Poniedziałek. To zazwyczaj właśnie w ten dzień pobudka jest najbardziej boleśna i najbardziej wymagająca. Ostatnio jednak wszystkim z nas chyba wstawało się gorzej we wtorek. A to dlatego, że miniony poniedziałek obudził w nas wciąż niewyleczone koszmary. W Lubinie bowiem zaliczyliśmy kolejną, czwartą z rzędu porażkę, która przyczyniła się do naszego spadku w tabeli, gdzie względem początku rundy jesteśmy o sześć pozycji niżej. Wielu kibiców w naszej społeczności czuje niepokój, gdyż kryzys na wiosnę po świetnej rundzie wiosennej mocno przypomina schemat ostatniego sezonu spadkowego, kiedy to też długo błyszczeliśmy w czubie tabeli, lecz gdy przyszedł kryzys nie potrafiliśmy się ocknąć. Tym razem taki wydaje się mało prawdopodobny, ale też nie można go lekceważyć. Trzeba się ocknąć. Wygrać jak najszybciej. W poniedziałek kolejna szansa, do Płocka przyjeżdża Arka.
Myślę, że po ostatniej porażce do naszej społeczności wkradło się trochę za dużo chaosu. Widać, że jako społeczność wynieśliśmy z sezonu spadkowego pewną lekcję, ale myślę, że jeszcze za wcześnie na panikę. Dzwony ostrzegawcze tak, ale panika nie. Emocje emocjami, ale to jeszcze nie czas, aby wszystko i wszystkich skreślać. Ktoś powie, że za kadencji Pavola Stano powtarzano te same słowa i skończyło się tragicznie. I uznaję taką czujność za pozytywną, lecz tym razem myślę, że sytuacja jest trochę inna. W tym sezonie mamy naprawdę niezły szpital. Długie kontuzje Jime, Ivana i Boro regularnie kontuzjowani Jurić, Niarchos i Tavares. Te urazy realnie ograniczają siłę ławki i wachlarz możliwości, które sztab mógłby wykorzystać podczas meczu (ile można oglądać wahadłowego grającego na dziewiątce?). Było też jeszcze zamieszanie jeśli chodzi o przebieg procesu leczenia piłkarzy. Sprawę dodatkowo skomplikowało odejście Ediego, który poczuł się niekochany, wygaszony, trochę tak jakby go nie było. To odejście też nie pozostaje bez konsekwencji. W całej rundzie jesiennej w żadnym meczu nie straciliśmy więcej niż jednej bramki, a w ostatnich trzech meczach w każdym z nich straciliśmy równo dwa gole. Bez piłkarza, który kręcił ponadprzeciętne liczby trzeba nauczyć się trochę innej gry obronnej na co uwagę ostatnio podczas konferencji zwrócił trener Misiura.
Ostatnie mecze też mogły pójść w różne strony. Nie zamierzam co prawda bronić meczu z Zagłębiem, ani meczu z Widzewem, bo w obu z nich byliśmy po prostu słabszą drużyną. Mecz z Piastem również nie był wybitnym futbolem, ale przy odrobinie szczęścia wywieźlibyśmy z Gliwic punkt lub punkty. Najbardziej szkoda meczu z Legią, bo na Łazienkowskiej byliśmy lepszym zespołem, mieliśmy więcej z gry. Mając na uwadze obraz meczu w Gliwicach i Warszawie moglibyśmy mieć za ostatnie cztery spotkania 6/12 punktów a nie 0.
Jeszcze w nawiązaniu do sezonu spadkowego: gdy porównuję kadry z sezonu 2022/23 i 2025/26 widzę wyraźną przewagę na korzyść obecnej. W sezonie spadkowym ta kadra po odejściach była po prostu słaba. Krzysztof Kamiński zaliczył widoczną obniżkę formy, Gradecki popełniał dziwne błędy, a na wahadłach hasali Martin Sulek z Piotrem Tomasikiem. Gdybyśmy mieli wskazać trzon drużyny to pewnie padłyby nazwiska takie jak Sekulski, Furman, Kapuadi, Wolski (z którym przy okazji w środku sezonu wybuchła afera). Aktualnie mamy naprawdę solidną defensywę. Leszczyński pomimo ostatnich pomyłek to topowy bramkarz w skali ligi, Kamyk i Marcus to po prostu dobrzy piłkarze, Nema w obronie też daje radę. W środku mamy Pacheco, Nowaka i ostatnio sprowadzonego Savvidisa, którego CV wygląda mocarnie. Na wahadle Rogelj i Quentin, którzy wypadają znacznie korzystniej niż wspomniani Sulek i Tomasik. Do tego Sekul, który pomimo swoich lat ma w tym sezonie osiem goli i daje zespołowi wartość również w defensywie. Ta kadra praktycznie na każdej pozycji wygląda korzystniej niż ta z sezonu spadkowego, a nie uwzględniłem kilku kontuzjowanych piłkarzy. Nie oznacza to, że nie spadniemy, ale uważam, że dzisiaj istnieje więcej podstaw do tego żebyśmy się podnieśli niż istniało trzy lata temu.
