Miało być święto na Orlen Stadionie, i zaczęło się pięknie! W 20 minucie meczu cały stadion chóralnie odśpiewał STO LAT naszemu kapitanowi, a minutę później Nafciarze prowadzili już 1:0 po trafieniu samobójczym Koutrisa. W drugiej połowie najszybszy gol piłkarza wprowadzonego z ławki i mieliśmy już 2:0. Do końca meczu wynik już nie uległ zmianie. Wisła pewnie pokonała Pogoń, kończąc tym samym trwającą od kwietnia passę meczów bez porażki trenera Thimasberga.
Zanim jednak o samym meczu, pora zerknąć na składy, w jakich obie ekipy rozpoczęły spotkanie. W zespole Mariusza Misiury względem meczu w Radomiu jedna zmiana. W miejsce Matchoia Dialo zobaczyliśmy od pierwszej minuty wracającego po kontuzji Wiktora Nowaka. Na ławce rezerwowych zasiadł natomiast Dani Pacheco.
Zanim jeszcze mecz się rozpoczął kibice dostali pierwszy tego wieczoru prezent! Łukasz Sekulski parafował nowy kontrakt z Nafciarzami. Jego obecna umowa obowiązywać będzie do 30 czerwca 2027 roku!
Pierwsze godne wspomnienia wydarzenie to 7. minuta meczu i żółta kartka dla Tomasa Tavaresa. Nasz Defensywny pomocnik za atak wyprostowaną nogą na rywala został błyskawicznie napomniany. Co gorsza, wszystko wskazywało na to, że Paweł Malec może na żółtej kartce nie poprzestać. Na nasze szczęście sędziowie VAR mieli na początku meczu dobre humory. Pachniało czerwoną kartką. Na pierwsze warte uwagi wydarzenie stricte piłkarskie czekaliśmy do 12 minuty. Wtedy to Adrian Przyborek zdecydował się na uderzenie z dystansu. Rafał Leszczyński nie dał się jednak zaskoczyć i piłkarze mogli wrócić do wzajemnego badania się. W 15. minucie kolejny strzał z dystansu tym razem autorstwa Kamila Grosickiego. Piłkę zablokował jednak Wiktor Nowak i Portowcy mieli jedynie rzut rożny. Chwilę później we własnym polu karnym faulowany był Leszczyński. Nasz bramkarz wymagał pomocy sztabu medycznego. Zostaliśmy więc uraczeni krótką przerwą w grze. W 20. minucie na Orlen Stadionie rozbrzmiało chóralne STO LAT dla naszego kapitana! A chwilę później Nafciarze mieli kolejny powód do radości. Piłkę na prawej stronie boiska dostał Zan Rogelji, zdecydował się na dośrodkowanie. To p rykoszecie zmieniło się w centrostrzał i bezradny Valentin Cojocaru mógł tylko schylić się po piłkę gdy sięgał ją z siatki. Trafienie samobójcze to też bramka, tak więc Nafciarze w 21. minucie wyszli na prowadzenie. Zdobyta bramka tylko napędziła Nafciarzy. W przeciągu kolejnych 10 minut raz za razem zagrażali bramce Cojocaru. Najbliżej szczęścia byli Sekulski i Nowak. Niestety obaj zostali w porę uprzedzeni przez obrońców Pogoni. W 31. minucie doskonale zapowiadający się kontratak zaprzepaścił Sekulski. Chwilę później Łukasz już zachował się zdecydowanie lepiej podając do Jurica. Tym razem jednak obrońcy uprzedzili naszych graczy. Druga bramka dla Wisły wydawała się jedynie kwestią czasu. W 37. minucie najgroźniejsza odpowiedź gości. Uderzał Grosicki, na nasze szczęście posłał jednak piłkę nad poprzeczką bramki Leszczyńskiego. Trzy minuty później po dośrodkowaniu Wiktora Nowaka bardzo ładnie w polu karnym odnalazł się Dominik Kun. Niestety jego uderzenie poszybowało ciut za wysoko. Nie minęła minuta, a POWINNO BYĆ 2:0. Płka po uderzenie Łukasza Sekulskiego zmierzała już do siatki, jednak w ostatniej chwili wybił ją Dimitros Keramitsis. Chwilę później sprytne uderzenie Juricia wyłapał pewnie Cojocaru. W 45. minucie bardzo dobre podanie od Sangre do Jurica. Australijczyk dostrzegł przed bramką Łukasza Sekulskiego, jednak nasz kapitan nie zdołał zamknąć akcji. W końcówce pierwszej połowy swoją akcję mieli jeszcze Portowcy. Ponownie na strzał zdecydował się Grosicki, i ponownie zatrzymał go Leszczyński. Zanim sędzia Paweł Malec zakończył pierwsze 45 minut, Zan Rogelji mógł jeszcze podwyższyć wynik. Tym razem jednak rykoszet od Cojocaru wylądował za linią końcową. Chwilę później po rzucie rożnym z dystansu huknął Nowak. Tym razem zabrakło centymetrów do szczęścia.
