Właśnie otrzymaliśmy od trenera Mariusza Misiury oficjalne oświadczenie, oraz formę listu pożegnalnego z kibicami Wisły Płock. Prezentujemy je wam w oryginalnej formie.
Kochani Kibice, Piłkarze, Pracownicy Klubu i Przyjaciele Wisły Płock,
Kiedy dwa lata temu Prezes Piotr Sadczuk i Dariusz Sztylka zaprosili mnie do projektu Wisły Płock, czułem, że to właściwe miejsce dla mnie.
Miałem świadomość, jak trudne zadanie stoi przed nami. Klub miał za sobą dwa nieudane sezony – spadek z Ekstraklasy oraz brak awansu w kolejnym roku. W klubie można było wyczuć rozczarowanie, niepewność i brak wiary, że ten kierunek da się szybko odwrócić.
Podczas mojego pierwszego spotkania z kibicami poprosiłem Was o jedno – żebyśmy byli jednością. Żebyśmy wspólnie przeżywali emocje związane z drużyną, którą stworzymy.
Dziś mogę powiedzieć, że wspólnie dotrzymaliśmy tej obietnicy.
W pierwszym sezonie wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy. W drugim, jako beniaminek, zakończyliśmy rundę jesienną na pozycji lidera Ekstraklasy. Przeżyliśmy wiele pięknych wieczorów przy Łukasiewicza, pokonując utytułowanych rywali i dając kibicom emocje, które obiecywaliśmy sobie na początku tej drogi.
Jestem dumny z tego, co wspólnie osiągnęliśmy.
Jednocześnie chcę odnieść się do powodów mojego odejścia, ponieważ w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, które nie oddają tego, jak wyglądały wydarzenia z mojej perspektywy.
Chcę podkreślić jedną rzecz.
W kwietniu moją intencją nie było odejście z Wisły Płock. Moją intencją było podpisanie nowego kontraktu i dalsze prowadzenie drużyny w kolejnym sezonie.
Po awansie do Ekstraklasy i udanym sezonie chciałem kontynuować rozpoczęty projekt. Rozmawialiśmy o przyszłości zespołu, planowaliśmy kolejny sezon i dalszy rozwój klubu.
Dlatego 12 kwietnia 2026 roku, po kilku miesiącach rozmów, osiągnęliśmy porozumienie dotyczące mojego nowego kontraktu. Przy stole siedzieli Prezes Piotr Sadczuk, Wiceprezes Wiącek, Dyrektor Kucharski oraz ja. Uzgodniliśmy warunki współpracy, a nowa umowa miała obowiązywać od 15 kwietnia. Otrzymałem również informację, że warunki zostały zaakceptowane przez Radę Nadzorczą.
Gdybym chciał odejść, do takiego porozumienia nigdy by nie doszło.
Zakładałem wtedy, że moja przyszłość jest związana z Wisłą Płock i że wspólnie będziemy przygotowywać klub do kolejnego sezonu.
Mijały jednak kolejne dni i tygodnie. Pomimo osiągniętego porozumienia kontrakt nigdy nie został mi przedstawiony do podpisu.
W tym czasie wielu pracowników klubu, członków sztabu oraz piłkarzy było świadkami tej sytuacji i okazywało mi wsparcie. Dziękuję Wam za to.
Po czterech tygodniach oczekiwania, obserwowania zmian zachodzących w klubie oraz wielu rozmowach z żoną i najbliższymi doszedłem do wniosku, że nie chcę kontynuować pracy w miejscu, w którym w tak ważnej sprawie nie jestem traktowany w sposób partnerski.
To właśnie wtedy moje podejście zaczęło się zmieniać.
Nie dlatego, że pojawił się inny klub.
Nie dlatego, że pojawiły się lepsze warunki finansowe.
Powodem była utrata zaufania i poczucie, że ustalenia zawarte 12 kwietnia nie są traktowane poważnie.
Dopiero wtedy zacząłem rozważać odejście z Wisły Płock.
