#ŚWIĘTONAFCIARZY – Wasze wspomnienia: Tomek

Niecały tydzień dzieli nas od otwarcia w całości nowego domu Nafciarzy. Czekamy wszyscy z niecierpliwością na ten moment, a w międzyczasie zapraszamy Was do dzielenie się wspomnieniami związanymi z obiektem przy ulicy Łukasiewicza 34.

Swoimi wspomnieniami podzielił się z nami kibic Nafciarzy –  Tomek.

Wspomnienie z pierwszych moich oglądanych na żywo na stadionie meczów wiąże się z nazwą Petrochemia Płock, bo taką nazwę miała wtedy Wisła. Wielu kibiców do dziś się z tą nazwą mocno utożsamia i jest ona przedmiotem sporów i utarczek słownych do dziś. Co więcej ze wspomnień – jazda wypchaną do granic możliwości 19 z Podoli na Łukaszewicza 34, czasem z dopingiem w autobusie. Czasem kierowca nie wytrzymywał i zatrzymywał autobus. Potem marszem z przystanku na stadion. Na meczu byłeś 1h -1.5h przed rozpoczęciem, bo inaczej nie było szans mieć miejsce, z którego widać bylo boisko.

Kurtki flyersy odwinięte na pomarańczową stronę, obowiązkowo szaliki. Flaga niebieska Podolszyce Płock na trybunie wschodniej. Koszulki rzadko kto wtedy miał, a jak miał to pamiętny model – niebieski Reebok. Przed stadionem stali już na rowerach przy płocie od strony południowej ci, którzy na gapę chcieli obejrzeć mecz. Tablica wyników, na której gość zmieniał cyfry wyniku meczu. Pamiętam jak z Kujawiakiem zabrakło zera do 10. Na stadionie żółte krzesełka, starsi panowie ze słonecznikiem. Szczególnie pamiętam jednego jak krzyczał niespodziewanie „dawaj, idziesz” ktokolwiek z naszej drużyny atakował. No i słynne „atakuluj”.

Mecze o 11:00, bo reflektorów nie było, w deszczu czy w śniegu padającym na głowę, bo dach był tylko na głównej. Ale nikt nie narzekał. I tak się przychodziło, bo to była jedyna atrakcja w Płocku, ale najlepsza. Takie to moje luźne wspomnienia.

Tomek

Od nas Tomek za swoje wspomnienia otrzymuje książkę „Peszkografia”.

Gratulujemy!


Kopnij dalej

Dodaj komentarz