Już dziś o 17:30 Wisła Płock zmierzy się z Górnikiem Zabrze w meczu 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkaniu, które dla jednych może być ostatnią szansą na złapanie tlenu, a dla drugich biletem do wielkiego finiszu sezonu.
Nafciarze są dziś drużyną poranioną ostatnimi tygodniami. Seria bolesnych porażek, brak goli i uciekające marzenie o europejskich pucharach sprawiły, że wokół zespołu zrobiło się duszno. W futbolu jednak wszystko zmienia się czasem w jeden wieczór. Jedna bramka. Jeden mecz. Kibice, którzy dopingiem poniosą drużynę.
I właśnie dlatego ten mecz jest tak ważny.
Bo Wisła wciąż ma o co grać. Nie tylko o punkty. O twarz. O atmosferę przed końcem sezonu. O pokazanie kibicom, że ten zespół jeszcze żyje i potrafi odpowiedzieć wtedy, gdy większość już zaczyna kręcić głową z rezygnacją.
Problem jednak, że do Płocka przyjeżdża drużyna, która pachnie europejskimi pucharami. Górnik od miesięcy wygląda dojrzale, konkretnie i przede wszystkim stabilnie. W ich grze nie ma chaosu. Jest wysoki pressing, który daje punkty i poczucie, że w Zabrzu znowu buduje się coś poważnego.
Historia meczów obu drużyn też podpowiada, że tu zwykle dzieje się coś ciekawego, ponieważ bilans spotkań jest bardzo wyrównany. 11 zwycięstw Nafciarzy, 13 remisów i 12 porażek. Bilans bramkowy, jest już bardziej korzystny dla Górnika i wynosi 39-52. Jesienią było 1:1. Teraz stawka jest dużo większa. Wisła gra o to, aby podtrzymać matematyczne szanse na europejskie puchary i tylko wygrana sprawi, że będzie to możliwe. Górnik co prawda ma już minimum Ligę Europy po zwycięstwie w Pucharze Polski, ale wciąż walczy o 2 miejsce dające prawo gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów i tutaj również raczej tylko wygrana sprawi, że wciąż będą w grze o vice mistrzostwo.
A więc nie będzie miejsca na granie „na pół gwizdka”, bo kibice wyczują to po trzech minutach. Ten stadion kocha drużyny walczące. Można przegrać po bitwie. Nie można przejść obok meczu.
W dzisiejszym meczu zabraknie zawieszonego za kartki Marcusa Haglind-Sangré. Do gry wraca Rafał Leszczyński. Zagrożeni są Dani Pacheco i Wiktor Nowak.
Kibiców Wisły Płock na trybunach będzie około 9 tys. Natomiast kibiców Górnika Zabrze, co będzie ewenementem i pierwszym takim meczem na Orlen Stadionie będzie nadkomplet. Prawdopodobnie pojawią się w liczbie około 1200 osób. Czyli jest duża szansa, że łączna frekwencja na meczu przekroczy 10000. Więc czekamy na ten domowy last dance w tym sezonie, które poprowadzi sędzia Wojciech Myć z Włodawy.
A więc szaliki w górę bo przed nami wielkie emocje i dziewięćdziesiąt minut prawdy.
Wisło — czas się obudzić. 💙🤍💙💪

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!

