Pora na porządki w kadrze, są pierwsi skreśleni!

Liga powoli dobiega końca. Przed nami długi i emocjonujący sezon transferowy. Jak to jednak w życiu bywa – żeby zatrudniać, trzeba najpierw zwalniać. Nafciarski jako pierwszy podaje nazwiska piłkarzy których w sezonie 24/25 w Płocku zobaczyć będziemy mogli co najwyżej w roli gości.

Wisła znajduje się na rozstaju dróg. Po pierwsze: chyba nikt nie powie ze stuprocentową pewnością w jakiej lidze w przyszłym sezonie zagrają Nafciarze. Po drugie: pod znakiem zapytania nadal stoi kwestia młodzieżowców w poszczególnych rozgrywkach. Te znaki zapytania nie stają jednak na przeszkodzie włodarzom klubu aby planować ruchy wychodzące z klubu.

Obiecujący wstęp do wielkiego zawodu

Milan Spremo, bo o nim mowa, jest pierwszym piłkarzem o którym z całą pewnością możemy napisać ze jesienią nie będzie kontynuował swojej kariery w Płocku. Dwudziestodziewięcioletni serb dołączył do Wisły latem 2023 roku na zasadzie wolnego transferu. Wcześniej reprezentował on barwy Łódzkiego Klubu Sportowego, do którego trafił na początku ubiegłego roku. Milan związał się z Wisłą roczną umową, z opcją przedłużenia o kolejny rok. Jak już nam wiadomo, klub nie skorzysta z tej możliwości i po sezonie Serb stanie się wolnym graczem.

Spremo rozegrał w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce czternaście spotkań – trzynaście w Fortuna 1. Lidze oraz jedno w Pucharze Polski). Dało mu to łącznie 998 minut na boisku podczas których zanotował dwie asysty oraz obejrzał w sumie pięć żółtych kartek. Początkowo wydawać się mogło że Serb będzie stanowił remedium na nasze kłopoty na lewej obronie/wahadle.

„Całkiem fajnie wyglądała jego współpraca z Srećkoviciem. Dobrze podłączał się do akcji ofensywnych. W obronie również nieźle się zaprezentował”

„Na tę chwilę chyba najrówniej grający nasz zawodnik. Widać po nim, że ma ciąg na bramkę przeciwnika. W obronie również sobie dobrze radził we wczorajszym spotkaniu.”

„Jak to dobrze po latach posuchy mieć lewego obrońcę. Dodatkowo Milan bardzo fajnie prezentował się w akcjach zaczepnych. Miła odmiana po sezonie z Piotrkiem Tomasikiem.”

to tylko niektóre oceny jakie pojawiły się na naszym portal, na początku sezonu jeśli chodzi o grę Milana.

Niestety zimą wydarzyło się COŚ i Milan zniknął. Spremo próbował wprawdzie wrócić do łask, chociażby poprzez grę w drugim zespole, jednak nie dało to żadnych efektów. Ostatecznie pobyt Milana Spremo w Płocku należy rozpatrywać w kategorii wpadek transferowych.


Milanowi życzymy powodzenia w dalszej karierze i dużo zdrowia!

Sinusoida zwieńczona upadkiem

Luty 2021 roku. Do Wisły ze słowackiej MŠK Žilina trafia Kristian Vallo. Młody prawy obrońca przychodzi do nas na zasadzie półrocznego wypożyczenia z opcją wykupu.

„Kiko” szybko zadebiutował pod wodzą Radosława Sobolewskiego. Pierwsze spotkanie rozegrał już ósmego marca przeciwko Warcie Poznań. Niestety debiutu nie zaliczy do udanych. Nafciarze przegrali tamto spotkanie 0:2. Dobre występy sprawiły, że Vallo niemal z miejsca stał się podstawowym prawym obrońcą w szeregach Nafciarzy. Po zmianie trenera miejsca w składzie nie stracił. Na koniec sezonu zapada w klubie decyzja o wykupie prawego obrońcy i podpisaniu z nim dwuletniej umowy z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Pod wodzą Macieja Bartoszka Słowak rozegrał dwadzieścia jeden spotkań, z czego szesnaście rozpoczynał w wyjściowym składzie. Vallo zanotował też pod batutą sympatycznego trenera swoje pierwsze gole i asysty w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce. Pierwsza asysta przyszła w meczu z Piastem Gliwice, niestety Wisła to wyjazdowe spotkanie przegrała. Na pierwszego gola Kristian czekał aż do 28 listopada 2021 roku, kiedy to w meczu przeciwko Cracovii zanotował trafienie i dołożył asystę. Wisła to spotkanie wygrała, a Vallo zagrał jeden z najlepszych meczów przed erą Pavola Stano.