A na przeciwko Nafciarzy stanie Arka. Podopieczni Dawida Szwargi znajdują się na 17. miejscu w tabeli, tracąc 2 punkty do bezpiecznej, 15. pozycji. Arka w tym sezonie na wyjazdach zdobyła tylko 1 punkt, tracąc 27 goli i strzelając tylko 3. Oznacza to świetną okazję do przełamania.
Obsada sędziowska
Sędzią głównym meczu z Arką będzie Łukasz Kuźma. Przy liniach bocznych przebieg spotkania nadzorować będą Dawid Golis i Piotr Podbielski, sędzią technicznym będzie natomiast Mateusz Jenda. Na VAR-ze zasiądą Tomasz Kwiatkowski i Arkadiusz Kamil Wójcik.
Raport kartkowy
Zawieszeni:
– Aurelien Nguiamba (Arka Gdynia).
Zagrożeni:
– Iban Salvador, Łukasz Sekulski, Rafał Leszczyński, Marcus Haglind-Sangré, Nemanja Mijušković, Žan Rogelj (Wisła Płock),
– Edu Espiau, Tornike Gaprindashvili, Kike Hermoso, Sebastian Kerk, Nazarij Rusyn (Arka Gdynia).
Z Nafciarskiej Kroniki
- Z Arką w naszej historii mierzyliśmy się 33 razy. Górą byliśmy 9 razy, 11 razy padał remis i 13 razy wygrywali Gdynianie.
- Ostatni mecz w Ekstraklasie przeciwko Arce na Łukasiewicza zagraliśmy 20 czerwca 2020 roku. Spotkanie skończyło się remisem 0:0.
- Ostatnie zwycięstwo z Arką na poziomie Ekstraklasy odnieśliśmy 7 marca 2020 roku w Gdyni. Bramki wtedy strzelali Torgil Gjertsen i Alan Uryga. Dla gospodarzy strzelił bezpośrednio z rzutu wolnego Marko Vejinović.
- U siebie na poziomie Ekstraklasy z Arką rozegraliśmy 9 spotkań. 3 razy zdobyliśmy 3 punkty, 4 razy zremisowaliśmy. Przegraliśmy tylko raz.
Tak było jesienią…
Arka Gdynia 1-0 Wisła Płock
Edu Espiau 48
Arka: 77. Damian Węglarz – 2. Marc Navarro, 23. Kike Hermoso, 29. Michał Marcjanik, 18. Julien Célestine, 11. Dawid Kocyła – 37. Sebastian Kerk (69, 9. Tornike Gaprindaszwili), 10. Aurélien Nguiamba, 8. Alassane Sidibé, 27. João Oliveira (69, 14. Hide Vitalucci; 90, 17. Marcel Predenkiewicz) – 99. Edu Espiau (80, 22. Diego Percan).
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 2. Kevin Čustović (71, 9. Giánnis Niárchos), 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 5. Bojan Nastić (63, 13. Quentin Lecoeuche) – 14. Dominik Kun, 8. Dani Pacheco, 30. Wiktor Nowak (71, 16. Fabian Hiszpański) – 17. Matchoi Djaló (53, 11. Jime), 20. Łukasz Sekulski (63, 66. Iban Salvador).
żółte kartki: Célestine – Jime, Iban Salvador.
sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: 10 862.
18, Kibic Wisły Płock.


wedlug mnie problem nie lezy w Wiśle Płock, ale w Arce Gdynia. runde jesienna zaczynali ze statusem chlopcow do bicia i faktycznie kadrowo prezentowali sie fatalnie (co nie uchronilo naszych mocarzy przed porazka na ich terenie). pamietam, ze okreslalem ich murowanym kandydatem do spadku. teraz to juz przeszlosc, inna ekipa, dobrze zorganizowana i posiadajaca kilku wyrozniajacych sie graczy w skladzie.to prawda maja tragiczny bilans wyjazdowy, ale wciaz sa niebezpieczni.
.
te fakty nie powinny jednak zmieniac podejscia do tego spotkania. powinnismy zagrac ofensywnie i z polotem, rozbic Arke i wykazac swoja wyzszosc w tabeli. przy okazji zmazac plame za porazke i bardzo slabe spotkanie w Gdyni na jesieni. tylko 3 punkty.