Potop szwedzki to też była sztuczka czyli relacja z meczu #WPŁKAT

Przed tym spotkaniem wiele mówiło się że Nafciarze mają do udowodnienia coś sobie i swoim kibicom. Ostatecznie po końcowym gwizdku może wszystkich w Płocku cieszyć jedynie wynik . Wisła ostatecznie pokonała GKS Katowice po dwóch trafieniach rodem ze Szwecji. Swoje debiutanckie gole zdobyli Jesper Westermark oraz Marcus Haglind-Sangre. Honorowe trafienie dla gości, z rzutu karnego zanotował Arkadiusz Jędrych.

Szok i niedowierzanie. Taka musiała być reakcja większości po publikacji składu Nafciarzy. Trener Dariusz Żuraw bardzo mocno wstrząsnął wyjściową jedenastką. Na ławce, w porównaniu do meczu w Gdańsku, wylądowali Mateusz Szwoch, Dawid Kocyła oraz Jakub Grić. W ich miejsce pojawili się Krzysztof Janus, Mieszko Lorenc (pierwszy raz od pierwszej minuty) oraz Kristian Vallo. Dodatkowo zabrakło pauzującego za kartki Łukasza Sekulskiego oraz kontuzjowanego Davida Niepsuja. Stąd obecność w wyjściowym składzie Jespera Westermarka (debiut od 1. minuty) oraz Jakuba Szymańskiego. Na ławce rezerwowych znalazło się też miejsce dla Gleba Kuchko. Będąc przy rezerwowych, nie sposób nie zauważyć, że wśród nich znalazł się jedynie jeden nominalny obrońca w osobie Adama Chrzanowskiego. 

Warto też zauważyć, że trener Żuraw wrócił do jesiennego ustawienia z trójką obrońców oraz dwoma graczami na pozycji “10”. 

Pierwszy atak Nafciarzy już w trzydziestej sekundzie, zakończony niestety niecelnym strzałem Lorenca mógł zwiastować, że Wisła wyszła na murawę niezwykle zmotywowana. Niestety, były to nadzieje płonne, po jednej do tej akcji tempo spotkania wyraźnie przypominało to co oglądaliśmy do tej pory w wykonaniu podopiecznych Dariusza Żurawia. Wisła mozolnie próbowała konstruować ataki pozycyjne. Katowiczanie na nasze nieszczęście skutecznie niwelowali nasze starania już w środkowej strefie. Niewiele się działo do dziesiątej minuty spotkania. Wtedy to, po rzucie rożnym z woleja, uderzył Repka. Na nasze szczęście piłka minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Krzyśka Kamińskiego. Niestety, na tym nasze szczęście się skończyło. Uderzona przez Repke piłka trafiła w rękę Lorenca i po dłuższej chwili oraz analizie VAR sędzia Piotr Rzucidło wskazał na jedenasty metr. Rzut karny, pewnie na bramkę zamienił Jędrych. Chwilę później żółtą kartką ukarany został Kuba Szymański. W dwudziestej minucie na żółtą kartkę zapracował, faulując na linii pola karnego jednego z rywali – Jarosław Jach. Do stojącej piłki podeszli Shibata i Błąd. Uderzenie tego pierwszego minęło jednak bramkę Krzyśka Kamińskiego. Jeśli Nafciarze mieli tym meczem coś komuś udowodnić to po dwudziestu pięciu minutach udowadniali, że poprzednie wyniki to nie był przypadek. Wtedy nadeszła minuta dwudziesta piąta i sędzia Rzucidło kolejny raz wskazał na 11. metr. Tym razem jednak przed bramką Dawida Kudły. Faulowany był w tej sytuacji Fryderyk Gerbowski. Niestety, nic się Nafciarzom nie udawało w tym spotkaniu. Karny ostatecznie zamieniony został na rzut wolny z szesnastego metra. Do piłki podeszli Jime i Fabian Hiszpański. Ostatecznie uderzenie kapitana Wisły zatrzymało się na murze. Im dłużej obserwowałem to spotkanie tym bardziej czułem się oszukany wszystkimi szumnymi zapowiedziami. 

