To będzie nowa Wisła Płock [RETRO WYWIAD]

Z Dariuszem Formelą, przewodniczącym Rady Nadzorczej Wisły Płock rozmawia Jola Marciniak.

W tym roku Wisła obchodzi 60-lecie swojego istnienia. Tymczasem był taki moment, w którym wszyscy obawiali się, że na tym skończy się historia klubu. Czy PKN Orlen nie lubił Wisły Płock, nie chciał tej spółki w swoich strukturach?

Gdyby takie nastawienie Orlenu do Spółki Sportowej było prawdziwe, zostałyby podjęte radykalne działania. Tymczasem przez kilka miesięcy prowadzone były dyskusje dotyczące wypracowania jak najlepszej koncepcji dla przyszłości Wisły. 1 stycznia 2006 roku powierzono mi funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Wisły. Moim zadaniem było opracowanie nowych zasad funkcjonowania klubu, bowiem Wisła była bardziej spółką administracyjno – sportową, niż sportową.

Zaczniemy rozmowę od pieniędzy?

Obecna struktura finansowania klubu obejmuje środki zadeklarowane przez PKN Orlen oraz miasto. Do tego dodać trzeba środki uzyskane z praw do transmisji, dużo mniejszych niż w poprzednich sezonach. W tym miejscu chciałbym podkreślić dużą rolę przedsiębiorców lokalnych, którzy swego czasu manifestowali duże poparcie dla klubu, ale faktycznie w finansowanie klubu jeszcze się nie włączyli. Poprawia się zainteresowanie społeczeństwa lokalnego funkcjonowaniem Klubu, m.in. poprzez zakup karnetów czy biletów i obecność na meczach. Jednak to wciąż mało.

Czy zna Pan przyczyny odwrócenia się lokalnych sponsorów od klubu?

Należałoby zapytać w pierwszej kolejności ich samych. Być może oferta, którą przygotowała Wisła Płock, jest dla sponsorów niesatysfakcjonująca. Sekcja Piłki Nożnej zadeklarowała wejście w pierwszym możliwym terminie do ekstraklasy i zajęcie miejsca premiowanego występami w europejskich pucharach. W Sekcji Piłki Ręcznej kierunek jest jasny, celem jest Liga Mistrzów i to nie tylko faza grupowa, ale w niedalekiej przyszłości także półfinał, a może i finał. Niestety z tym związane są problemy natury organizacyjnej, bo myśląc o Lidze Mistrzów, musimy mieć halę sportową, której na pewno w tym roku mieć nie będziemy.

Nie mogę nie zapytać, czy można zrealizować te cele z ludźmi, którzy kierują klubem?

Wierzymy, że tak się stanie. W kwestii personalnej zmiany są nieuniknione. Ostatnio do Rady Nadzorczej został powołany zastępca prezydenta Piotr Kubera. Nie jest wykluczone, że nastąpią zmiany w zarządzie w związku z restrukturyzacją klubu. Nie chcemy, by były one rewolucyjne, nie mamy zamiaru nikogo zwalniać tylko dlatego, że pracował w klubie za poprzedniego kierownictwa. Muszę podkreślić, że Wisła uporządkowała już swoje wszystkie sprawy, jest transparentna, a teraz opiera się na ludziach bardzo silnie związanych z Płockiem.

Fot. D. Ossowski

Skoro Pan mówi, że teraz Wisła jest transparentna, to znaczy, że wcześniej nie była. Co trzeba było zmienić?

Bardzo dużo, przede wszystkim sposób wydatkowania pieniędzy, przejrzystość, współpracę z kadrą trenerską, do tych i innych elementów pracy mieliśmy sporo zastrzeżeń. Poza tym nie były jasne zasady wynagradzania zawodników, ich kontrakty, przyszłość nowych i starych. Te zawirowania miały duży wpływ na ówczesne funkcjonowanie klubu również w wymiarze sportowym. W znakomitej większości przypadków te sprawy zostały już wyjaśnione. Obecna drużyna funkcjonuje w nowej formule wynagradzania, ze zmienionym systemem motywacyjnym, oparta jest o nieco inne zaplecze organizacyjne.

Jest Pan tą osobą, która zna doskonale klub od środka. Czy może Pan postawić diagnozę, dlaczego spadliśmy do II ligi? Czy możemy o tym rozmawiać, czy jest to już temat zamknięty?

