#ŚwiętoNafciarzy – Wasze wspomnienia: Zielin

Szkoda byłoby kończyć tę serię, bo każde wspomnienia to wiele pięknych chwil, wiele emocji. Dlatego postanowiliśmy zrobić ankietę na naszych social mediach i zdecydowaliście, żeby kontynuować serie wspomnień.

Swoimi wspomnieniami podzielił się z nami kibic Nafciarzy – Zielin.

Mój pierwszy raz…

Petrochemia – Legia 0:0.

Pamiętny to mecz, bo na nim byłem z ojcem i z dziadkiem! Taka sztafeta pokoleniowa. Dziadek, świętej pamięci, zawsze był kibicem Legii i zrobiliśmy mu prezent, czyli wyjście na mecz. Po meczu powiedział: „Pierwszy i ostatni raz, kurwa, idę na mecz! Na komendzie tak mnie nie macali!” Już wtedy było mnóstwo milicji na drogach, w okolicach stadionu. Dla mnie to był szok.

Ale powoli. Ten mecz, gdzie było nas trzech, to tak naprawdę zapalił iskrę. Miałem wtedy 15 lat, za chwilę liceum. Coś się zaczęło w tej łepetynie dziać. Otwarcie trybuny wschodniej po remoncie to było święto! Mecz pucharowy z Widzewem przeszedł do historii, jak ten sędzia wyjechał z Płocka, to cud jakiś…

W międzyczasie, nasza obecna Wisła, kręciła się między ówczesną pierwszą ligą a drugą. Bodajże w 1997 roku trenerem był Leszek Harabasz. Jakie on wyniki wykręcał z tą drużyną!! Pamiętam takie dwie soboty, akurat mecze były w Płocku: Stal Mielec 6:0, KSZO 6:1! Obydwie spadły z obecnej ekstraklasy! Małocha, Jakóbczak, Podolski, ach co za czasy! I jeszcze PP ze Stomilem, jak kibice z Olsztyna podjechali pod stadion to Małocha jebnął na 1:0, a jak wchodzili na stadion to na 3:0! Poezja.

Dziś, za chwilę otwieramy stadion. Piękny, nowy, idealny. Murawa została na swoim miejscu, więc ona pamięta. Pamięta gola Pawła Sobczaka z Anglią, pamięta gola Darka Romuzgi z Górnikiem Zabrze w PP jak przyjebał w dogrywce z 35 metrów w okno! Pamięta te strzały Darka Podolskiego, które leciały na Parowę, czyli tak: na 10, dziewięć daleeeeko, ale ten jeden musiał mu siąść. I zazwyczaj w okno.

Paweł Miąszkiewicz i Piotrek Soczewka.

To są dopiero ludzie zapisani głęboko w historii klubu. Paweł nawet kiedyś Legii strzelił gola głową! Specjalista od stałych fragmentów gry, ten rytuał, to już wszyscy wiedzieli, że będzie gol, albo przynajmniej rożny.

„Soczi” legenda następna. Pamiętacie taki tydzień: sobota: Petrochemia – Legia 1:0, gol Soczewki w 13 minucie. Tydzień później mecz z Widzewem, 1:0. Gol Soczewki w… 13. minucie!

Darkowie dwaj.

Romuzga i Gęsior. Profesorowie w każdym calu. Tu nie ma co pisać, trzeba ich chwalić. „Dziadzia” momentalnie stał się ulubieńcem kibiców, jego podejście do gry, nieważne, czy była to Legia, czy LKS Kozia Wólka, było takie samo. Gęsior z kolei przychodził bodajże jako były/obecny reprezentant Polski lub był w kręgu zainteresowania. I zrobił piorunujące wrażenie, podejrzewam nie tylko na mnie.

Życzę sobie i wszystkim kibicom, a także piłkarzom, żeby docenili, gdzie grają i na jakim stadionie zaczynają grać. Żałuję, że Czarek Stefańczyk nie doczekał tego w swojej karierze, bo znając go, odpowiednio by zmotywował drużynę do meczu otwarcia. Zresztą, nie tylko On!

Naszym Klubem ZKS!!!

Swoje wspomnienia możecie wysyłać w wiadomościach prywatnych na naszych social mediach bądź na maila kontakt@nafciarski.pl

Kopnij dalej

Dodaj komentarz