W trzydziestej trzeciej minucie serce Kuby Szymańskiego na pewno zabiło mocniej. Myślę, że głównie dzięki pobłażliwość sędziego głównego, pomimo głupiego faulu, mógł on kontynuować to spotkanie na murawie. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kozubala, głową uderzał Kuusk. Na nasze szczęście obok bramki. 

W trzydziestej dziewiątej minucie najlepsza akcja w wykonaniu piłkarzy Wisły. Dośrodkowanie z lewej strony Hiszpańskiego dotarło do Jime. Niestety hiszpański skrzydłowy zbyt długo składał się do strzału i ostatecznie jego uderzenie zostało zablokowane. Próbował wprawdzie jeszcze swoich sił Vallo, jednak niecelnie. W czterdziestej drugiej minucie, za podwójny faul żółtą kartkę zobaczył Antoni Kozubal, a Wisła doprowadziła do wyrównania. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Fabiana na swoje debiutanckie trafienie zamienił Jesper Westermark. Warto podkreślić bardzo ładne uderzenie głową Szweda z jedenastego metra. 

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Dziwne to było 45. minut. Bardziej przypominało szachy na dopingu niż mecz o punkty w ligowej tabeli. Trener Górak nastawił swój zespół na oddanie piłki Nafciarzom i oczekiwanie na ich błąd a ci, jak na złość, nie bardzo chcieli się mylić. Inna sprawa, że nie bardzo też umieli coś z piłką zrobić. I tak nam mijały leniwie minuty. W sumie, w pierwszej części zobaczyliśmy po dwa celne strzały w wykonaniu obu zespołów. Po jednym wpadło do bramki i obie drużyny udały się do szatni gdy na tablicy widniał zasłużony remis. 

Do drugiej części spotkania obie drużyny przystąpiły bez zmian personalnych. Po zmianie stron widowisko nabrało trochę życia. Obie ekipy zaczęły stawiać na ofensywę. Nie przynosiło to przez pierwsze minuty wymiernych efektów, jednak sam odbiór meczu nie sprawiał już takiego bólu jak pierwsze trzy kwadranse. W pięćdziesiątej szóstej minucie uderzenie głową jednego z gości pewnie wyłapał Krzysztof Kamiński. Nasz bramkarz szybko uruchomił akcje swoich kolegów, niestety nie udało się dotrzeć pod bramkę Kudły. W pięćdziesiątej minucie uraz Repki. W, na pozór niegroźnym starciu, z Krzysztofem Januszem mocno ucierpiał gracz GKS-u. Po kilku ożywionych minutach obraz gry wrócił do wersji z pierwszej połowy. Marazm próbował przełamać Gerbowski. Niestety, jego uderzenie z przed pola karnego obronił Kudła. W odpowiedzi próba dośrodkowanie Wasilewskiego wprost w Jacha. 

Na dwadzieścia pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, pierwsza zmiana w drużynie gości – Shinu Shibate zastąpił Christian Alemana. Po chwili pierwsze zmiany w ekipie Dariusza Żurawia: Mateusz Szwoch i Jakub Grić zastąpili Krzyśka Janusa i Mieszka Lorenca. Oglądając to porywające widowisko nie dało się oprzeć wrażeniu, że oba zespoły jeszcze przed pierwszym gwizdkiem remis wzięłyby w ciemno, bez zbędnej bieganiny. Niestety, przepisy nie pozwalały na takie rozwiązanie, więc zawodnicy wraz z widzami musieli się przemęczyć. W siedemdziesiątej szóstej minucie jedna z nielicznych sytuacji pod bramką GKS-u. Fabian Hiszpański miał czas i miejsce żeby wypić kawę przed strzałem. Niestety okazało się, że nawet w takiej sytuacji można strzał Nafciarza zablokować. Warto w tej sytuacji pochwalić zachowanie Dawida Kudły, który w bardzo widowiskowy sposób uratował swój zespół przed rzutem różnym. Kilkanaście sekund później ładne sytuacyjne uderzenie Jime, niestety niecelne. 

