Trzy punkty im. Szerokiej Kadry

Chłodny piątkowy wieczór, godzina 20:30. Kto przyszedł na stadion przy Łukasiewicza nie może żałować. Wisła po przerwie reprezentacyjnej podejmowała Piasta. Nafciarze nie okazali się zbyt gościnni, odprawiając gliwiczan z kwitkiem.

Wynik końcowy 1:0 nie oddaje do końca dominacji zespołu trenera Staňo. Gdyby tablica świetlna po ostatnim gwizdku sędziego Stefańskiego wskazywała wynik 3:0 nikt z rywali nie mógłby być zdziwionym. Ale, zacznijmy od początku. 

Godzina 19, ukazują się składy obu zespołów i jakież musiało być zdziwienie kibiców w Płocku, gdy zobaczyli zestawienie wyjściowej „11”. W bramce Kamyk – ok, zastąpił w ostatnim spotkaniu Bartka Gradeckiego, więc utrzymanie pozycji „1” było do przewidzenia. Ale już linia obrony – SZOK, prawa obrona Martin Šulek, środek para Rzeźniczak – Chrzanowski, lewa obrona Krivotsuk. Pierwsza myśl wielu – będą ciężary. Środek pola to już, wobec absencji Rafała Wolskiego, niejako zestawienie „pewniaków”, Furman – Rasak – Szwoch i w ofensywie znowu niespodzianka. Na prawym skrzydle na boisku melduje się Mateusz Lewandowski, na szpicy Łukasz Sekulski i lewe skrzydło Davo. Jak łatwo zauważyć, trener Staňo zdecydował się na grę bez młodzieżowca. 

Na trybunach jeszcze przed pierwszym gwizdkiem dało się słyszeć raczej optymistyczne głosy kibiców. Najczęściej obstawianym wynikiem jest 3:2 po wyrównanym meczu. 

Pierwszy gwiazdek i od razu Nafciarze ruszyli z animuszem na rywali. Już w 105.  sekundzie groźnie lewą stroną popędził Anton Krivotsyuk. Tak, tak, ten sam Anton, który nigdy nie robił na kibicach jakiegoś wielkiego wrażenia. Z tego miejsca dodam jeszcze, że dla mnie osobiście Anton był właśnie największym pozytywnym zaskoczeniem tego spotkania. Bardzo pewny w defensywie, dokładał też coś ekstra w ofensywie. Niezwykle udany występ na boku obrony naszego środkowego. 

W odpowiedzi lewą stroną boiska zaatakował Piast, akcja jednak zakończyła się pewną interwencją popularnego Kamyka. I tutaj znowu warto zaznaczyć, że ofensywne poczynania Piasta wynikały z naszych błędów w ustawieniu. Przyznam szczerze, że odczuwałem wtedy pewien niepokój jak będzie funkcjonować nasza prawa strona z Mateuszem Lewandowskim w formacji ofensywnej i Martinem Šulkiem w defensywie. Drugą sprawą, która zwróciła wtedy moją uwagę był stan murawy w Płocku, nie najlepszy chyba tego wieczoru. Moje obawy jednak okazały się na wyrost, w ofensywie szybko nastąpiło przetasowanie, Davo z Lewym płynnie zmienili się stronami, zaś boki obrony szybko asekurować zaczęli środkowi pomocnicy, tutaj prym wiódł Damian Rasak, którego było wszędzie pełno. 

To właśnie bocznym sektorem boiska ruszyła kolejna groźna akcja Nafciarzy, Anton przez środek do Szwocha, ten szybka prostopadła piłka do Lewego. Jednak finalizacja napastnika minęła bramkę rywali. Na tablicy zegar pokazywał wtedy 8. minutę, dominacja Nafciarzy była z minuty na minutę coraz bardziej widoczna. Na następną akcję nie musieliśmy długo czekać, wtedy to Rasak zagrał w boczny sektor do Lewego, ten wypuścił Davo, jednak tutaj górą byli już obrońcy Piasta. Z rzutu rożnego dogrywał chwilę później Dominik Furman, jednak zbyt płytko. 

Minutę później Adam Chrzanowski próbował pierwszej tego wieczoru długiej piłki z pominięciem linii środkowej na naszych napastników, jednak niecelnie. Warto tu zauważyć, że nawet mimo niecelnego podania Nafciarze szybko zakładali pressing na rywali, co najczęściej przynosiło efekty. 

W 15. minucie spotkania po raz pierwszy tego wieczoru cały stadion widział już piłkę w siatce. Po indywidualnej akcji prawą stroną, Davo idealnie wyłożył piłkę do Sekula, Łukasz złamał akcję na lewą nogę, jednak jego strzał końcami palców obronił świetnie dysponowany tego wieczoru Plach. Już minutę później kolejną okazję mieli Nafciarze, jednak tym razem akcję Davo „skasowali” obrońcy. 

I tak nam upłynęło pierwsze 20 minut spotkania. 20 minut pod znakiem dominacji Wisły. Jedyne, czego brakowało to bramek. Jednak tutaj albo zawodziła skuteczność naszych strzelb, albo na posterunku był bramkarz Piastunek. 

W 22. minucie serca Nafciarzy zabiły mocniej. Nie było to jednak spowodowane ofensywnymi poczynaniami graczy na boisku, a leżącym w środkowej strefie Martinem Šulkiem. Słowak dosyć mocno ucierpiał w starciu z Damianem Kądziorem, dodam, że wygranym starciu. Jednak skończyło się na strachu. 

