Namaszczony na prezesa Wisły Płock Maciej Wiącek podzielił się swoimi refleksjami i pół wizjami dotyczącymi drogi, którą klub będzie pod jego rządami kroczył.
Maciej Frydrych z Przeglądu sportowego musiał mieć niezły ubaw słysząc odpowiedzi na swoje pytania.
(MF) Jakie ma pan kompetencje?
(MW) Moje zadanie to sportowe funkcjonowanie klubu, czyli odpowiadam za cały pion sportowy.
Tą odpowiedź śmiało można zamienić na krótszą, ale w jakikolwiek sposób odpowiadającą na zadane pytanie – żadne. Maciej Wiącek od 2001 roku kręcił się po korytarzach klubowych w różnych rolach. Nadużyciem jednak jest twierdzenie, że mija właśnie 25 lat jego pracy w Wiśle, jest zawodowo związany z klubem od 25 lat z krótkimi przerwami. Związany najbardziej wynagrodzeniem, na drugim miejscu tworzeniem konfliktów. Teraz czas na zmianę (niestety) – zaczął coś robić, zatrudnił Łukasza Stupkę na stanowisko Dyrektora Sportowego. Informacja ta zdziwiła mnie bardzo i podzwoniłem w kilka miejsc. Rozmawiałem z osobami, które z nim współpracowały, albo znały z pracy w klubach.
„Ku… kto???”
To była najczęstsza reakcja na pytanie jak widzą Stupkę na tym stanowisku. Usłyszałem kilka opinii, kilka historii, ale to nie jest tekst o byłym, a jak prezes twierdzi – cały czas pełniącym funkcję. To jest przykład kwalifikacji i rozeznania Macieja Wiącka. Ktoś podrzucił mu to nazwisko i tyle. Myślę, że w teorii miał nie przeszkadzać i nie szkodzić. Niestety – nie udało się. Dalej czytamy o zawodnikach, których klub chciał się pozbyć w letnim oknie. Michał Król – 3 lata kontraktu (wysokiego) oferował swoje usługi na Linkedin…To cały komentarz do kwalifikacji i kontaktów w środowisku Prezesa i Dyrektora Sportowego. Mogło być gorzej? Nie, ale mogło być śmieszniej – np. anons na OLX Praca. Dion Gallapeni – dziękujmy niebiosom, że nie udało się go sprzedać duetowi Wiącek – Stupka. Przy sprzedaży Ediego, po klubowych korytarzach poniósł się głos – wtedy jeszcze wiceprezesa – Macieja, rozmawiającego z kimś przez telefon:
„Bańkę siedemset dają, a ten chuj nie chce go sprzedać!”
Przypuszczam, że była to fachowa i profesjonalna opinia o kwalifikacjach menadżerskich Piotra Sadczuka. No, bo Wiącek wziąłby bańkę siedemset i jeszcze wysłał Ediego Uberem do Włoch. W dalszej części wywiadu sam gęsty bełkot ( być może efekt świętowania powołania przez RN na prezesa). Słyszymy o cierpliwej pracy z dozą pokory, a za chwilę, że nie jest rozwojem ciągła walka o 7 miejsce. W kolejnym zdaniu, że jeśli zajmiemy miejsce w drugiej 10, ale będzie widoczny rozwój, to będzie ok. Stabilizacja to stagnacja. Uff… jeszcze lepiej jest za moment:
„Czasem lepiej jest spaść z ligi i do niej awansować, aby rozwijać się szybciej niż mieć stagnację.„
Tylko przypominam, że budżet po spadku będzie o połowę mniejszy – ale to finanse, którymi zajmował się będzie kto inny. Prezes marzy o medalu zdobytym przez ludzi wychowanych, czy urodzonych w Płocku. Dyzio Marzyciel. Grajmy wychowankami, no i gramy. Zauważę tylko – i to bez ironii – że ci którymi gramy są u schyłku swojej kariery. Młodzi cały czas uprawiają turystykę autokarową, grają w dwójce, albo… po prostu ich nie ma.
„Postawiłem na Adama Majewskiego, bo znam jego osiągnięcia.„
No ja też je znam. W piłce ligowej notorycznie walczył o utrzymanie (to nie zarzut, tylko fakt – takie kluby go zatrudniały). Jedyny i to bardzo duży sukces, to awans z U-21 na Mistrzostwa Europy, ale to zupełnie inna trenerka. W drugiej kolejności (czy aby na pewno drugiej?) Adam Majewski jest wieloletnim kolegą Prezesa, a czy koledze wypada „podkładać świnię” porównując go do Sir Alexa Fergusona? Pan Prezydent namaścił na stanowisko prezesa spółki miejskiej kogoś komu ufa – to zrozumiałe. Od obecnego prezesa usłyszałem, że jego zadaniem było patrzenie na ręce Piotra Sadczuka. Wywiązał się. Szkoda tylko, że zaufanie polityka, to jedyna przesłanka do powierzenia takiego stanowiska. Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie…. Prezesa.
Jest jeszcze coś. Koło Prezesa kręcą się szeptacze-podpowiadacze, którzy brali czynny udział w usunięciu poprzedniego Prezesa. Oczywiście wszyscy zupełnie przypadkowo bywają tam gdzie bywają, siadają przy jednym stoliku z trenerem. Maciej Wiącek jest gwarantem jednego – kolesiostwa. Stare układy już wracają, już mają się świetnie.

Ojciec, pasjonat piłki i muzyki. Wisła Płock od zawsze na zawsze. Camele bez filtra. Zwolennik dyskusji, wróg hejtu.


No cóż szykuje się spektakularne spierdolenie z esy .Takie numery jak przedłużenie kontraktu z hiszpanem .pomorskim misiakiem i trzymanie w w drużynie błaszkiewicza jest karygodne i tutaj duży wpływ na to ma wiącek to tylko świadczy o Majewskim że się na to godzi no ale warsztat trenera jest jaki jest. Przykre to wszystko ale pomału trzeba przygladać 1szej lidze