Na dziesięć minut przed końcem czasu Rafał Górak posłał na boisko Mateusza Marca oraz Jakuba Araka. Zastąpili oni Adriana Błąda oraz Sebastiana Bergiera. Na zmiany zdecydował się również trener Żuraw. W miejsce strzelca gola Jespera Westermarka posłał do boju Mateusza Lewandowskiego. Dodatkowo na murawie, w miejsce Jime, pojawił się Kacper Laskowski. W kontekście tych zmian personalnych nasuwać się mogła jedna myśl. Czemu tacy piłkarze jak Gleb czy Oskar, zamiast dostać szansę pogrania w piłkę chociażby w ostatnim zimowym sparingu drużyny rezerw, muszą oglądać wątpliwej jakości spotkanie z perspektywy ławki rezerwowych. Jakby moje myśli dotarły do ławki rezerwowych, bo w osiemdziesiątej siódmej minucie na boisku zameldował się Oskar Tomczyk, zmienił on Fryderyka Gerbowskiego. Dodatkowo pewne problemy techniczne dopadły arbitra głównego tego spotkania. Szybka wymiana baterii w słuchawkach i mogliśmy dokończyć rywalizację. Pięć minut, tyle postanowił, że piłkarze spędzą na murawie, oprócz regulaminowych dziewięćdziesięciu.  Już w pierwszej z nich Nafciarze wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w wykonaniu Mateusza Szwocha. Kotłowanina w polu karnym Gieksy. Najwięcej zimnej krwii zachował w tej sytuacji Marcus Haglind-Sangre i to drugi ze Szwedow sprowadzonych zima do Płocka umieścił piłkę w siatce bramki strzeżonej przez Dawida Kudlę. Asystę przy tym trafieniu możemy zapisać natomiast Jarosławowi Jachowi. Kilka chwil później sędzia Piotr Rzucidło zakończył to “pasjonujące” widowisko. 

Dziwny to był mecz. Przez większość czasu nudny jak niedzielny rosół z przydrożnym barze. Wisła nie wyglądała nawet przez chwilę jak zespół, który za wszelką cenę chce coś udowodnić kibicom. Gdybym miał przyznać tytuł MVP tego spotkania to powędrował by on do każdego kibica, który z własnej nieprzymuszonej woli oglądał to spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty. 

Jedyny pozytyw to ważne trzy punkty w tabeli. Już za tydzień Nafciarze zmierzą się na wyjeździe w Niecieczy z tamtejszą Termialiką. I oby do gminy Żabno dotarli w lepszej dyspozycji! 

Po meczu powiedzieli:

Rafał Górak (GKS Katowice):

– Zawsze trudno, kiedy przegrywa się w jednych z ostatnich akcji meczu i to bardzo boli, można mieć pretensje tylko do siebie, że ten stały fragment nie został przez nas wybroniony, bo wydaje mi się, że punkt w dzisiejszym meczu był wynikiem zasłużonym, ale tutaj nie chodzi o to, co było zasłużone, liczy się wynik końcowy i niestety my z Płocka wyjeżdżamy bez punktów. Mecz momentami bardzo równy, z momentami przewagi Wisły i momentami przewagi Gieksy. Prowadziliśmy 1:0, tym bardziej możemy mieć pretensje, że wyjeżdżamy bez punktów. We wtorek czeka nas kolejne spotkanie, wobec tego mamy bardzo mało czasu na regenerację, ale zrobimy wszystko, aby w tym meczu, bardzo istotnym, u siebie zdobyć 3 punkty i później mamy zaraz kolejne spotkanie w sobotę ze Zniczem, tak że wiadomo, że karuzela już bardzo mocno ruszyła i szkoda – mamy ogromny niedosyt po tym meczu. Punkt powinniśmy stąd wywieźć, ale tutaj to, co powinno być, a najważniejszy jest ostatni gwizdek i niestety po naszej stronie jest mniej bramek strzelonych. Dla przeciwników gratulacje, a my pracujemy dalej.

