Znicz znowu zatrzymuje Wisłę. [Relacja]

Wisła Płock, Znicz Pruszków, Relacja, Betclic 1. Liga

W ostatnim meczu 30. kolejki Betclic 1. Ligi czekało na nas starcie u siebie z niewygodnym Zniczem, który w naszych ostatnich pojedynkach napsuł nam nieco krwi. Tym razem niestety nie było inaczej – Nafciarze praktycznie odpadają z walki o awans bezpośredni i to w kiepskim stylu. Zapraszamy na relację.

Skład Wisły: 99. Bartłomiej Gradecki, 5. Bojan Nastić, 25. Nemanja Mijušković, 44. Marcus Haglind-Sangré – 91. Gleb Kuchko (59′ 27. Bartosz Borowski), 8. Dani Pacheco, 30. Denis Bošnjak (59′ 16. Fabian Hiszpański), 18. Jorge Jimenez (80′ 6. Krystian Pomorski), 14. Dominik Kun (72′ 10. Amin Al-Hamawi) – 66. Iban Salvador, 20. Łukasz Sekulski (C).

Skład Znicza: 12. Piotr Misztal (C), 6. Michał Pawlik, 7. Dominik Sokół, 9. Radosław Majewski (77′ 19. Mateusz Karol), 11. Paweł Moskwik, 21. Daniel Stanclik (77′ 22. Krystian Tabara), 26. Filip Kendzia, 29. Michał Borecki (72′ 13. Kaito Imai), 30. Wiktor Nowak, 80. Patryk Plewka, 99. Oskar Koprowski.

Na początku spotkania Znicz przeważał w posiadaniu piłki. Nie przeszkodziło to jednak Nafciarzom w otwarciu wyniku. W ósmej minucie spotkania piłkę w środku pola przejął Denis Bosnjak, który rozprowadził akcję na prawe skrzydło. Wkrótce piłka trafiła do Ibana Salvadora. Gwinejczyk zamarkował strzał, minął dwóch obrońców, z bramki wyszedł Misztal, ale Ibanowi udało się zgrać piłkę wzdłuż linii 5. metra do Sekulskiego. Uderzenie naszego kapitana zostało zablokowane, ale do futbolówki dopadł Jorge Jimenez, który dał Wiśle prowadzenie. Po bramce Nafciarze znowu zostali zepchnięci do gry w obronie. Po jednym z rzutów rożnych niefortunnie do dośrodkowania wyskoczył Bojan Nastić, który wyraźnie zagrał piłkę ręką. Goście otrzymali jeden z najmniej kontrowersyjnych rzutów karnym w tym sezonie Betclic 1. Ligi, którego na gola zamienił Stanclik. Trzeba dodać, że Gradecki był blisko obrony, ale mocny strzał ostatecznie „przełamał” jego nogę. Wisła nawet nie zdążyła dojść do siebie po stracie gola, a goście już zdążyli wyjść na prowadzenie. Dośrodkowanie z lewego skrzydła potężnym wolejem wykończył Radosław Majewski i już było 2-1. Nafciarze dopiero pod koniec pierwszej połowy zaczęli grać zgodnie z oczekiwaniami. Próbowali m.in. Sangre, Sekulski, czy Iban Salvador, ale żadna z tych prób nie przyniosła pożądanego efektu, a sędzia zawołał piłkarzy obu drużyn na przerwę.

Pierwsze minuty drugiej połowy były wyrównane. Z czasem spotkanie zaczęło przyspieszać, a Znicz zaczął dochodzić do sytuacji. Goście pierwszą dogodną sytuację stworzyli sobie w 59. minucie, ale dośrodkowanie z lewej strony okazało się ciut za wysokie dla Stanclika. Po chwili – niestety – Pruszkowianie dopięli swego. Znicz dobrze podszedł pressingiem, wysoko odzyskał piłkę. W narożniku pola karnego piłkę otrzymał Radosław Majewski i efektownym strzałem po dłuższym słupku pokonał Bartłomieja Gradeckiego. Nafciarze wyglądali na całkowicie zbitych z tropu. Próbowaliśmy odrobić straty, ale Znicz dalej miał mecz pod kontrolą, chociaż oddawali nam posiadanie piłki. Goście byli w stanie efektywnie wypychać Wisłę wgłąb pola. Podopieczni trenera Misiury potrzebowali dużo czasu na odrobienie strat. Na początku były pojedyncze próby strzałów, które na niewiele się zdały, a nawet Znicz stworzył sobie jeszcze jedną sytuację, ale Gradecki skutecznie zatrzymał Majewskiego. Dopiero w 90. minucie po strzale Pacheco z dystansupiłka odbiła się od słupka, a strzał Hiszpana dobił Nemanja Mijusković. Było już jednak za późno, Znicz był drużyną zdecydowanie lepszą i zasłużenie wywiózł z Płocka trzy punkty.

Wisła Płock 1-3 Znicz Pruszków

8′ Jime – 26′ Daniel Stanclik, 30′ Radosław Majewski, 60′ Radosław Majewski

Kopnij dalej

Ten post ma 3 komentarzy

  1. renegat

    3 silnych i doswiadczonych chlopow w obronie, a zalatwil ich 38-letni mikrus. nawet gdybym ja go kryl, chociaz nie jestem profesjonalista, to bym mu predzej polamal nogi w 3 miejscach, niz dopuscil do strzalu.
    .
    nie wiem na co ta druzyna liczy w kwestii awansu? teraz do Krakowa jedziemy po ciezki lomot, jesli nie potrafimy pokryc nawet tego 38-letniego mikrusa.
    .
    a potem jak juz druzyna zalamie sie do reszty, trzeba przygotowac taczki dla p. dyrektora Sztylki i odwiez go do Wroclawia.
    .
    i co dalej walczymy o bezposredni awans p. Misiura?

  2. Cezary

    Wstrzymywałem się z komentarzem bo czekałem na konferencję prasową wielkiego stratega i ręce mi opadły albo ten człowiek żyje w innym świecie albo papiery kupił na bazarze w czasach słusznie minionych mimo tego że od pierwszych dni kiedy p.Misiura zawitał do nas go krytykuje, bo chwalić nie mam za co to jeszcze wierzyłem ale jak zobaczyłem jak Majewski przykrywa czapka walczaków p.Misiury to mnie szlag trafił . Zejdźmy na ziemię pomimo słów Misiury że awansujemy bezpośrednio to twierdzę że nawet do baraży się nie załapiemy a jakby jakimś cudem to się udało to będzie to przykre widowisko renegat pisze że sztylka aut tylko kto akceptował te transfery ja czy trener więc kto pierwszy powinien stracić pracę ?

  3. Cezary

    Jeżeli stanie się cud chociaż nie bardzo w cuda wierzę i awansujemy to tak jak pisałem wcześniej pierwszy odszczekam to co pisałem o fachowości p.Misiury

Dodaj komentarz