Drogi czytelniku, nie boję się w tym miejscu napisać, że to, co widzieliśmy, to było zdecydowanie najlepsze 45 minut Wisły Płock pod wodzą Mariusza Misiury. Tak niski rezultat to jedynie efekt szczęścia po stronie portowców.
W przerwie trener Thomasberg zdecydował się na potrójną zmianę. Na murawie pojawili się Jakub Lis, Kacper Smoliński oraz Leo Borges. Na drugą część gdy nie wyszli Juwara, Koutris oraz Ali. Nafciarze wyszli natomiast bez zmian.
Na pierwszy strzał w drugiej części gry czekaliśmy do 51. minuty. Jego autorem był Fredrik Ulvestad. Piłkę jednak pewnie wyłapał Leszczyński. W 54 minucie najpierw fenomenalne uderzenie Jurica z linii bramkowej wybijał Marian Huja, a chwilę później centymetry przed polem karnym pogoni faulowany był Dominik Kun. Idealnie właśnie wtedy na murawie pojawił się Dani Pacheco i to on ustawił sobie piłkę. Hiszpan po niespełna 15 sekundach na murawie mógł cieszyć się z gola! Jego uderzenie ze stojącej piłki bezradnie obserwowali wszyscy piłkarze na murawie z Valentinem Cojocaru na czele. Śmiem twierdzić, że była to najszybciej strzelona bramka przez piłkarza wprowadzonego z ławki. Z kronikarskiego obowiązku dodam jedynie, ze Dani zastąpił na placu gry Tomasa Tavaresa. Po drugim straconym golu Portowcy jakby trochę oszołomieni próbowali szukać kontaktowego trafienia. Jednak ich ataki bardziej przypominały bezradne wymachiwanie rękami przez słaniającego się na nogach boksera, niż składne akcje. Nafciarze natomiast schowani za podwójną gardą czekali na okazje do wyprowadzenia kolejnych ciosów. Na nieco ponad 20 minut przed końcem regulaminowego czasu na potrójną zmianę zdecydował się Mariusz Misiura. Murawę opuścili Łukasz Sekulski, Deni Jurić oraz Wiktor Nowak. W ich miejsce zobaczyliśmy Giannisa Niarchosa, Ibana Salvadora oraz Nemanje Mijuskovica. W 72. minucie najpierw groźnie uderzał Grosicki, a chwilę później Molnar. Oba strzały nie znalazły jednak drogi do naszej siatki. Przy tym drugim strzale ucierpiał nasz bramkarz. Na nasze szczęście po uzyskaniu pomocy medycznej Rafał Leszczyński mógł kontynuować grę. W 77. minucie ponownie groźnym uderzeniem popisał się Przyborek. Kolejny raz jednak na posterunku był Leszczyński. Portowcy nie byli w stanie wejść w nasze pole karne, więc ostrzeliwali bramkę Leszczyńskiego z dystansu. Niewiele jednak z tego ostrzału wynikało. Nafciarze próbowali się odgryzać, jednak zdecydowani górowała wśród nich myśl, aby gola nie stracić. W 87. minucie ostatnia zmiana w szeregach Wisły. Boisko opuścił Quentin Lecoeuche, a w jego miejsce pojawił się Bojan Nastić. Niewiele to jednak wpłynęło na grę obu ekip czy sam wynik.
Nafciarze po fantastycznej pierwszej i bardzo dobrej drugiej połowie pokonali ostatecznie na własnym stadionie Pogoń Szczecin. Łukasz Sekulski wprawdzie gola nie zdobył, jednak nasz kapitan chyba nie mógł wymarzyć sobie lepszych urodzin.
Wisła Płock 2-0 Pogoń Szczecin
Leonárdo Koútris 22 (s), Dani Pacheco 56
Wisła: 12. Rafał Leszczyński – 21. Žan Rogelj, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 19. Andrias Edmundsson, 13. Quentin Lecoeuche (87, 5. Bojan Nastić) – 14. Dominik Kun, 84. Tomás Tavares (55, 8. Dani Pacheco), 30. Wiktor Nowak (70, 25. Nemanja Mijušković) – 99. Deni Jurić (70, 66. Iban Salvador), 20. Łukasz Sekulski (70, 9. Giánnis Niárchos).