To jest już temat zamknięty i raczej nie ma sensu o tym mówić, chociaż warto wyciągnąć wnioski na przyszłość. Zmieniając zarząd, trenerów, zawodników, zmieniliśmy wszystko, co się dało, by można było rozpocząć budowę drużyny od nowa. Relacje między ludźmi w Sekcji były złe i stale się pogarszały. Moim zdaniem początkiem końca było zdobycie Superpucharu w meczu z Legią, gdy wszyscy uwierzyli, że są najlepsi. Ci, co dobrze zagrali, chcieli mieć większy wpływ na kolegów, a trener miał nadzieję, że piłkarze zostaną zmotywowani, co pozwoli im na lepsze funkcjonowanie. Różne koncepcje kierowania drużyną zaczęły się ścierać i było z miesiąca na miesiąc coraz gorzej. Z jednej strony jest to nauczka nie tylko dla nas, że w określonych sytuacjach trzeba szybko reagować. Z drugiej strony było mnóstwo argumentów, by nie działać pod wpływem chwili, dać wszystkim czas i nie ingerować w te sprawy. Rozwiązanie przyszło samo, czyli spadek. Myślę, że spadek uzdrowił atmosferę, a nowa drużyna nie jest obciążona balastem dawnych konfliktów.

Awans do ekstraklasy nie będzie taki łatwy. Co zrobi Orlen, jeśli drużyna nie awansuje w pierwszym sezonie?

Powiem tak, my oczywiście bardzo chcemy awansować do I ligi, choć rzecz jasna zdajemy sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Konieczne jest zgranie drużyny i wewnętrzna motywacja. Spadliśmy już tak nisko, że możemy tylko iść w górę. Muszę jednak podkreślić, że umowa z Orlenem dotyczy trzech najbliższych lat, gdzie zasady funkcjonowania w tym czasie są dokładnie określone. Inicjatywa i decyzja, co z pierwszą drużyną, będzie leżała po stronie miasta, Orlen się do niej dostosuje.

Miasto, starając się o środki, tłumaczy, że do końca nie może działać, bo nie jest właścicielem klubu. Kiedy zostaną uregulowane wszystkie sprawy proceduralne?

1 czerwca miasto zawarło porozumienie z Orlenem, w którym określono zasady finansowania sportu w Płocku przez trzy kolejne sezony sportowe. W wykonaniu ustaleń z samorządem Orlen podpisał umowę o współpracy z Wisłą 29 czerwca, gdzie zobowiązał się do przekazania odpowiedniej sumy. Poza tymi ustaleniami 1 sierpnia władze miasta zawarły z Wisłą umowę na dodatkowe świadczenia, tym samym niezależnie od powziętych wcześniej ustaleń Płock dodatkowo sponsoruje Wisłę. Przekazane pieniądze wystarczą na cały sezon. Wisła mogła podpisać kontrakty z zawodnikami, na podstawie tych umów i dziś wszystko normalnie funkcjonuje.

A kiedy oficjalnie zostaną przekazane miastu obiekty?

Mogę zadeklarować, że przekazanie nastąpi na pewno w tym roku. Teraz Orlen jest na etapie wyceny majątku trwałego i akcji. Przygotowany materiał zostanie przedyskutowany wewnętrznie i skierowany do konsultacji samorządowi miasta. Na razie nie wiadomo, w jakiej formule zostaną przekazane akcje spółki. Znacznie prostsza sprawa jest ze stadionem, który przejdzie na własność Płocka w formie darowizny. Miasto oczywiście darowiznę przyjmie, zobowiązując się do utrzymania na tym terenie obiektów sportowych.

Z tego wynika, że wszystko zostało poukładane, wypracowane, wszystko jest jasne i transparentne, słowem jest sielankowo. Teraz oczekiwany jest tylko wynik.

Nie ukrywam, że wynik jest sprawą decydującą. Jak będzie awans, to wszystko w porządku. Jeśli nie, to nie wiadomo do końca, jaką decyzję miasto podejmie, co do dalszego funkcjonowania sekcji piłki nożnej. Na podstawowe potrzeby pieniądze są zabezpieczone. Na Sekcję w I lidze klub powinien dysponować 13-15 min zł. Ta suma pozwoliłaby na sprawne funkcjonowanie. Czy uda się taką sumę zdobyć, na razie nie wiadomo. Mogę tylko zagwarantować, że zawsze będzie współpraca z miastem. Jeśli Płock będzie zadowolony z tego, co prezentuje drużyna, to Orlen będzie wspólnie działać i pomagać. Jeśli miasto uzna, że jest zadowolone z wyników i tego, co klub daje mieszkańcom, to Orlen będzie się do wydatków Wisły dokładać. Bo pytanie kluczowe na dziś, to kwestia, czy Płock i jego mieszkańcy chcą piłki nożnej. Orlen bierze odpowiedzialność za piłkę ręczną i ją finansuje. Ale miasto i jego mieszkańcy muszą się włączyć w finansowanie klubu.

Tygodnik Płocki Nr 34, 21 sierpnia 2007

Kopnij dalej

Dodaj komentarz