W związku z tym poinformowałem zarząd klubu o swojej decyzji dotyczącej zakończenia współpracy i poprosiłem moją agencję menedżerską o rozpoczęcie działań związanych z moją przyszłością zawodową.
Dopiero po kilku dniach, kiedy pojawiło się zainteresowanie moją osobą ze strony innych klubów, otrzymałem nową propozycję kontraktu ze strony Wisły Płock.
Była ona jednak znacząco różna od wcześniej uzgodnionych warunków. Obejmowała krótszy okres obowiązywania umowy, późniejszą datę rozpoczęcia współpracy oraz zmianę części zapisów dotyczących premii.
Po przeanalizowaniu sytuacji podtrzymałem swoją wcześniejszą decyzję.
Nie była to decyzja podjęta pod wpływem pieniędzy ani oferty z innego miejsca.
Była to decyzja wynikająca z poczucia szacunku do samego siebie, do swojej pracy oraz do wartości, którymi kieruję się w życiu.
Odchodzę z Wisły Płock po dwóch sezonach – z awansem do Ekstraklasy oraz 8. miejscem w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Odchodzę przede wszystkim z ogromną wdzięcznością wobec ludzi, których tutaj spotkałem.
Dziękuję wszystkim piłkarzom.
Dziękuję za zaufanie, codzienną pracę, wiarę w proces oraz za to, że wielokrotnie udowadnialiście, iż niemożliwe nie istnieje.
Dziękuję członkom sztabu szkoleniowego, działu medycznego, administracji klubu, pracownikom stadionu oraz wszystkim osobom, które każdego dnia wykonywały swoją pracę, często pozostając w cieniu. Nasze sukcesy są również Waszym sukcesem.
Dziękuję Prezesowi Piotrowi Sadczukowi za zaufanie, którym obdarzył mnie dwa lata temu. Bez tej decyzji nie byłoby naszej wspólnej historii.
Dziękuję Dariuszowi Sztylce za stworzenie fundamentów zespołu, który osiągnął sukces sportowy.
Dziękuję Radkowi za wsparcie, którego doświadczałem każdego dnia. Nie pozwoliłeś mi utonąć w najtrudniejszych momentach. Zawsze czułem Twoją wiarę i wsparcie. Nigdy nie miałem brata, ale gdybym mógł go wybrać, wybrałbym właśnie Ciebie.
Dziękuję władzom miasta za współpracę przez ostatnie dwa lata. Każda relacja czegoś uczy i każda pozostawia doświadczenia, które pomagają stawać się lepszym człowiekiem i trenerem.
Na końcu chcę podziękować Wam – Kibicom.
Przepraszam, że nie wygraliśmy każdego meczu.
Jednocześnie dziękuję za to, że byliście z nami zarówno w chwilach triumfu, jak i wtedy, gdy było trudniej.
Nigdy nie zapomnę stadionu wypełnionego ludźmi, eksplodującego po naszych bramkach. Nigdy nie zapomnę rozmów na ulicach miasta, słów wsparcia i poczucia, że wspólnie tworzymy coś większego niż tylko drużynę piłkarską.
Mam do Was jedną prośbę.
Wspierajcie tych piłkarzy.
To fantastyczna grupa ludzi i zawodników. Zasługują na Wasze wsparcie i zaufanie.
Czasami warto poznać więcej niż jedną perspektywę, zanim wyda się ocenę.
Będzie mi Was brakowało.
Wychodzę z tego klubu bogatszy o doświadczenia, relacje i wspomnienia, których nie odbierze mi nikt.
Dziękuję za wszystko.
Do zobaczenia po drugiej stronie sportowej rywalizacji.
Mariusz Misiura



Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!

Czyli skąd informacja o przedłużeniu umowy z dn. 26.05? Była wydana wbrew trenerowi? Chcieli go zatrzymać w klubie na siłę?
Patrząc komu podziękował imiennie a kogo pominął odpowiedź przez kogo odszedł nasuwa się sama.Chyba,że zapomniał podziękować za współpracę panu Wiąckowi?