Żeby nie pisać wyłącznie o Wiśle dodam, że w 24. minucie za faul na interweniującym Krzyśku Kamińskim ukarany został Grzegorz Tomasiewicz. 

A wracając do Nafciarzy, bardzo fajnie wyglądała współpraca ofensywnego tercetu w niebieskich koszulkach, pełna wymienność pozycji, ciężko było powiedzieć kto właściwie jest „9”, a kto gra jako „10”. 

I tak nam mijała pierwsza połowa, Wisła dominowała, próbowała raz prawą, raz lewą stroną sunęły ofensywne akcje Nafciarzy. Jednak na drodze do szczęścia stawali albo obrońcy, albo indolencja strzelecka. 

W 35. minucie kolejny mały zawał, tym razem pod naszą bramką. Przy próbie wybicia piłki Kamyk trafił wprost w Tomasiewicza. Opatrzność czuwała, odbita piłka poszybowała ponad bramką.

Ta akcja tylko rozsierdziła Nafciarzy. Najpierw z dystansu uderzał Rasak, na rzut rożny sparował piłkę Plach. Z narożnika boiska dośrodkowanie Szwocha i Sekul minimalnie niecelnie. Chwilę później, Rasak do Davo, ten miękko przed bramkę, strzał z najbliższej odległości Sekula, i znowu na drodze do bramki Plach. Dobijać próbował jeszcze Szwoch, ale całą akcję przerwała podniesiona chorągiewka sędziego liniowego. 

Kolejne minuty to walka w środku pola, walka, której ofiarą padł faulowany Dominik Furman. Furmi długo leżał na murawie, jednak koniec końców wrócił do gry.

Na pierwszą naprawdę groźna akcję Piasta kibice z Gliwic czekali aż do 42. minuty, kiedy to po ładnej zespołowej akcji i dośrodkowaniu z lewej strony, strzał Torila końcami palców obronił Kamyk. Nie pozostało to niezauważone przez Nafciarzy, w ramach rewanżu najpierw próbował Szwoch, zaraz po nim Rasak. Niestety oba strzały zostały zablokowane przez obrońców. 

I tak nam upłynęła pierwsza połowa, wyjątkowo udana w wykonaniu Nafciarzy, jednak bez najważniejszego – bez goli! 

Na druga część spotkania obaj trenerzy posłali niezmienione „11”. Między 40. a 50. minutą jedynym, co warte jest wspomnienia to starcie słowne szkoleniowca Nafciarzy z jednym z zawodników Piasta. W 51. minucie Nafciarze ruszyli z kontratakiem 3 na 3, jednak akcja nie zakończyła się nawet strzałem. Czas mijał, bramek jak nie było tak nie było, kolejne ataki konstruowali Nafciarze – najpierw Davo, później Anton próbowali pokonać Placha, jednak nadal nieskutecznie. W 57. minucie idealną sytuację zmarnował Davo. Po akcji dwójkowej z Sekulem stanął on oko w oko z bramkarzem Piasta, jednak i tu znowu górą był Plach. 

Zegar wybijał 70. minutę, gdy na pierwsze zmiany zdecydował się trener Fornalik. Na boisku zameldowali się Sapinnen i Dziczek, zaś w Wiśle do intensywnej rozgrzewki ruszyli Leśniak i Warchoł. W 76. minucie kolejna zmiana w zespole Piasta, tym razem wymuszona, boisko z urazem opuścił Damian Kądzior, a w jego miejsce zameldował się Pyrka. Równocześnie boisko opuścili Rasak i Lewandowski, a w ich miejsce pojawili się wyżej wymienieni Leśniak i Warchoł. Już w pierwszej akcji ten drugi miał okazję, jednak szybko wyjaśnił naszego napastnika Czerwiński. W 79. minucie Wari mógł wpisać się na listę strzelców, jednak po dobrej kombinacyjnej akcji Nafciarzy uprzedził go Plach. W odpowiedzi ruszyli zawodnicy z Gliwic, bliski szczęścia był Mokwa, jednak jego centrostrzal (sic!) obronił Kamyk. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry na potrójną zmianę zdecydował się trener Nafciarzy, na boisku pojawili się Kvocera, Kolar i debiutujący na boiskach Ekstraklasy, najnowszy nabytek drużyny z Płocka, Miroslav Gono. Po drugiej stronie Kaput zastąpił Felixa. I właśnie te zmiany trenera Stano okazały się kluczem do zwycięstwa.

Na zegarze, 88. minuta, przy piłce Furman, długie przeszywające podanie do Kvocery, ten staje oko w oko z Plachem, strzał prosto w bramkarza, do odbitej piłki dopada Kolar, kolejny strzał i pomimo rozpaczliwych interwencji obrońców, piłka od słupka wpada do bramki, a chorwacki napastnik tonie w objęciach kolegów!!! Wisła wychodzi na prowadzenie!! Po 88 minutach walenia głową w mur, ten gliwicki monolit pęka! Nafciarze wskakują na fotel lidera Ekstraklasy po dwóch tygodniach przerwy! 

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, mimo rozpaczliwych prób wyrównania Piastunek. 

Wisła po kilku kolejkach posuchy inkasuje 3 punkty i robi to w świetnym stylu.  Za tydzień zmierzymy się z Jagiellonią w Białymstoku. Mam nadzieję, że Nafciarze utrzymają formę i wrócimy z tarczą z tego starcia.

Kopnij dalej

Ten post ma 3 komentarzy

Dodaj komentarz