Ogrywamy Mistrza Polski! #LPOWPŁ

Rozpędzeni niczym francuskie TGV Nafciarze nie zatrzymali się na stacji Bułgarska. Tym razem nie było tak łątwo i przyjemnie jak z Lechią i Wartą, ale finał jest ten sam – 3 punkty jadą do Płocka!

Pavol Stano tym razem zadecydował, że „zwycięskiego składu się nie zmienia” i od pierwszej minuty na boisku zobaczyliśmy tą samą jedenastkę co tydzień temu w meczu z Wartą. Lech gra w pucharach, dodatkowo nękany jest kontuzjami więc trener Lecha musi rotować składem – na boisko powrócił m.in odpoczywa mijący na ławce w Batumi Ishak a środek obrony od pierwszej minuty zabezpieczał nowy nabytek Kolejorza – Filip Dagerstål.

Wisła
Lech

Nafciarze weszli w mecz na dużym spokoju. Cofnięci czekali na możliwość kontry i już w 3 minucie spotkania ten plan mógł dać prowadzenie – po dośrodkowaniu Davo z piłką nieznacznie minął się Sekul. W 12 minucie spotkania boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Szwoch, w jego miejsce na boisku zameldował się Filip Lesniak. Od tego momentu inicjatywę przejął Lech i kilkukrotnie pod bramką Gradeckiego robiło się gorąco. Najlepszą sytuację Lech miał w 32 minucie kiedy Ishak obsłużył Marchwińskiego podaniem w lewy sektor pola karnego. W tej sytuacji wzorowo zachował się jednak nasz bramkarz parując piłkę na rzut rożny.

Lech zdecydowanie przeważał, ale brakowało konkretów. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem Wisła przeprowadziła jedną z nielicznych w drugiej części pierwszej połowy akcji ofensywnych. Pawlaczek dograł piłę do zupełnie niepilnowanego przed polem karnym Wolaka, ten posłał górną piłkę w pole karne a tam idealnie w tempo do piłki wyskoczył Vallo i…

1:0 DLA NAFCIARZY DO PRZERWY!!!!!!

Na drugą połowę Lech wyszedł wyraźnie podrażniony z zamiarem odrobienia strat, ale w 51. minucie spotkał ich zimny prysznic. Pan Piłkarz Rafał Wolski uderzył sprzed karnego z pól-wolej bez przyjęcia i tym samym mieliśmy

2:0 DLA NAFCIARZY PO PRZERWIE!!!!!!!

Lech rzucił się ze zdwojoną mocą do odrabiania teraz już dwubramkowej straty bramkowej. W 53 minucie błąd popełnił Dominik, Amaral bez zastanowienia huknął z dystansu i Bartek Gradecki mógł tylko odprowadzać piłkę wzrokiem. Ta na szczęście wylądowała na poprzeczce i zagrożenie zostało szybko zażegnane.

W 65 minucie na boisku pojawili się Kocyła i Rasak w miejsce duetu VW (Vallo i Wolskiego). Niedługo po tym, kiedy wydawało się, że sytuacja jest w pełni pod naszą kontrolą bramkę „z niczego” strzelił Lech. Niepilnowany przed polem karnym Skóraś uderzył z ok 20 m. i po raz pierwszy w tym sezonie Gradecki musiał wyciągać z piłkę z własnej bramki. Strzelona bramka wyraźnie napędziła Kolejorza. Z każdą minutą rosłą przewaga Lecha a my na boisku nie mieliśmy już dwóch z trzech naszych muszkieterów środka boiska.

Widząc co się dzieje Pavol Stano w 78 minucie zdecydował się na zmiany – w miejsce totalnie wyczerpanego Sekulskiego i Davo na boisku pojawili się Kolar i debiutujący w Wiśle Sulek.

W 84 minucie fenomenalną interwencją w sytuacji sam na sam z Velde popisał się Gradecki. W 86 nasz bramkarz po raz kolejny uratował nas od straty bramki po strzale tego samego zawodnika Lecha z prawego sektora pola karnego. Emocje sięgały zenitu, Lech napierał i prawdopodobnie wszyscy kibice Nafciarzy w tym momencie modlili się o dowiezienie tej minimalnej przewagi do końca. W końcówce nasi piłkarze zerwali się do jeszcze jednego ataku. Przy linia autowej przytomnie zachował się Pawlak, podał do Rasaka, ten wystawił w polu karnym dobrą piłkę Kolarowi i…

3:1 DLA NAFCIARZY !!!!!!

Do końca meczu wynik nie uległ zmianie – z Lecha uszło powietrze a nasi piłkarze już na luzie rozgrywali piłkę na połowie Poznaniaków.

Historia napisała się na naszych oczach. Po raz pierwszy w meczu ligowym wygrywamy w Poznaniu!!! Po trzech kolejkach JESTEŚMY LIDEREM:

Komplet punktów, 10 bramek strzelonych, 1 stracona

Dziękujemy Panowie Piłkarze!

Kopnij dalej

Dodaj komentarz