Czyli co panie Wiącek?Minął się pan z prawdą na konferencji czy powie pan,że trener kłamie?
Jak masz chociaż minimum honoru odejdź z tego klubu i nigdy więcej się do niego zbliżaj….
A Panu Panie trenerze za te dwa lata dziękuję
Czyli co: czekał Pan 4 tygodnie i nie doczekał się odpowiedzi ws. kontraktu, zbiesił się z tego powodu i podjął decyzję o odejściu z klubu, porzuceniu projektu, przy którym tak długo Pan pracował i któremu tydzień poświęcił. No sorry, słabe wytłumaczenie i to bardzo. Tzn. ok, ale musiałoby tu być po prostu coś jeszcze, nie ma innej opcji. Gdybym rzucał robotę dlatego, że ktoś mi ma coś wysłać, ale czekam i nadal nic nie dostaję, to parę razy w roku bym się musiał zwalniać… Mimo wszystko dziękuję, dobra robota, niestety nie zapomnę tej końcówki (trzy gole przez całą rundę wiosenną na własnym stadionie to wynik gorzej niż dramatyczny)
ps. nie „tydzień poświęcił’, tylko „tyle poświęcił”, przepraszam
Wiącek wyraźnie powiedział że nie zaakceptował 3 letniego kontraktu i to on go zablokował. Wisła mogła w kwietniu przedłużyć kontrakt Misiury, a tego nie zrobiła. Misiura czekając na decyzję Wisły dostał lepszą ofertę, a kolejna oferta Wisły była gorsza od ustalonej 12 kwietnia. Teraz pytanie czemu Wiącek, a nie Sadczuk o tym decydował? Czy tylko Wiącek był przeciwny? Możliwe że odejście Misiury zapoczątkowało lawinę odejść skoro jedna osoba cały projekt torpeduje. I tu już nie ma się co dziwić decyzji Sadczuka czy Kucharskiego o odejściu. Misiura natomiast mógłby przynajmniej w ostatnich słowach przestać bajerować kibiców. Misiura spójrz sobie sam na swój profil na FB. Rolka z drużyną z marca, „jedność”, a cała grupa praktycznie rozgoniona na 4 strony świata 3 miesiące później. Taka to była jedność – chwilowa do zdjęcia, pod publikę, przykrywająca cały smród wewnątrz.
Nie przekonuje mnie p Misiura żegnam bez żalu i życzę aby kibice motoru dali się złapać na te bajki a jeżeli motor przegra u siebie z pogonią to bądźcie pewni że misiura już dogadany w Szczecinie
Dokładnie, jak dla mnie bajkopisarstwo. Urzekła mnie ta historia …
trener Misiura zasluguje na szacunek i odchodzi z podniesiona glowa. dlaczego wierze w jego historie? bo tak wyglada płockie piekiełko. ale trzeba sobie powiedziec szczerze, ze w roznych miejscach w Polsce i na swiecie jest wiele podobnych historii. poza tym mam wrazenie, ze jego misja w Płocku dobiegla konca, bo niewiele wiecej mozna bylo tutaj zrobic w obecnej formule.
.
tak jak pisalem wczesniej jestem zwolennikiem przekierowania strategii klubu w kierunku wzmocnienia jego zwiazkow lokalnych a przynajmniej rodzimych polskich pilkarzy. problem polega jedynie na tym jak zrealizowac ta strategie, nie spadajac z ligi? i jak zbudowac Akademie na miare Płocka i okolic? zatrudnienie p. Majewskiego to na pewno krok w slusznym kierunku.
.
pozostaje zyczyc powodzenia p. Misiurze w nowym projekcie w Lublinie. chociaz teraz stajemy sie rywalami w walce o ligowy byt, chyba ze Motor mierzy znacznie wyzej. ale zobaczymy ile to wlasciwie potrwa.
Sorry, ale te oświadczenie brzmi mało wiarygodnie… Albo inaczej, kilka rzeczy mi się tutaj nie bardzo klei i już wersja Wiącka wydaje się bardziej realna. Po kolei:
.