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 15. Hussein Ali (46, 17. Jakub Lis), 13. Dimítris Keramítsis, 2. Marian Huja, 32. Leonárdo Koútris (46, 4. Léo Borges) – 7. Musa Juwara (46, 61. Kacper Smoliński), 8. Fredrik Ulvestad (76, 18. Paul Mukairu), 19. Mor N’Diaye (76, 6. Jan Biegański), 10. Adrian Przyborek – 9. Rajmund Molnár, 11. Kamil Grosicki.
żółte kartki: Tomás Tavares – Juwara.
sędziował: Paweł Malec (Łódź).
widzów: 8371

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!


Druga połowa do zapomnienia ale 25 punktów to jest coś pięknego jeszcze tylko 15 i jesteśmy w domu wszystkiego najlepszego kapitanie brawo
skad ten minimalizm Cezary@? juz zapowiedzialem, ze gramy o mistrzostwo z powodu wyrownania, ale zarazem i slabosci ligi. grajca najlepsza pilke Jagiellonia jest za nami, wiec my rowniez nie gramy tak zle, co wczoraj wyraznie bylo widac na tle silnego rywala. zreszta Lech potwierdzil w starciu z mistrzem Gibraltaru, ze kazdy w naszej lidze jest do ukaszenia. nawet my mamy tego swiadomosc po kompromitujacej porazce w Gdyni ze slabeuszami z Arki. teraz trzeba jechac do Lublina wzmocnic pewnosc siebie i wygrac wyraznie 5-0. wprawdzie w ostatnich 2 spotkaniach Motor wszystkich zaskoczyl, ale dalej uwazam, ze w tym sezonie to przecietna ekipa. oczywiscie brakuje na bramkostrzelnych napastnikow (poza Sekulem), ale moze w koncu sie odblokuja i worek sie rozwiaze. hyhy. czemu mamy sie uwazac za gorszych od reszty stawki? tabela wskazuje jasno na co zaslugujemy.
Trzeba niesamowitych jaj żeby bronić tak skutecznie w niskiej obronie. Mam wrażenie że przez to czasami brakuje chęci, żeby przejętą piłkę w polu karnym (albo okolicach) przetrzymać, dokładnie rozegrać, uspokoić. Gdyby ten element funkcjonował, to Pogoń dostałaby kilka kolejnych sztuk (choć pamiętajmy, że sto lat dla Sekula mogło się źle skończyć, bo ta poprzeczka to była setka). Leszczyński top (jak ktoś jeszcze tęskni za Gradesiem, to powinien przestać), wszyscy top w sumie. JEST ZESPÓŁ. Ostatnio chyba za Csaplara można to było powiedzieć, bo sezonu spadkowego nie liczę, gdzie dwa ogniwa wypadły i…zjazd do bazy… 100 lat Sekul!!!
wedlug mnie mecz byl bardzo otwarty. wprawdzie komentatorzy zachwycali sie super szczelna obrona Wisły, ale wlasnie dlatego uwazam Canal Plus za kompletny chlam. chyba kompletnie 'naćpani’ to komentowali. zarowno Pogoń Szczecin jak i Wisła Płock mialy sporo okazji do zdobycia bramki, nie zawsze jednak wykonczenie akcji bylo najwyzszych lotow. a okazje byly z powodu stosunkowo ofensywnego futbolu prezentowanego przez obydwie ekipy. szczegolnie duzo sytuacji kreowanych bylo w trakcie szybkich kontratakow, co jest jakby wyznacznikiem nowoczesnego futbolu. bardzo latwo nadziac sie na takich kontratak i jesli ma sie szybkich zawodnikow to jest niebezpiecznie. jednak trzeba odroznic zorganizowana gre w obronie od szczelnej obrony.
.
ja zaluje nie tej sytuacji Sekula, kiedy wybil obronca z praktycznie linii bramkowej, ale tej kiedy mial dwoch czystych zawodnikow po lewej, a zdecydowal sie na beznadziejny strzal. na szczescie Pogon przy swoich akcjach decydowala sie wyraznie na jeszcze gorsze rozwiazania. potem wejscie smoka Pacheco.
.
dalej jestem zdania, ze transfer Zjawińskiego lub Stanclika w przerwie zimowej wyjdzie nam na dobre. Zjawiński ma juz 9 bramek, a Stanclik 6 bramek i 1 asyste. nasz Juric zaledwie 1 bramke, a Niarchos 0 (zero). ale moze w Lublinie sie to zmieni.