Wczorajszy pojedynek Wisły Płocku z Górnikiem Zabrze reklamowany był jako Hit Kolejki! Czy postkanie zasłużyło na to miano? Nie wiem! Wiem jednak, ze Nafciarze po golu Łukasza Sekulskiego zremisowali na boisku lidera PKO BP Ekstraklasy 1:1. Trafienie dla gospodarzy zanotował Sondre Liseth. Podopieczni Mariusza Misiury przedłużyli tym samym swoją serię do siedmiu spotkań ligowych bez porażki z rzędu!
Zanim o samym meczu słów kilka, spójrzmy na skład, jaki Mariusz Misiura desygnował do walki o punkty. W porównaniu do spotkania w Lublinie z tamtejszym Motorem zobaczyliśmy dwie zmiany, z czego jedną wymuszoną. Kontuzjowanego Deniego Jurica zastąpił Giannis Niasrchos. Dla Greka był to debiut w wyjściowej jedenastce Nafciarzy. Do tej pory notował on wyłącznie występy z ławki, przeplatając je licznymi urazami. Drugą zmianą było wyjście w pierwszym składzie, wypożyczonego do Wisły z Górnika właśnie Wiktora Nowaka. Reprezentant Polski do lat 21 zastąpił w wyjściowej jedenastce Tomasa Tavaresa, który po meczu w Lublinie zebrał sporo nieprzychylnych opinii.
Na początku meczu okazji do uderzenia w polu karnym szukali Dominik Kun czy Giannis Niarchos, ale obrońcy Górnika zdołali te próby udaremnić. Pierwszy strzał oddał w 10. minucie Lukas Ambros z dystansu, ale wyraźnie chybił. Później sytuacyjnie z pierwszej piłki uderzał Dani Pacheco, a że był przy tym faulowany, to rzut wolny z dwudziestu pięciu metrów wykonał Marcin Kamiński, ale i on się przy tym pomylił. Dwukrotnie oglądaliśmy też dobre dośrodkowania w stronę Łukasza Sekulskiego, ale za pierwszym razem dobrze zblokował go obrońca, a za drugim trafił w idealnie ustawionego Marcela Łubika. Po drugiej stronie aktywny był Maksym Khlan, któremu po indywidualnej akcji niewiele zabrakło, aby trafić w samo okienko. Później próbował jeszcze z dystansu i po dośrodkowaniu od kolegi, ale bez zarzutu spisała się tu nasza defensywa. Najgroźniejsza chyba akcja pierwszej połowy miała miejsce w 34. minucie, kiedy Nafciarze wyszli w przewadze z kontratakiem i Zan Rogelj dobrze dograł w pole karne do Sekulskiego. Temu jednak po przyjęciu podskoczyła nieco piłka i tym razem w zdawałoby się dogodnej sytuacji nasz kapitan przymierzył ponad poprzeczką. Minimalnie ponad obramowaniem bramki futbolówkę po centrostrzale przeniósł Ambros, a przed samą przerwą dwukrotnie dobrze interweniował Rafał Leszczyński. Za pierwszym razem nasz bramkarz wygrał sam na sam z Ousmane Sowem (dobitka Sondre Lisetha niecelna), a za drugim nie dał się pokonać Erikowi Janży, który sprytnie zagrał piętą. W obu przypadkach również ostatecznie do góry powędrowała chorągiewka sędziego asystenta. Do przerwy zabrakło celnych strzałów, jednak widowisko mogło się podobać.
Drugą połowę mocnym akcentem chciał zacząć Erik Janża, który sprzed pola karnego przymierzył niebezpiecznie blisko dalszego słupka. Na tym etapie meczu oba zespoły przedostawały się w okolice szesnastki przeciwnika, ale nie były w stanie przełamać defensywy. Do czasu – a konkretnie do 62. minuty, gdy na prawym skrzydle znalazł się Dani Pacheco. Były piłkarz Górnika podprowadził piłkę do linii końcowej, dośrodkował, a Sekulski wygrał fizyczny pojedynek z obrońcą i trafił do siatki! Niedługo później w indywidualnej, długodystansowej akcji zobaczyliśmy Dominika Kuna, który po przebiegnięciu z piłką prawie całego boiska oddał strzał, który zablokował obrońca. Górnicy próbowali odpowiedzieć próbami z dystansu Khlana i zdecydowanie groźniejszym Kamila Lukoszka, który zmienił właśnie Ukraińca, ale obaj nie wycelowali odpowiednio. Potem uaktywnił się Sondre Liseth. Za pierwszym razem dobrze z pola karnego wypchnął go Marcin Kamiński i napastnik uderzył zbyt lekko, żeby pokonać Leszczyńskiego. Za drugim dobrze dośrodkował jednak Lukoszek, a Norweg z bliska pokonał naszego bramkarza i doprowadził do wyrównania. W końcówce Górnik napierał, chociaż i Nafciarze mieli swoje szanse. Zablokowane zostały strzały rezerwowych Matchoia Djaló i Nemanji Mijuskovicia, a chwilę wcześniej naszą poprzeczkę obił Ousmane Sow. W doliczonym czasie Leszczyński wyłapał jeszcze próbę Matusa Kmeta i więcej goli tego dnia nie padło.
