienia obiektów. Pora teraz zobaczyć, ile kibice zostawili w klubowych kasach. Tutaj można śmiało się śmiać.

Zacznijmy delikatnie. Wisła tytułem dnia meczowego wygenerowała przychód rzędu 660 tysięcy złotych. Tak, dobrze widzicie. Nafciarze do klubowej kasy placili nieco ponad 0,5 mln. Dla porównania Wisła Krakówwygenerowała w ten sposób 16,5 mln. Pal licho Kraków. Odla Opole uzyskała niemal trzykrotnie większe przychody niż my. W Stalowej Woli wyglądało to nawet lepiej. Chociaż w sumie łatwiej będzie powiedzieć, gdzie było gorzej. Siedlce, Łęczna, Pruszków, Głogów no i Poznań. Chociaż w przypadku tego ostatniego to badziej Grodzisk Wielkopolski niż Poznań. Powiedziećm że wstyd, to jak nic nie powiedzieć. Jeśli przeliczymy tą kwotę na każdego kibica, to wychodzi nam oszałamiające 6 złotych/osobę. Każdy kibic Wisły będący na mecz do klubowej kasy wpłacił równowartość puszki Red-Bulla. Pod tym względem szorujemy po dnie. Mało tego, przedostatnie w tym zestawieniu Miedź i Chrobry wyprzedziły nas o ponad 100%. Tam kibice zostawili w klubowej kasie po 13 złotych. Na pierwszym miejscu mamy kibiców ŁKS-u, którzy w klubowej kasie zostawili per capita 49 zł. Ktoś zaraz powie, że na innych stadionach przychody z cateringu czy że to tylko dzień meczowy … ble ble ble… 6 złotych…

Zmierzajac powoli do brzegu tego i tak długiego tekstu, zerknijmy jescze na to, jak dzień meczowy wyglądał w budżecie klubowym:

Wisła Płock na dniu meczowym STRACIŁA niemal 4 mln złotych. Co składa się na ten koszt? W pierwszej kolejności oczywiście jest to koszt ochrony obiektu. Specjalne ukłony dla lokalnej policji która skrzętnie podnosiła rangę wydarzeń nakładając na klub dodatkowe koszta plynące z bowiązku podwojenia służb poządkowych na meczach podwyższonego ryzyka. Do tego dochodzą jeszcze mniejsze koszta jak chociażby pirotechnika czy zatrudnienie osób obsługujacych kasy biletowe.


Słowem podsumowania od autora

Wisła w kwestiach inansowych z jednej strony jest tworem stabilnym, z drugiej nadal na kroplówce miejskiej. Śmiem jednak twierdzić, że samo miasto pozwoliło, aby kroplówka ta była potrzebna. Jak pokazują ostatnie dwa lata, jeśli zasypać dziurę wykopaną przez poprzedni zarząd, w klubie przy Łukasiewicza 34 moze być zdrowa podstawa do funkcjonowania. Wielu z nas niejednokrotnie śmiało się z mitycznego Exela prezesa Piora Sadczuka. Sam wielkokrotnie wypomniałem to prezesowi w rozmowach. Nie zmienia to jednak faktu, że Nafciarze dzięki temu arkuszowi stają na nogi. To też ten arkusz, dołożył swoją cegiełkę do awansu do Ekstraklasy.

Co zmieni sezon obecny? Na pewno wzrośnie nasz budżet. Głównie za sprawą potężnego zastrzyku finansowego z tytułu praw do transmisji. Dodatkow zwiększone zostały wpływy od sponsorów, zarówno tych największych, jak i tych mniejszych. Duży plus mozna równiez postawić przy frekwencji. Ta aktualnie jest średnio powyzej 9tysięcy osób na mecz. Wprawdzie przed nami zimowe miesiące, a co z tym idzie coraz trudniej będzie przyciągnąć na stadion widzów. Nie mniej jednak, myślę, że ta Ekstraklasowa frekwencja na koniec sezonu nas mile zaskoczy.

Kopnij dalej

Dodaj komentarz