Kiedy pod koniec sezonu 2022/23 posadę szkoleniowca obejmował Pavol Stano, wiele mówiło się o tym, że obaj panowie znają się doskonale. Vallo występował już pod wodzą słowackiego trenera w MŠK Žilina. Wiele czynników zwiastowało, że dopiero teraz Vallo „odpali”. Już w pierwszym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Kristian zanotował asystę przy golu Marko Kolara, a Wisła odniosła ważne wyjazdowe zwycięstwo. Do końca sezonu Vallo gra praktycznie wszystko, omijając tylko ostatnie spotkanie w tamtej kampanii. Trener Stano systematycznie zmienia też pozycję naszego prawego obrońcy wystawiając go na prawym skrzydle czy nawet po lewej stronie boiska.

Sezon 2022/23 to w początkowej fazie eksplozja talentu i umiejętności Vallo. Ustawiany na prawym skrzydle notował bramki i asysty. Kristian grał fantastycznie, jak zresztą cała drużyna. Nie przeszło to bez echa w ojczyźnie piłkarza. Sympatyczny Słowak zadebiutował nawet w dorosłej kadrze swojego kraju. W swoim prime-time przedłużył on z Wisłą kontrakt. Na mocy klauzuli zawartej w poprzedniej umowie został Nafciarzem do końca rozgrywek 2023/34. Niestety, im dalej w sezon tym rola Vallo w Wiśle malała, a forma samego piłkarza spadała. Zwieńczeniem tego upadku było spotkanie przeciwko Górnikowi Zabrze, gdzie wchodzący z ławki Vallo miał wybitny udział w stracie decydującej o porażce Nafciarzy bramki. Wystarczyły mu na to cztery minuty na murawie. Po tym meczu do końca sezonu „Kiko” na boisku już nie zobaczyliśmy.

Wiele mówiło się o tym dlaczego Vallo nie gra. Dopiero po zmianie władz klubu dowiedzieliśmy się o problemach zdrowotnych Słowaka. Wisła zrobiła wiele żeby przywrócić go do pełnej sprawności i dać mu ponownie szansę. Kristian u Marka Saganowskiego nie zagrał nawet minuty. Na powrót na boisko czekał aż do dziewiątego grudnia 2023 roku i meczu z Podbeskidziem, kiedy to wszedł z ławki w końcówce spotkania. Niestety, pomimo otrzymanej szansy, Słowak do dawnej dyspozycji już nie wrócił.

Ostatecznie Kristian Vallo przygodę z Wisłą Płock kończy z dorobkiem 65 spotkań, w których zanotował trzy trafienia i dołożył do tego osiem asyst. Obejrzał też pięć żółtych kartek.


Kristianowi dziękujemy za wszystko i życzymy dużo zdrowia i szczęścia w dalszej przygodzie z piłką.

Kopnij dalej

Ten post ma jeden komentarz

  1. zksP

    Szkoda Milana, bo to piłkarz o umiejętnościach ekstraklasowych i to tak na górną połówkę ekstraklasy… Obaj panowie świetnie wpisują się w idiotyczną politykę personalną klubu. Skandalem jest wyrzucanie na siłę jedno z najlepszych i najdłużej grających dla Wisły piłkarzy w historii klubu. To działanie na szkodę klubu, ale zamiast zawrócić, to poszliśmy dalej tym tropem i ściągnęliśmy Serbów, którzy od zawsze słyną z problemów mentalnych – Spremo, który ewidentnie nie chce tu grać, ma nas w… i mimo bardzo wysokich umiejętności wybrał pobieranie kasy za wpadnięcie kilka razy na trening i potruchtanie wokół boiska. No i wszyscy zadowoleni. Srecković zresztą też desant z daleka piłkarza o ruchliwości wozu z węglem. Drugi „odstrzelony”, to Vallo, który ma na nas kompletnie vyvallone. Pisałem rok temu o problemach Szczęsnego, który zszedł w trakcie spotkania i pojechał do szpitala, a za tydzień grał w meczu. W ostatnich tygodniach była kolejna taka sytuacja, choćby zasłabł zawodnik ŁKS, zabrała go karetka, a po paru dniach wrócił do składu. A my? Pozwalamy odstawiać cyrk lekarzom, którzy podejrzewają że Vallo jest chory, tylko nie potrafią powiedzieć na co. Chłop przez rok brał sobie pensję za siedzenie w domu, a jak wrócił, to chodził po boisku. Pisałem kiedyś, że przypomina mi jego sytuacja sytuację Bale w Realu, choć Bale przynajmniej pokazywał 100% profesjonalizmu na boisku. Vallo nie bardzo ma ambicje za cokolwiek się odwdzięczać, jakąś chęć rehabilitacji, nie. Dla mnie to on powinien orać murawę (a przynajmniej dorównać do poziomu zaangażowania Szwocha, Kocyły, Gricia, Biernata, Chrzanowskiego, Sekulskiego), ale czy mu się dziwię? Posiedział sobie, pociągnął trochę dobry kontrakt, a teraz menago znajdzie mu inny klub (najlepiej w ekstraklasie polskiej, czy słowackiej) i niestety będzie trzeba już się bardziej postarać. Czego żałować? No, ale takich piłkarzy co wpadli to po kasę i uciekną przy 1 dobrej okazji, to było jest i będzie jeszcze sporo. Większym problemem jest jak traktujemy Furmanów, Stefańczyków, kiedyś Jelenia…

Dodaj komentarz