1) Trener ustala warunki 12 kwietnia, jak zwykle jest wspaniale, wszyscy się ze sobą zgadzają, trener jest wniebowzięty…
2) By po „4 tygodniach”, czyli 12 maja… JESZCZE PRZED ZAKOŃCZENIEM SEZONU, uznać, że jednak nie… i to nie w wyniku rozmowy, że trener poszedł do prezesa, zapytał co tam z umową? Nie, PO ROZMOWIE Z BLISKIMI jednak doszedł do wniosku, że nie chce pracować w Wiśle Płock. Ot, tak go naszło.
3) Trener ma jeszcze ROK UMOWY, a pisze do klubu, że odchodzi i poleca swojej agencji szukać nowego klubu? Ciekawe… Tak szedł w ciemno? Od chęci pozostania, do preferowania bezrobocia ponad zostanie w Płocku?
4) Trener pisze, że propozycja umowy pojawiła się kilka dni po ofertach z „innych klubów”. Czyli sugeruje, że Wisła Płock zrozumiała swój błąd dopiero, gdy zgłosiły się inne kluby i postanowiła jednak powalczyć o trenera… przedstawiając GORSZĄ pod każdym względem umowę od kwietniowych ustaleń?! Przecież to bez sensu! Albo chcemy trenera zatrzymać i próbujemy przelicytować inne oferty, albo nie chcemy i po otrzymaniu oświadczenia mówimy: ok, powodzenia! To brzmi przedziwnie!
.
Nie wiem jaka jest prawda, bo nie jestem Misiurą, czy Wiąckiem, ale argumenty trenera średnio składają się w logiczną, spójną całość. Już łatwiej uwierzyć, że klub nie śpieszył się z umową, gdy sezon się jeszcze nie skończył, a trener miał jeszcze 12 miesięcy do końca kontraktu. Może trener uznał, że w Płocku więcej niż 1 miejsce po jesieni nie wyciśnie i po co sobie bruździć np spadkiem za rok, gdy można pójść do Lublina, gdzie kasa jest duża i nowe możliwości?
Misiura – kasiura… Potrafi nawijać makaron na uszy, ale w tej bajce nic się nie klei. Właśnie został trenerem Motoru.
Wiącek ma tyle do powiedzenia co Żyd za okupacji, pożyteczny błazen.
Jako osoba z zewnątrz, z pewnego rodzaju sympatią spoglądająca na Wisłę. Chciałbym powiedzieć jak sprawę widzę z perspektywy kilkudziesięciu kilometrów. Według mojej oceny, to po katastrofalnej rundzie wiosennej to ani ani trener nie mieli ochoty na dalszą współpracę. Nie dziwię się prezesowi, że miał opory przed zawarciem 3 letniego kontraktu z trenerem, pod wodzą którego drużyna w całej rundzie na swoim boisku zdobyła chyba 3 bramki, z trenerem który ani nie zapewniał w tym okresie atrakcyjnej gry, ani nie rozwijał młodych, w zasadzie pozostawił po sobie taką trochę spaloną ziemię. Bo tak patrząc realnie te bezsensowne wypożyczenia, ani nie dały jakości, a wręcz zablokowały młodzież.Trener zapewne w pewnym momencie zauważył, że projekt wyraźnie zboczył w złym kierunku i zdał sobie sprawę że może być problem z utrzymaniem patrząc jaka kadra pozostała, a Wisła do potentatów nie należy, więc nie będzie miał od początku przygotowań pełnej kadry, a co za tym idzie zaczął kombinować jak by tu się wymiksować, ale żeby to nie było że to jego wina. Myślę też że duży udział w tym wszystkim miał Jakubas. Podsumowując jako postronny obserwator raczej bardziej brałbym stronę prezesa. To tyle, powodzenia w nowym sezonie, ale szczerze mówiąc nie wygląda to co się u was dzieje dobrze, i myślę że czeka Was trudna walka o utrzymanie do ostatniej kolejki. Mam nadzieję skutecznej. Powodzenia.