Dariusz Żuraw (Wisła Płock):

– Mecz taki dosyć zamknięty z obydwu stron. Katowice są bardzo dobrze zorganizowanym zespołem, my po tym ostatnim meczu próbowaliśmy coś trochę zmienić i jeśli chodzi o system grania, i o personalia. Trochę nam pokrzyżował szyki ten rzut karny. W pierwszej połowie było widać taką sporą nerwowość, bo jednak nasze oczekiwania były inne, w tych pierwszych dwóch meczach ta zdobycz punktowa nie była taka, jak byśmy sobie życzyli. Po strzelonej bramce wyglądało to już troszeczkę lepiej, zaczęliśmy trochę płynniej grać, zdaje mi się, że pracowaliśmy do końca na tego gola, fajnie, że się udało, bo po tych dwóch słabszych meczach pierwszych potrzebowaliśmy po prostu wygrać mecz. To się udało i teraz będziemy pracować nad tym, żeby ta gra wyglądała i lepiej, i żebyśmy nie tracili w tak prosty sposób bramek, jak w meczach z Lechią czy Resovią, a do przodu, żebyśmy stwarzali więcej sytuacji.


Wisła Płock 2-1 GKS Katowice
Jesper Westermark 42, Marcus Haglind-Sangré 90 – Arkadiusz Jędrych 14 (k)

Wisła: 1. Krzysztof Kamiński – 15. Kristián Vallo, 44. Marcus Haglind-Sangré, 77. Jakub Szymański, 33. Jarosław Jach, 16. Fabian Hiszpański – 18. Jime (80, 70. Kacper Laskowski), 32. Fryderyk Gerbowski (87, 37. Oskar Tomczyk), 6. Mieszko Lorenc (68, 8. Jakub Grič), 10. Krzysztof Janus (68, 14. Mateusz Szwoch) – 53. Jesper Westermark (80, 17. Mateusz Lewandowski).

Katowice: 1. Dawid Kudła – 23. Marcin Wasielewski, 2. Märten Kuusk, 4. Arkadiusz Jędrych, 14. Aleksander Komor, 20. Adrian Danek – 31. Shun Shibata (66, 8. Christian Alemán), 5. Oskar Repka, 6. Antoni Kozubal, 11. Adrian Błąd (80, 18. Jakub Arak) – 7. Sebastian Bergier (80, 17. Mateusz Marzec).

żółte kartki: Szymański, Jach – Kozubal.

sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).

Kopnij dalej

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Cezary

    Wynik ponad stan dobre i to ale gra to jakaś tragedia

  2. renegat

    brawo za zwyciestwo z trudnym przeciwnikiem. pierwsza polowa do zapomnienia poza piekna bramka Westermarka. w 2 polowie mialo to rece i nogi.
    .
    najlepsi u nas w druzynie Janus, Gerbowski i Westermark plus Szymanski, ktory czyscil wszystko co sie dalo. niezly mecz srodkowych obroncow zwlaszcza w 2 polowie. ale czy faktycznie daja tak znacznie wiecej od tych z rundy jesiennej?
    .
    najgorszy na boisku? Jime. jezdziec bez glowy. chlopak powinien grac w Kotwicy Kolobrzeg co najwyzej. Laskowski i Cielemecki powinni byc pierwszym wyborem. poza tym przy takiej dyspozycji Westermarka i powrocie Sekulskiego, licze tym razem, ze trener zacznie grac dwojka napastnikow. kiedy ostatnie 5 minut gralismy 2 z przodu, bylismy co najmniej 3 razy grozniejsi.
    .
    co jeszcze? mysle, ze do zmiany byli rowniez Vallo i Hiszpanski. jednak Spremo i Niepsuj to jedni z lepszych graczy rundy jesiennej. na bokach potrzeba wiecej rotacji i dynamiki.

Dodaj komentarz