opis meczu: Marta Hućko Wisła Płock
Co wiemy po wczorajszym meczu? Po pierwsze spotkanie z Motorem przed przerwą na kadrę to jedynie wypadek przy pracy rozpędzonej maszyny Mariusza Misiury. Po drugie, bez względu na rozstrzygnięcia, jakie zapadną w tej kolejce Nafciarze, na koniec weekendu nadal będą na podium. Gdyby ktoś z nas przed startem sezonu powiedział, że po 15 meczach będziemy mieć 27 punktów, większość odesłałaby go do psychiatry. Jak widać, dla Bandy Misiury nie ma rzeczy niemożliwych.
Następne wyzwanie już za tydzień. W niedzielę przy Łukasiewicza 34 nafciarze podejmą Mistrza Polski Lecha Poznań! Początek spotkania o 20:15!
Górnik Zabrze 1-1 Wisła Płock
Sondre Liseth 78′ – Łukasz Sekulski 62’
Górnik: 1. Marcel Łubik – 16. Paweł Olkowski (69, 81. Matúš Kmeť), 26. Rafał Janicki, 20. Josema (69, 55. Maksymilian Pingot), 64. Erik Janža – 30. Ousmane Sow, 8. Patrik Hellebrand, 18. Lukáš Ambros (84, 10. Lukas Podolski), 7. Luka Zahovič (84, 79. Goh Young-jun), 33. Maksym Chłań (69, 17. Kamil Lukoszek) – 23. Sondre Liseth.
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj (88, 2. Kevin Čustović), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (89, 3. Aleksandre Kalandadze) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak (83, 17. Matchoi Djaló) – 20. Łukasz Sekulski (84, 25. Nemanja Mijušković), 9. Giánnis Niárchos (59, 66. Iban Salvador).
żółte kartki: Liseth – Kamiński, Sekulski, Iban Salvador.
sędziował: Karol Arys (Szczecin).
widzów: 25 223

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


meczu nie ogladalem z racji innych obowiazkow. jednak wynik na pewno zdecydowanie na plus, na ciezkim terenie. z tej relacji wynika (bo nie bardzo ze skrotu), ze zagrali tym razem na powaznie, skoncentrowani i podjeli meska walke. to dobrze, ze jakies wnioski natury psychologicznej zostaly, w zespole i w sztabie szkoleniowym, wyciagniete.
.
przyjezdza Lech? jak najbardziej mamy prawo myslec o zwyciestwie w tym spotkaniu, jesli zlał ich mistrz Gibraltaru, to dlaczego nie Wisła Płock… juz koncowka poprzedniego sezonu i jedno z najbardziej 'fartownych’ mistrzostw Polski w ostatnich dekadach, pokazalo ze mozna ich solidnie ukąsić. oby tak bylo za tydzien. a tymczasem gratulacje dobrego wystepu Nafciarzy dla nas wszystkich.
i jeszcze jedna kwestia. cala druzyna powinna jesli nie rzucic sie na sedziego, to przynajmniej wdac sie w ostra polemike z sedziami tego spotkania. niewazne czy byl faul czy nie, sytuacja na pograniczu. trzeba bardziej naciskac sedziego albo chociaz pokazac pilkarska zlosc. tym bardziej, ze to nasz wazny gracz Iban Salvador. wypada mu pomagac w jego przedstawieniu, a widze ze nie bardzo w druzynie jest tego swiadomosc. chroncie chlopaka, bo z wasza pomoca moze jeszcze wiecej zdzialac na rzecz calej ekipy.